<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557</id><updated>2012-01-06T13:25:17.952+01:00</updated><category term='Do śmiechu'/><category term='Magdalena Samozwaniec'/><category term='Józef hr. Potocki'/><category term='Elżbieta Cherezińska'/><category term='Laura Esquivel'/><category term='Antoni Kroh'/><category term='Lucia Etxebarria'/><category term='Lisa Jewell'/><category term='Kurban Said'/><category term='Corinne Hofmann'/><category term='literatura angielska'/><category term='Powieść historyczna'/><category term='Roman Kaleta'/><category term='Imre Kertész'/><category term='Literatura na peryferiach'/><category term='David Safier'/><category term='Richard David Precht'/><category term='Judith Merkle Riley'/><category term='Codziennik'/><category term='Wiktor Jerofiejew'/><category term='Sigrid Undset'/><category term='Philip Marsden'/><category term='Nagrody literackie'/><category term='Mario Puzo'/><category term='Doris Lessing'/><category term='Janina Fedorowicz'/><category term='Wspomnienia'/><category term='Literatura afrykańska'/><category term='Angelika Kuźniak'/><category term='Archer Mayor'/><category term='Philip Kerr'/><category term='Wywiady z pisarzami'/><category term='Henning Mankell'/><category term='Niedoczytane'/><category term='Album'/><category term='Jacek Chmielewski'/><category term='Na wesoło'/><category term='Literatura austriacka'/><category term='Wiadomości kulturalne'/><category term='Książka historyczna'/><category term='Konkursy'/><category term='Lisa See'/><category term='Literatura polska'/><category term='Literatura niemiecka'/><category term='Janet Fitch'/><category term='Stanisław Wasylewski'/><category term='Mary Jane Beaufrand'/><category term='Hanna Kowalewska'/><category term='Małgorzata Kalicińska'/><category term='II wojna światowa'/><category term='Bajki'/><category term='Marek Krajewski'/><category term='Andrzej Mleczko'/><category term='Przeczytałam w 2011'/><category term='Margaret Todd'/><category term='Joanna Konopińska'/><category term='Markus Zusak'/><category term='Joanna Kulmowa'/><category term='Leonie Ossowski'/><category term='Kalendarze literackie'/><category term='Filozofia'/><category term='literatura amerykańska'/><category term='Lorenzo de Medici'/><category term='Książki dla dzieci'/><category term='Sándor Márai'/><category term='poezja'/><category term='Charlotte Brontë'/><category term='Patrick O&apos;Brian'/><category term='Przeczytałam w 2009'/><category term='Przeczytałam w 2010'/><category term='Jane Campion'/><category term='Klasyka romansu'/><category term='Stanisław Zieliński'/><category term='Theresa Monsour'/><category term='Isabel Allende'/><category term='Wyzwania czytelnicze'/><category term='Alice Walker'/><category term='literatura młodzieżowa'/><category term='Nobliści'/><category term='Zapowiedzi wydawnicze'/><category term='Michael Grant'/><category term='Kate Pullinger'/><category term='Kolorowe Czytanie'/><title type='text'>Lubię czytać</title><subtitle type='html'>"Niech inni się chełpią stronicami, które napisali, mnie dumą napełniają te, które przeczytałem..." 

Jorge Luis Borges</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>108</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-3628000538790019917</id><published>2011-02-20T22:42:00.002+01:00</published><updated>2011-02-20T23:13:55.264+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura angielska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Klasyka romansu'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Charlotte Brontë'/><title type='text'>Dziwne losy Jane Eyre - Charlotte Brontë</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TSq4WXJYG7I/AAAAAAAABfQ/FAGpfvVer0A/s1600/c2ee6e318dfaaa2a109add452ef088f5.gif" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TSq4WXJYG7I/AAAAAAAABfQ/FAGpfvVer0A/s400/c2ee6e318dfaaa2a109add452ef088f5.gif" width="254" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Będąc niedawno na zakupach, natknęłam się w naszym hipermarkecie na ogromny kosz z przecenionymi ... czasopismami i książkami. Wszystko po złotówce. Wzięłam więc kilka numerów "Werandy" i "Mojego pięknego ogrodu", ale gdy zobaczyłam, że w tym koszu "wala się" klasyka światowego romansu - zagrzebałam się w rzeczonym koszu i wyszukałam kilka, m.in.&amp;nbsp;"Dziwne losy Jane Eyre". Mój egzemplarz jest stary, wieki temu kupiony i przeczytany - wręcz "zaczytany" - w czasach moich wielkich, licealnych, jedynych i niepowtarzalnych miłosnych uniesień. Te znalezione w koszu z przeceną kupiłam do księgozbiorów moich dziewczyn. No przecież grzechem byłoby nie wziąć. Tylko mój K. (jako że należy do gatunku "mało czytających") oburzył się, że niektóre tytuły w ilości "po dwa" biorę. No cóż, zostawiam to bez komentarza. Niektórzy naprawdę nie potrafią zrozumieć miłości do książek. A tu taka okazja - po ZŁOTÓWCE!!!!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Teraz, dzięki tym baaaaardzo udanym zakupom, sięgnęłam po "Dziwne losy..." po raz kolejny - na okoliczność - NIE UWIERZYCIE - czytania ich przez ...&amp;nbsp;Starszomłodszą.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Oglądałyśmy kiedyś w lecie film, bodajże "Mansfield Park", i tak ją historia tej pięknej miłości zachwyciła, że kilka dni temu - coś jej się tak przypomniało - zapragnęła o takiej właśnie miłości poczytać (chyba tak gwoli niedawnych Walentynek). Uznałam, że Jane i jej miłość do pana Rochestera nadadzą się w sam raz (mimo, że to inna autorka). Leży więc dziecię moje z tą książką, siedzi po turecku, kładzie się po kolei na każdym z boków, a ja jej herbatki donoszę, kanapeczki, przegryzki - a Wiki czyta. Nie reaguje już nawet na dźwięk przychodzącego połączenia lub sms-a, po powrocie ze szkoły i odrobieniu lekcji wycisza &amp;nbsp;telefon, żeby w spokoju dokończyć czytanie. I tak właśnie lubię. Nie macie pojęcia, jak ja tak lubię. A najbardziej cieszę się na zmianę czytelniczego frontu. Po fascynacji "Gone", "Błękitnokrwistymi" i "Zmierzchem" moja córka czyta romans - nie romansidło, nie harlequin - ale prawdziwy romans,&amp;nbsp;wiktoriańską opowieść o ubogiej guwernantce&amp;nbsp;- Jane Eyre, która przeżywszy kilka bardzo smutnych lat swego dzieciństwa w domu swojego wuja, jego apodyktycznej żony i niesympatycznych, kłótliwych i agresywnych dzieci trafia w końcu na pensję z internatem. To, co ta biedna dziewczyna przeżywa, wystarczyłoby, żeby "obdarować" kilka innych osób - faktem jednak jest, że bohaterka "&lt;i&gt;buntuje się przeciwko konwenansom i ograniczeniom narzuconym przez społeczeństwo, (...) walczy o prawo do szczęścia i miłości, choć osiągnięcie celu wydaje się niemożliwe" - &lt;/i&gt;słowem&lt;i&gt; -&lt;/i&gt;&amp;nbsp;wszystko się dobrze kończy. I tu pojawia się kolejna rzecz, którą bardzo lubię - a mianowicie dyskusje nad przeczytanym rozdziałem albo fragmentem (już jakiś czas temu moje dziewczyny założyły Rodzinny Dyskusyjny Klub Książkowy) - "co &amp;nbsp;właśnie czytasz?", "a powiedz, spotkają się?", "ale byłaby głupia, gdyby mu uległa i wyjechała z nim na te misje!", "jak to dobrze, że jednak z nim nie pojechała", "mamo, a powiedz czy..." - "nie, nie powiem ci" - "ale mamo...", nawet Klara z zainteresowaniem uczestniczy w tych dyskusjach, nie bardzo jeszcze rozumiejąc, w czym rzecz. Ale co tam - niech się dziecię wprawia - w końcu czym skorupka za młodu...&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Tylko że teraz, gdy już wiadomo, jakie jest zakończenie, targają moimi dziewczynami dylematy - czy taka miłość jest dzisiaj możliwa i czy jeszcze ktoś tak potrafi kochać? Oj dziewczyny, dziewczyny - wy również kiedyś spotkacie swoich panów Rochesteówr. Jestem tego pewna:-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;P.S. Nie lubię tej okładki - Jane za bardzo mi przypomina kogoś innego - chyba aktorkę grającą przed laty niewolnicę Isaurę.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-3628000538790019917?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/3628000538790019917/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2011/02/dziwne-losy-jane-eyre-charlotte-bronte.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3628000538790019917'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3628000538790019917'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2011/02/dziwne-losy-jane-eyre-charlotte-bronte.html' title='Dziwne losy Jane Eyre - Charlotte Brontë'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TSq4WXJYG7I/AAAAAAAABfQ/FAGpfvVer0A/s72-c/c2ee6e318dfaaa2a109add452ef088f5.gif' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-3761900287164930960</id><published>2011-02-17T13:21:00.003+01:00</published><updated>2011-12-05T21:34:24.913+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Powieść historyczna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Elżbieta Cherezińska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2011'/><title type='text'>Gra w kości - Elżbieta Cherezińska</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-dF-fW831NUA/TVuXuDqWjHI/AAAAAAAABj0/OmILvlR3pFU/s1600/gra-w-kosci-bprod59280674.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black; font-family: inherit;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/-dF-fW831NUA/TVuXuDqWjHI/AAAAAAAABj0/OmILvlR3pFU/s400/gra-w-kosci-bprod59280674.jpg" width="268" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Gra w kości&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Elżbieta Cherezińska&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Wydawca: Zysk i S-ka Wydawnictwo&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Rok wydania: 2010&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Ilość stron: 408&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 18px;"&gt;ISBN 978-83-7506-581-7&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 15px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: black; font-family: inherit;"&gt;Kilka ostatnich wieczorów upłynęło mi na .... grze w kości.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Oooo, gdyby mój K. się o tym dowiedział, jestem pewna, że wpadłby w złość i martwiłby się, żebym&amp;nbsp;nie wpadła w szpony hazardu i nie oplotły mnie zdradzieckie macki uzależnienia od chorobliwej chęci odegrania się.&amp;nbsp;Gdyby jeszcze na dodatek dotarła do niego wiadomość, że w te kości grałam z pewnym przystojnym Bolesławem o zielonych oczach, ech - nie chcę nawet myśleć, co by się działo. A Bolesław przystojny jak nie wiem co, a do tego jaki chrobry...&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="margin-bottom: .0001pt; margin: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: .0001pt; margin: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Na szczęście nie w kasynie spędzałam ten czas, nie przy stole przykrytym zielonym suknem, nie z krupierem mówiącym po francusku (przynajmniej tak to sobie wyobrażam, bo w prawdziwym kasynie nigdy nie byłam), - o nie - przeleżałam tych kilka wieczorów na własnej kanapie z książką Elżbiety Cherezińskiej w ręku.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: .0001pt; margin: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: inherit;"&gt;Jak ona to robi, ta pani Elżbieta - przywołuje w swoich powieściach świat sprzed ponad 1000 lat, opowiada o czasach zamierzchłych, archaicznych wydarzeniach, o których ledwo co się ze szkolnych lekcji pamięta - ale opowiada naprawdę rewelacyjnie. Kto czytał wcześniejsze powieści Cherezińskiej, wie z pewnością, o czym mówię (pisałam o pierwszej powieści&lt;span class="apple-converted-space"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/saga-sigrun-elzbieta-cherezinska.html"&gt;tu&lt;/a&gt;, drugiej części sagi jeszcze nie miałam przyjemności przeczytać) - czytanie to uczta, którą się z ogromnym smakiem delektuje. Autorka napisała tę powieść (tak, tak Kochani - nie mamy tu do czynienia li tylko z zestawieniem suchych faktów historycznych) w ścisłej&amp;nbsp;współpracy z profesorem Przemysławem Urbańczykiem (&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&amp;nbsp;&lt;i&gt;"Spotkaliśmy się tylko raz. Rozmawialiśmy niecałą godzinę. Sceptyk z entuzjastką. Tradycjonalista z wizjonerką." -&lt;span class="apple-converted-space"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;prof. Urbańczyk)&lt;i&gt;&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: .0001pt; margin: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: .0001pt; margin: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: inherit;"&gt;"Gra w kości" jest wizją autorki dotyczącą Bolesława Chrobrego. Akcja powieści rozgrywa się w latach 997 - 1002 i umiejscowiona jest raz na dworze piastowskim i ziemiach Słowian, a raz na dworze cesarskim młodziutkiego cesarza Ottona III i podczas jego licznych wojaży. Jak się okazuje, tych 5 lat było najważniejszym okresem w życiu polskiego władcy, a wydarzenia mające wówczas miejsce (m.in. początki chrześcijaństwa &amp;nbsp;na ziemiach polskich i w Europie, męczeńska śmierć św. Wojciecha i jego kanonizacja, walki i pielgrzymki ówczesnych władców, Zjazd Gnieźnieński), zostały przez Cherezińską przedstawione nie tyle barwnie, co przede wszystkim zgodnie z prawdą historyczną. Niezwykły talent autorki, lekkie pióro oraz dbałość o szczegóły, a i zaiste współpraca z profesorem Urbańczykiem zaowocowały tym, że powstało coś fajnego, a mianowicie powieść, która wykracza poza ramy dotychczasowej wiedzy historycznej zwykłych zjadaczy chleba - po lekturze "Gry w kości" stajemy się niemalże "ekspertami" od czasów chrobrowskich - jeszcze nigdy i w tak ciekawy i przystępny sposób nie został nam przedstawiony kawałek zamierzchłej historii. Ja osobiście dziękuję pani Elżbiecie za tę wspaniałą&amp;nbsp;historyczną lekcję A co sama Autorka mówi o "Grze w kości"?&lt;span class="apple-converted-space"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;-&lt;span class="apple-converted-space"&gt;&amp;nbsp;&lt;/span&gt;„Książka o Bolesławie Chrobrym chodziła mi po głowie od lat. Lubię drania.”(&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #3a3a3a; font-family: Helvetica, Arial, sans-serif; font-size: 13px; line-height: 23px;"&gt;(&lt;a class="external exitstitial" href="http://www.cherezinska.pl/gra_index.htm" rel="nofollow" style="background-image: url(http://images1.wikia.nocookie.net/__cb33531/common/skins/oasis/images/sprite.png); background-position: 100% 0%; background-repeat: no-repeat no-repeat; border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; color: #6f027c; font-size: 13px; font-style: inherit; font-weight: inherit; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 13px; padding-top: 0px; text-decoration: none; vertical-align: baseline;"&gt;http://www.cherezinska.pl/gra_index.htm&lt;/a&gt;; dostęp dnia: 10.11.2010).&lt;/span&gt;&amp;nbsp;Teraz to i ja go lubię. &amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: .0001pt; margin: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: .0001pt; margin: 0cm; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="apple-style-span"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Przytoczę Wam króciutki fragment opisujący po części Emnildę, żonę Bolesława, ale przede wszystkim jego samego:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="color: black; font-family: inherit;"&gt;" Gdy wydawano ją za mąż, przestrzegano: dziewczyno, nie będziesz znała dnia ani godziny. Wiedziała, że miał przed nią dwie żony i obie odprawił bez cienia wyrzutów sumienia. Wróżono jej najwyżej trzy lata z księciem. Więc od początku zachowywała się tak, jakby to miały być trzy lata. Cieszyła się każdym dniem, cieszyła się każdą nocą z nim, każdą chwilą. I ani się spostrzegła, jak minęło dziesięć lat. (...)&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-family: inherit;"&gt;Wychowana w domu dzieci, z radością czekała na swoje. Mając wciąż w pamięci zabiegi Ody o prawa dla swych potomków, Emnilda postanowiła nie zabiegać u Bolesława o nic. Początkowo nawet wychowywała jego pierworodnego syna, Bezpryma. "Nie moje dziecko, ale przecież dziecko" - myślała. Ale gdy na świat przyszły ich dwie pierwsze córki, Bolesław zdecydował się oddalić Bezpryma z dworu. Dobrze się stało. Dzieciak był niesforny, istny szatanek, madziarski małysz, czarny i nieznośny. Coś by mu się stało, i byłoby na nią. Bolesław czekał, aż Emnilda da mu męskiego potomka. Ale gdy na świat przychodziły córki, nie dawał jej odczuć niechęci. Przynajmniej tego nie zauważyła. Za to gdy po trzech latach urodziła Mieszka, oszalał. Bała się, że coś zrobi dziecku - ściskał je, podrzucał, nosił, całował. Ją zresztą też, co Emnildę zawstydzało...&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-family: inherit;"&gt;Kochała go. Jak nigdy nikogo., i nawet nie mogła sobie wyobrazić. że można by kochać &amp;nbsp;bardziej. Tak, tak - każdego dnia pamiętała, że to może być jej ostatni. Ale może właśnie dlatego?&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-family: inherit;"&gt;Miał słabości: lubił pić, lubił kochać się dużo i często, w miłości bywał odrobinę brutalny, w codziennym życiu nerwowy, nieobliczalny, szybko się nudził. Miał też zalety: lubił dobre miody, lubił kochać się dużo i często, w miłości bywał nadspodziewanie czuły, w codziennym życiu wyrozumiały, przewidywalny w nieobliczalności, jak się nudził jechał na polowanie z drużynnikami.(...)&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-family: inherit;"&gt;Lubiła, gdy wodził za nią oczami jak pies.Już od dawna przestała myśleć, czy ten wzrok, czy to ściągnięcie brwi, rozpoznają dziewczyny usługujące im u stołu.Topiła się w jego zielonych oczach.&amp;nbsp;Napawały ją przestrachem i jednocześnie - choć tego akurat nie chciała - rozgrzewały ją jak słońce sopel lodu. (...)"&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="margin-bottom: .0001pt; margin: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="margin-bottom: .0001pt; margin: 0cm;"&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;Co mnie jeszcze urzekło w "Grze w kości"?&amp;nbsp;przede wszystkim to, jak Cherezińska pisze o kobietach. "&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black; font-family: inherit;"&gt;W Grze w kości" kobiety nie tyle możemy usłyszeć, co zobaczyć. Autorka wyciąga je z niebytu i ustawia obok głównych bohaterów. Jednak nie tylko je ukazuje, ale też nazywa. Przegapione przez źródła, traktowane jako bezimienne matki kolejnych pionków czy kości w grze, u Cherezińskiej stają się ważnymi figurami. Dzięki nim historia ma być dla nas bliższa. Najważniejsze jest jednak to, że sama autorka nie daje się ponieść i uchyla się przed potencjalnym oskarżeniem jej o feministyczną ingerencję w historię. Jej sugestywne i prawdopodobne obrazy kobiet mieszczą się bowiem w ramach epoki, wyzyskują możliwości permutacji dostępnych im ról, przez co przełamują prostotę schematu, jednocześnie pozostając zgodne z naszą wiedzą na temat średniowiecza." (&lt;/span&gt;&lt;span style="color: black;"&gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://pisarki.wikia.com/wiki/El%C5%BCbieta_Cherezi%C5%84ska"&gt;http://pisarki.wikia.com/wiki/Elżbieta Cherezińska&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;span style="color: black; font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: black; font-family: inherit;"&gt;Gorąco polecam. Według mnie "Gra w kości" zasługuje na 6!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: black; font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-COZxKC8ew-0/TV0Slncu79I/AAAAAAAABj4/xxVj2TLtQxM/s1600/180px-Elzbieta_Cherezinska.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="240" src="http://3.bp.blogspot.com/-COZxKC8ew-0/TV0Slncu79I/AAAAAAAABj4/xxVj2TLtQxM/s320/180px-Elzbieta_Cherezinska.jpg" width="320" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="color: black; font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #3a3a3a; font-size: 13px; line-height: 23px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;b style="border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-size: 13px; font-style: inherit; font-weight: bold; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;Elżbieta Cherezińska&lt;/b&gt;&amp;nbsp;urodziła się 9 października 1972 roku w Pile (województwo wielkopolskie) i choć szybko ją opuściła, by ukończyć Wydział Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie i na stałe zamieszkać w Kołobrzegu, to ze stolicą Wielkopolski połączyła ją jej pasja – pisanie książek. To właśnie poznańskie wydawnictwo zainteresowało się wydaniem jej drugiej książki&amp;nbsp;&lt;i style="border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-size: 13px; font-style: italic; font-weight: inherit; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;Byłam sekretarką Rumkowskiego. Dzienniki Etki Daum&lt;/i&gt;&amp;nbsp;(Zysk i S-ka 2008) oraz pierwszych dwóch części planowanej siedmiotomowej sagi skandynawskiej, które zapewniły autorce stałe miejsce na polskim rynku literackim. Wielkopolska stała się także tłem jej wydanej w 2010 roku powieści&amp;nbsp;&lt;i style="border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-size: 13px; font-style: italic; font-weight: inherit; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;Gry w kości&lt;/i&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-size: 13px; font-style: inherit; font-weight: inherit; margin-bottom: 0.5em; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 0.4em; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom-width: 0px; border-color: initial; border-left-width: 0px; border-right-width: 0px; border-style: initial; border-top-width: 0px; font-size: 13px; font-style: inherit; font-weight: inherit; margin-bottom: 1em; margin-left: 0px; margin-right: 0px; margin-top: 1em; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; padding-right: 0px; padding-top: 0px; text-align: justify; vertical-align: baseline;"&gt;&lt;span style="color: black; font-family: inherit;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;W 2009 roku Elżbieta Cherezińska otrzymała stypendium im. Jerzego Koeniga przyznawane absolwentom Wydziału Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza, jednak już od 2008 roku przy jej nazwisku częściej pojawia się określenie pisarka. Teatrolożka umieszczona zostaje dopiero po przecinku. (życiorys również &lt;a href="http://www.blogger.com/(http://pisarki.wikia.com/wiki/El%C5%BCbieta%20Cherezi%C5%84ska)"&gt;stamtąd&lt;/a&gt;)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-3761900287164930960?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/3761900287164930960/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2011/02/gra-w-kosci-elzbieta-cherezinska.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3761900287164930960'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3761900287164930960'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2011/02/gra-w-kosci-elzbieta-cherezinska.html' title='Gra w kości - Elżbieta Cherezińska'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-dF-fW831NUA/TVuXuDqWjHI/AAAAAAAABj0/OmILvlR3pFU/s72-c/gra-w-kosci-bprod59280674.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-1050503411924540974</id><published>2011-02-14T12:25:00.000+01:00</published><updated>2011-02-14T12:25:02.354+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Antoni Kroh'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wspomnienia'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Literatura polska'/><title type='text'>Starorzecza - Antoni Kroh</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TUwbi3DjAXI/AAAAAAAABi0/T0KFirIKGww/s1600/starorzecza-bprod57986847.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TUwbi3DjAXI/AAAAAAAABi0/T0KFirIKGww/s400/starorzecza-bprod57986847.jpg" width="257" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: xx-small;"&gt;Wydawnictwo: ISKRY&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: xx-small;"&gt;Rok wydania: 2010&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: xx-small;"&gt;Ilość stron: 606&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: xx-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: xx-small;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O autorze - Antonim Krohu, nie słyszałam nigdy przedtem - no bo niby z jakiej racji - nie po drodze mi było z tym - jak się okazuje - znakomitym etnografem, historykiem kultury, pisarzem, tłumaczem literatury słowackiej i czeskiej. Aż mnie dziw bierze, ale dobrze się stało, że "Starorzecza" w końcu w ręce mi wpadły. Książka, o której mówię, trafiła jak nic w moje upodobania czytelnicze - wspomnienia rodzinne, opowieści i dzieje - cytując autora powiedziałabym - kawał dobrej "przedwojennej" literatury. I mówiąc "przedwojenna" nie o umiejscowienie w czasie mi chodzi, ale o ... , a zresztą przeczytajcie (str. 15):&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;"W naszej ówczesnej mowie słowo "przedwojenny" oznaczało " solidny, w dobrym gatunku, godzien zaufania". Przedwojenny garnitur, przedwojenny szewc. "Dadzą mi naganę za nieobecność na zebraniu czy nie dadzą, mi to wisi jak kilo kitu u sufitu na przedwojennej agrafce" - zanotowała mama spontaniczną wypowiedź koleżanki w biurze, lata 50. "Masło przedwojenne" (sklepik w Łodzi na Piotrkowskiej, lata 40. Osoba, która to zapisała, była zdumiona, że tylu ludzi na widok tej wywieszki uśmiecha się ze zrozumieniem). (...)&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;Gdy położyli mnie w szpitalu, pan z sąsiedniego łóżka, starszy człowiek, był właśnie po skomplikowanej operacji. Ordynator podczas codziennego obchodu oglądał go i powtarzał:&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;- Zrasta się, świetnie się zrasta! Żadnych powikłań! Zuch z pana! Przedwojenna, solidna robota, od razu widać!"&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Historie rodzinne, wspomnienia, plotki, anegdotki zasłyszane, zanotowane, skrupulatnie odtworzone w "Starorzeczach", zachowane dla potomnych nie tylko członków rodziny - dzięki publikacji ISKIER dla szerokiej rzeszy czytelników lubiących kilmacik w kolorze sepii, w ułańskim mundurze, z koronkowym kołnierzykiem i fryzurą w przedwojenne loki &amp;nbsp;- o ludziach, którym przyszło żyć w czasach już po II wojnie światowej, ale - jakby nie było - o "przedwojennej" tradycji rodzinnej. Czytając "Starorzecza" nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że oto patrzę na Polaków portret własny - są wśród pojawiających się krewnych, przyjaciół i znajomych zarówno ci wybitni, jak politycy, pisarze, wojskowi dygnitarze, utalentowani artyści, jak i ci najzwyklejsi - np. gosposia (ale z fryzurą a'la Smosarska). Dla mnie to historie smakowite tym bardziej, że wiele z nich z faktami historycznymi niewiele ma wspólnego - a nie o same fakty tu przecież chodzi - autorowi udało się napisać książkę o charakterze wspomnieniowym, ale jednocześnie taką, co to się ją czyta jak najlepszy bestseller. Co mnie się szczególnie podobało, to to, że Antoni Kroh to cudowny "opowiadacz",&amp;nbsp;niektóre opisane wydarzenia mają charakter ... plotek, ploteczek. No wiecie - jedna pani drugiej pani... Ale takich fajnych ploteczek - co to nie są złośliwe, nikomu nie szkodzą... Ogromne poczucie humoru autora i barwne opisy życia wielu bohaterów w czasach bardzo różnych, najczęściej jednak ciężkich (pod względem sytuacji politycznej, gospodarczej, ekonomicznej) to lektura na kilka przyjemnych wieczorów - aż żal, że to już koniec - mnie przynajmniej jak zwykle po takiej lekturze.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-1050503411924540974?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/1050503411924540974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2011/02/starorzecza-antoni-kroh.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/1050503411924540974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/1050503411924540974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2011/02/starorzecza-antoni-kroh.html' title='Starorzecza - Antoni Kroh'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TUwbi3DjAXI/AAAAAAAABi0/T0KFirIKGww/s72-c/starorzecza-bprod57986847.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-3845137690650698682</id><published>2011-01-29T23:16:00.004+01:00</published><updated>2011-01-30T08:16:26.709+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='poezja'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Literatura polska'/><title type='text'>Wreszcie trochę czasu na poezję...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TUSE25_hANI/AAAAAAAABhE/8hpMQI4tWaQ/s1600/jakby-nigdy-nic-bprod59378197.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TUSE25_hANI/AAAAAAAABhE/8hpMQI4tWaQ/s400/jakby-nigdy-nic-bprod59378197.jpg" width="246" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: xx-small;"&gt;Wydawnictwo: ISKRY&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: xx-small;"&gt;ISBN: 978-83-244-0147-5&lt;br /&gt;Format: 12.5x19.5cm&lt;br /&gt;Ilość stron: 76&lt;br /&gt;Oprawa: Twarda z obwolutą&lt;br /&gt;Wydanie: 1, 2010 r.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;b&gt;Jakby nigdy nic &lt;/b&gt;to tomik baaaaardzo "refleksyjnych&amp;nbsp;wierszy o miłości, przemijaniu, relacjach z bliskimi. Poeta kreuje wrażenie, że dopuszcza czytelnika do swoich najbardziej intymnych tajemnic – ale to tylko złuda, bo nie o sobie opowiada, ale o przeżyciach, których doświadczamy wszyscy" - tyle nota wydawcy. A moja? Czytelnika? Kobiety niemającej czasu na czytanie poezji? Wreszcie - kobiety, która ten czas w końcu znalazła? I wiecie co? Ogromnie się z tego cieszę - nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam jakiś tomik poezji w ręku... a zaczytywałam się nią w latach moich odległych licealnych, potem studenckich. A potem przyszło życie - a z nim ten ciągły pęd za czymś albo chęć poradzenia sobie, albo sprostania jakimś wymaganiom, czyimś oczekiwaniom - męża, dzieci, pracodawcy, znajomych i przyjaciół - i zabrakło czasu na poezję, na kontakt z nią i "ubogacające" obcowanie - a z perspektywy lat mogę tylko powiedzieć, że to ogromna szkoda. Bo poezja sprawia, że dusza mniej boli, a czytając słowa, które wyszły spod pióra poety - ja sama przynajmniej - mam często wrażenie, że to jest to, co mi w duszy gra, co dokładnie tak samo czuję i chciałabym powiedzieć, wyrazić - ale ani tak pięknie tego zrobić nie mogę, ani nie potrafię. Pamiętam, że w szkole nie lubiłam na samym początku lekcji polskiego poświęconym wierszom - tej odwiecznej analizy i dociekania, co poeta miał na myśli. Gęsiej skórki dostaję nawet dzisiaj na samą myśl o tym. A prawdę powiedziawszy - guzik mnie to dziś obchodzi i niewiele więcej obchodziło kiedyś.&amp;nbsp;Dla mnie liczy się to, czy wiersz porusza jakieś struny w mojej duszy, skłania do refleksji, czy mam wrażenie, że oto właśnie przeczytałam coś, co i mnie po głowie się tłukło, ale wyjść z niej nie mogło, bo ogranicza mnie całkowity brak talentu w tym względzie i język jak kołek - bo jak potrzeba, to on już nie taki giętki, żeby wyrazić to wszystko, o czym pomyśli głowa. Chociaż - tak naprawdę, to ja nawet chyba nie potrafię tak pięknie jak poeta pomyśleć, ale tak mi się często podczas czytania poezji zdaje - że ja tak samo własnie pomyślałam. Ech, skomplikowane to wszystko - a wiersze Tomasza Jastruna,&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&amp;nbsp;poety, prozaika, krytyka literackiego i eseisty, autora reportaży (a tak zupełnie prywatnie syna poetki Mieczysławy Buczkówny i pisarza Mieczysława Jastruna) są świetne. Refleksyjne i wzruszające. Piękne. Lubię w poezji to, że mogę czytać "na chybił - trafił", otworzyć książkę, gdzie popadnie i czytać. A dawno tego nie robiłam. Czas wrócić do dobrych zwyczajów i nawyków&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;b&gt;***&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;b&gt;Pieśń nad pieśniami&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Moja mama&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;Dziwi się, że jestem taki stary&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: inherit;"&gt;- Jezus Maria&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Co się z tobą stało -&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Dotyka czułą dłonią&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Mojej twarzy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;I próbuje ją wygładzić&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;- Przecież mój ojciec&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Gdy ginął w obronie Warszawy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Mógł być teraz twoim&amp;nbsp;synem&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Wszystko tak się poplątało -&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nawet jeśli się poplątało&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Mamo&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;To już się rozplątuje&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;A mój mały synek&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Od tysiącleci&amp;nbsp;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Ssie pierś swojej mamy&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;I sapie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;I &amp;nbsp;mruczy pieśń nad pieśniami&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mój mały synek też ją często mruczy, kiedy czytam leżąc obok niego...&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-3845137690650698682?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/3845137690650698682/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2011/01/wydawnictwo-iskry-isbn-978-83-244-0147.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3845137690650698682'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3845137690650698682'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2011/01/wydawnictwo-iskry-isbn-978-83-244-0147.html' title='Wreszcie trochę czasu na poezję...'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TUSE25_hANI/AAAAAAAABhE/8hpMQI4tWaQ/s72-c/jakby-nigdy-nic-bprod59378197.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-7076293413817215875</id><published>2011-01-01T19:24:00.004+01:00</published><updated>2011-01-01T20:55:52.224+01:00</updated><title type='text'>Na Nowy Rok...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red; font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: x-large;"&gt;...2011&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;wszystkiego najlepszego&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;spełnienia choć części marzeń, albo i wszystkich, jeśli chcecie&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;samych radosnych słonecznych poranków&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;milionów tęczowych uśmiechów&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;tylko dobrych ludzi na Waszej drodze&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;szczęśliwych i pełnych miłości dni&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;dużo życzliwości od innych&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;zdrowia dobrego (końskiego)&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;tylko ciekawych lektur&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;przyjaciół prawdziwych&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;li&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;no i mnóstwo czasu... na czytanie książek, blogów no i na samo &amp;nbsp;blogowanie (i łażenie po blogach)&lt;/span&gt;&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Tego wszystkiego - i czego tam sobie jeszcze sami życzycie - życzę Wam z całego serca.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-7076293413817215875?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/7076293413817215875/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2011/01/wszystkiego-najlepszeg-marzen.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/7076293413817215875'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/7076293413817215875'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2011/01/wszystkiego-najlepszeg-marzen.html' title='Na Nowy Rok...'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-1324933220330785210</id><published>2010-12-30T15:55:00.001+01:00</published><updated>2010-12-30T15:59:25.783+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2010'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='II wojna światowa'/><title type='text'>Książka powinna w duszy czytelnika wywoływać obrażenia...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TQY-SyLcRQI/AAAAAAAABdg/bN9Q4eKFx-k/s1600/laka-umarlych-bprod58884692.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: x-small;"&gt;&lt;img border="0" height="320" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TQY-SyLcRQI/AAAAAAAABdg/bN9Q4eKFx-k/s320/laka-umarlych-bprod58884692.jpg" width="222" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Moje szczęście do dobrej literatury nie opuszcza mnie. Mam nosa do dobrych książek. Naprawdę. I uważam tak nie tylko dlatego, że generalnie lubię książki o takiej tematyce, zachwycona jestem przede wszystkim sposobem narracji, przedstawienia minionych kontrowersyjnych wydarzeń i postaci w taki sposób, że nie można się oderwać od czytania &amp;nbsp;- o trudnym nie tylko w odbiorze temacie, bez chowania głowy w piasek i uciekania od niewygodnej prawdy. &amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Najbardziej cieszy mnie jednak fakt, że "Łąka umarłych" to powieść polskiego autora &amp;nbsp;- Marcina Pilisa, traktująca o zbrodni z okresu II wojny światowej, a przedstawiona czytelnikowi na trzech płaszczyznach. O zbrodni wojennej - wbrew pozorom nie tylko nazistowskiej - ale takiej, której dopuścili się Polacy - mieszkańcy Wielkich Lip, wioski na końcu świata, wydawałoby się, że zapomnianej przez Boga i ludzi, ale nie przez diabła. O zbrodni tak bezsensownej i wstrząsającej, że nie można oprzeć się wrażeniu, że już chyba tylko diabeł tych ludzi opętał i za sprawą jego parszywych podszeptów wszystko się wydarzyło.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;"Łąka umarłych" to książka pokazująca, że Polak potrafi, że Polak jest zdolny - ale w tym złym tych słów znaczeniu - że nie wiedzieć czemu ten Polak staje się równy naziście i dopuszcza się obrzydliwej&amp;nbsp;zbrodni na znajomych i sąsiadach, na ich niewinnych dzieciach, tylko dlatego, że byli oni Żydami. Trudno jest przyjąć do wiadomości ten fakt, trudno to zrozumieć, tym bardziej, że przecież WSZYSCY potępiają hitlerowskie Niemcy za zbrodnie, jakich dopuścili się na Żydach, że przecież Polacy byli w czasie wojny tymi "dobrymi", ratującymi, często ryzykującymi własne życie, sprawiedliwymi wśród narodów świata - a u Pilisa dostajemy tak wstrząsającą prawdę o Polakach i ich udziale w wydarzeniach z 1942 roku, które rozegrały się w Wielkich Lipach, że tak naprawdę człowiek zaczyna wątpić - w swoją wiedzę i historyczną prawdę o II wojnie światowej. Na szczęście opisywane u Pilisa wydarzenia to nie fakty, ale fikcja literacka - przedstawiona jednakże tak, że można by się pokusić o stwierdzenie jej autentyczności - nie mniej jednak nawiązuje ona do autentycznych tragicznych wydarzeń z czasów wojny w Jedwabnem. Dla mnie jest to tylko dowód na to, że Marcin Pilis to autor zasługujący na miano mistrza nie tyle pióra, co mistrza trudnego tematu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: small;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Napisałam w tytule tego posta, że - cytując E&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 21px;"&gt;mila Ciorana ("Z&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 21px;"&gt;eszyty 1957-1972") - książka powinna w duszy czytelnika wywoływać obrażenia - i "Łąka umarłych" taka właśnie jest - targa naszymi emocjami i gra na uczuciach nie pozwalając ani na moment zapomnieć o czytanym tekście. Opisuje dramat nie tylko Żydów z 1942 roku, ale również ich polskich katów po kilku dziesięcioleciach od tamtych wydarzeń. I pokazuje jak trudno jest żyć z piętnem minionej zbrodni, jak może i chciałoby się uciec od odpowiedzialności i wieść normalne życie, ale i pokazując jednocześnie, jak bardzo jest to niemożliwe. Nie chcę wchodzić w szczegóły, żeby nie zdradzić zbyt wielu faktów, jestem przekonana, że wielu z Was zepsułoby to przyjemność czytania powieści - jeśli jednak jesteście czytelnikami o wysokich wymaganiach wobec czytanej książki, to sięgnijcie po "Łąkę umarłych" Pilisa - na pewno Was nie zawiedzie, a przez Waszą duszę przetoczy się niczym tornado,&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; line-height: 21px;"&gt;pozostawiając obrażenia porównywalne z tymi, jakie zostają po wybuchu granatu. Jedno jest pewne - zostaniecie dosłownie zmuszeni do zastanowienia się nad tym, skąd tyle zła bierze się w człowieku. I czy możliwe jest przeciwdziałanie takiemu złu.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: x-small;"&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: #333333; line-height: 22px;"&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: xx-small;"&gt;Tytuł: Łąka umarłych&lt;br /&gt;Autor: Marcin Pilis&lt;br /&gt;Wydawca: Wydawnictwo SOL&lt;br /&gt;Oprawa: Miękka&lt;br /&gt;Rok wydania: 2010&lt;br /&gt;Język: polski&lt;br /&gt;Numer ISBN: 9788362405138&lt;br /&gt;Liczba stron: 384&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-1324933220330785210?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/1324933220330785210/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/12/ksiazka-powinna-w-duszy-czytelnika.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/1324933220330785210'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/1324933220330785210'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/12/ksiazka-powinna-w-duszy-czytelnika.html' title='Książka powinna w duszy czytelnika wywoływać obrażenia...'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TQY-SyLcRQI/AAAAAAAABdg/bN9Q4eKFx-k/s72-c/laka-umarlych-bprod58884692.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-645117925335745999</id><published>2010-12-25T07:42:00.004+01:00</published><updated>2010-12-25T08:20:27.287+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codziennik'/><title type='text'>Wesołych Świąt!</title><content type='html'>&lt;div align="center" style="line-height: 21px;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; color: #000033; font-family: Times, serif; font-size: 14px; font-style: italic; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: large;"&gt;Pomódlmy się w Noc Betlejemską,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: large;"&gt;w Noc Szczęśliwego Rozwiązania,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: large;"&gt;by wszystko się nam rozplątało,&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" style="line-height: 21px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: large;"&gt;węzły,konflikty, powikłania.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" style="line-height: 21px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: large;"&gt;Oby się wszystkie trudne sprawy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: large;"&gt;porozkręcały jak supełki,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: large;"&gt;własne ambicje i urazy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: large;"&gt;zaczęły śmieszyć jak kukiełki.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" style="line-height: 21px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: large;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: large;"&gt;Oby w nas paskudne jędze&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: large;"&gt;pozamieniały się w owieczki,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: large;"&gt;a w oczach mądre łzy stanęły&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: large;"&gt;jak na choince barwnej świeczki.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" style="line-height: 21px;"&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: xx-small;"&gt;(&lt;i&gt;ks. J. Twardowski)&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Wesołych Świąt wszystkim życzę, pięknych, ciepłych i dobrych, &amp;nbsp;spędzonych w gronie najukochańszych osób.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; font-size: large;"&gt;Życzę Wam, abyście je spędzili&amp;nbsp;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 18px;"&gt;z radością w sercu i uśmiechem na twarzy, niech ten czas pozwoli Wam cieszyć się tym wszystkim, co sprawia, że Boże Narodzenie ma swoją magię.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; line-height: 18px;"&gt;I jeszcze zdrowia, szczęścia, wszelkiej pomyślności, czyli tego wszystkiego, czego nie można kupić za pieniądze.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; line-height: 18px;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red; font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Wesołych Świąt!&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-size: large;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red; font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 18px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;I na koniec, jak zwykle u mnie w Boże Narodzenie, krótka prezentacja moich tegorocznych wieńców adwentowych.&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" style="font-family: Times, serif; line-height: 21px;"&gt;&lt;b&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center" style="font-family: Times, serif; line-height: 21px;"&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i294.photobucket.com/albums/mm101/katja126/grudzie2010021-1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://i294.photobucket.com/albums/mm101/katja126/grudzie2010021-1.jpg" width="640" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i294.photobucket.com/albums/mm101/katja126/grudzie2010030.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;img border="0" height="481" src="http://i294.photobucket.com/albums/mm101/katja126/grudzie2010030.jpg" width="640" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i294.photobucket.com/albums/mm101/katja126/grudzie2010032.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;img border="0" height="640" src="http://i294.photobucket.com/albums/mm101/katja126/grudzie2010032.jpg" width="481" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: red;"&gt;&lt;b&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-645117925335745999?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/645117925335745999/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/12/wesoych-swiat.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/645117925335745999'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/645117925335745999'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/12/wesoych-swiat.html' title='Wesołych Świąt!'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-2978269991692948750</id><published>2010-11-25T11:20:00.006+01:00</published><updated>2010-11-25T13:55:52.842+01:00</updated><title type='text'>Czy macie jeszcze swojego pluszowego misia z dzieciństwa?</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;25. listopada - Dzień Pluszowego Misia&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: normal;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Czy moglibyście wyobrazić sobie świat bez misia? Swoje dzieciństwo bez pluszowej przytulanki, która ułatwia życie wszystkim maluchom, pomaga zasypiać, pociesza po przebudzeniu w środku nocy, koi ból i łzy, a którą wielu dorosłych przechowuje do dziś z ogromnym sentymentem. Ja też mam swojego misia (zdjęcie wkleję po południu, bo baterie&amp;nbsp;do sprzętu jeszcze się ładują) - nie w&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;iem od kiedy jest u mnie, ale z pewnością jest on bardzo wiekowy (ma prawie 40 lat:-)&amp;nbsp;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;"Wszystko zaczęło się w 1902 roku, gdy prezydent Stanów Zjednoczony Teodor Roosvelt, wybrał się na polowanie. Po kilku godzinach bezskutecznych łowów, jeden z towarzyszy prezydenta postrzelił małego niedźwiadka i zaprowadził go do Roosvelta. Prezydent, gdy ujrzał przerażone zwierzątko, natychmiast kazał je uwolnić.&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Wydarzenie uwiecznił na rysunku Clifford Berryman. Rysunek ukazał się w gazecie „The Washington Post”. Obrazek natchnął sklepikarza z Brooklynu, Morrisa Mitchoma, imigranta z Rosji, do produkcji, za specjalnym pozwoleniem prezydenta, pluszowych niedźwiadków o nazwie Teddy. W ciągu kilku lat Mitchom stał się potentatem pluszowym i właścicielem „Ideal” – jednej z najbardziej znanych firm produkującej misie." (cytat wzięłam &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.wiadomosci24.pl/artykul/25_listopada_dzien_pluszowego_misia_12535.html"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="color: black;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;stąd&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; line-height: 16px;"&gt;Dzisiejszy dzień jest przyjemny podwójnie: 25 listopada to moje imieniny i święto Pluszowego Misia. Zapowiada się bardzo fajnie, choć Ka. nieobecny, ale to nic - poświętujemy z "dzieckami". Od &amp;nbsp;Ka. dostałam piękne życzenia imieninowe, szkoda że on tak daleko, ale co zrobić - taka praca, że się po świecie tułać trzeba.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="line-height: 16px;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="background-color: white;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;Zaraz się biorę do pieczenia - nie może się przecież obyć takie podwójne święto bez wspaniałego ciasta. Chyba zaproponuję moim dziewczynom rogaliki drożdżowe nadziewane jabłkami i śliwkami - a zresztą poczekam z tym pieczeniem do 16.00. Wtedy upieczemy je razem z Klarą - będzie miała super zajęcie na dzisiejsze popołudnie, bo po powrocie z przedszkola strasznie się nudzi czasami i chciałaby non stop oglądać Jim Jam.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;&lt;span class="Apple-style-span" style="font-family: 'Trebuchet MS', sans-serif; line-height: 16px;"&gt;Klara zabrała dziś do przedszkola nie misia, a pluszowego słonia Teddy'ego, który towarzyszy jej od urodzenia. Kiedyś nazywał się "NieMa", bo ciągle go gdzieś gubiła i gdy chciała go przytulić, a my nie mogłyśmy go znaleźć, mówiłyśmy jej: nie ma... A potem mój Ka. wymyślił Teddy'ego, bo łatwo wpadał w ucho i nie był trudny do wymówienia. A poniżej zdjęcie Klary z zeszłorocznego Święta Misia&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://i294.photobucket.com/albums/mm101/katja126/misie-1-1.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" src="http://i294.photobucket.com/albums/mm101/katja126/misie-1-1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-2978269991692948750?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/2978269991692948750/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/11/czy-macie-jeszcze-swojego-pluszowego.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/2978269991692948750'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/2978269991692948750'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/11/czy-macie-jeszcze-swojego-pluszowego.html' title='Czy macie jeszcze swojego pluszowego misia z dzieciństwa?'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-2857495533135726823</id><published>2010-10-21T13:39:00.006+02:00</published><updated>2010-10-21T14:20:58.585+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książka historyczna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Literatura polska'/><title type='text'>Książka dla koneserów wielkiej historii</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TMAGlJUM8EI/AAAAAAAABYk/bV8NvU-OASQ/s1600/lwowskie-orleta-czyn-i-legenda-bprod26610010.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" nx="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TMAGlJUM8EI/AAAAAAAABYk/bV8NvU-OASQ/s400/lwowskie-orleta-czyn-i-legenda-bprod26610010.jpg" width="280" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Polskie Kresy i tematyka z nimi związana to mój konik od bardzo dawna - choć przypuszczam, że książka, o której dziś chcę opowiedzieć pewnie jeszcze długo by czekała na swoją kolej (z racji ogromnej ilości książek w kolejce do przeczytania), ale tak się szczęśliwie złożyło, że jeszcze do niedawna (z różnych, w większości wiadomych przyczyn), nie spałam po nocach i miałam sporo czasu na nadrabianie czytelniczych zaległości. Kolejka (a raczej kupka) książek zdecydowanie zmalała, nie zmalały&amp;nbsp;natomiast blogowe zaległości, które ni mniej ni więcej zostaną nadrobione. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Lwowskie Orlęta. Czyn i legenda" Stanisława Sławomira Nicieji - historyka, biografisty, eseisty, długoletniego rektora Uniwersytetu Opolskiego, wreszcie senatora V kadencji, który&amp;nbsp;jest autorem kilkunastu książek, setek artykułów i wielu dokumentalnych filmów telewizyjnych,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;i który określany jest&amp;nbsp;wielkim znawcą Polskich Kresów -to pozycja na rynku czytelniczym, o której mogę śmiało powiedzieć, że jest tak samo wyjątkowa, jak wyjątkowa jest legenda o Lwowskich Orlętach - o której każdy z nas coś słyszał, czasami temat pojawia się przecież w prasie, w wiadomościach telewizyjnych itp., ale tak naprawdę i do końca nie każdy z nas może coś konkretnego na ten temat powiedzieć. Dzięki profesorowi Nicieji - strażnikowi pamięci o tamtym pamiętnym listopadzie roku 1918 we Lwowie - historia ta jest ciągle żywa. Dzieje się tak za sprawą jego książki, w której w nie tylko bardzo przystępny sposób przedstawia opis walk o Lwów, sylwetki ich uczestników oraz tworzenie się legendy i dzieje Cmentarza Orląt - jego relacja jest - można rzec - obiektywna i rzetelna. Lubię&amp;nbsp; takie jasne przedstawienie tematu, bez konieczności zastanawiania się, co też autor chciał nam powiedzieć&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Z &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Orl%C4%99ta_Lwowskie"&gt;WIKIPEDII&lt;/a&gt;:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mianem Orląt Lwowskich określa się młodych mieszkańców Lwowa, którzy wobec braku we Lwowie polskich oddziałów wojskowych, w listopadzie 1918 bronili miasta przed oddziałami wojsk ukraińskich. Młodzi ochotnicy walczyli też z wojskami radzieckimi w 1920. W skład ochotniczych wojsk polskich wchodzili uczniowie, studenci, robotnicy, urzędnicy, chłopcy i dziewczęta. Walczono najpierw praktycznie gołymi rękami, później – już ze zdobytą na wrogu bronią. Wobec braku regularnych wojsk, wysłanych przez austriackie dowództwo w inne regiony Europy, młodzi obrońcy postanowili wyzwolić swoje miasto przekazane przez ustępujących zaborców wojskowym oddziałom ukraińskim, ściągniętym celowo do Lwowa. W sumie w walkach po stronie polskiej brało udział 6022 osoby, spośród których 1421 nie przekroczyło 17. roku życia, zaś najmłodszy miał zaledwie 9 lat. Jeden z nich, 13-letni Antoś Petrykiewicz został najmłodszym w historii kawalerem Orderu Virtuti Militari.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;„W ulicznych walkach 1918 r. we Lwowie Polacy wygrali z Ukraińcami przede wszystkim dlatego, że było to ich miasto&lt;nbsp&gt;&lt;/nbsp&gt;&lt;nbsp&gt;&lt;/nbsp&gt;– i to nie tylko w jakimś abstrakcyjno-historycznym wymiarze, ale właśnie w wymiarze konkretnym, osobistym – to były ich bramy, podwórza, zaułki, to oni znali je na pamięć, choćby dlatego, że umawiali się tam ze swoimi pannami”. - to słowa znanego pisarza ukraińskiego Jurija Andruchowycza, przytoczone przez Profesora Nicieję na kartach swej książki. Najbardziej porusza w bitewnych relacjach zaangażowanie, determinacja i ogromny patriotyzm uczestników, będących niejednokrotnie w wieku naszych dzieci (co czwarty obrońca Lwowa nie miał ukończonych 18 lat) - grupę najmłodszych żołnierzy symbolizują dwa nazwiska poległych: 13-latka Antosia Petrykiewicza i 14-latka Jurka Bitschana. Historyczna prawda o tamtych dniach to - jak już wcześniej zaznaczyłam - prawda nie tylko obiektywna, to również prawda kontrowersyjna - i jak się okazuje - pomimo wysiłków, aby to zmienić - do niedawna, a i chyba nawet w dalszym ciągu nadal inaczej postrzegana przez Polaków i Ukraińców, którzy przez wiele lat utrudniali, byli wręcz przeciwni, odbudowie Cmentarza Orląt Lwowskich ( a ostatecznie nie zgodzili się na odtworzenie monumentalnej kolumnady). To, że&amp;nbsp;lwowski cmentarz poległych w obronie&amp;nbsp;miasta to po 1989 roku jeden z największych sukcesów w walce o narodową pamięć i tożsamość, nie podlega żadnym wątpliwościom ani dyskusjom - legendy i ich bohaterowie potrzebują pamięci nie tylko książkowej,&amp;nbsp;potrzebują także, a może przede wszystkim -&amp;nbsp;miejsc o nich opowiadających. Zwoleników tej idei jednoczy przekonanie o słuszności tej tezy, nawet pomimo takich głosów, jak chociażby ten, Jacka Kuronia (nota bene urodzonego we Lwowie), przeciwnika odbudowy cmentarza:&amp;nbsp;„W Polsce nie ma w żadnym mieście panteonu triumfu oręża niemieckiego, rosyjskiego czy żadnego innego”. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka profesora Nicieji podzielona jest na prolog, trzy rozdziały i epilog. Na końcu znajduje się bibliografia ze wskazaniem materiałów źródłowych: tych niedrukowanych oraz&amp;nbsp;czasopism, opracowań i artykułów prasowych. Autor zadał sobie też trud tworząc wykaz szkół noszących imię Orląt Lwowskich. Dla co bardziej dociekliwych znajuje się też na końcu książki indeks osób (a nie nazwisk, jak to się czasami w różnych publikacjach spotyka). &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;, Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;"Lwowskie Orlęta. Czyn i legenda" to lektura - mimo wielkiej historii, którą opisuje - bardzo przyjemna i łatwa w odbiorze, napisana językiem zrozumiałym dla każdego laika (również tego tzw. "odpornego" na przyswajanie wiedzy każdego rodzaju, a zwłaszcza wiedzy historycznej) - napisana (jak to powiedział &lt;/span&gt;&lt;a href="http://alehistoria.blox.pl/2009/12/S-S-NICIEJA-LWOWSKIE-ORLETA-CZYN-I-LEGENDA.html"&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;, Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;docent 73&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;, Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;) "bez dygresji i komentarzy, bez przesadnego moralizatorstwa, patriotycznego nadęcia, czy „politykierstwa”. " (zainteresowanych odsyłam do niego - naprawdę świetna recenzja). I co jeszcze ważne (z pewnością nie tylko dla mnie) - książka jest świetnie wydana - ale to już norma, jeśli chodzi o książki Wydawnictwa ISKRY - sztywna okładka z obwolutą, zszywana (jak ja nie lubię klejonych grzbietów), wspaniały papier (taki już trochę "pożółkły"), na którym zamieszczone są historyczne fotografie bohaterów oraz miejsc, o których w książce mowa - wszystko to razem oddaje niepowtarzalnego ducha tej książki. A tak na marginesie - może to i będzie kryptoreklama, ale to mój blog i mogę sobie na nim pisać, co mi się żywnie podoba&amp;nbsp;-&amp;nbsp;ja naprawdę kocham ISKRY za ich profesjonalizm i dbałość o szczegóły, za to, że każdy klient - czytelnik (a więc i ja również) jest dla nich najważniejszy, a jego zadowolenie to priorytet nad priorytetami) - nic dodać, nic ująć :-) &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;, Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Ja do kompletu i pełni szczęścia z taką książką&amp;nbsp;potrzebuję jeszcze tylko ulubionego kubka z ulubioną waniliową albo karmelową herbatą, ulubionej sofy i ulubionego patchworka. No i jeszcze ciszy i spokoju - a o to z kolei w ostatnich tygodniach raczej trudno u mnie. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;, Arial, Helvetica, sans-serif;"&gt;Na bramie cmentarza Orląt widnieje napis „Morituri sunt ut liberi vivamus” – Umarli, abyśmy żyli wolni. Tej ofiary starczyło, niestety, tylko na 20 lat. W tym czasie, w polskim Lwowie wykładali: Stefan Banach, Roman Ingarden, Eugeniusz Romer, Juliusz Kleiner, Ignacy Mościcki, urodzili się zaś: Stanisław Lem, Stanisław Skrowaczewski, Zbigniew Herbert, Adam Hanuszkiewicz, Andrzej Kurylewicz, Roman Cieślewicz, Kazimierz Górski. Lwów – które serce polskie nie drgnie na to miano! (Rzeczpospolita)&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: x-small;"&gt;Wydawnictwo: Iskry&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: x-small;"&gt;Rok wydania: 2009&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: x-small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: x-small;"&gt;Oprawa: twarda w obwolucie&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: x-small;"&gt;ISBN: 978-83-244-0117-8&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: x-small;"&gt;Stron: 308&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family: &amp;quot;Helvetica Neue&amp;quot;, Arial, Helvetica, sans-serif; font-size: x-small;"&gt;Wymiary: 175x245&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-2857495533135726823?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/2857495533135726823/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/10/ksiazka-dla-koneserow-wielkiej-historii.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/2857495533135726823'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/2857495533135726823'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/10/ksiazka-dla-koneserow-wielkiej-historii.html' title='Książka dla koneserów wielkiej historii'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TMAGlJUM8EI/AAAAAAAABYk/bV8NvU-OASQ/s72-c/lwowskie-orleta-czyn-i-legenda-bprod26610010.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-6628091084820333359</id><published>2010-10-16T12:57:00.000+02:00</published><updated>2010-10-16T12:57:41.744+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codziennik'/><title type='text'>Proszę państwa, oto Miś...</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TLl5ID4qcRI/AAAAAAAABYg/DWaL5yx8_xg/s1600/Ksawery+014.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" ex="true" height="400" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TLl5ID4qcRI/AAAAAAAABYg/DWaL5yx8_xg/s400/Ksawery+014.jpg" width="390" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: justify;"&gt;... nasz Miś - Ksawery - urodził się 5 października, a ważył - ba! - 3980 g i mierzył 55cm﻿. Pozdrawiamy wszystkich, którzy nam kibicowali i trzymali kciuki za szczęśliwe rozwiązanie :-)))&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-6628091084820333359?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/6628091084820333359/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/10/prosze-panstwa-oto-mis.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/6628091084820333359'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/6628091084820333359'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/10/prosze-panstwa-oto-mis.html' title='Proszę państwa, oto Miś...'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TLl5ID4qcRI/AAAAAAAABYg/DWaL5yx8_xg/s72-c/Ksawery+014.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-825457353016699873</id><published>2010-07-25T07:29:00.001+02:00</published><updated>2010-07-25T09:49:00.626+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książki dla dzieci'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bajki'/><title type='text'>Bajkowe lulanki - Agnieszka Tyszka</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TEu0g---nWI/AAAAAAAABXk/fYGjNS17SVo/s1600/71814.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" hw="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TEu0g---nWI/AAAAAAAABXk/fYGjNS17SVo/s200/71814.jpg" width="186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;I znów wpadłyśmy po uszy w bajkowe opowieści, tym razem Agnieszki Tyszki.&amp;nbsp;Nasza ostatnia &amp;nbsp;księgarniana wizyta zakończyła się kupnem "Bajkowych lulanek" (polowałyśmy na coś innego, a że nie było... no cóż, nie możemy przecież wyjść z księgarni z pustymi rękoma:-)&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książka z pięknymi bajkami na dobranoc i dobry sen jest zielona i radosna - i muszę szczerze przyznać - tak samo się czujemy czytając ją - jest nam po prostu zielono i wesoło. I lekko na duchu. I naprawdę z niecierpliwością czeka się na wieczorne (i nie tylko) spotkanie z książką, do której dołączona jest płyta z nagranymi bajkami. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;O tym, dlaczego pokochałyśmy "Bajkowe lulanki" napisałam &lt;a href="http://ksiazniczkaklara.blogspot.com/"&gt;tutaj&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-825457353016699873?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/825457353016699873/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/07/bajkowe-lulanki-agnieszka-tyszka.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/825457353016699873'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/825457353016699873'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/07/bajkowe-lulanki-agnieszka-tyszka.html' title='Bajkowe lulanki - Agnieszka Tyszka'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TEu0g---nWI/AAAAAAAABXk/fYGjNS17SVo/s72-c/71814.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-8279783057423953533</id><published>2010-07-17T07:42:00.005+02:00</published><updated>2010-07-25T07:31:41.425+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Literatura afrykańska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książki dla dzieci'/><title type='text'>26 bajek z Afryki</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TEE2yeUBSeI/AAAAAAAABXU/mOsAYKylXIs/s1600/26-bajek-z-afryki-bprod38760147.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" hw="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TEE2yeUBSeI/AAAAAAAABXU/mOsAYKylXIs/s320/26-bajek-z-afryki-bprod38760147.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;strong&gt;ze zdjęciami Ryszarda Kapuścińskiego &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Książeczka patrzyła na nas z półki zaprzykaźnionej cioci wielkimi oczyma&amp;nbsp;tego nieśmiałego&amp;nbsp;chłopca z okładki. I od razu nas zauroczyła - jeszcze na miejscu, u cioci, obejrzałyśmy wszystkie zdjęcia, a do domu pożyczyłyśmy do przeczytania. Nie jestem jakąś maniaczką afrykańskich klimatów, Afryka nie jest moją pasją, ale chętnie sięgam po pozycje wydawnicze, które pomagają mi w łatwy i przystępny sposób przybliżać dzieciom kultury innych narodów. Tutaj mamy dodatkowo do czynienia z innymi narodami zamieszkującymi inny kontynent - Czarny Ląd. Muszę przyzanć, że miałam nadzieję na dobrą lekturę dla&amp;nbsp;mojej Najmłodszej &amp;nbsp;i nie zawiodłam się, tym bardziej, że podczas czytania jednej z bajek zauważyłam, że maleńka słucha z zainteresowaniem. Może jeszcze nie wszystko rozumie, ale wierzę, że z czasem będzie coraz lepiej, bo bajki kocha się w naszym czytelniczym domu niezależnie od wieku.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Cieszę się, że bajki są naprawdę inne od naszych, nie tylko polskich, ale bajek europejskich w ogóle - określiłabym je jako prawdziwie afrykańskie, doskonale oddające klimat gorącego słońca i tego innego, afrykańskiego&amp;nbsp;świata - z całą tą inną kulturą, egzotyką,&amp;nbsp;magią, innymi wierzeniami. Każda bajka kończy się morałem, każda bajka jest też tak bardzo prosto napisana, że niektóre elementy bajek&amp;nbsp;Klara potrafi sama dopowiedzieć (mała je uwielbia, już je kilkadziesiąt razy przeczytałyśmy).&amp;nbsp;Klara uwielbia też oglądać zdjęcia, często siadamy razem i wertujemy opasłe tomiska naszych rodzinnych albumów. A że lubi wiedzieć, kto zacz na oglądanych zdjęciach, więc wszystkie dzieci na zdjęciach w tej książce mają swoje imiona. I do każdego zdjęcia (które są naprawdę świetne)&amp;nbsp;została też wymyślona przez Najmłodszą jakaś "realna" historia - np. "ten chłopiec biegnie właśnie do domu, bo baldzo ce mu sie pić". I słuchane bajki, i te zdjęcia właśnie, inspirują moją córcię do "twórczego paplania" - a o to właśnie chodzi -&amp;nbsp;z książką na kolanach rozmawiamy i rozmawiamy.&amp;nbsp;Na razie "26 bajek z Afryki" wyparło&amp;nbsp; z cowieczornego czytania wszystkie inne książki i przed zaśnięciem jest czytana i oglądana najpierw wspólnie, potem samodzielnie, a i w ciągu dnia, na hasło "-Poczytamy?" też jest za każdym razem przynoszona. Jeśli jeszcze jej nie znacie, to może najwyższy czas po nią sięgnąć? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My nasz pożyczony egzemplarz niedługo musimy zwrócić, trzeba więc będzie przy najbliższej wizycie w empiku na własność zakupić... Jak ja lubię takie zakupy planować!&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Wydawnictwo:Agora/Green Gallery , Marzec 2007 &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Seria:Biblioteka Gazety Wyborczej &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;ISBN:978-83-60225-93-6 &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Liczba stron:124 &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Wymiary:194 x 197 mm&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-8279783057423953533?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/8279783057423953533/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/07/26-bajek-z-afryki.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/8279783057423953533'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/8279783057423953533'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/07/26-bajek-z-afryki.html' title='26 bajek z Afryki'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TEE2yeUBSeI/AAAAAAAABXU/mOsAYKylXIs/s72-c/26-bajek-z-afryki-bprod38760147.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-9050317226085515646</id><published>2010-07-03T18:33:00.002+02:00</published><updated>2010-07-03T19:06:00.143+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2010'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura młodzieżowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura amerykańska'/><title type='text'>Uśmiech Lisy - Donna Jo Napoli</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TC9D1cf5C6I/AAAAAAAABW8/cI104vdLiFY/s1600/usmiech-lisy-bprod57248110.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="400" rw="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TC9D1cf5C6I/AAAAAAAABW8/cI104vdLiFY/s400/usmiech-lisy-bprod57248110.jpg" width="266" /&gt;&lt;/a&gt; Wychodzi na to, że sporo ostatnio czytam tzw. "młodzieżówek", ale co zrobić - domowa&amp;nbsp;młodzież czyta (ostatnio wręcz namiętnie), czasami sama nie wie czego chce, więc żeby móc służyć radą i nie być gołosłowną polecając coś do czytania, muszę znać temat, bo inaczej wyszłabym na idiotkę. Nie lubię też używać sformułowania "idź i weź sobie sobie coś z tej i tej półki", bo najprawdopodobniej nie weźmie sobie niczego. Ale w tym przypadku było inaczej. &lt;strong&gt;Tej książki nie przeczytałam!&lt;/strong&gt; Przyznaję się bez bicia. Starszomłodsza - chyba powodowana uwielbieniem do innej książki o podobnym klimacie, o której pisałam w zeszłym roku (mowa oczywiście o "&lt;a href="http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/11/primavera-mary-jane-beaufrand.html"&gt;Primaverze&lt;/a&gt;") - sama z siebie, z własnej nieprzymuszonej woli przeczytała "Uśmiech Lisy"... No po prostu miód na moje matczyne serce:-) Aż się zdziwiłam po ostatniej fascynacji "Błękitnokrwistymi". Ale pamiętam, jak wtedy podobała jej się opowieść o renesansowej Florencji, pewnie więc i teraz miała nadzieję na podobne przeżycia. To, co poniżej napiszę - opowiedziała mi moja córka.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Uśmiech Lisy" to świetnie opowiedziana historia pewnej dziewczyny, 13-letniej Elisabetty, mieszkającej wraz z rodzicami na włoskiej prowincji, w Villi Vignamaggio niedaleko Florencji, gdzie jej ojciec hoduje jedwabniki i zajmuje się produkcją jedwabiu. Zwykła, skromna dziewczyna, która za chwilę będzie obchodziła swoje trzynaste urodziny i &lt;em&gt;mamma&lt;/em&gt; oraz &lt;em&gt;papa&lt;/em&gt; zajęci są przygotowaniami do mającego się odbyć z tej okazji balu. A na balu... na balu ma pojawić się mnóstwo konkurentów do ręki Elisabetty - rodzice mają nadzieję dobrze wydać ją za mąż, może nawet za któregoś z Medyceuszy? Elisabetta najbardziej lubi pomagać swojemu papie przy jedwabnikach i wcale nie uważa, żeby była jakąś pięknością - ale odmiennego zdania jest przyjaciel jej ojca, najsłynniejszy malarz wszech czasów - Leonardo da Vinci, którego młodziutka Lisa&amp;nbsp;&amp;nbsp;poznaje we Florencji przy okazji wyjazdu na pogrzeb ojca rodu Medyceuszy. Leonarda urzeka uśmiech dziewczyny i obiecuje go kiedyś namalować. Losy Elisabetty są bardzo burzliwe. Spotyka ją wielkie nieszczęście, ale jest na tyle silna, że to tragiczne doświadczenie nie załamuje jej. Po drodze zakochuje się swoją wielką i odwzajemnioną pierwszą miłością - ale jak się okazuje, młodym zakochanym nie jest pisane wspólne szczęście - los lubi płatać figle. We Florencji zachodzą tak wielkie zmiany - polityczne, gospodarcze i społeczne, że po całych tych wydarzeniach miasto nie jest już tą samą Florencją, a i jego mieszkańcy zmienili się również pod wpływem burzliwych i krwawych wydarzeń, podaczs których&amp;nbsp;&amp;nbsp;"&lt;em&gt;najznamienitsze rody w mieście straciły wszystko. Niektórzy życie, niektórzy wolność, inni – musieli udać się na wygnanie. Na tle pasjonujących dziejów renesansu autorka snuje barwną opowieść o wielkich namiętnościach, zdradzieckich intrygach i nieoczekiwanych pożegnaniach" (z noty wydawcy). &lt;/em&gt;Tak naprawdę Starszomłodsza opowiedziała mi całą książkę ze szczegółami, któych Wam, kochani, niestety nie zdradzę. Nie powiem co się wydarzyło w przeddzień urodzin Lisy, ani w kim się zakochała, ani co spowodowało, że nie mogli być razem, ani nie powiem kogo poznała po drodze, jakie przygody przeżyła i za kogo w końcu wyszła. Bo wyszła za mąż - oczywiście był to ślub aranżowany, ale koniec końców Lisa spotkała swoja wielką miłość - a jeśli chcecie się dowiedzieć, czy był to jej pierwszy ukochany, czy może ktoś inny, to - stety-niestety, musicie sięgnąć po "Uśmiech Lisy". Skoro zrobiła to moja średnia Starszomłodsza, to "gra musi być warta świeczki" - wierzcie mi. Gorąco polecam, zwłaszcza teraz - na wakacje:-))&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TC9tUNImVNI/AAAAAAAABXE/3zwlWN45G1o/s1600/inne_Nivo_121843855_jaguar.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="127" rw="true" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TC9tUNImVNI/AAAAAAAABXE/3zwlWN45G1o/s200/inne_Nivo_121843855_jaguar.jpg" width="200" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Tytuł:Uśmiech Lisy&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Autor:Napoli Donna Jo Wydawca:Jaguar&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Numer wydania:I&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Język:polski&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Język oryginału:angielski&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Ilość stron:350&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Tłumaczenie:Komerski Grzegorz&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: x-small;"&gt;Rok wydania:2010&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-9050317226085515646?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/9050317226085515646/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/07/usmiech-lisy-donna-jo-napoli.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/9050317226085515646'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/9050317226085515646'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/07/usmiech-lisy-donna-jo-napoli.html' title='Uśmiech Lisy - Donna Jo Napoli'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TC9D1cf5C6I/AAAAAAAABW8/cI104vdLiFY/s72-c/usmiech-lisy-bprod57248110.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-1972169411719354037</id><published>2010-07-02T23:33:00.002+02:00</published><updated>2010-07-03T16:00:42.056+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2010'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Powieść historyczna'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura amerykańska'/><title type='text'>Zimowy monarcha - Bernard Cornwell</title><content type='html'>&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TC5KpV6t3cI/AAAAAAAABW0/3BebmR9pw8k/s1600/zimowy-monarcha-bprod56534948.jpg" imageanchor="1" style="clear: right; cssfloat: right; float: right; margin-bottom: 1em; margin-left: 1em;"&gt;&lt;img border="0" rw="true" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TC5KpV6t3cI/AAAAAAAABW0/3BebmR9pw8k/s320/zimowy-monarcha-bprod56534948.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Zapowiada się kolejna czytelnicza gratka dla wielbicieli powieści historycznej, a w szczególności tej dotyczącej początków chrześcijaństwa, czasów bardzo niespokojnych i mrocznych, gdzie jeszcze praktykowana jest magia, która tak naprawdę nie istnieje&amp;nbsp;i hołd oddaje się starożytnym bogom, a waleczni wojownicy stoją na straży dotychczasowych wartości. Cykl Arturiański będzie trylogią, a "Zimowy monarcha" jest pierwszą jego częścią, która ukazała się 19 maja br. nakładem Instytutu Wydawniczego ERICA (i mimo, iż wydawca zaznacza, że jest to wydanie I, to książka już kiedyś była publikowana w Polsce, w 1997, ale przez inne wydawnictwo).&amp;nbsp;Ukazana w niej Brytania na przełomie V i VI&amp;nbsp;w.n.e., pogrążona jest w chaosie i podzielona na walczące ze sobą królestwa, a przez to bardzo osłabiona i wystawiona na częste ataki wrogów z Saksonii. "A teraz brońcie się sami" - tak odpowiedział rzymski cesarz delegatom Brytów, którzy przybyli błagać go o pomoc w walce z najazdem Sasów, Jutów i Fryzów. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Rzymianie odeszli, ich śladem podążają pogańscy bogowie. Święte ognie gasną - nadchodzi era chrześcijaństwa...&amp;nbsp;Los wyspy wydaje się przesądzony. Starzejący się władca, Uther, nie ma dziedzica w odpowiednim wieku, który po jego śmierci objąłby przywództwo w walce ze zdradzieckimi Sasami. Jedynym człowiekiem, który może sięgnąć po koronę i zjednoczyć kraj, jest podopieczny czarownika Merlina i nieślubny syn Uthera - Artur. Młody mąż stanu ma przeciwko sobie nie tylko saksońską furię, ale również zawistnych i nieprzychylnych mu ludzi. Uzbrojony w odwagę i honor, zdeterminowany, by ocalić Brytanię przed ostateczną klęską, musi stanąć do nierównej walki nie tylko ze zbrojną potęgą, ale również z siłami, których nie sposób zrozumieć... Nękany wątpliwościami, targany namiętnością, kochany i zdradzany, wielbiony i znienawidzony, Artur jest nie tylko symbolem honorowej walki o ginący świat - jest przede wszystkim człowiekiem z krwi i kości" - można przeczytać w nocie wydawcy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ja osobiście miałam w planie przeczytać coś innego na temat rycerzy okrągłego stołu, ale trafił mi się "Zimowy monarcha" i to od niego zaczęłam swoją znajomość i przygodę z legendarnym królem Arturem. Przygodę, która bardzo mi się spodobała i której&amp;nbsp; na pewno długo nie zapomnę, a z całą pewnością będę ją kontynuować przy okazaji ukazywania się następnych tomów trylogii&amp;nbsp;. Powieść Cornwella to możliwość zatopienia się w zupełnie innym świecie, tak bardzo odległym w czasie, że niektóre rzeczy aż trudno sobie wyobrazić. Ale mistrz Cornwell świetnie opisuje czasy, w których osadzona jest jego powieść, można wręcz odnieść wrażenie, że jest wybitnym znawcą średniowiecza, a jego sposób pisania otwiera przed czytelnikiem drzwi do świata fascynującego pomimo wszystkich swoich okropności, świata nieustannych walk, świata królów i niewolników, pogańskich druidów i chrześcijańskich kapłanów, wielkich bohaterów i tchórzy. &lt;br /&gt;U Cornwella postacie nie są już ideałami, są tak jak my - ludźmi z krwi i kości, wszyscy mają swoje wady i zalety - to ich&amp;nbsp;odbrązowienie &amp;nbsp;przez autora sprawia, że stają nam się bliższe. I tak na przykład Artur jest nie tylko obrońcą małoletniego króla Mordreda i wielkim wojownikiem, jest też facetem jakich niemało i dzisiaj - z jedną wybranką ma dwójkę dzieci, innej piękności robi nadzieję na rychły ożenek, a w jeszcze innej się zakochuje i z nią bierze potajemnie ślub&amp;nbsp;- do tego wszystkiego jest nie tylko niezwykle silny i&amp;nbsp;szybki jako rycerz, ale przede wszystkim jest bękartem (jednym z wielu)&amp;nbsp;zniedołężniałego króla Uthera, inny z rycerzy okrągłego stołu - Lancelot jest kłamcą i tchórzem, a druid Merlin to tak naprawdę "stary grzyb", pragnący za wszelką cenę utrzymać stary pogański&amp;nbsp;porządek na świecie i nade wszystko pragnący unicestwienia chrześcijan. W "Zimowym monarsze" nic nie jest czarne albo białe, dobre albo złe, ale to chyba dzięki sposobowi opowiedzenia tej fascynująco barwnej historii: narratorem jest Derfel, saksoński niewolnik, który z czasem zostaje wiernym i oddanym wojownikiem Artura - pod koniec swojego życia wspomina wielkie czyny swojego pana, opowiada o jego słabościach, a jego głównym celem jest spisanie tej historii "ku pamięci potomnych", aby legenda o królu Arturze nie została nigdy zapomniana. To naprawdę wspaniała opowieść o miłości, wojnie, honorze i zdradzie. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Mnie "Zimowy monarcha" pomógł sensownie spędzić bezsenne nocne godziny w ostatnich dniach, kiedy to z powodu zbytniej aktywności mojego maluszka nie mogłam oka zmrużyć. Wszystkim zainteresowanym tematyką arturiańską gorąco polecam.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://merlin.pl/HTML/978-83-62329-00-7.html"&gt;FRAGMENT&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;Rok wydania: 2010&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Liczba stron: 560 &lt;br /&gt;Wymiary: 145 x 205 mm&lt;br /&gt;ISBN: 978-83-62329-00-7&lt;br /&gt;Oprawa: miękka ze skrzydełkami&lt;br /&gt;Tytuł oryginału: The Winter King: A Novel of Arthur&lt;br /&gt;Tłumaczenie: Jerzy Żebrowski&lt;br /&gt;Język wydania: polski&lt;br /&gt;Wydanie: I&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-1972169411719354037?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/1972169411719354037/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/07/zimowy-monarcha-bernard-cornwell.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/1972169411719354037'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/1972169411719354037'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/07/zimowy-monarcha-bernard-cornwell.html' title='Zimowy monarcha - Bernard Cornwell'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TC5KpV6t3cI/AAAAAAAABW0/3BebmR9pw8k/s72-c/zimowy-monarcha-bprod56534948.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-4965143776487055026</id><published>2010-07-01T10:22:00.002+02:00</published><updated>2010-07-01T10:36:54.680+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura młodzieżowa'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='literatura amerykańska'/><title type='text'>Kiedyś były wakacje z duchami...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;... teraz są wakacje z wampirami. Kiedyś fascynowały nas przygody Paragona, Perełki i Mandżaro oraz pana Samochodzika&amp;nbsp;- wakacje upływały mnie i moim siostrom pod znakiem powieści Bahdaja i&amp;nbsp;Nienackiego. Podkradałyśmy je sobie, czasem&amp;nbsp;dosłownie wydzierałyśmy sobie z rąk (a nierzadko dochodziło u nas wręcz do rękoczynów) - takie to były czasy naszego czytelniczego dzieciństwa i książkowej posuchy.&amp;nbsp;Ale czasy się zmieniły, tak samo jak gusta naszych pociech. Tak, tak - nowa seria książek o wampirach (i nie tylko) Melissy De La Cruz, która ukazała się w ciągu&amp;nbsp;ostatnich trzech miesięcy (premierę 1-go tomu mieliśmy 10 marca)&amp;nbsp;nakładem wydawnictwa Jaguar, zawładnęła moimi córkami oraz ich czasem niepodzielnie. W sumie ukazały się już trzy tomy serii o "Błękitnokrwistych", niebawem - na jesieni -ukaże się czwarty tom - i dzieciaki naprawdę mają ogromną frajdę z tej lektury. Moja Najstarsza przyjęła tę propozycję - powiedzmy - ciepło, natomiast Starszomłodsza (do niedawna&amp;nbsp;wielbicielka innej sagi o wampirach)&amp;nbsp; trzynastolatka - bardzo entuzjastycznie. Cieszy mnie to ogromnie, bo jak już kiedyś wspominałam, jej zapał czytelniczy był jeszcze niedawno (chyba jakiś rok temu) równy zeru - czytała z konieczności, tylko to, co trzeba było i nic ponadto- tak teraz "użgać" jej do niczego innego poza czytaniem nie można. Ale dobrze - niech czyta, niech siedzi albo leży z książką, niech mi w niczym nie pomaga (dam radę), niech czyta od rana do wieczora,&amp;nbsp;niech jej wakacje upłyną pod znakiem KSIĄŻKI - naprawdę, nic mnie chyba bardziej nie ucieszy. W głębi duszy zawsze wierzyłam, że kiedyś nadejdzie ten moment - i nie myliłam się. W końcu to codzienne, minimum półgodzinne czytanie dzieciom w dzieciństwie musi kiedyś zaowocować. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Ale nie o Starszomłodszej miało być. I od razu zaznaczam - o wampirach nie czytałam do tej pory nic - ani o tych złych, ani tym bardziej o tych dobrych (do głowy by mi nie przyszło, że takowe są) - moje lata fascynacji dreszczykiem emocji i strachu, niesamowitymi zdarzeniami i paranormalnymi zjawiskami już daaaawno minęły, a przypadły jeszcze na lata świetności oraz schyłku PRL-u. Nie mam żadnego punktu odniesienia, i mimo, że nie mogę z niczym porównać przygód Schuyler Van Alen i jej znajomych,&amp;nbsp;to muszę przyznać, że&amp;nbsp;lektura była dość przyjemna, z całą pewnością czytało mi&amp;nbsp;się ją szybko, a lekkość pióra autorki oraz doskonale wpleciony wątek kryminalny sprawiają, że podczas lektury&amp;nbsp;obcuje się z literaturą na dobrym poziomie. Fabuła powieści oparta na perypetiach "błękitnokrwistych" wampirów, pochodzących z nowojorskiej śmietanki towarzyskiej,&amp;nbsp;doskonale "wciąga" i jest świetną rozrywką na wakacyjny czas. Wbrew pozorom może być doskonałą propozycją nie tylko dla młodzieży, trzeba jednakże być - moim zdaniem - wielbicielem tej tematyki. Ja wprawdzie gustuję w innej literaturze, ale lubię wiedzieć, co pod moim dachem piszczy i czasami sięgam po książki czytane przez moje córki. Czasu poświęconego "Błękitnokrwistym" nie uważam bynajmniej za stracony, ale sporo go upłynie, nim sięgnę po kolejną wampirzą historię. Faktem jednakże niezbitym pozostaje to, że książki bardzo się spodobały młodszej części naszej familii - i o to przecież chodzi - gusta i guściki są najróżniejsze, każdy powienien sięgać po to takie książki, jakie lubi - najważniejsze w końcu jest to i tylko to się liczy, żeby w ogóle czytać.&amp;nbsp;Być może niedługo okaże się, że po wampirach i upadłych aniołach bijących obecnie rekordy popularności, przyjdzie fascynacja inną tematyką. Bardzo bym sobie tego życzyła i mam nadzieję, że wydawnictwa dla dzieci i młodzieży na pewno nam w tym pomogą - w końcu oferta wydawanych książek jest tak bogata, że można wybierać i przebierać bez końca.&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Tytuł: Błękitnokrwiści&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TCxAar2l_rI/AAAAAAAABWk/s3pag_HdQJI/s1600/blekitnokrwisci-bprod34250090.jpg" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" rw="true" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TCxAar2l_rI/AAAAAAAABWk/s3pag_HdQJI/s200/blekitnokrwisci-bprod34250090.jpg" width="131" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Autor: De La Cruz Melissa &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Wydawca: Jaguar&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Numer wydania: I&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Ilość stron: 350&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Tłumaczenie: Kaczarowska Małgorzata&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Rok wydania: 2010&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="clear: both; text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TCw_xNtWiqI/AAAAAAAABWc/oKFw6S1x5y4/s1600/MASKAR~2.JPG" imageanchor="1" style="margin-left: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" rw="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TCw_xNtWiqI/AAAAAAAABWc/oKFw6S1x5y4/s200/MASKAR~2.JPG" width="135" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Tytuł: Maskarada &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Podtytuł: Błękitnokrwiści. Tom 2&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Autor: De La Cruz Melissa &lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Wydawca:J aguar&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Numer wydania: I&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Ilość stron: 320&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Tłumaczenie: Kaczarowska Małgorzata&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;Rok wydania: 2010&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="separator" style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; clear: both; text-align: left;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TCxDf0jbFYI/AAAAAAAABWs/s9smqFLPnC8/s1600/blekitnokrwisci-tom-3-objawienie_melissa-de-la-cruz-99901582272_978-83-76-86-020-6_300.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" height="200" rw="true" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TCxDf0jbFYI/AAAAAAAABWs/s9smqFLPnC8/s200/blekitnokrwisci-tom-3-objawienie_melissa-de-la-cruz-99901582272_978-83-76-86-020-6_300.jpg" width="134" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;Tytuł: Objawienie&lt;br /&gt;Podtytuł: Błękitnokrwiści Tom 3&lt;br /&gt;Autor: De La Cruz Melissa &lt;br /&gt;Wydawca: Jaguar&lt;br /&gt;Numer wydania: I&lt;br /&gt;Ilość stron: 304&lt;br /&gt;Tłumaczenie: Kaczarowska Małgorzata&lt;br /&gt;Rok wydania: 2010&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-4965143776487055026?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/4965143776487055026/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/07/kiedys-byy-wakacje-z-duchami.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/4965143776487055026'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/4965143776487055026'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/07/kiedys-byy-wakacje-z-duchami.html' title='Kiedyś były wakacje z duchami...'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TCxAar2l_rI/AAAAAAAABWk/s3pag_HdQJI/s72-c/blekitnokrwisci-bprod34250090.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-439460393004139280</id><published>2010-06-02T10:08:00.005+02:00</published><updated>2010-06-02T12:07:40.288+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codziennik'/><title type='text'>Wymiatam pajęczyny z blogowych kątów...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;... i budzę się, bo spałam (dosłownie)&amp;nbsp;przez wiele, wiele tygodni, i witam wszystkich serdecznie, i przepraszam za długie milczenie. Przyczynkiem do tego była i wstrętna zimna pogoda, i ... nasz czwarty już z kolei maluszek, którego spodziewam się na koniec września.&amp;nbsp;Na początku lutego zostało mi to oficjalnie potwierdzone i jakby piorun strzelił we mnie - nie, nie przeraziło mnie ta wiadomość - wręcz przeciwnie - ucieszyłam się z tego bardzo. Ale naszła mnie wówczas&amp;nbsp;przemożna chęć przesadnego wręcz dbania o siebie (nie ma się już tych dwudziestu kilku lat, niestety, ma się dwa razy tyle), drzemania i wylegiwania się w ciągu dnia, chodzenia na długie spacery, porządnego wysypiania się po ciągłym wstawaniu do pracy bladym świtem o 5.30 - a wszystko to, niestety, z małą ilością książek i prawie w ogóle bez komputera. Od połowy marca jestem na zwolnieniu, bo niestety, pojawiły się pewne komplikacje, ale dbam "o się" i jak na razie - tfu-tfu i odpukać&amp;nbsp; w niemalowane - wszystko jest dobrze. Niebawem okaże się, czy będzie to kolejna "książkowa książniczka" czy "książkowy książę" - podaczs ostatniego badania maleństwo wypięło się na wszystkich tylną częścią ciała i nie było nic widać:-)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none;"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TAYPbGItbSI/AAAAAAAABVM/Tg04-6OB7Gk/s1600/Stosik+1.jpg" imageanchor="1" style="clear: left; cssfloat: left; float: left; margin-bottom: 1em; margin-right: 1em;"&gt;&lt;img border="0" gu="true" height="400" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TAYPbGItbSI/AAAAAAAABVM/Tg04-6OB7Gk/s400/Stosik+1.jpg" width="307" /&gt;&lt;/a&gt;W ostatnich tygodniach na szczęście śpiączka mnie opuściła, odkurzyłam swoje biblioteczne zbiory, rozsiadłam się (a faktycznie rozłożyłam się na sofie w moim kąciku czytelniczym podparta wygodnymi poduchami), wrócił&amp;nbsp;mi apetyt na kawę i mocną herbatę, bo jeszcze do niedawna miałam ciążowy kawowstręt. Wróciłam do czytania, zwłaszcza, że w nocy nie mogę spać - więc czytam, czytam... Pamiętam, że czekając na Klarę miałam podobnie i w drugiej połowie ciąży przeczytałam nocami wszystkie nie przeczytane wcześniej pozycje z moich półek. A teraz to chyba wiosna to sprawiła i majowa, mimo pluchy cudna zieleń w moim ogrodzie i w parku przed domem. No i w ostatnich tygodniach dotarło do mnie kilka nowych książek od zaprzyjaźnionych domów wydawniczych. Takie - mam warżenie - delikatne przypomnienie i powiedzenie mi "Rusz babo t... i weź się wreszcie do czytania!" &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="border-bottom: medium none; border-left: medium none; border-right: medium none; border-top: medium none; text-align: justify;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;No to się biorę! I pokazuję pierwszy raz u mnie na blogu stosik (w połowie już właśnie ostatnio przeczytany).&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-439460393004139280?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/439460393004139280/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/06/wymiatam-pajeczyny-z-blogowych-katow.html#comment-form' title='Komentarze (14)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/439460393004139280'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/439460393004139280'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/06/wymiatam-pajeczyny-z-blogowych-katow.html' title='Wymiatam pajęczyny z blogowych kątów...'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/TAYPbGItbSI/AAAAAAAABVM/Tg04-6OB7Gk/s72-c/Stosik+1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>14</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-7353848745153876003</id><published>2010-04-11T16:41:00.017+02:00</published><updated>2010-04-11T22:00:26.453+02:00</updated><title type='text'>Tutaj nie trzeba słów, niech trwa cmentarna cisza. Modlitwę tylko zmów - tak, by ją Bóg usłyszał...</title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S8H6BTvcvII/AAAAAAAABU0/HNycpLoLLF4/s1600/swiece.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 400px; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458919123735854210" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S8H6BTvcvII/AAAAAAAABU0/HNycpLoLLF4/s400/swiece.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Zdjęcie wzięłam &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.monika-art.pl/"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;stąd&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;Guziki - Zbigniew Herbert&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:180%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;[ Pamięci kapitana Edwarda Herberta ] &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;Tylko guziki nieugięte &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;przetrwały śmierć świadkowie zbrodni &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;z głębin wychodzą na powierzchnię &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;jedyny pomnik na ich grobie &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;są aby świadczyć Bóg policzy &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;i ulituje się nad nimi &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;lecz jak zmartwychstać mają ciałem &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;kiedy są lepką cząstką ziemi &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;przeleciał ptak przepływa obłok &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;upada liść kiełkuje ślaz &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;i cisza jest na wysokościach &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;i dymi mgłą katyński las &lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;tylko guziki nieugięte &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;potężny głos zamilkłych chórów &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;tylko guziki nieugięte&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;guziki z płaszczy i mundurów&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 308px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5458918369489757234" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S8H5VZ9KpDI/AAAAAAAABUs/nAlvUdhHAh4/s400/katastrofie_samolotu_oraz_4054396.jpg" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-7353848745153876003?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/7353848745153876003/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/04/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/7353848745153876003'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/7353848745153876003'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/04/blog-post.html' title='Tutaj nie trzeba słów, niech trwa cmentarna cisza. Modlitwę tylko zmów - tak, by ją Bóg usłyszał...'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S8H6BTvcvII/AAAAAAAABU0/HNycpLoLLF4/s72-c/swiece.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-856084314294233999</id><published>2010-01-23T15:57:00.031+01:00</published><updated>2010-01-23T18:00:39.219+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Richard David Precht'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Literatura niemiecka'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Filozofia'/><title type='text'>Kim jestem? A jeśli już to na ile? Podróż filozoficzna - Richard David Precht</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S1sOwPY3hWI/AAAAAAAABQQ/A2Q1UDpB1uY/s1600-h/690396_o.jpg"&gt;&lt;strong&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 200px; FLOAT: right; HEIGHT: 295px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5429949997652608354" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S1sOwPY3hWI/AAAAAAAABQQ/A2Q1UDpB1uY/s320/690396_o.jpg" /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/a&gt;&lt;strong&gt;"To Błyskotliwe i frapujące zaproszenie do tego, aby zamyślić się nad fascynującą przygodą, jaką jest życie, i jej możliwościami"&lt;/strong&gt; - czytamy na okładce. Prawdę powiedziawszy, z filozofią w dosłownym tego słowa znaczeniu miałam ostatni raz do czynienia podczas egzaminu na studiach - zdałam go oczywiście i na szczęście - i jako że nigdy nie był to mój "konik", pożegnałam się z nią bez wielkiego żalu. Aż tu kilka tygodni temu dostałam tę książkę z Wydawnictwa - przeczytałam, co we wstępie i na okładce chciano przekazać czytelnikowi - czyli mnie - i odłożyłam na półkę, z mocnym postanowieniem sięgnięcia po nią niebawem. I pewnie na mocnych postanowieniach by się skończyło, gdyby nie moja bezsenność w ostatnich dniach. Z "wydawniczej" półki już prawie wszystko zniknęło, "ostał mi się jeno Precht". Raz kozie śmierć, pomyślałam i zaczęłam czytać. Książka okazała się przysłowiowym strzałem w "10", bo moje ostatnie trudności ze spaniem mają podłoże emocjonalno - egzystencjalne: zdrowie mojego taty bardzo się posypało w ostatnim czasie, w efekcie czego znalazł się w szpitalu, siłą rzeczy więc wszystkie moje myśli krążą wokół zagadnień związanych z życiem i sensem życia oraz temu podobnych. Normalnie pomaga herbatka z melisy, kilka stron książki i już chrapię... A ostatnio nic - czytam i czytam - zeby nie zwariować od myślenia...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Książka Prechta jest rzeczywiście "podróżą filozoficzną" przez życie - podróżujemy na wielu płaszczyznach w głąb samych siebie - a w trakcie tej podróży autor zapoznaje nas z podstawowymi zagadnieniami egzystencji człowieka i udziela odpowiedzi na najbardziej frapujące pytania, np. czym jest prawda, pamięć, język, uczucia? Skąd wiem, kim jestem? Czym jest miłość? Czy potrzebni nam są inni ludzie i dlaczego powinniśmy i czy opłaca się być dobrymi? Czy życie ma sens? To tylko niektóre zagadnienia, które autor porusza w swojej pracy, a jest ona nie tyle obszerna i "naukowa", co baaaardzo przystępna - Precht wykorzystuje w niej również najnowsze osiągnięcia z takich dziedzin nauki jak biologia i psychologia, a wszystko to łączy ze sobą tak umiejętnie, że każdy znajdzie w "Kim jestem?..." coś dla siebie: i ten, kto w dziedzinie filozofii dopiero raczkuje, i ten, kto z lubością oddaje się umiłowaniu mądrości od dawna i o filozofii jako takiej jakieś pojęcie ma. Do tego wszystkiego autor sam zmusza czytelnika do zastanawiania się, do zadawania pytań, ba! liczy się z tym, że nie wszyscy zgodzą się z jego uzasadnieniami. Ale o to przecież też w filozofii chodzi - o dyskusję, o próby znalezienia odpowiedzi na filozoficzne kwestie związane z życiem. I to się Prechtowi udało - jego książka daje bowiem " wszechstronny przegląd różnych dyscyplin, w niezrównany sposób pomagając zorientować się w bezkresnej krainie naszej wiedzy o człowieku".&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S1sjito93WI/AAAAAAAABQo/I2Clvzw33nU/s1600-h/zysk.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 150px; FLOAT: left; HEIGHT: 39px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5429972854999211362" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S1sjito93WI/AAAAAAAABQo/I2Clvzw33nU/s200/zysk.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Autor: Richard David Precht&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Wydawca: Zysk i S-ka&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;Numer Wydanie: I&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;T&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;łumaczenie: Łoziński Jerzy &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-856084314294233999?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/856084314294233999/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/01/kim-jestem-jesli-juz-to-na-ile-podroz.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/856084314294233999'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/856084314294233999'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/01/kim-jestem-jesli-juz-to-na-ile-podroz.html' title='Kim jestem? A jeśli już to na ile? Podróż filozoficzna - Richard David Precht'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S1sOwPY3hWI/AAAAAAAABQQ/A2Q1UDpB1uY/s72-c/690396_o.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-2520781054317434884</id><published>2010-01-21T20:37:00.013+01:00</published><updated>2010-01-22T08:34:15.367+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Stanisław Wasylewski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2010'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Literatura polska'/><title type='text'>„Życie polskie w XIX wieku” - Stanisław Wasylewski</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S1itXgV7qUI/AAAAAAAABP4/2xe7aPrtDj8/s1600-h/988d2ee9cdd1191a7578cdc5554f7176.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 222px; FLOAT: left; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5429279970125654338" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S1itXgV7qUI/AAAAAAAABP4/2xe7aPrtDj8/s320/988d2ee9cdd1191a7578cdc5554f7176.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;„Życie polskie w XIX wieku” to po „Sensacjach z dawnych lat” kolejna perełka, rarytas literacko – historyczny, który wzięłam na swój czytelniczy warsztat w ostatnim czasie. Im więcej takich książek wpada mi w ręce, tym bardziej ogarnia mnie zadowolenie, ba! - powiedziałabym nawet, że wielkie zadowolenie, bo moje umiłowanie historii nie zawsze idzie w parze z rzetelną wiedzą w tej materii, a dzięki takim publikacjom, jak „Życie polskie w XIX wieku” Wasylewskiego mogę te moje luki w wiedzy pouzupełniać w sposób - powiedziałabym – baaaardzo interesujący i jeszcze bardziej przyjemny. Autor, Stanisław Wasylewski (1885-1953), był bardzo znanym i popularnym pisarzem historycznym w mojej ukochanej międzywojennej Polsce, publicystą oraz utalentowanym popularyzatorem historii. Jego sposób pisania był bardzo barwny (dzięki czemu zaskarbił sobie sympatię ogromnej rzeszy czytelników), oparty często na anegdotach, ciekawostkach i intrygujących faktach z tamtego okresu; w swojej literackiej spuściźnie pozostawił kilkanaście książek oraz setki felietonów i artykułów w gazetach. „Życie polskie w XIX wieku" gotowe było w swej podstawowej formie już w 1936 r., ale drukiem ukazało się dopiero w 1962 – przygotowane i ostatecznie dokończone przez Zbigniewa Jabłońskiego - edytora wielu pamiętników i wybitnego znawcy dziejów kultury (uzupełnieniami i redakcją zajmował się Wasylewski aż do końca, ale pozostawił swoje dzieło niedokończone, ukazało ono się bowiem blisko 10 lat po jego śmierci) – i jest efektem wieloletnich badań historycznych nad dziejami kultury i obyczajów w Polsce XIX wieku. Książka składa się z 25 rozdziałów – w każdym zostało przedstawione życie przede wszystkim błękitnych snobów (jak określał polską arystokrację), od ubiorów i biżuterii począwszy, poprzez umeblowanie i urządzenie dworków i pałaców, przez bale, rauty i przyjęcia, zwyczaje dotyczące żywienia, korespondencji, życia towarzyskiego i podróży na wyścigach konnych i umiłowaniu koni w ogóle skończywszy. Wasylewski pisze nie tylko o życiu codziennym, ale również o sprawach politycznych, gospodarczych, zajmuje się też literaturą, muzyką, teatrem - sztuką w bardzo szerokim tego słowa znaczeniu. I mimo dość pokaźnych rozmiarów (książka liczy sobie 612 stron), czyta się ją dość szybko – ogromną zasługą jest tutaj styl autora, który nie podaje czytelnikowi tylko i wyłącznie suchych faktów, a raczej snuje bardzo ciekawą opowieść, jak wytrawny gawędziarz okraszając swoje opowieści co i rusz pikantnymi szczegółami. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;"Myślałem o takiej książce od lat. Bobrując w dokumentach i pamiętnikach, przebiegałem pod kątem życia obyczajowego rozliczne, odległe od siebie dziedziny historii politycznej, polonistyki, historii sztuki, krajoznawstwa. Ciekawiły mnie sprawy zazwyczaj nie intersujące naukowców naszych. Historia kultury obyczajowej traktowana jest u nas z lekceważeniem, spychana na ostatni plan, niegodna zainteresowań szanującego się badacza dziejów. Nie ma swych adeptów i znawców, tym mniej metodyków. Miewaliśmy i mamy dziś zankomitych mniej i więcej syntetyków naszej kultury - brak nam fachowych zanwców realiów jej obyczajów. Pod tym względem zasługujemy zaiste na miano Francuzów Północy" ["Od autora" str. 15]&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Wasylewskiemu zarzucano swego czasu niekonsekwencję, mnóstwo nieścisłości, swobodne podejście do faktów i dat, a to z kolei dyskredytowało go w oczach historyków. Jego karierę zniszczyła wojna, którą spędził we Lwowie, gdzie po pisywał w „Czerwonym Sztandarze", „Nowych Widnokręgach", współpracował z teatrem i radiem (wówczas, gdy miasto zajęte było przez czerwonoarmistów). Zresztą w tym czasie czyniło tak wielu polskich pisarzy i artystów, którym przyszło w tym mieście spędzać czasy zawieruchy wojennej. W 1941 r. Lwów znalazł się jednak w rękach niemieckich i Wasylewski zgodził się współpracować z „Gazetą Lwowską", niemieckim organem prasowym na dystrykt Galizien. Twierdził później, że uczynił to za wiedzą i zgodą podziemnej Armii Krajowej. Gdy jednak po zakończeniu II wojny światowej został oskarżony o kolaborację z Niemcami , to choć sąd go uniewinnił, wycofał się całkowicie z życia towarzyskiego i literackiego. "Schorowany i złamany moralnie" - jak pisze prof. Sławomir Nicieja zamieszkał w Opolu. Pod pseudonimem Tadeusz Szafraniec publikował we wrocławskim "Słowie Polskim" &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Niniejszy tom "Życia polskiego w XIX wieku" przygotował do obecnej edycji prof. Janusz Tazbir, opatrując go bardzo interesującą przedmową, natomiast Wydawca zamieścił też obszerne posłowie autorstwa prof. Stanisława Sławomira Nicieji („Casus Stanisława Wasylewskiego"). Muszę jeszcze zaznaczyć - a jest to dla mnie bardzo ważny aspekt - że książka jest przepięknie wydana - twarda oprawa z obwolutą w kwiatowy deseń. &lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S1lRyFMIA3I/AAAAAAAABQI/Qqmnic8Gvrw/s1600-h/logoiskry.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 114px; FLOAT: left; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5429460746600186738" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S1lRyFMIA3I/AAAAAAAABQI/Qqmnic8Gvrw/s200/logoiskry.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;165 x 235 MM&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;612 STRON&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;OPRAWA twarda z obwolutą &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ISBN 978-83-244-0061-4 &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;ROK WYDANIA 2008&lt;/span&gt;&lt;/em&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-2520781054317434884?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/2520781054317434884/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/01/zycie-polskie-w-xix-wieku-stanisaw_21.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/2520781054317434884'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/2520781054317434884'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/01/zycie-polskie-w-xix-wieku-stanisaw_21.html' title='„Życie polskie w XIX wieku” - Stanisław Wasylewski'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S1itXgV7qUI/AAAAAAAABP4/2xe7aPrtDj8/s72-c/988d2ee9cdd1191a7578cdc5554f7176.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-1232227224158133897</id><published>2010-01-21T07:36:00.031+01:00</published><updated>2010-01-21T13:22:33.203+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Henning Mankell'/><title type='text'>Morderca bez twarzy - Henning Mankell</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S1f7LaldewI/AAAAAAAABPg/OVC5aCvTN1E/s1600-h/484b4626d816cf9b971c2e642be96838.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 203px; FLOAT: right; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5429084049351998210" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S1f7LaldewI/AAAAAAAABPg/OVC5aCvTN1E/s320/484b4626d816cf9b971c2e642be96838.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Dzisiaj będzie krótko, bo ileż można ciągle samych dobrych rzeczy pisać o Mankellu i jego książkach? Ileż można zachwycać się stylem powieści, surowością skańskich krajobrazów i zwyczajnym ludzkim policjantem - wzbudzającym sympatię, bo kocha swoją pracę, z córką nie może się dogadać, żona go zostawiła, pija za dużo kawy, niezdrowo się odżywia, tu go zaboli, tam mu strzyknie, generalnie to lubi sobie pociągnąć dobrego "łyskacza", miewa sny erotyczne z pewną Murzynką w roli głównej i czasami nie starcza mu do 1-go. Tak więc krótko: przeczytałam wreszcie pierwszą część serii kryminałów o Kurcie Wallanderze - ale w moim czytaniu Mankella to już czwarta książka - i jakkolwiek zachwycona nie jestem, na kolana mnie nie rzuciła, to szczerze muszę przyznać, że podobało mi się - jak zwykle takie poprowadzenie akcji, że podczas czytania ma się wrażenie, jakby samemu było się członkiem ekpiy śledczej. W książkach Mankella ujmuje mnie przede wszystkim to, że nie ma w nich tego całego "amerykańskiego" przeładowania - żadnych superakcji, żadnych superbohaterów - wszystkowiedzących i najprzystojniejszych na świecie mięśniaków, są za to policjanci z krwi i kości - odczuwający strach, ból albo zimno, mający problem z hazardem (jeden np. namiętnie gra na wyścigach konnych) albo łapówkarstwem (ktoś np. sprzedaje tajne informacje do mediów). &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;I mimo tego, że tu i ówdzie można spotkać głosy i opinie na "nie" (a np. że to bardziej powieść socjologiczna a nie kryminalna, że dialogi do niczego, że tłumaczenie do d...) - to ja z czystym sumieniem polecam tym wszystkim, którzy jeszcze nie przeczytali - sięgnijcie i przekonajcie się sami - i albo Mankella pokochacie na zawsze (wtedy jest to miłość - powiedzmy - na dobre i na złe, bezkrytyczna i wybaczjąca wszystkie niedociągnięcia), albo będzie to Wasz pierwszy i ostatni raz z Mankellem. Oby to było to pierwsze - czego Wam z całego serca życzę...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-1232227224158133897?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/1232227224158133897/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/01/morderca-bez-twarzy-henning-mankell.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/1232227224158133897'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/1232227224158133897'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/01/morderca-bez-twarzy-henning-mankell.html' title='Morderca bez twarzy - Henning Mankell'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S1f7LaldewI/AAAAAAAABPg/OVC5aCvTN1E/s72-c/484b4626d816cf9b971c2e642be96838.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-6209767774184948217</id><published>2010-01-07T07:58:00.051+01:00</published><updated>2010-09-18T21:21:25.610+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2010'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Literatura polska'/><title type='text'>Mój język prywatny - Jerzy Bralczyk</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S0WShSTDpmI/AAAAAAAABKk/8JJD1Ff_7RI/s1600-h/Moj-jezyk-prywatny_Jerzy-Bralczyk,images_big,3,83-207-1754-X.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5423902426782738018" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S0WShSTDpmI/AAAAAAAABKk/8JJD1Ff_7RI/s400/Moj-jezyk-prywatny_Jerzy-Bralczyk,images_big,3,83-207-1754-X.jpg" style="cursor: hand; float: left; height: 400px; margin: 0px 10px 10px 0px; width: 282px;" /&gt;&lt;/a&gt;Profesor Bralczyk to jeden z tych nielicznych facetów, których nie tylko podziwiam, ale darzę ogromną sympatią - po moim mężu, Kurcie Wallanderze i boskim Nicholasie Cage'u. Kolejność tych panów nie ma znaczenia, zresztą zmienia się ona w zależności od chwilowych upodobań. A obecnie profesor bije u mnie wszelkie rekordy popularności. Jego "Mój język prywatny" przeczytałam już kilka tygodni temu, a do dziś noszę w torebce i co i rusz po nią sięgam - w korku, w kolejce w banku, w poczekalni u lekarza i śmieję się w głos - wzbudzając tym ogólne zdziwienie, a może sympatię (dzięki Bogu dotychczas nikt nie popatrzył na mnie z politowaniem). To kolejna "perłka" w naszym domu do głośnego podczytywania i kolejna do czytania "dowolnego" - na chybił - trafił: gdzie otworzysz, tam możesz czytać. Coś mi się wydaje, że jak tak dalej pójdzie, to szanowny małżonek niebawem chyba zacznie czytać, bo już polubił, gdy mu co smaczniejsze "kąski" podczytuję na głos (a że nie czyta, to o tym już kilka wtajemniczonych osób wie) - biedny, nawet się nie spodziewa, że niedawno ukartowałam "PERFIDNY PLAN ZROBIENIA Z NIEGO MOLA KSIĄŻKOWEGO" i powoli, aczkolwiek skutecznie wprowadzam go w życie...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;"Mój język prywatny" to zbiór krótkich i z ogromną lekkością pióra napisanych felietonów językoznawczych na temat wybranych słów czy fraz z naszego języka polskiego. Można przy ich lekturze nie tylko dobrze się bawić (ba! pękać ze śmiechu), ale jednocześnie dowiadywać się bardzo ciekawych rzeczy z dziedziny lingwistyki (prawda, że pięknie brzmi?) Felietony są z reguły na około półtora strony długie (a w zasadzie krótkie), zawsze z króciótkim wstępem autora - jeśli do tej pory nie czytaliście niczego z językoznawstwa, bo "nudne, zawiłe i zupełnie nie-moje-klocki" to "Mój język prywatny" to z całą pewnością zmieni - jeszcze nikt tak ciekawie nie opowiadał o językoznawczych aspektach naszego ojczystego języka.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Wybór słów, o których profesor nam opowiada, jest bardzo różny - są w tym "Słowniku autobiograficznym" (bo taki podtytuł nosi książka) nie tylko słowa współczesne, często używane, ale i takie, które z użycia już wyszły albo rzadko nam się zdarza, aby ktoś ich używał - niemnmiej jednak warto o nich poczytać. Słowa od "absolutnie" po "żeby" poprzez "chciałbym", "los" i "seks". naprawdę warto poczytać, zwłaszcza to, co na ten temat ma do powiedzenia profesor Bralczyk - świetny gawędziarz i bardzo spostrzegawczy obserwator naszej językowej rzeczywistości - bawi się słowami, dowcipkuje, stroi sobie zarty. Wspaniała lektura, zabawa przednia - a na zachętę krótki fragment - felieton o słowie "cóż". Ja osobiście uwielbiam w tym felietonie ten fragmencik o tej subtelnej różnicy pomiędzy "co" a "cóż". Rewelacja!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Chciałabym jeszcze tylko tak na marginesie, ze ksiązkę profesora Bralczyka dostałam od mojej Najstarszej Licealistki na Mikołaja - z autografem autora - w zasadzie to sam autograf, bo ksiązkę juz miałam. Tak się złożyło, ze na początku grudnia jej szkoła oragnizowała wyjazd do Poznania na wykłady profesora, a ze dziecię moje po mnie humanistyczne pasje odziedziczyło, więc na wspomnianą wycieczkę pojechało. Wróciła z egzemparzem ksiązki podpisanej dla mnie i ze słowami: "Mamuś, pan profesor bardzo się ucieszył, bo wszyscy po autograf lecieli z kartkami z zeszytu, tylko ja miałam ksiązkę. I pytał, czy czytałam. No to odpowiedziałam, ze rewelacyjna, a najbardziej to podobał mi się felieton o "w ogóle" - ucieszył się jeszcze bardziej i tak szczerze roześmiał". Kochana ta moja Najstarsza:-)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Zapraszam do lektury!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;Bezradność to miły stan. Mogę z czystym sumieniem dawać jej wyraz. Nic nie&lt;br /&gt;poradzę, więc nie muszę się przejmować. Żona moją bezradność nazywa&lt;br /&gt;wyuczoną.&lt;br /&gt;Może i tak jest, ale cóż z tego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size: 180%;"&gt;Cóż&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S1k48bFAN3I/AAAAAAAABQA/ES4GCqLqltM/s1600-h/logoiskry.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size: 180%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;No cóż, „&lt;strong&gt;cóż&lt;/strong&gt;” to czasem tylko bardziej eleganckie, trochę wyszukane „co”. Zamiast: „&lt;strong&gt;cóż&lt;/strong&gt;, polewki dziś nie dacie?” mogę niby zapytać: „co, polewki dziś nie dacie?”. Ale pewnie wtedy mógłbym dłużej na czczo czekać. A zamiast „&lt;strong&gt;cóż&lt;/strong&gt; u czarta za szaleństwo?” albo „&lt;strong&gt;cóż&lt;/strong&gt; to, dżumę w zamku macie?” mógłbym wprawdzie pytać „co u czarta za szaleństwo?”. I „co to, dżumę w zamku macie, czy co?”.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;Ale cóż... lepiej jednak „&lt;strong&gt;cóż&lt;/strong&gt;”.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Kiedy pytam, chcę odpowiedzi. Ale takiej, która mi odpowiada. Cóż z tego, że ktoś odpowie, kiedy to nie będzie to? Na „co” możesz odpowiedzieć, jak chcesz. A na „&lt;strong&gt;cóż&lt;/strong&gt;”? A to już bardziej, jak ja chcę.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;W "&lt;strong&gt;cóż&lt;/strong&gt;" jest trochę dystansu, trochę wyniosłości. A czasem w ogóle oddala się od prostackiego „co?”. W „co to?” mam zwyczajne pytanie niezorientowanego, w „&lt;strong&gt;cóż&lt;/strong&gt; to?” eleganckie zdziwienie zorientowanego lepiej. Cóż stąd, że różnica mała, że to „-ż” to tylko wzmacniająca partykuła? Spróbuj tak zapytać przez „co”: „co stąd?”. Brrr.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;I cóż Ty na to? (jestem grzeczny: gdybym zapytał: "co Ty na to?” tak grzeczny bym nie był).„No dobrze, może nawet tak jest” - powiesz - „i co z tego?”. Wtedy zrobi mi się trochę przykro, bo się starałem, a tu nic. A jak zapytasz „&lt;strong&gt;cóż&lt;/strong&gt; z tego?”, poznam, że mogę się postarać jeszcze. Cóż mi, że na razie nie rozumiesz. Dogadamy się. A jak się nie dogadamy, to mam ładny sposób wyrażenia łagodnej rezygnacji. Powiem: „no &lt;strong&gt;cóż&lt;/strong&gt;...” Nawet nie zapytam. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;No cóż, to tylko słówko...&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S1k48bFAN3I/AAAAAAAABQA/ES4GCqLqltM/s1600-h/logoiskry.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5429433436483893106" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S1k48bFAN3I/AAAAAAAABQA/ES4GCqLqltM/s200/logoiskry.jpg" style="cursor: hand; float: left; height: 200px; margin: 0px 10px 10px 0px; width: 114px;" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Autor: &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size: 85%;"&gt;Jerzy Bralczyk&lt;br /&gt;Wydawnictwo:Iskry , Kwiecień 2004&lt;br /&gt;ISBN:83-207-1754-X&lt;br /&gt;Liczba stron:344&lt;br /&gt;Wymiary:120 x 190 mm&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S1k48bFAN3I/AAAAAAAABQA/ES4GCqLqltM/s1600-h/logoiskry.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S1k48bFAN3I/AAAAAAAABQA/ES4GCqLqltM/s1600-h/logoiskry.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-6209767774184948217?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/6209767774184948217/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/01/moj-jezyk-prywatny-jerzy-bralczyk.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/6209767774184948217'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/6209767774184948217'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/01/moj-jezyk-prywatny-jerzy-bralczyk.html' title='Mój język prywatny - Jerzy Bralczyk'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S0WShSTDpmI/AAAAAAAABKk/8JJD1Ff_7RI/s72-c/Moj-jezyk-prywatny_Jerzy-Bralczyk,images_big,3,83-207-1754-X.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-2742092954077486265</id><published>2010-01-04T10:02:00.018+01:00</published><updated>2010-07-25T07:54:30.723+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Książki dla dzieci'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Bajki'/><title type='text'>Bajkoterapia, czyli dla małych i dużych o tym, jak bajki mogą pomagać</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S0GvK9KRN7I/AAAAAAAABJM/RbL_LLp--tw/s1600-h/48513900206KS_obr%3Bjsessionid%3D849BFB7A6E61512B54BAFD2F33B3AA20.jpg"&gt;&lt;img alt="" border="0" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5422808029081974706" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S0GvK9KRN7I/AAAAAAAABJM/RbL_LLp--tw/s200/48513900206KS_obr%3Bjsessionid%3D849BFB7A6E61512B54BAFD2F33B3AA20.jpg" style="cursor: hand; float: right; height: 200px; margin: 0px 0px 10px 10px; width: 152px;" /&gt;&lt;/a&gt; "Bajkoterapia..." to książka, po którą powinien sięgnąć każdy szanujący się rodzic kochający swojej dziecko i świadmy tej swojej miłości. Dlaczego oraz co będziecie mogli w niej znaleźć, wyjaśniam &lt;a href="http://larifari-larifari1.blogspot.com/2010/01/we-wstepie-do-ksiazki-katarzyna.html"&gt;tu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Wiele lat temu czytałam moim córkom bajki terapeutyczne pani dr Marii Molickiej, z którą miałam przyjemność mieć zajęcia z pedagogiki i psychologii, kiedy to jeszcze w leszczyńskim Studium Nauczycielskim studiowałam wychowanie przedszkolne (swoją drogą zajęcia były świetnie prowadzone i po prostu bardzo intersujące). Drugą książka było wydanie Świata Książki "Bajki pomagają dzieciom" Cornelii Nitsch - również bardzo pomocne przy pokonywaniu wielu dziecięcych strachów i w rozwiązywaniu innych problemów. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;A ze swojego doświadczenia wiem, że bajki na pewno Wam się spodobają - przede wszystkim dadzą Wam wspaniałą możliwość spędzenia czasu z dzieckiem. Polecam!!!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-2742092954077486265?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/2742092954077486265/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/01/bajkoterapia-czyli-dla-maych-i-duzych-o.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/2742092954077486265'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/2742092954077486265'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2010/01/bajkoterapia-czyli-dla-maych-i-duzych-o.html' title='Bajkoterapia, czyli dla małych i dużych o tym, jak bajki mogą pomagać'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/S0GvK9KRN7I/AAAAAAAABJM/RbL_LLp--tw/s72-c/48513900206KS_obr%3Bjsessionid%3D849BFB7A6E61512B54BAFD2F33B3AA20.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-2460781056179350221</id><published>2009-12-31T21:03:00.004+01:00</published><updated>2009-12-31T21:20:01.497+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codziennik'/><title type='text'>Przepis na Nowy Rok 2010 - życzenia spod samiuśkich Tater...</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;em&gt;Wziąć dwanaście miesięcy,&lt;br /&gt;obmyć je dobrze do czysta&lt;br /&gt;z goryczy, chciwości, pedanterii i lęku&lt;br /&gt;i podzielić każdy miesiąc na 30 albo 31 części,&lt;br /&gt;tak żeby zapasu starczyło akuratnie na rok.&lt;br /&gt;Każdy dzionek przyrządza się oddzielnie,&lt;br /&gt;biorąc po jednej części pracy&lt;br /&gt;i dwie części wesołości i humoru.&lt;br /&gt;Dodać do tego trzy kopiaste łyżki optymizmu,&lt;br /&gt;łyżeczkę tolerancji,&lt;br /&gt;ziarnko ironii&lt;br /&gt;i szczyptę taktu.&lt;br /&gt;Następnie masę tę polewa się obficie miłością.&lt;br /&gt;Gotowe danie ozdobić bukiecikami małych uprzejmości&lt;br /&gt;i podawać codziennie z pogodą ducha&lt;br /&gt;i porządną filiżanką ożywczej herbaty. &lt;/em&gt;(&lt;em&gt;Catharina Elisabeth Gothe)&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;... nie spodziewałam się, że kończący się właśnie rok będzie miał takie miłe zakończenie. W pracy byłam wczoraj do 12.00 i plan miałam taki, że mój K. mnie z pracy odbierze i pojedziemy na sylwestrowe zakupy, bo Sylwestra mieliśmy spędzać tradycyjnie w domu - jakoś nie możemy się zdobyć na to, aby obarczać kogoś w noc sylwestrową opieką nad naszą 2,5 letnią Klarą. No i tak, jak to zostało zaplanowane, parę minut po 12.00 podjechał po mnie mój mąż - samochodem zapakowanym po sam dach, ze wszystkimi trzema córkami na pokładzie, z boxem przypiętym do dachu - na wszelki wypadek, gdyby pogoda okazała się sprzyjająca, zapakowali do niego kombinezony, buty i narty - i pojechaliśmy... w góry. Do naszych przyjaciół mieszkających w Podszklu, dwadzieścia kilka kilometrów od Zakopanego. Ukartowali tę niespodziankę wszyscy - K. oraz nasze dziewczynki do spółki z Mirkiem i Tereską i efektem tej niespodzianki jest to, że teraz siedzę sobie w górach, w bardzo miłym towarzystwie, piję pyszną wiśnióweczkę i cieszę się ze spotkania z przyjaciółmi.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Najbardziej z wyjazdu cieszy się Klara - to wprawdzie nie pierwsza jej tak daleka podróż, ale pierwsza świadoma - w trakcie drogi mało spała, dużo pytała i wcale nie marudziła. Trochę się baliśmy tego wyjazdu - do tej pory w dalekie podróże jeździliśmy zawsze w nocy - ale zawsze musi być ten pierwszy raz...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Na miejscu okazało się, że śniegu nie ma wcale, nie pojedziemy więc na stok - no chyba, że przez całą noc będzie sypał śnieg :-) Z życzeniami noworocznymi dzwonili dziś nasi znajomi z Wielkopolski, gdzie mieszkamy - i okazało się, że u nas leży gruba warstwa śniegu. Ale co z tego, skoro i tak nie ma gdzie jeździć na nartach...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Jeśli na Podhalu nie spadnie śnieg i ani razu nie przypniemy nart do butów, to okaże się w końcu, że nasz sprzęt przywieźliśmy w góry tylko po to, żeby go przewietrzyć:-)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-2460781056179350221?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/2460781056179350221/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/12/przepis-na-nowy-rok-2010-zyczenia-spod.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/2460781056179350221'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/2460781056179350221'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/12/przepis-na-nowy-rok-2010-zyczenia-spod.html' title='Przepis na Nowy Rok 2010 - życzenia spod samiuśkich Tater...'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-3214711619831630953</id><published>2009-12-27T09:09:00.077+01:00</published><updated>2009-12-27T12:22:12.688+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Literatura polska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Roman Kaleta'/><title type='text'>Sensacje z dawnych lat - Roman Kaleta</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Szc7t7UXmTI/AAAAAAAABCE/Ull4auvs-YI/s1600-h/Sensacje-z-dawnych-lat_Roman-Kaleta,images_big,17,978-83-244-0088-1.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 226px; FLOAT: right; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5419866336766957874" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Szc7t7UXmTI/AAAAAAAABCE/Ull4auvs-YI/s320/Sensacje-z-dawnych-lat_Roman-Kaleta,images_big,17,978-83-244-0088-1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Niech Was nie przeraża ilość stron tego dzieła - bo dziełem "Sensacje..." są z całą pewnością - jest to bowiem blisko 900 stron przyjemności czytelniczej i historycznej - co dla mnie (mola książkowego z historycznym zacięciem) okazało się niemałą gratką. Dzięki tym dziewięciuset stronom moja przyjemność czytania trwała, i trwała, i trwała... Czytałam tę książkę przez wiele tygodni - ale tylko dlatego, żeby nie kończyć jej zbyt szybko, dawkowałam sobie te dowcipy, anegdoty i ciekawostki historyczne i obyczajowe nie tylko sprzed lat, ale i sprzed wieków - dzięki autorowi wydobyte z zachowanych zabytków rękopiśmiennych, starych kalendarzy, czasopism, podesłane przez czytelników poprzednich wydań oraz ukazyjących się od 1965 r. "Sensacji..." we wrocławskim "Słowie Polskim", na łamach którego publikowane były przez bitych pięć lat. Roman Kaleta, historyk literatury polskiej, nie uporządkował ich ani tematycznie, ani chronologicznie, a przedstawił w nich na kształt &lt;em&gt;silva rerum,&lt;/em&gt; w ciekawostkach, anegdotkach i dykteryjkach przezabawnych, często "korzennych", iście pikantnych, a nawet bardzo "pieprznych", obraz rzeczywistości od schyłku XVI wieku po pierwsze lata wieku XX - lubię ten styl pisania dający mi podczas czytania poczucie, że nie jestem "uwiązana" - lubię przeskoczyć kilka kartek lub rozdziałów, lubię po jednej historii poczytać o innej, zupełnie z nią nie związanej tematycznie. I lubię książki, które bawią swoją treścią, bo po prostu są zabawne, a nie dlatego, że tak twierdzi wydawca. "Sensacje z dawnych lat" to wspaniała rozrywka, do tego na bardzo wysokim poziomie. Dodam, że trafiająca do każdego czytelnika - i nie-czytelnika również. Mój mąż - zaintrygowany moimi częstymi wybuchami głośnego śmiechu - poprosił o przeczytanie tych co zabawniejszych fragmentów - w efekcie siedzieliśmy razem nad książką wspólnie się zaśmiewając - często dołączała do nas Najstarsza Licealistka ze słowami "Ja cie nie mogę - ale fajne. Na weekend, jak będzie u mnie spała Ola, to ja zamawiam ją do czytania. Ale oczy zrobi, jak jej to przeczytam!" - a muszę przyznać, że i jej niejednokrotnioe oczy z orbit wychodziły na zasłyszane ciekawostki - "Biskup Krasicki ten od bajek? Nie stronił od gorzałeczki? Jestem bardzo ciekawa, czy nasza pani od polskiego o tym wie..." Dla mnie to dowód na to, że niebanalne ujęcie tematu, prawdziwe kurioza, perełki, są w stanie zainteresować w dzisiejszych głupich "multimedialnych", nastawionych na konsumpcję czasach - nawet nie czytającego męża i 16-latkę o zgoła innych zainteresowaniach, wprawdzie ksiązki czytającą, ale i piszącą kilkadziesiąt sms-ów dziennie. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;W przedmowie do niniejszego wydania "Sensacji z dawnych lat", Lena Kaletowa napisała: &lt;em&gt;"Być może nie byłoby tej książki, gdyby nie stolik Bractwa Tłustej Gęby. Pokryty poplamioną ceratą stał w stołówce pracowniczej Biblioteki Zakładu Narodowego im. Ossolińskich przy ul. Szewskiej we Wrocławiu. Miejsce i czas były dość ponure; cuchnęło kapustą i polityczną duchotą lat pięćdziesiątych. I jakby dla kontrastu z tym smutnym otoczeniem - w porze wydawania cienkiej zupki i pierogów - w sposób magiczny zatłoczone pomieszczenie zamieniało się w najprawdziwszy salon literacki. Stołowała się tu cała ówczesna elita intelektualna Wrocławia: legendarni ossolińczycy, profesorowie położonego w pobliżu uniwersytetu i ich asystenci. Niepisanym zwyczajem jeden stolik czekał na stałych bywalców. Rej wodził przy nim profesor Jerzy Łanowski, nieformalny prezes doborowej kompanii, obdarzony wielkim poczuciem humoru i z łatwością improwizujący nie zawsze cenzuralne fraszki. Kto był twórcą stolikowego zwyczaju i nazwy (zapewne za Charlese'em de Costerem, autorem "Wesołego Bractwa Tłustej Gęby"), historia milczy. &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;(...) Dosiadali się też i inni - dopuszczano jednak tylko tych, któzy wkupili się dowcipem, anegdotą, wierszykiem. Tam też były dyskutowane najnowsze, jeszcze ciepłe odkrycia archiwalne, oczywiście głównie te mocno korzenne, mogące rozbawić przyjaciół. A że anegdoty i śmiech od stolika Bractwa Tłustej Gęby niosły się daleko, chcąc nie chcąc, przysłuchiwali się im i inni stołownicy. "Niektóre z dykteryjek, powtarzane wielokrotnie przez pierwszych słuchaczy, wędrowały potem w miasto, przyprawiając o śmiech ludzi postronnych, obdarzonych przez naturę bodaj odrobinką poczucia humoru" - pisał Roman Kaleta, dostaraczający do stolika Bractwa głównie opowieści o jaśniepańskich cudacznych wybrykach magnatów doby stanisławowskiej. (...)" &lt;/em&gt;(str.5) &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;A na zachętę jeden fragment, nie - dwa (nie mogę sobie odmówić przyjemności przytoczenia dwóch fragmentów, choć najchętniej zacytowałabym całą książkę). Jako że jestem tłumaczem, szczególnie ubawił mnie fragment "językowy" - wszyscy tłumacze wiedzą, ze gdy zabraknie jakiegoś słowa, bo albo się go nie zna, albo po prostu wyleciało z pamięci, trzeba się ratować stworzeniem "formy opisowej" - i tutaj przezabawny przykład na to: &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Madame boeuf &lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;(str.676)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;Gdy Francuzi w r. 1812 w czasie przechodu przez Polskę brali po włościach potrzebne sobie produkta, pewien generał zażądał od podprefekta Polaka karmnego wołu. Rekwizycja była napisana po francusku i wyraz boeuf niemało nabawił kłopotu naszego urzędnika, któremu właśnie na wole zbywało. Tłumacząc się tedy przed cudzoziemcem, oświadcza i wyrazem, i poruszeniem, że boeuf nie ma, ale jest dwie madame boeuf. Długo się potem nie mogli Francuzi dorozumieć, co by mogło znaczyć madame boeuf, ale obojga języków świadomy uwiadomił ich na koniec, że ofiarowano dwie krowy na miejsce karmnego wołu.&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="right"&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;„Motyl”, nr 13 z 23 V 1828 r.&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Węgierski do Rogalińskiego prosząc o pożyczenie kolaski &lt;/strong&gt;(str. 160)&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;Jeżelibym z Pańskiej łaski&lt;/em&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;Mógł mieć na dzisiaj kolaski,&lt;/em&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;Dziękowałbym mocno za nią:&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;Chciałbym nią jechać do Woli,&lt;/em&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;Gdzie mi zapewne pozwoli&lt;/em&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;Miłość wleźć na pewną panią. &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;em&gt;(...)&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;Czy nabraliście apetytu na "Sensacje z dawnych lat"? Mam nadzieję, że tak. I wierzę, że gdy już po nią sięgniecie, pokochacie tę książkę, tak jak wszyscy, którzy już ją kochają (tzn. już przeczytali).&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Szc7U9a1GpI/AAAAAAAABB8/vU2iC9sbmxU/s1600-h/logo_cz.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 114px; FLOAT: left; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5419865907834198674" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Szc7U9a1GpI/AAAAAAAABB8/vU2iC9sbmxU/s200/logo_cz.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;Wydawnictwo: Iskry&lt;/em&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;Oprawa: twarda w obwolucie&lt;/em&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;ISBN: 978-83-244-0088-1&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;Stron: 890&lt;/em&gt; &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wymiary: 165x235&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-3214711619831630953?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/3214711619831630953/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/12/sensacje-z-dawnych-lat-roman-kaleta.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3214711619831630953'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3214711619831630953'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/12/sensacje-z-dawnych-lat-roman-kaleta.html' title='Sensacje z dawnych lat - Roman Kaleta'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Szc7t7UXmTI/AAAAAAAABCE/Ull4auvs-YI/s72-c/Sensacje-z-dawnych-lat_Roman-Kaleta,images_big,17,978-83-244-0088-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-4812860959978982779</id><published>2009-12-21T22:18:00.040+01:00</published><updated>2009-12-28T07:48:07.093+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codziennik'/><title type='text'>Jeszcze trochę adwentowo, już bardzo świątecznie i wcale nie czytelniczo...</title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_nhyY168I/AAAAAAAABBQ/TKqvySDwrVg/s1600-h/Grudzie%C5%84+2009+021.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 400px; HEIGHT: 302px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417803444397665218" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_nhyY168I/AAAAAAAABBQ/TKqvySDwrVg/s400/Grudzie%C5%84+2009+021.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="justify"&gt;...pozdrawiam wszystkich, którzy tu do mnie zaglądali przez tygodnie mojej wielkiej nieobecności. W tym czasie dużo czytałam, jeszcze więcej chorowałam i z chorobami walczyłam (przeżyłam potrójne zapalenie gardła - tak, tak - wszystkie trzy dziewczyny, jedna po drugiej "kładły się" do łóżka z wysoką gorączką, bólem głowy no i gardła oczywiście; do tego moje zapalenie zatok - uważam, że limit chorób na ten rok już dawno wyczerpałyśmy i nie życzymy sobie żadnych więcej). Dodam jeszcze zmasowany atak klientów niemieckich, belgijskich i włoskich na firmę, w której pracuję - wszyscy nagle zapragnęli TON towarów produkowanych przez firmę XYZ - więc w pracy spędzałam baaaardzo dłuuugie godziny, praktycznie cały czas od rana do wieczora od początku grudnia... Uwierzycie, że nie miałam nawet czasu, żeby do Was choć troszeczkę "szpyknąć, żeby tylko sprawdzić, co się dzieje. Nic kompletnie. Zapieprz taki, że pustą taczką jeździłam, bo nie było czasu załadować...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W międzyczasie moje trzy dziewoje chore i ZNUDZONE snyły się po domu (czy Wasze dzieci też nie leżą w łóżkach podczas choroby, tylko tu trochę pooglądają TV, trochę poczytają (ale bardzo mało), trochę posiedzą przed komputerem - za to wcale nie leżą i wszędzie bałaganią, począwszy od tysięcy kubków i talerzyków zostawianych w miejscach "gdzie popadnie" na milionach husteczek rozrzuconych najczęściej w okolicach przesiadywania - ja za to z lubością ogromną pochłonęłam "Sensacje z dawnych lat" Kalety i "Mój język prywatny" Bralczyka (mam nadzieję, że w święta znajdę wreszcie czas, żeby spiasać moje wrażenia z lektury.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co poza tym? Wczoraj wreszcie wzięłam się za moje wieńce adwentowe , bo Boże Narodzenie bez wieńca na drzwiach wejściowych i na wigilijnym stole jest dla mnie nie do wyobrażenia- zrobiłam ich sztuk 2. Ten z pomarańczowymi kwiatami dla nas - mój K. powiesił go na zewnątrz, na drzwiach... Zrobiłam go z jodły, więc wytrzyma na dworze praktycznie do Wielkanocy:-)))&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_nhZXKiyI/AAAAAAAABA4/OPuvb2gdoF0/s1600-h/Grudzie%C5%84+2009+031.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 302px; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417803437679741730" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_nhZXKiyI/AAAAAAAABA4/OPuvb2gdoF0/s400/Grudzie%C5%84+2009+031.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_nheHvBfI/AAAAAAAABBA/fQl0-4_OQPw/s1600-h/Grudzie%C5%84+2009+028.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 302px; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417803438957200882" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_nheHvBfI/AAAAAAAABBA/fQl0-4_OQPw/s400/Grudzie%C5%84+2009+028.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_mwxN4T2I/AAAAAAAABAo/twJ4FmKg0Uc/s1600-h/Grudzie%C5%84+2009+035.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 302px; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417802602269658978" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_mwxN4T2I/AAAAAAAABAo/twJ4FmKg0Uc/s400/Grudzie%C5%84+2009+035.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_ng1HVb8I/AAAAAAAABAw/13dKdO0JkY8/s1600-h/Grudzie%C5%84+2009+030.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 302px; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417803427949670338" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_ng1HVb8I/AAAAAAAABAw/13dKdO0JkY8/s400/Grudzie%C5%84+2009+030.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;... natomiast ten z kwiatkami białymi zamówiła klasa mojej Najstarszej lecealistki - ich wychowawczyni dostanie go w prezencie pod choinkę. A że młodzież nie wie, czy ich pani mieszka w bloku, czy w domu, zdecydowali się na wersję wieńca "na stół". Pani o moim blogu nie ma pojęcia, więc pozwolę sobie zamieścić zdjęcia już dziś, mimo, że prezent zostanie przekazany dopiero jutro podczas klasowej Wigilii.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_mwe3x7xI/AAAAAAAABAY/JXKAWuJWjkE/s1600-h/Grudzie%C5%84+2009+019.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 302px; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417802597345128210" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_mwe3x7xI/AAAAAAAABAY/JXKAWuJWjkE/s400/Grudzie%C5%84+2009+019.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_mw6cYgbI/AAAAAAAABAg/6Zy613G8Lj4/s1600-h/Grudzie%C5%84+2009+037.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 302px; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417802604746408370" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_mw6cYgbI/AAAAAAAABAg/6Zy613G8Lj4/s400/Grudzie%C5%84+2009+037.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_mwEoWhbI/AAAAAAAABAQ/YUqgz44N6Jk/s1600-h/Grudzie%C5%84+2009+016.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 302px; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417802590301095346" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_mwEoWhbI/AAAAAAAABAQ/YUqgz44N6Jk/s400/Grudzie%C5%84+2009+016.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_mvyhgPcI/AAAAAAAABAI/waefRCRl4Ko/s1600-h/Grudzie%C5%84+2009+020.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 302px; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417802585440533954" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_mvyhgPcI/AAAAAAAABAI/waefRCRl4Ko/s400/Grudzie%C5%84+2009+020.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;I na koniec prezent, który - wprawdzie w 100% polski - ale przyjechał do mnie z niemieckiego Hofu - studiuje tam dziewczyna, narzeczona właściwie, zaprzyjaźnionego z nami pewnego Tomka. Kilka razy pomogłam jej w sprawdzeniu niemieckich referatów, poprawieniu błędów itd. itp. i wczoraj przed południem "DING - DONG" do drzwi (właśnie plotłam pierwszy wieniec, bałagan straszny, wszędzie sterty jodły, zwoje drutu i kilogramy ozdób i pistoletów na gorący klej) - otwieram, a tam ... Święty Mikołaj z prezentem . Sandrze i Tomkowi bardzo serdecznie dziękuję za wspaniały zapas herbaty na całą zimę, bo dobrą herbatką wolę się bardziej uraczyć niż filiżanką kawy. Zrobiło mi się naprawdę bardzo miło, tym bardziej, że i wieńce się ostatecznie udały...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_nhlhtJ4I/AAAAAAAABBI/T9XamBAHtak/s1600-h/Grudzie%C5%84+2009+025.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 400px; HEIGHT: 302px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5417803440945178498" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_nhlhtJ4I/AAAAAAAABBI/T9XamBAHtak/s400/Grudzie%C5%84+2009+025.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;A tak w ogóle - do świąt, oprócz zrobionych wczoraj ozdobnych wieńców i ubranej kilka dni temu choinki, nie mam jeszcze nic. Nie mam jeszcze połowy prezentów, nie mam zakupów, nie mam posprzątane, nie mam planu co upiec itp, i jeszcze jutro i pojutrze idę do pracy. Wierzę jednak, że jakoś to będzie. W zasadzie nie jakoś, będzie jak zwykle cudownie, wspaniale i magicznie. Jak w każde Boże Narodzenie...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-4812860959978982779?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/4812860959978982779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/12/jeszcze-troche-adwentowo-juz-bardzo.html#comment-form' title='Komentarze (15)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/4812860959978982779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/4812860959978982779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/12/jeszcze-troche-adwentowo-juz-bardzo.html' title='Jeszcze trochę adwentowo, już bardzo świątecznie i wcale nie czytelniczo...'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sy_nhyY168I/AAAAAAAABBQ/TKqvySDwrVg/s72-c/Grudzie%C5%84+2009+021.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>15</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-835184320284884589</id><published>2009-11-24T13:10:00.037+01:00</published><updated>2009-12-28T07:49:22.107+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Literatura austriacka'/><title type='text'>Rzemiosło zabijania - Norbert Gstrein</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 205px; FLOAT: left; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5407641723453597410" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SwvNfx8IZuI/AAAAAAAAA6c/ZNan3rNyXNQ/s320/49211401700KS_obr%3Bjsessionid%3D7E310951691363221B966521C399B552.jpg" /&gt;„Rzemiosło zabijania” to lektura, która ani nie jest łatwa w odbiorze, ani tym bardziej w ocenie, aczkolwiek muszę przyznać, że czyta się ją bardzo przyjemnie. Akcja toczy się powoli, nie jest nastawiona na jakieś szybkie zwroty akcji, na budowanie napięcia, nie epatuje wojennym cierpieniem bohaterów – w zasadzie można by ją określić mianem lektury dla czytelniczych smakoszy, dla których ważne jest co czytają, a nie ile i jak długo. Bohaterowie poświęcają wiele czasu na przemyślenia, autor zawarł w niej sporo bardzo trafnych refleksji na temat wojny, zniszczenia, straty, przeżyć...Mimo, że fabuła oparta jest na konflikcie zbrojnym w byłej Jugosławii, nie jest to typowa książka o tematyce wojennej, a przynajmniej jest inna, niż te, które do tej pory przeczytałam. Bohaterowie skupieni są raczej na przeżywaniu strat i zniszczenia, jakie ze sobą niesie wojna. Śmierć austriackiego dziennikarza Christiana Allmayera jest zaczynkiem do tego, że jego przyjaciel Paul, niespełniony pisarz, postanawia napisać o nim powieść. O nim i o jego dziennikarskiej misji.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;Paul wyrusza w podróż śladami Allmayera, wiodącą przez spustoszone wojną Chorwację i Bośnię, chce na własne oczy przekonać się, jak wygląda praca korespondenta wojennego. Towarzyszą mu jego przyjaciółka, Helena, której rodzice pochodzą z Dalmacji i bezimienny narrator. &lt;/em&gt;"Rzemiosło zabijania" to książka o tym, jak właśnie ma powstać powieść - najpierw tragiczna śmierć jednego z przyjaciół, potem zamiar tego drugiego, aby o tym pierwszym napisać, jego nieudana próba pisania powieści, za to bardzo udana próba targnięcia się na własne życie... Paul nie radzi sobie z faktem, że nie można niektórych rzeczy zmienić, nie można tak naprawdę dociec wszystkich prawd i wyjaśnić wszystkiego do końca, zmarli nie powstaną z martwych, i nie można cofnąć czasu ani kolejności minionych wydarzeń. Po prostu nie ma się na to wpływu.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Nie da się uciec od tej książki. Nie jest ona oceną wydarzeń politycznych i ruchów narodowowyzwoleńczych na Bałkanach w latach 90-tych, w efekcie których wybuchła tam wojna. Autor nie rozlicza ze zbrodni wojennych dokonanych na ludności cywilnej, nie opisuje okropności wojny. Skupia się na dziennikarskim fachu, na sposobie przekazywania informacji przez reporterów wojennych, na ich roli w tym przekazie. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Należałoby ją może raczej potraktować jako kry&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SwvOaqy9E1I/AAAAAAAAA6k/sd2TPsTgjV4/s1600/peter-andreas-hassiepen2.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 207px; FLOAT: right; HEIGHT: 245px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5407642735148340050" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SwvOaqy9E1I/AAAAAAAAA6k/sd2TPsTgjV4/s320/peter-andreas-hassiepen2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;tykę mediów, pokazujących nam reporterów przed kamerami – często ubranych w kamizelki kuloodporne tylko właśnie na potrzeby nakręconego materiału reporterskiego – w zasadzie tylko po to, żeby widzom oglądającym materiał zasugerować realne niebezpieczeństwo i zagrożenia wojny. Historia opowiedziana przez Norberta Gstreina (austriackiego pisarza, rocznik 1961), jest tak naprawdę zadedykowana niemieckiemu dziennikarzowi „STERN-a”, Gabrielowi Grünerowi (1963-1999), który był postacią prawdziwą. W prasie niemieckiej znalazłam o nim informacje, że pochodził z południowego Tyrolu, ale żył i mieszkał w Hamburgu ze swoją przyjaciółką, dziennikarką mody – właśnie spodziewała się dziecka, gdy Gabriel oraz jego fotograf, Volker Kramer, zostali zastrzeleni 13. czerwca 1999 w Kosowie, 40 km na południe od Prištiny… Wydarzenie to stało się kanwą powieści Gstreina. W momencie, kiedy obydwaj reporterzy zostali podstępnie zamordowani (tajemniczy informatorzy mieli ich zaprowadzić do zbiorowych mogił), wojna w Jugosławii trwała od trochę ponad roku. Rozpoczęły ją masakry Serbów pod dowództwem Slobodana Milosevica dokonane na cywilnej ludności albańskiej w lutym 1998. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;Bardzo mi się spodobała opinia z okładki książki. Czytamy w niej mianowicie: &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;"Ta książka ma w sobie wszystko, czego spodziewamy się po wielkiej literaturze: miłość i szaleństwo, śmierć i zbawienie. Postaci, które jednocześnie zapadają w pamięć i jej umykają. Przemoc, wyobcowanie, ale też czułość i intymność. Jest dbała o szczegół, a równocześnie stawia pytania fundamentalne, ze świadomością pokory, że wie się o wiele za dużo, a równocześnie nic". Andreas Breitenstein (Neue Zürcher Zeitung)&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;I nic więcej już nie powiem. Nabieram wody w usta. A Wy przeczytajcie sami:-)&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;AMEN.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SwvhzOTKcXI/AAAAAAAAA60/YmJmjQcDO1g/s1600/czarne.gif"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 150px; FLOAT: left; HEIGHT: 108px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5407664047716462962" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SwvhzOTKcXI/AAAAAAAAA60/YmJmjQcDO1g/s200/czarne.gif" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Autor: Norbert Gstrein&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Wydawca: Wydawnictwo Czarne&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Liczba stron: 280&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Data premiery: 2009-09-14&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;Tłumaczenie: Elżbieta Kalinowska&lt;br /&gt;Język wydania: polskiOprawa: Miękka&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-835184320284884589?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/835184320284884589/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/11/rzemioso-zabijania-norbert-gstrein.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/835184320284884589'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/835184320284884589'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/11/rzemioso-zabijania-norbert-gstrein.html' title='Rzemiosło zabijania - Norbert Gstrein'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SwvNfx8IZuI/AAAAAAAAA6c/ZNan3rNyXNQ/s72-c/49211401700KS_obr%3Bjsessionid%3D7E310951691363221B966521C399B552.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-3167816708501283927</id><published>2009-11-19T11:55:00.010+01:00</published><updated>2009-11-24T18:38:33.739+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Mary Jane Beaufrand'/><title type='text'>Primavera - Mary Jane Beaufrand</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SwUkVtYVbOI/AAAAAAAAA6M/_xbsNpAf-t8/s1600/Primavera_Mary-Jane-Beaufrand,images_big,17,978-83-60010-78-5.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 269px; FLOAT: right; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405766883105664226" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SwUkVtYVbOI/AAAAAAAAA6M/_xbsNpAf-t8/s400/Primavera_Mary-Jane-Beaufrand,images_big,17,978-83-60010-78-5.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Cieszę się, że moje dziewczyny sięgają po takie książki – przy tej okazji ja sama mogę się przekonać, co w literaturze młodzieżowej piszczy. A piszczy wiele dobrego, tzn. nie same „chały” usiłuje się dzieciakom wcisnąć do czytania. Na szczęście trafiją się w powodzi wydawanych książek takie perełki jak „Primavera” Mary Jane Beaufrand - te piękne, rzeczywiście wartościowe, których lektura wniesie do intelektualnej sfery życia naszych młodych czytelników wiele pozytywnych wrażeń. Jest to kolejna książka, którą przeczytałam po rekomendacji mojej 12-latki, a ona jak dotąd jeszcze nie czytała powieści historycznej. Z ogromną przyjemnością zaobserwowałam, że ta czytelnicza przygoda bardzo jej się spodobała, po skończonej lekturze stwierdziła - „Muszę poszukać, czy jest kolejna część Primavery” (już widzę u niej pewien niedosyt, że opisywana historia się skończyła... ) Dodała też - „szkoda, że autorka nie napisała nic dalej”. No cóż, musi to moje dziecię zaakceptować fakt, że nie wszystkie książki będą miały ciąg dalszy, jak chociażby „Harry Potter”, gdzie w zasadzie potem to już nie wiadomo, w którym momencie skończyć. Chociaż, kto wie – może kiedyś okaże się, że „Primavera” ma swoją kontynuację?&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;strong&gt;„Primavera”&lt;/strong&gt; to znakomita powieść historyczna dla młodzieży, której akcja osadzona jest w realiach renesansowej Florencji. Główna bohaterka, kilkunastoletnia Flora, która wychowuje się pod opiekuńczymi skrzydłami swojej babci, ale odrzucona przez resztę rodziny. Niekochana przez matkę, pogardzoana przez swoją cudownej urody siostrę Domenicę, tolerowana przez ojca – jest dziecwczynką bardzo inteligentną, wrażliwą i odważną. Jej największym marzeniem jest uciec od swojej rodziny i przeznaczenia, a tym jest spędzenie reszty życia w klasztorze. Flora marzy o podróży do Wenecji, o zaokrętowaniu się na pokładzie jakiegoś statku i wyruszeniu w świat, ale w prawdziwym życiu przekonuje się, ile warte są marzenia. Mimo to nie przestaje marzyć. Po drodze poznaje, jak to jest być po raz pierwszy zakochaną... Flora jest najmłodszą córką w bardzo możnym rodzie Pazzich – w jego posiadaniu znajduje się wiele bogactw: pałaców, biżuterii, okrętów i banków – a wszystko to jest jeszcze strzeżone przez własnych gwardzistów. Wydawać by się mogło – nic więcej do szczęścia nie potrzeba Pazzim, ale tak nie jest. Oni sami są przekonani, że jeszcze nie mają wszystkiego, że jest coś, co uczyniłoby ich ród najpotężniejszym. Coż to takiego? Władza, kochani. I wpływy polityczne, a co za tym idzie potęga gospodarcza. Ich brak spędza sen z oczu Jacopo i jego żonie. Ona – Mamma – jest najbardziej zajęta knuciem podstępnych intryg oraz wyskubywaniem brwi i włosów Domenice, on – przy pomocy papieskiego siostrzeńca, hrabiego Riario, obmyśla spisek, którego realizacja fatalnie się kończy dla wszystkich członków rodziny. Od tego momentu życie Flory diametralnie się zmienia. &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;A co z tytułową primaverą, oznaczającą wiosnę? Z pewnością wiecie, że „Primavera” to najsłynniejszy obraz Botticelliego, namalowany w 1482 r. Stał się on inspiracją do napisania książki o tym samym tytule, którą Wam dzisiaj opisałam:-)&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Chcielibyście wiedzieć, coś więcej, np. jak potoczyły się losy Flory po tragicznym spisku Pazzich? No cóż – najprostszym sposobem będzie sięgnięcie po książkę. Jeśli jeszcze niektórzy nie mają pomysłu na gwiazdkowy prezent dla swojej latorośli, to ta książka będzie wspaniałym rozwiązaniem.&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Tyle w ogromnym skrócie – nie mogę więcej zdradzić, bo nie mielibyście przyjemności z czytania. Powiem jeszcze tylko tyle, że przygody Flory wciągają niesamowicie, przedstawione w sposób tak plastyczny, że moja Wiki czytała ją tylko kilka wieczorów (ewenement, biorąc pod uwagę jej dotychczasowe zacięcie czytelnicze, czyli ściślej mówiąc – tego zacięcia brak). Czuje się atmosferę tamtych czasów, a oczyma wyobraźni widzi się słoneczne ulice i place Florencji. Świetnie nakreślone tło historyczno – obyczajowe. Jedynym minusikiem (naprawdę maleńkim) jest wtrącanie w wypowiedzi słów włoskich - Viki co chwila pytała, co znaczy &lt;em&gt;bene, allora, mi dispiace &lt;/em&gt;i wiele innych. To było niepotrzebnym, trochę komplikującujcym czytanie - zabiegiem - aczkolwiek w pewnym sensie poszerzającym wiedzę:-)&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;Pozostaje mi tylko zachęcić Was do lektury!&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SwUpagV4lkI/AAAAAAAAA6U/Chy1fI9V32Y/s1600/inne_Nivo_121843855_jaguar.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 196px; FLOAT: left; HEIGHT: 125px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405772463063209538" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SwUpagV4lkI/AAAAAAAAA6U/Chy1fI9V32Y/s200/inne_Nivo_121843855_jaguar.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Autor: Mary Jane Beaufrand&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Liczba stron: 312&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Numer wydania: I&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Data premiery: 2009-05-06&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Tłumaczenie: Grzegorz Komerski&lt;br /&gt;Język wydania: polski&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Oprawa: Miękka&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-3167816708501283927?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/3167816708501283927/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/11/primavera-mary-jane-beaufrand.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3167816708501283927'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3167816708501283927'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/11/primavera-mary-jane-beaufrand.html' title='Primavera - Mary Jane Beaufrand'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SwUkVtYVbOI/AAAAAAAAA6M/_xbsNpAf-t8/s72-c/Primavera_Mary-Jane-Beaufrand,images_big,17,978-83-60010-78-5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-3385893315216824027</id><published>2009-11-17T09:29:00.029+01:00</published><updated>2009-11-19T12:14:36.764+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Theresa Monsour'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><title type='text'>Zimna krew - Theresa Monsour</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SwJf4uSpaJI/AAAAAAAAA5E/Mp5wPKw86IM/s1600/Zimna-Krew_Theresa-Monsour,images_big,27,978-83-6186-703-6.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 226px; FLOAT: left; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404987930901571730" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SwJf4uSpaJI/AAAAAAAAA5E/Mp5wPKw86IM/s320/Zimna-Krew_Theresa-Monsour,images_big,27,978-83-6186-703-6.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; „Zimna krew” to druga część kryminalnej opowieści o sympatycznej i pięknej sierżant Paris Murphy, policjantce o&lt;br /&gt;libańsko – angielskich korzeniach, oliwkowej cerze i kruczoczarnych długich włosach oraz o jej wysiłkach zmierzających do uchwycenia przestępców – psychopatów i o próbach poukładania rozsypującego się jej życia prywatnego. Tym razem ginie druhna weselna w brzoskwiniowej sukience, bo właśnie ten kolor jej się nie spodobał i postanowiła pójść do domu przebrać się. Na swoje nieszczęście widzi ją na drodze Justice Trip - komiwojażer usiłujący utrzymać się z obwoźnego handlu koszulami męskimi. Po prostu wjeżdża w nią swoim pikapem. Następnego dnia jej morderca postanawia stać się głównym bohaterem wydarzeń w miasteczku i bierze udział w społecznym poszukiwaniu zwłok - podrzuca obcięty druhnie palec i media rzeczywiście kreują go na bohatera... Paris widzi go w wiadomościach, ale w pierwszej chwili nie rozpoznaje w nim swojego dawnego kolegi ze szkoły. Już od pierwszej chwili jest przekonana, że coś nie gra, jej nieomylna kobieca intuicja (ten szósty babski zmysł) podpowiadają jej, że Justice kłamie, przedstawia się w fałszywie korzystnym świetle, opowiada na swój temat same pozytywne rzeczy - ale coś tu przecież jest nie tak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta druga książka Theresy Monsour podobała mi się jeszcze bardziej niż „Czyste cięcie”. A co spodobało mi się szczególnie? Z całą pewnością jest to zastosowany tutaj (znany nam już z poprzedniej części) trik, a mianowicie przedstawienie czytelnikom sprawcy morderstw już na samym początku. W pierwszym rozdziale mamy też okazję do poznania przyczyn postępowania mordercy, Justica Tripa - jak się niebawem okaże - bardzo groźnego szaleńca, zabijającego swoje ofiary - zupełnie przypadkowe osoby - bez wyraźnego motywu, będąc pod wpływem narkotyków albo innych środkó odurzających.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podoba mi się też okładka, tak samo mroczna jak mroczne jest życie psychpatycznego bohatera, który w końcu przestaje panować na sobą, traci przysłowiową zimną krew, popełnia błąd i sprawy przyjmują inny, niż on by sobie życzył - obrót.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co wobec tego mają w sobie książki Theresy Monsour, że nie kończy się ich czytania na pierwszym rozdziale – wyjaśniającym w zasadzie najważniejsze kwestie? Moim zdaniem to zasługa bardzo umiejętnie poprowadzonej fabuły, Monsour sprawnie łączy wątki swojej powieści, a bohaterowie nie są oderwani od rzeczywistości, ich życie prywatnie świetnie przeplata się z wykonywaną pracą – ogromna to zasługa sposobu pisania autorki. Ponadto stopniowo dawkowane czytelnikowi napięcie, zastanawianie się, czy na tym będzie koniec zbrodni, albo kto będzie następny, odważy się żeby ją skrzywdzić itd. – dla mnie większość momentów w książce była niespodzianką, nie przewidziałam takiego właśnie obrotu spraw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na zakończenie powiem jeszcze tylko, że moim zdaniem powieść ma jeden mankament, a mianowicie zakończenie – nie, nie jestem rozczarowana, ale spodziewałam się zupełnie czegoś innego, miałam nadzieję na zupełnie inne poprowadzenie tej akcji. Pozostawienie w ten sposób paru kluczowych kwestii bez odpowiedzi spowodowało, że po lekturze „Zimnej krwi” ja pozostałam z uczuciem niedosytu – co nie zmienia faktu, że Theresa Monsour to w tej chwili moja ulubiona autorka kryminałów, jej książki czyta się z ogromną przyjemnością. A po następne na pewno sięgnę. I nie omieszkam Wam o tym donieść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SwKATadp-2I/AAAAAAAAA5M/C5ZQuAbzLrg/s1600/logo_aurum_gig.png"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; FLOAT: left; HEIGHT: 188px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405023573807594338" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SwKATadp-2I/AAAAAAAAA5M/C5ZQuAbzLrg/s200/logo_aurum_gig.png" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Autor: &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Theresa Monsour&lt;br /&gt;Wydawnictwo: ficyna Wydawnicza Aurum , Październik 2009&lt;br /&gt;ISBN: 78-83-6186-703-6&lt;br /&gt;Wymiary: 145x 205 mm&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-3385893315216824027?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/3385893315216824027/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/11/zimna-krew-theresa-monsour.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3385893315216824027'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3385893315216824027'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/11/zimna-krew-theresa-monsour.html' title='Zimna krew - Theresa Monsour'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SwJf4uSpaJI/AAAAAAAAA5E/Mp5wPKw86IM/s72-c/Zimna-Krew_Theresa-Monsour,images_big,27,978-83-6186-703-6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-4986295564528880874</id><published>2009-11-15T08:18:00.006+01:00</published><updated>2009-11-19T12:15:09.866+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiktor Jerofiejew'/><title type='text'>Świat diabła - Wiktor Jerofiejew</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sv-ryve19MI/AAAAAAAAA4k/Y_LB1IZWFA0/s1600-h/Swiat-diabla_Wiktor-Jerofiejew,images_big,9,978-83-07-03206-1.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 197px; FLOAT: right; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404226966095525058" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sv-ryve19MI/AAAAAAAAA4k/Y_LB1IZWFA0/s320/Swiat-diabla_Wiktor-Jerofiejew,images_big,9,978-83-07-03206-1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Przeleżała ta książka na moim nocnym stoliku sporo czasu, oj przeleżała. Brałam ją do ręki, to znów odkładałam. Nie mogłam jej na „raz” przeczytać, ale i nie mogłam zostawić bez przeczytania. „Świat diabła” (wyd. Czytelnik) to książka Wiktora Jerofiejewa, jednego z obecnie najbardziej znanych współczesnych pisarzy rosyjskich. Jest to zbiór opowiadań, reportaży, felietonów i esejów, opisujących jego wrażenia z podróży po praktycznie całym świecie. Ale od razu uprzedzam – nie jest to dziennik z podróży, nie są to wspomnienia czy relacje, do jakich jesteśmy przyzwyczajeni. Ooo nie... Jerofiejew uchodzi w wielu kręgach za skandalistę, pisarza kontrowersyjnego, określanie go mianem prowokatora też nie należy do rzadkości – bo i naprawdę swoim pisarstwem prowokuje, wtykając nos, gdzie nie trzeba i przysłowiowy kij w mrowisko, narażając się władzy i wielkim tego świata (za naszą wschodnią granicą oczywiście, albo właściwie granicą północną, ale zdecydowanie w kierunku na wschód) – miewał z powodu swojego pisania wiele życiowych nieprzyjemności – kiedyś wyrzucono go ze Związku Pisarzy, jego książki znalazły się na „czarnej liście” i nie można było ich publikować, a ojciec dyplomata stracił pracę... W swoich książkach porusza problemy nie tylko dzisiejszej Rosji, dokonuje sarkastycznego rozliczenia rosyjskiej przeszłości i oceny współczesnych realiów (j&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;ego utwory są równiez mocno nasycone erotyzmem) &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;– interesuje go praktycznie wszystko – przedstawia nam zwycięzcę w konkursie na „supermana sexu”, zdradza nam sekrety chińskiego masażu, oprowadza po świątyni kawioru w Niemczech i muzeum pornografii w Holandii, zabiera nas na wycieczkę do wytwórnię whisky w Szkocji i wódki na Ałtaju, na Czukotce przejmuje się problemami tamtejszych Eskimosów, a w Republice Południowej Afryki czuje się jak w Rosji. A wszystko to doprawione jego charakterystycznym poczuciem humoru. Opowiadania Jerofiejewa to zwierciadło, w których widać odbicie Rosji i rosyjskich słabostek.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;„Świat diabła” to także lapidarne, a zarazem wnikliwe i błyskotliwe analizy polityczne i społeczne. Inteligencja i zmysł obserwacji autora pozwalają ocenić, co dzieje się na Krymie, w Abchazji, a także w Polsce. Jest nawet znakomity reportaż z miejsca, w którym Jerofiejew... nigdy nie był!&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Polecam! Zobaczycie – będziecie go albo kochać, albo nienawidzić. Na pewno nikt nie pozostanie obojętny wobec tego, co pisze...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 70px; FLOAT: left; HEIGHT: 88px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404227873205959762" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sv-sniu0vFI/AAAAAAAAA40/lSfuM7ReIZ0/s320/czytelnik.gif" /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;wydawca: Czytelnik&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;tytuł oryginału: Swiet diawoła&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;miejsce wydania: Warszawa&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;data wydania: 2009&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;nr wydania: I&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;ISBN: 978-83-07-03206-1&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;liczba stron: 316&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;tłumaczenie: Michał B. Jagiełło&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;format książki: 123x195 mm&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;okładka: miękka&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-4986295564528880874?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/4986295564528880874/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/11/swiat-diaba-wiktor-jerofiejew.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/4986295564528880874'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/4986295564528880874'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/11/swiat-diaba-wiktor-jerofiejew.html' title='Świat diabła - Wiktor Jerofiejew'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sv-ryve19MI/AAAAAAAAA4k/Y_LB1IZWFA0/s72-c/Swiat-diabla_Wiktor-Jerofiejew,images_big,9,978-83-07-03206-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-7184975585047821628</id><published>2009-11-14T21:46:00.019+01:00</published><updated>2009-11-19T12:15:59.685+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Andrzej Mleczko'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Album'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><title type='text'>Wino, kobiety i śpiew - Andrzej Mleczko</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sv8X0aPJkPI/AAAAAAAAA30/0Hl_4CNNhgA/s1600-h/Wino-kobiety-i-spiew_Andrzej-Mleczko,images_big,9,978-83-244-0116-1.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 224px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404064267031384306" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sv8X0aPJkPI/AAAAAAAAA30/0Hl_4CNNhgA/s400/Wino-kobiety-i-spiew_Andrzej-Mleczko,images_big,9,978-83-244-0116-1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sv8mAhBNAvI/AAAAAAAAA4U/dihhVpDxeww/s1600-h/Mleczko.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 400px; FLOAT: left; HEIGHT: 276px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404079868173157106" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sv8mAhBNAvI/AAAAAAAAA4U/dihhVpDxeww/s400/Mleczko.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Chyba nie ma w naszym narodzie nikogo, kto by choć raz nie widział jakiegoś rysunku autorstwa Andrzeja Mleczki – kontrowersyjnego rysownika, który zadebiutował w 1971 r. na łamach pisma „Student”, i z którego twórczością na co dzień spotykamy się m. in. na łamach „Polityki”. Wszyscy znamy jego poczucie humoru, jego szybkie „rysunkowe” reakcje na to, co aktualnie dzieje się w Polsce, podsumowujące najróżniejsze zjawiska polityczne, kulturowe, społeczno – obyczajowe, sportowe i jakie tylko Wam jeszcze do głowy przyjdą – do &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sv8YvQNg90I/AAAAAAAAA4E/m1H7pgiMri8/s1600-h/Andrzej_Mleczko_3222345.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 400px; FLOAT: left; HEIGHT: 247px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404065277952456514" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sv8YvQNg90I/AAAAAAAAA4E/m1H7pgiMri8/s400/Andrzej_Mleczko_3222345.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;wyboru, do koloru. Świetnie oddające naszą mentalność. Równie często oburzające przeciwników, co zadowalające zwolenników. Jedni go kochają, drudzy nienawidzą. Jedni mają mu za złe, że się czepia kościoła, księdza Rydzyka i polskiej religijności w ogóle, inni doceniają za bystre oko i trafne spostrzeżenia, jeszcze inni patrzą na to wszystko z przymruzeniem oka i świetnie się bawią. W przypadku takich albumów, jak ten tutaj, zawsze zastanawia mnie jedna rzecz - jak to jest, że gdy śmiejemy się z prezydenta, premiera i innych polityków - to jest to zupełnie OK. Gdy na tapetę idzie kościół i religia - to to juz jest "be" i odzywają się głosy sprzeciwu. Ale tak to już z artystą jest – jego zadaniem jest nie tylko komentować rzeczywistość, co przede wszystkim prowokować odbiorców do m.in. myślenia, zastanowienia – i to się Mleczce zawsze udaje, chyba głównie dlatego, ze jest świetnym obserwatorem naszej często ciasnej, ale własnej rzeczywistości, naszego rodzimego "piekiełka" z Polski rodem. Mnie wczoraj – po całodziennych zawirowaniach związanych ze zwolnieniem się z pracy, aby pojechać na bardzo ważną rozmowę – KWALIFIKACYJNĄ notabene, do nowej pracy – po stresie z tą rozmową związanym, po tym, jak ze zdenerwowania po tej rozmowie (pewnie wszystko „spaliłam”) zapomniałam pojechać do warsztatu na wymianę opon na zimowe – no więc mnie wczoraj Mleczko poprawił humor rewelacyjnie. Niniejszym przedstawiam Wam więc &lt;em&gt;„Nowy zbiór rysunków satyrycznych komentujących naszą rzeczywistość w sposób czasem złośliwy, czasem dobroduszny, ale zawsze dowcipny”.&lt;/em&gt; Polecam! Najważniejsze, to umieć się śmiać z siebie samych:-)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sv8YvQNg90I/AAAAAAAAA4E/m1H7pgiMri8/s1600-h/Andrzej_Mleczko_3222345.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sv8YvRf84yI/AAAAAAAAA38/wy6jAY_aCTM/s1600-h/Andrzej_Mleczko_3222325.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 400px; FLOAT: left; HEIGHT: 325px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404065278298219298" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sv8YvRf84yI/AAAAAAAAA38/wy6jAY_aCTM/s400/Andrzej_Mleczko_3222325.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Spis rzeczy:&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;Dialogi metafizyczne&lt;br /&gt;Zwierzyniec&lt;br /&gt;Świat dziecka&lt;br /&gt;Wieś tańczy i śpiewa&lt;br /&gt;Historyjki obrazkowe&lt;br /&gt;Rozgrywki małżeńskie&lt;br /&gt;Polityka dzika&lt;br /&gt;Wesołych świąt&lt;br /&gt;Rysunki bez ładu i składu&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;Autor: Andrzej Mleczko&lt;br /&gt;Wydawnictwo:Iskry , Listopad 2009&lt;br /&gt;ISBN:978-83-244-0116-1&lt;br /&gt;Liczba stron:136&lt;br /&gt;Wymiary:165 x 235 mm &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-7184975585047821628?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/7184975585047821628/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/11/wino-kobiety-i-spiew-andrzej-mleczko.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/7184975585047821628'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/7184975585047821628'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/11/wino-kobiety-i-spiew-andrzej-mleczko.html' title='Wino, kobiety i śpiew - Andrzej Mleczko'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sv8X0aPJkPI/AAAAAAAAA30/0Hl_4CNNhgA/s72-c/Wino-kobiety-i-spiew_Andrzej-Mleczko,images_big,9,978-83-244-0116-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-7689506183300593413</id><published>2009-11-09T21:27:00.014+01:00</published><updated>2009-11-09T22:09:04.725+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości kulturalne'/><title type='text'>A propos 13. Targów Książki w Krakowie</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Svh7Vnb8fuI/AAAAAAAAA3U/jPcYJj0OMsE/s1600-h/po_tkwk09.jpg"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 222px; FLOAT: right; HEIGHT: 314px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402203364324572898" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Svh7Vnb8fuI/AAAAAAAAA3U/jPcYJj0OMsE/s400/po_tkwk09.jpg" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt; Przeglądam aktualności w internecie i co czytam? Jakie informacje rzucają mi się w oczy moje (sterane trochę pracą na zdezelowanym kompie "pracowym"). Kochani - czytam same wspaniałe wiadomości, a mianowicie, że np. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;"&lt;strong&gt;Około 25 tys. osób odwiedziło zakończone w niedzielę 13. Targi Książki w Krakowie&lt;/strong&gt; - poinformowała Ewelina Podsiad z Targów w Krakowie. Są to wstępne, jeszcze niedokładne dane. W czterodniowej imprezie uczestniczyło 480 wystawców i 370 autorów. Po raz pierwszy targom towarzyszył Festiwal Literatury im. Josepha Conrada. Mottem tegorocznej imprezy były słowa Umberto Eco: "Kto czyta, żyje podwójnie" i wiele osób wzięło je sobie do serca, bo każdego dnia w hali targowej były tłumy. Miłośnicy literatury mogli się spotkać m.in. z Katarzyną Grocholą, o. Leonem Knabitem, Ryszardem Krynickim, Andrzejem Stasiukiem, Izabelą Sową i Olgą Tokarczuk. Zdaniem prezesa Polskiej Izby Książki Piotra Marciszuka "siłą krakowskich targów jest kontakt z publicznością", która chce przychodzić, spotykać się i rozmawiać z autorami, zaś dla wydawców, hurtowników i księgarzy to okazja do rozmowy o najważniejszych problemach branży.&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;A jeszcze niedawno GW informowała, że "Podobno mamy kryzys gospodarczy, a ponad połowa Polaków czyta najwyżej jedną książkę rocznie." Chciałabym jeszcze tylko dodać, że w zeszłym roku Targi Książki odwiedziło 23,5 tys. osób, natomiast w 2007 r. - 19,2 tys. Cieszy mnie to, że liczby te rosną z roku na rok i jest nas - moli książkowych - ciągle niemało, jeśli nie coraz więcej. Żałuję, że do Krakowa mam tak daleko... Stasiuk na żywo... Tokarczuk... Ech, szczerze "zazdraszczam" wszystkim, którzy mieli okazję, sposobność, możliwość i sama nie wiem co jeszcze:-)))&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Podobno Polacy czytają jedną książkę w roku... Dobre sobie:-)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-7689506183300593413?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/7689506183300593413/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/11/propos-13-targow-ksiazki-w-krakowie.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/7689506183300593413'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/7689506183300593413'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/11/propos-13-targow-ksiazki-w-krakowie.html' title='A propos 13. Targów Książki w Krakowie'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Svh7Vnb8fuI/AAAAAAAAA3U/jPcYJj0OMsE/s72-c/po_tkwk09.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-5442732463194249587</id><published>2009-11-07T07:59:00.006+01:00</published><updated>2009-11-08T08:44:09.449+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='David Safier'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><title type='text'>Mrówka w wielkim mieście - David Safier</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SvUbbxNY7oI/AAAAAAAAA18/qj0HRzd8dFQ/s1600-h/Mrowka-w-wielkim-miescie_David-Safier,images_product,27,978-83-7579-025-2.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 197px; FLOAT: left; HEIGHT: 280px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401253491980693122" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SvUbbxNY7oI/AAAAAAAAA18/qj0HRzd8dFQ/s320/Mrowka-w-wielkim-miescie_David-Safier,images_product,27,978-83-7579-025-2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; Jak to jest urodzić się i być mrówką? No wiecie, okrągła główka z dwoma długimi czułkami, sześć nóżek, tułów, przesadnie duży odwłok... Aha, nigdy nie zastanawialiście się nad tym... No właśnie, o takiej mrówce mowa w książce Davida Safiera – tylko że ta mrówka to ... nowe wcielenie Kim Lange – niemieckiej prezenterki telewizyjnej, prowadzącej tzw. Polittalkshow. Kim jest bardzo atrakcyjną 32-latką, prawdziwą kobietą sukcesu goniącą za sławą. W jej życiu jest wprawdzie rodzina – mąż i 5-letnia córeczka Lilli, ale w rankingu priorytetów zajmują oni któreś z kolei miejsce, gdzieś tam za pracą, pracą i pracą oraz błyskiem reporterskich fleszy. Kim Lange poznajemy w momencie, gdy opuszcza dom – nie może zostać na przyjęciu urodzinowym swojej córki, bo właśnie otrzymała prestiżową nagrodę, okazała się zwyciężczynią w swojej kategorii – jedzie więc na lotnisko, aby wsiąść do samolotu i udać się na wielką galę. A po tym wszystkim po prostu pech – trafia ją spadająca z nieba umywalka – fragment rozpadającej się radzieckiej stacji kosmicznej. Sami przyznacie, że trudno o bardziej absurdalną przyczynę zejścia z tego świata, ale ten wypadek jest tylko wstępem do tej pełnej humoru opowieści. Pierwsza dama niemieckiego talkshow, rekin mediów - zostaje pomniejszona do stworzonka wielkości kilku milimetrów – mrówki. Jest to jej szansa na naprawienie błędów z poprzedniego życia, a Kim dopiero po swojej śmierci zdaje sobie sprawę z ich popełnienia. Odradza się później jeszcze jako świnka morska, cielak, pies – przeżywa po drodze mnóstwo zabawnych, często bardzo absurdalnych przygód, a wszystko po to, żeby za wszelką cenę wrócić do swojej rodziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Książkę można by na pierwszy rzut oka – dzięki lekkiemu językowi i wszechobecnemu humorowi – zakwalifikować do lektur łatwych, lekkich i przyjemnych, bo taka jest rzeczywiście. Ale oprócz tego jest to też książka dająca do myślenia, nakłaniająca czytelnika do zastanowienia się nad tym wszystkim, co w życiu ważne – sens i jakość życia, miłość... Ile czasu my sami poświęcamy swoim najbliższym w codziennej gonitwie za sprawami często błahymi; kiedy ostatnio przytuliliśmy swoje dziecko (nie to najmniejsze, bo ono jest przytulane tysiąc razy dziennie, ale to najstarsze – o głowę od nas wyższe)? Nie chciałabym, żeby to wszystko stało moim udziałem w następnym wcieleniu – tak jak spotkało to Kim – dopiero jako świnka morska uświadomiła sobie przyjemność płynącą z ciepłego dotyku dłoni jej męża, a jako pies – tak naprawdę spędzała ze swoją córka czas – dużo, długo, bawiąc się, przytulając... Dopiero jako pies zaczęła dostrzegać, jakie to ważne i przyjemne...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;Autor: David Safier&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wydawnictwo:Galaktyka , Wrzesień 2009&lt;br /&gt;ISBN:978-83-7579-025-2&lt;br /&gt;Liczba stron:320&lt;br /&gt;Wymiary:202 x 135 mm&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SvZ2j3PFR0I/AAAAAAAAA2c/XDTvV3p4ZLQ/s1600-h/galaktyka.gif"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 162px; FLOAT: left; HEIGHT: 26px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401635161572198210" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SvZ2j3PFR0I/AAAAAAAAA2c/XDTvV3p4ZLQ/s200/galaktyka.gif" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-5442732463194249587?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/5442732463194249587/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/11/mrowka-w-wielkim-miescie-david-safier.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/5442732463194249587'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/5442732463194249587'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/11/mrowka-w-wielkim-miescie-david-safier.html' title='Mrówka w wielkim mieście - David Safier'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SvUbbxNY7oI/AAAAAAAAA18/qj0HRzd8dFQ/s72-c/Mrowka-w-wielkim-miescie_David-Safier,images_product,27,978-83-7579-025-2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-3040396999262895912</id><published>2009-11-01T21:09:00.013+01:00</published><updated>2009-11-07T08:19:01.388+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Konkursy'/><title type='text'>Losowanie zwycięzcy w konkursie nr 1...</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;... odbyło się dosłownie 3 minutki temu. Właśnie wróciłyśmy z dzisiejszego wyjazdu (zauważyłam, że tylko nasze auto było brudne - wszystkie inne lśniły, aż blask od nich bił - ludzie powariowali. Ja za to - gdy kilka dni temu zobaczyłam kolejkę przed myjnią (czekania na conajmniej 1,5 godziny) odjechałam stamtąd niezrażona, aby dziś wyjechać w trasę BRUDNYM samochodem). Ale, ale, ale.... nie o tym miało być. A więc Klara przed chwilą wylosowała swoją szczęśliwą rączką jeden los. Przedtem pomieszała w pojemniku z karteczkami, pomieszała... i wylosowała... Krępińską.&lt;br /&gt;Zwyciężczynię w moim pierwszym konkursie proszę o przesłanie maila z danymi potrzebnymi do wysłania książki. Krępińskiej serdecznie gratuluję, a wszystkim, którzy wzięli udział w zabawie - bardzo serdecznie dziękuję. Na zakończenie powiem jeszcze tylko tyle, że wczoraj zaczęłam czytać "Zimną krew" - i stwierdzam, że jest dobra. Podoba mi się. Tak samo, jak pierwsza książka Theresy Monsour.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-3040396999262895912?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/3040396999262895912/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/11/losowanie-zwyciezcy-w-konkursie-nr-1.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3040396999262895912'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3040396999262895912'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/11/losowanie-zwyciezcy-w-konkursie-nr-1.html' title='Losowanie zwycięzcy w konkursie nr 1...'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-8918419049815168937</id><published>2009-10-29T07:35:00.030+01:00</published><updated>2009-11-07T08:19:52.591+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Konkursy'/><title type='text'>KONKURS TA-DAM !!! KONKURS NR 1 !!!</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Suk6bujFgAI/AAAAAAAAA0s/m_YeWqDXs7c/s1600-h/(150x800)4_82146.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 150px; FLOAT: right; HEIGHT: 212px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397909876406321154" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Suk6bujFgAI/AAAAAAAAA0s/m_YeWqDXs7c/s320/(150x800)4_82146.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Kochani i kochanieńkie - zapieprz ostatnio mam taki, że "pustą taczką jeżdżę, bo nie mam czasu jej załadować". Ale tak na poważnie - wpadło mi spore tłumaczenie do zrobienia, więc muszę odłożyć na chwilę czytanie, przez kilka dni nie będzie o żadnej nowej książce. W pracy siedzę cały dzień przed kompem, w domu siadam od razu do domowego kompa i nowego tłumaczenia (uwielbiam tłumaczyć - tak nawiasem mówiąc) i - żeby Wam się nie nudziło - ogłaszam konkurs!!! Konkurs nr 1. Ta-dam ta-dam !! Dla wszystkich chętnych, którzy lubią czytać kryminały, albo zamierzają je polubić, albo moją 1000 innych powodów do wzięcia udziału w konkursie - dzięki uprzejmości pewnej miłej Pani z pewnego &lt;a href="http://www.wydawnictwoaurum.pl/books/show/4"&gt;Wydawnictwa&lt;/a&gt; (no i dzięki szczęśliwemu dla nas wszystkich zbiegowi okoliczności) mam do oddania &lt;strong&gt;"Zimną krew"&lt;/strong&gt; Theresy Monsour i możemy się dziś zabawić w konkurs. Kilka dni temu pisałam o innym kryminale tej autorki - "&lt;a href="http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/czyste-ciecie-theresa-monsour.html"&gt;Czyste cięcie&lt;/a&gt;" bardzo mi się wtedy spodobało - mam nadzieję, że i tym razem czeka mnie podczas czytania taki sam dreszczyk emocji i wiele wrażeń - jeszcze jej nie czytałam, ale za kilka dni po nią sięgnę - kiedy już uporam się z moim tłumaczeniowym wyzwaniem.&lt;br /&gt;Mam też nadzieję, że będę mogła przeczytać o wrażeniach z lektury kogoś innego. Kogoś, kogo wylosuję w niedzielę wieczorem...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystkich chętnych do zabawy zapraszam do zgłaszania swojego udziału w komentarzach pod tym postem. Losowanie już w niedzielę!&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-8918419049815168937?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/8918419049815168937/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/konkurs-ta-dam-konkurs-nr-1.html#comment-form' title='Komentarze (21)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/8918419049815168937'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/8918419049815168937'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/konkurs-ta-dam-konkurs-nr-1.html' title='KONKURS TA-DAM !!! KONKURS NR 1 !!!'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Suk6bujFgAI/AAAAAAAAA0s/m_YeWqDXs7c/s72-c/(150x800)4_82146.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>21</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-936050279371914701</id><published>2009-10-25T06:53:00.068+01:00</published><updated>2009-11-08T08:37:58.889+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Angelika Kuźniak'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><title type='text'>Marlene - Angelika Kuźniak</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 195px; FLOAT: left; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396417860165533762" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SuPtc869gEI/AAAAAAAAAzs/OAvk0TumbsA/s320/Marlene_Angelika-Kuzniak,images_big,25,978-83-7536-114-8.jpg" /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;strong&gt;Marlena Dietrich&lt;/strong&gt;, właśc. Maria Magdalena Dietrich (ur. &lt;/span&gt;27 grudnia 1901&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;, zm.6 maja 1992&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;) – niemiecka aktorka i piosenkarka. Gwiazda filmowa wielkiego, światowego formatu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;W momencie, gdy zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach wydawniczych, już wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Nie dlatego, że jestem wielbicielką aktorki, nie... Postanowiłam ją przeczytać, bo lubię wiedzieć - a o Marlenie wiedziałam tylko, że była niemiecką aktorką. Znałam ją bardziej ze słyszenia, niż z ekranu, gdzieś w pamięci przemknęło kilka czarno-białych zdjęć, prawie zawsze z papierosem w ręku, czasami w czarnym cylindrze na głowie, zawsze zjawiskowo piękna. Byłam ciekawa, co ma do powiedzenia o niej polska autorka. I wiecie co? To, co napisała Angelika Kuźniak sprawiło, że jestem... zaskoczona? Nie wiedziałam na przykład, że w trakcie II wojny światowej opowiedziała się przeciwko Hitlerowi i nazistowskim Niemcom (do 1939 r. Hitler pisał do niej listy, w których próbował ją nakłonić do powrotu i groził, że jeśli tego nie uczyni, będzie gorzko żałowała), nie wiedziałam, że przyjęła amerykańskie obywatelstwo i występowała dla żołnierzy amerykańskich, wreszcie - nie wiedziałam, że naród niemiecki nienawidził jej za życia za ową zdradę niemieckich (czyt. nazistowskich) ideałów z czasów wojny (dopiero w 100. rocznicę jej urodzin burmistrz Berlina, Klaus Wowereit&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;, przeprosił aktorkę za to, że Niemcy nie docenili jej twórczości za życia). "Kochali ją i nienawidzili" - powiedział kiedyś Ronald Trisch. Gdy wreszcie w maju 1960 zdecydowała się na przyjazd do Berlina, spotkało ją bardzo chłodne przyjęcie, a prasa niemiecka jeszcze podsycała te negatywne reakcje, wyzywając ją w swych artykułach od "zuchwałej dziwki", "ohydnej zbrodniarki wojennej, którą powinno się zlinczować". Przed hotelami, w których się zatrzymywała organizowane były demonstracje przeciwko jej występom, z hasłami typu "Marlene, hau ab", "Go home", rzucano w nią jajkami - możecie to sobie wyobrazić? Z plaszcza z łabędziego puchu były te jajka praktycznie nie do odczyszczenia...&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SuQJeuOQw6I/AAAAAAAAA0M/C4JjNLe8qqg/s1600-h/marlene-dietrich.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 322px; FLOAT: right; HEIGHT: 400px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396448676905272226" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SuQJeuOQw6I/AAAAAAAAA0M/C4JjNLe8qqg/s400/marlene-dietrich.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;Dietrich była wielką profesjonalistką, wszystko musiało być dopięte na ostatni guzik (m.in. mosiężna tabliczka z jej nazwiskiem na drzwiach garderoby; biada konferansjerowi czy elektrykowi, jeśli nie było ich podczas "głupiej" próby - potrafiła wtedy wpaść w furię; wszystko wokół niej musiało też być czyste (wręcz sterylnie czyste - hotelowe łazienki zawsze własnoręcznie dezynfekowała chloroformem, żeby były wolne od chorób brudnych ludzi). Potrafiła w trakcie występu wyjść ze sceny z jednej strony, aby wejść na nią dokładnie z drugiej - w zupełnie innym stroju po... 45 sekundach! Ale Marlene była też okropną matką (jej jedyna córka Maria tak o niej mówiła: &lt;em&gt;"Była toksyczną matką. Jedną z tych, które zabierają dzieciom powietrze. W jej głowie była tylko jedna myśl: ja, ja, ja.&lt;/em&gt;")&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;Aktorka odwiedziła nasz kraj dwa razy - w 1964 i 1966 - miała już wtedy ponad 60 lat - na szyi zawsze miała zawiązaną apaszkę, a z rąk nie zdejmowała rękawiczek... Za to wspaniale wymachiwała swoimi najpiękniejszymi nogami na świecie. Dla Polaków w ich brudnoszarej, peerelowskiej rzeczywistości był to powiew "świeżego czegoś innego", mimo, że ze "zgniłego zachodu", były czymś tak &lt;em&gt;"luksusowym i egzotycznym, że nie miało znaczenia nawet to, że gwiazda jest po sześćdziesiątce, pod suknię zakłada specjalistyczny kostium wyszczuplający i pozwala się fotografować tylko z jednej strony"&lt;/em&gt; (czytamy na okładce książki). &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;Występy W Polsce były jej pierwszą wizytą w kraju zza "żelaznej kurtyny". Marlene zawsze żyła ponad stan, wydawała o wiele więcej niż zarabiała, ale co było robić - jej pozycja gwiazdy wymagała, aby żyła i nosiła się, jakby posiadała fortunę...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;W trakcie powstawania książki, Angelika Kuźniak dotarła do osób, które jeszcze pamiętały gwiazdę, rozmawiała z nimi, aby obraz gwiazdy był jak najbardziej prawdziwy. Sporo miejsca zajmują w książce wspomnienia ówczesnych pracowników polskiego Pagartu. Opisy jej występów i pobytów w Polsce - zawsze jednakowo entuzjastycznie przyjmowanych. Autorka odwiedziła też m. in. Deutsche Kinemathek w Berlinie, gdzie w archiwach przechowywane są pamiątki po aktorce. 18 miesięcy po jej śmierci przyjechało de Berlina 25 ton najróżniejszych jej rzeczy - było tam dosłownie wszystko: od odzieży i estradowych kostiumów począwszy, poprzez książki, czasopisma, zapiski i dzienniki, wiele innych przedmiotów codziennego użytku, na szmatach do podłogi skończywszy. Zarchiwizowanie i opisanie jej doczesnego stanu posiadania zajęło 5 lat... &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;Marlena Dietrich zmarła&lt;/span&gt; w 1992 roku w wieku 90 lat w Paryżu. Trumna z jej ciałem zostaje we Francji przykryta flagą francuską, w samolocie flagą amerykańską, w Niemczech - niemiecką. Ale zostaje też wstawiona do opuszczonego garażu, gdzie stoi 2 dni na ruchomym podeście w temperaturze -4 stopni - Niemcy do końca jej nie wybaczyli. Berliński Senat zastanawia się nawet nad pogrzebem państwowym, ale szybko rezygnuje z tego pomysłu ze względu na ataki w prasie. Od czasu pogrzebu Dietrich jej grób został wielokrotnie sprofanowany (plucie to jedna z łagodniejszych form dewastowania).&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;Książka Angeliki Kuźniak to podróż w głąb Marlene i jej czasów - to barwny kalejdoskop obrazów, zapisków i niepublikowanych dzienników, to portert niezykłej kobiety - ZJAWISKOWEJ. Oraz czasów - też niezykłych - bo autorka przybliża nam nie tylko jej życie prywatne, ale również całą tę polityczną, społeczną i obyczajową otoczkę. Dla mnie bomba!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 150px; FLOAT: left; HEIGHT: 108px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5396460389404927794" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SuQUIeryZzI/AAAAAAAAA0k/idkOJNgQEo0/s200/czarne.gif" /&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;Autor: Angelika Kuźniak&lt;br /&gt;Seria wydawnicza: Lilith&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Wydawnictwo: Czarne&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;Wydanie I, rok 2009&lt;br /&gt;Format: 125x205 mm, oprawa miękka, foliowana&lt;br /&gt;Liczba stron: 208&lt;br /&gt;ISBN: 978-83-7536-114-8&lt;/span&gt;&lt;/em&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-936050279371914701?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/936050279371914701/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/marlene-angelika-kuzniak.html#comment-form' title='Komentarze (11)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/936050279371914701'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/936050279371914701'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/marlene-angelika-kuzniak.html' title='Marlene - Angelika Kuźniak'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SuPtc869gEI/AAAAAAAAAzs/OAvk0TumbsA/s72-c/Marlene_Angelika-Kuzniak,images_big,25,978-83-7536-114-8.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>11</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-2451030134184399165</id><published>2009-10-23T11:02:00.011+02:00</published><updated>2009-11-09T21:23:19.559+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Michael Grant'/><title type='text'>Gone. Zniknęli - Michael Grant</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Svh6JVhLsVI/AAAAAAAAA3M/tdDlm6zqO-Y/s1600-h/po_gone_michael-grant.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 222px; FLOAT: right; HEIGHT: 100px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5402202053844644178" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Svh6JVhLsVI/AAAAAAAAA3M/tdDlm6zqO-Y/s400/po_gone_michael-grant.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; Powiem tak: książka, która w pierwszej chwili zachwyciła moją Najstarszą 16-letnią córkę („Mamo, świetna!!! Musisz przeczytać!!!!!!) u mnie wywołała reakcje – powiedziałabym – bardzo umiarkowane: nie rzuciła mnie na kolana, ale i nie sprawiła, żebym po kilkunastu stronach rzuciła nią o ścianę. Dlaczego? Gdzie tkwi fenomen pierwszego z sześciu planowanych tomów „Gone” Michaela Granta? Co sprawia, że wszyscy zaczytują się tym zgrabnie napisanym thrillerem, łączącym w sobie elementy science-fiction i klasycznej powieści dla młodzieży? No właśnie – sama musiałam się o tym przekonać i kilka ostatnich wieczorów spędziłam na kanapie z książką w ręku, aczkolwiek muszę przyznać, że nie było to u mnie czytanie „za wszelką cenę” – bez problemu odrywałam się od lektury, żeby zająć się Klarą, z drugiej jednak strony – jest w tej książce coś, co każe ją dalej czytać… Ja też do niej wracałam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Akcja powieści osadzona jest w niewielkim kalifornijskim miasteczku Perdido Beach – i nie byłoby w tym nic dziwnego – rzec by można „miasteczko jak miasteczko” – gdyby nie fakt, że pewnego dnia dzieje się bardzo dziwna rzecz – w miasteczku pozostają tylko dzieci – reszta mieszkańców, która ukończyła 15 lat znika w niewytłumaczonych okolicznościach. Nagle okazuje się, że w miasteczku nie ma żadnych dorosłych – nie ma rodziców, policjantów, lekarzy, nauczycieli, na domiar wszystkiego przestaje działać Internet, telewizja, telefony, a wokół miasta pojawia się bariera, tworząc strefę nie do przebycia. W pierwszej chwili wśród dzieciaków zapanowuje euforia – nareszcie wolni, nareszcie będzie można robić, co się chce i żyć, jak się chce, bez biadolenia i „brzęczenia” dorosłych, bez nakazów i zakazów… jednocześnie dzieciaki muszą zacząć radzić sobie same, a nawet walczyć o przetrwanie. Podczas czytania nasuwała mi się w tym momencie jedna myśl, a mianowicie, żeby młodzi czytelnicy postawili sobie pytanie: czy rzeczywiście będzie tak fajnie bez dorosłych, kiedy samemu trzeba będzie martwić o zaspokojenie podstawowych potrzeb, kiedy samemu trzeba będzie rozwiązywać wszystkie problemy, kiedy do władzy dorwą się dzieciaki, które wykorzystując nową sytuację zapragną zaprowadzić własne rządy? Czy rzeczywiście bezwzględny, ale charyzmatyczny i stanowczy Cain to idealny przywódca? Czy dzieciaki, pójdą za jego głosem, czy przejrzą na oczy i będą próbowały mu się przeciwstawić? Do poznania prawdy dąży główny bohater, Sam – ale czy uda mu się wyjaśnić zagadkę tajemniczych zniknięć? Czas leci nieubłaganie do przodu, a on sam będzie niedługo miał 15-te urodziny… Czy i on zniknie, tak jak inni mieszkańcy? Tych i innych wątpliwości oraz pytań nasuwa się podczas lektury bardzo dużo, na wszystkie znajdziecie odpowiedzi w książce, którą – muszę to szczerze przyznać – czyta się dosyć szybko. Autor bardzo sprawnie łączy wiele różnych wątków, stopniuje napięcie, sprawiając, że nie możemy się oderwać od czytanego tekstu, często zaskakuje nas niebanalnymi rozwiązaniami, ale w pewnym momencie ja osobiście poczułam przesyt – tak jakby trzymana przeze mnie książka była zbyt małym opakowaniem na to, co autor chciał nam przekazać .&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gone to pierwsza książka z gatunku sciene-fiction, którą przeczytałam, do tej pory zawsze coś innego wpadało mi w ręce – teraz już wiem dlaczego… Jest to z pewnością książka dla młodych czytelników, którzy na pewno bardziej bezkrytycznie podchodzą do czytania, nie czepiają się szczegółów, tym bardziej, że fabuła dotyczy przecież nastolatków – to o nich i ich problemach w nowym fantastycznym, zmutowanym świecie pisze Grant.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SuF0Tcs3UlI/AAAAAAAAAy8/g7KiN8Kpgys/s1600-h/inne_Nivo_121843855_jaguar.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 196px; FLOAT: left; HEIGHT: 125px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5395721706037269074" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SuF0Tcs3UlI/AAAAAAAAAy8/g7KiN8Kpgys/s200/inne_Nivo_121843855_jaguar.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;em&gt;Faza I: Niepokój&lt;br /&gt;Autor&lt;/em&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:0;"&gt;:&lt;/span&gt; Michael Grant&lt;br /&gt;Wydawnictwo:Jaguar , Wrzesień 2009 &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;ISBN:978-83-60010-96-9&lt;br /&gt;Tłumaczenie: Jacek Drewnowski &lt;/em&gt;&lt;em&gt;Język oryginału: angielski&lt;br /&gt;Język wydania: polski&lt;br /&gt;Oprawa: Miękka &lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-2451030134184399165?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/2451030134184399165/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/gone-znikneli-michael-grant.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/2451030134184399165'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/2451030134184399165'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/gone-znikneli-michael-grant.html' title='Gone. Zniknęli - Michael Grant'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Svh6JVhLsVI/AAAAAAAAA3M/tdDlm6zqO-Y/s72-c/po_gone_michael-grant.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-3140912904251503833</id><published>2009-10-21T08:03:00.016+02:00</published><updated>2009-11-08T08:53:58.071+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Jacek Chmielewski'/><title type='text'>Dym się rozwiewa - Jacek Milewski</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/St6lIL-u68I/AAAAAAAAAtc/nAhsRuULnvw/s1600-h/dymsierozwiewa_okladka.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 210px; FLOAT: left; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5394930963709881282" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/St6lIL-u68I/AAAAAAAAAtc/nAhsRuULnvw/s320/dymsierozwiewa_okladka.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;strong&gt;Dym się rozwiewa&lt;/strong&gt; to niezwykła książka o Cyganach w Polsce. To tegoroczna laureatka nagrody im. Beaty Pawlak - właśnie ją przeczytałam i muszę powiedzieć, że zgadzam się ze stwierdzeniem o niezwykłości tej książki w 100 procentach i niniejszym uznaję przyznanie nagrody dla autora "Dymu..." za zasadne. Dlaczego? - zapytacie... Żeby to zrozumieć, potrzebne są dwie rzeczy - po pierwsze trzeba przeczytać "Dym się rozwiewa" - książkę pełną kolorów i emocji, tętniącą życiem współczesnych Cyganów w Polsce i na emigracji, a po drugie - trzeba też wiedzieć, kto zacz Beata Pawlak i co to jest ta nagroda firmowana jej imieniem – „przyznawana jest od 2003 roku za tekst na temat innych kultur, religii i cywilizacji opublikowany w języku polskim w okresie od 1 lipca poprzedniego roku do 30 czerwca br. W ten sposób wypełniana jest ostatnia wola Beaty Pawlak, dziennikarki i pisarki, która 12 października 2002 zginęła w zamachu terrorystycznym na indonezyjskiej wyspie Bali. Ustanowiony Jej testamentem i noszący Jej imię Fundusz, powierzony został Fundacji im. Stefana Batorego. Fundatorem Nagrody im. Beaty Pawlak w 2006 roku jest Społeczny Instytut Wydawniczy „Znak”.” (tekst zaczerpnęłam &lt;/span&gt;&lt;a href="http://www.batory.org.pl/aktual/nagroda_bp.htm"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;stąd&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;). Ja z kulturą cygańską zetknęłam się po raz pierwszy jeszcze w liceum, kiedy to w ramach projektu na język polski przedstawienia autora i jego dorobku literackiego nie znanego w szerokich kręgach natrafiłyśmy z moją przyjaciółką na wiersze Papuszy, po polsku Bronisławy Wajs, cygańskiej poetki - wróżki ; jej wiersze-pieśni zachwyciły nas bardzo, przedstawienie projektu okazało się wyśmienite, wzmianka o naszej pracy znalazła się nawet w lokalnej prasie - ale tak naprawdę zaraz o Cyganach zapomniałyśmy - życie toczy się dalej...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Jacek Milewski opisuje w swojej książce ludzi, których tak naprawdę nie znamy - Cyganów. Owszem, widujemy ich od czasu do czasu tu i ówdzie, czasami coś się o nich zasłyszy, ale z reguły są to przeważnie informacje tylko podkreślające i ugruntowujące istniejące już stereotypy. Pamiętam, że jako dziecko strasznie bałam się wędrujących od domu do domu Cyganek - wróżbitek, co to rzekomo "porywają dzieci, żeby w lesie..." - ech, szkoda gadać - do kompletu dziecięcych strachów z tamtych lat dodam jeszcze czarną wołgę - pamiętacie? Pamiętam też , jak z nosem przyklejonym do szyby przejeżdżaliśmy przez jakieś miasteczko i z zapartym tchem podziwialiśmy dom cygańskiego króla - zameczek, z wieżyczkami, basztami, ze złotymi szprosami w oknach, z w miarę zadbanym trawnikiem przed tym zameczkiem - ot, namiastka czegoś bajkowego, nieznanego - pamiętam też, że nigdy nie znałam nikogo, kto by się z Cyganami przyjaźnił, zresztą w moim rodzinnym mieście nigdy ich nie było "na stałe" - zawsze skądś przyjeżdżali...Takie to były czasy... Co się zmieniło do dnia dzisiejszego? Wydaje mi się, że jesteśmy inni niż pokolenie naszych rodziców, bardziej tolerancyjni i otwarci na inność, inne obyczaje i kulturę - i że w przełamaniu naszych wieloletnich uprzedzeń może nam doskonale pomóc Jackowa opowieść o świecie ostatnich prawdziwych Cyganów. Nawet sobie nie wyobrażacie, jak się uśmiałam z żartu prima-aprilisowego Błondunia, albo z historii o tym, jak jeden Cygan chciał spędzić kilka dni z rodziną na campingu. Z 80-cioosobową rodziną. Wzruszyły mnie opowieści o cygańskich „srebrnopalcych” muzykach, śpiewających „tak jakoś nie zawsze do końca”, zawodzących gzieś z głębi duszy taką muzykę, że nawet wielcy tego świata przystawali przed nimi zasłuchani; muzykę, z którą piosenka przychodząca nam na myśl, gdy mowa o muzyce cygańskiej, „Ore, ore, szabadabada…” niewiele ma wspólnego. Ot, powstała na potrzeby rozrywki masowej i nie wiadomo jakiego show businessu. Albo historia o trudnościach, z jakimi boryka się samotna Cyganka z czwórką dzieci, bo mąż pijak siedzi w więzieniu, a pomocy jakowejś znikąd nie widać – tak samo chwytająca za serce.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;W bardzo interesujący sposób przedstawił Jacek Milewski sprawę imion cygańskich. Czy wiedzieliście, że każdy Cygan ma w dokumentach, na potrzeby gadźowskich urzędników i spraw polskie imię i nazwisko? I tak np. cygan o dźwięcznym imieniu Błondo to oficjalnie pan Malinowski. Zresztą o tych cygańskich imionach przeczytajcie sami: &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;"(…) I taki właśnie jest eklektyzm i dezynwoltura cygańskiej kultury, jeśli już jako przykład wzięliśmy imiona. Wsłuchując się w niektóre z nich, jacy bohaterowie książek i filmów (raczej filmów), jakie gwiazdy masowej wyobraźni musnęły, zostawiają swój ślad, cygańszczyznę. Oraz dokąd prowadziły cygańskie drogi. Ribana, Winnetou, Izaura; wybucha sierpień: Lechu; stan wojenny: Bujako, Ronald, Rambo, Konan; pada komunizm: Blejk, Kristel; palą się domy w Mławie: Arnold, Wandamo; Sasy [Niemcy] dają azyl: Helmut, Gerda; deportacja do Polski, potem ufni Angole: Megi, Dejwid, Brytania. No i Rikardo, Hoze, Manuel, Fabrycjo, Lucynda i Miranda, bo wielką siłę mają latynoskie seriale. A między nimi wszystkimi Platyna, Jaskinia, Rubin, Łakomo, Elemelek… Wreszcie Pudziano, bo chłopak, choć maleńki jeszcze, jest już bardzo silny. I na koniec: Kanapka.” [str. 13]&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Dzięki lekturze Jacka Milewskiego, dym, który zasnuwał moje horyzonty już się rozwiał. Wiatr wiejący z dobrej strony nie przewiał jeszcze wszystkich zasiedziałych w mojej głowie utartych stwierdzeń, zlepków myślowych, ale dużo rozjaśnił...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;Dym się rozwiewa&lt;br /&gt;Autor: &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;Jacek Milewski&lt;br /&gt;Wydawnictwo:Zysk i S-ka , Październik 2008&lt;br /&gt;ISBN: 978-83-7506-247-2&lt;br /&gt;Liczba stron:264&lt;br /&gt;Wymiary: 125 x 195 mm&lt;/em&gt;&lt;/span&gt; &lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SvZ4viig8_I/AAAAAAAAA28/HdbYZsM0y-I/s1600-h/zysk.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 150px; FLOAT: left; HEIGHT: 39px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401637561198244850" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SvZ4viig8_I/AAAAAAAAA28/HdbYZsM0y-I/s200/zysk.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SvZ4viig8_I/AAAAAAAAA28/HdbYZsM0y-I/s1600-h/zysk.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-3140912904251503833?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/3140912904251503833/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/dym-sie-rozwiewa-jacek-chmielewski.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3140912904251503833'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3140912904251503833'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/dym-sie-rozwiewa-jacek-chmielewski.html' title='Dym się rozwiewa - Jacek Milewski'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/St6lIL-u68I/AAAAAAAAAtc/nAhsRuULnvw/s72-c/dymsierozwiewa_okladka.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-3311490347672718641</id><published>2009-10-19T10:52:00.012+02:00</published><updated>2009-11-08T08:47:00.118+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Archer Mayor'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><title type='text'>Chat - Archer Mayor</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StwsHOa9nvI/AAAAAAAAAtM/qYAZs_q8XlE/s1600-h/Chat_A-Mayor,images_product,23,978-83-61867-00-5.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 198px; FLOAT: right; HEIGHT: 280px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5394234956324904690" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StwsHOa9nvI/AAAAAAAAAtM/qYAZs_q8XlE/s320/Chat_A-Mayor,images_product,23,978-83-61867-00-5.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;O tym, że lubię czytać, już wszyscy wiecie – do niedawna sama nie wiedziałam, że lubię czytać kryminały – długi czas omijałam je – powiedzmy – szerokim łukiem. Kilka dni temu skończyłam kolejny – i na razie – po niniejszej recenzji - robię kryminałową przerwę – muszę poczytać coś innego, dość mam na jakiś czas książek, w których trup się ściele gęsto, a bohaterami są albo psychopaci sami, albo ci, którzy tych psychopatów ścigają.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;„Chat” Archera Mayora to pierwsza książka tego autora, która została przetłumaczona na język polski i ukazała się na naszym rynku stosunkowo niedawno nakładem nowo powstałego Wydawnictwa AURUM. Ja osobiście zaliczyłabym ten kryminał do klasyki gatunku. Czyta się go dobrze, akcja wartko się toczy, a główne problemy, które porusza powinny wzbudzić zainteresowanie każdego współczesnego czytelnika: bezpieczeństwo rodzin policjantów oraz przestępczość internetowa (a konkretnie pedofilia) – są więc jak najbardziej na czasie i dotykają sfer życia, o których wszyscy coś wiedzą, ale tak naprawdę to nic konkretnego. Muszę przyznać, że rzadko obijają mi się o uszy informacje dotyczące tego, że np. skrzywdzono kogoś z rodziny policjanta – za udział w jakiejś akcji, za aresztowanie grubej ryby ze świata przestępczego; tak naprawdę, to nie wiem, czy takich informacji jest rzeczywiście bardzo mało, czy w natłoku innych doniesień o wydarzeniach z kraju i zagranicy nie zwracam na nie uwagi? A może dlatego tak się dzieje, bo nie jestem z rodziny policjantai problem nie dotyczy mnie bezpośrednio?&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Inaczej rzecz ma się z wirtualną pedofilią – ten temat przywołuje u większości w pamięci obraz reklamy społecznej sprzed kilku lat, w której to dorosły facet w podkoszulku wystukuje na klawiaturze swojego komputera – czatując z jakimś dzieckiem - „cześć, mam na imię wojtek, mam 12 lat” (rzeczywiście przerażający to obraz) – w tej kwestii moja świadomość jest większa – mam dzieci, które uwielbiają komputer i internet (co zrobić, takie czasy...) - więc na własne potrzeby trochę poczytałam, poszukałam informacji, przede wszystkim z moimi córkami porozmawiałam o niebezpieczeństwach czyhających na nie w sieci (zresztą ich szkoły też podeszły do problemu poważnie – dzieci miały spotkania z pedagogiem szkolnym i psychologiem (był to cykl zajęć), na których symulowane były różne sytuacje i dzieciaki ćwiczyły, jak się zachować i co zrobić, a nam – rodzicom – omówiono problem na specjalnie zorganizowanym szkoleniu przy okazji wywiadówki). Nie, nie uważam że w ten sposób sprawa jest załatwiona – ale przynajmniej zostaliśmy na problem uczuleni, wskazano nam główne kierunki i przede wszystkim otwarto nam oczy na problem – WIELKI, jakby nie było.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;W książce Archera pojawiają się zapisy z czatów, wydawać by się mogło, nie związane z żadną ze spraw – jak się jednak okazuje, mających kluczowe znaczenie dla śledztw prowadzonych przez Joe'ego Gunthera i jego zespołu. Poza tym na początku policja odnajduje zwłoki dwóch mężczyzn - bez dokumentów, bez widocznych śladów, które pomogłyby policji w wytropieniu sprawcy. Okoliczności obydwu smierci są podobne, policja musi się więc mocno nagłowić, co łaczy oba morderstwa: czy jest sprawka seryjnego zabójcy czy to tylko przypadek? Autor tak skonstruował fabułę swojej powieści, że praktycznie do końca trzyma ona w napięciu, kiedy to zostaje wyjaśniona główna zagadka.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Na uwagę zasługuje przedstawienie relacji pomiędzy bohaterami – bliskie więzy, serdeczne stosunki i wzajemny szacunek łączące głównego bohatera z matką i bratem. Co mi się szczególnie podobało, to to że powieść Archera łączy w sobie wątki kryminalne z obyczajowymi, z historią miłosną w tle. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SvZ3Bk1su9I/AAAAAAAAA2k/Cx75c4QdcOE/s1600-h/logo_aurum_gig.gif"&gt;&lt;em&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; FLOAT: left; HEIGHT: 188px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401635672029969362" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SvZ3Bk1su9I/AAAAAAAAA2k/Cx75c4QdcOE/s200/logo_aurum_gig.gif" /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;Autor: Archer Mayor&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;Wydawca: Aurum Press&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;Numer wydania: II&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;Tłumaczenie: Opracowanie zbiorowe &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;Język wydania: polski&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:85%;"&gt;&lt;em&gt;Oprawa: Miękka&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-3311490347672718641?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/3311490347672718641/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/chat-archer-mayor.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3311490347672718641'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3311490347672718641'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/chat-archer-mayor.html' title='Chat - Archer Mayor'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StwsHOa9nvI/AAAAAAAAAtM/qYAZs_q8XlE/s72-c/Chat_A-Mayor,images_product,23,978-83-61867-00-5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-3518858151986240925</id><published>2009-10-15T16:42:00.019+02:00</published><updated>2009-11-08T08:51:01.551+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Małgorzata Kalicińska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><title type='text'>Rozlewisko a nawigacja satelitarna...</title><content type='html'>&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 207px; FLOAT: left; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392838377376855650" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Stc17oakNmI/AAAAAAAAAn8/VmwbOx0uvxw/s320/7afae05a739fab5c4cb6a3a3e5228fe5.jpg" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;color:#000000;"&gt;Przeczytałam „Dom nad rozlewiskiem” po raz drugi – przyznaję się bez bicia. Lubię i już. I nie będę się rozwodzić nad walorami tej książki albo ich brakiem – nie na tym rzecz polega. W poniedziałek wieczorem szef zadzwonił do mnie, że o 2.00 w nocy wyjeżdżamy na targi do Kolonii, więc czasu na zastanawianie i wielkie książek wybieranie nie było wcale – wrzuciłam do torby kilka drobiazgów, a że akurat z Wydawnictwa przyszła paczka i książka leżała na wierzchu, spakowałam i ją na podróż. Jestem przekonana, że gdyby nie Kalicińska, to szału bym dostała zanim jeszcze dotarliśmy na miejsce. Dlaczego? Ano z powodu nawigacji satelitarnej. Jestem typem raczej nie przepadającym za nowinkami technicznymi, telewizja itp. mogłyby dla mnie nie istnieć, doskonale potrafię sobie wyobrazić życie bez komórki, ba! – dosyć często ją nawet gubię albo zostawiam w takich miejscach, że potem nie potrafię sobie przypomnieć, gdzie jest, sygnał do maksimum ściszony, że nawet dzwonienie do samej siebie nie pomaga jej odnaleźć... no, jedyne, czego by mi brakowało, to mój komputer z nieograniczonym dostępem do Internetu – ale nawigacja w samochodzie to rzecz działająca mi na nerwy, zwłaszcza jeśli jedzie się do Niemiec, gdzie porządek wiadomo jaki, a drogi w tym porządku to są tak porządnie oznakowane, że naprawdę nie sposób zabłądzić, a zwłaszcza jeśli na dodatek zna się jeszcze niemiecki i umie czytać mapę i napisy na szyldach...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;color:#000000;"&gt;&lt;em&gt;„przygotuj się – za 800 metrów – wjedź na rondo”&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;color:#000000;"&gt;&lt;em&gt;„ za 300 metrów – wjedź na rondo – zjedź pierwszym zjazdem w prawo”&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;br /&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 199px; FLOAT: right; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392924546141969458" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SteETUFG3DI/AAAAAAAAAoE/xP8omFPdfnk/s320/5bdfa515e7e654d01d35898f4a2b755d.jpg" /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;color:#000000;"&gt;Pojechaliśmy drugim w prawo...&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;color:#000000;"&gt;&lt;em&gt;„Zmieniam trasę...”&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;color:#000000;"&gt;&lt;em&gt;„Zmieniam trasę...”&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;Tak się tej trasy nazmieniała, że w końcu wyszło nam prawie 200 km więcej (miało być 800, zrobiliśmy do parkingu przed ANUGĄ dokładnie 1000 km i 300 m, jechaliśmy tam 11 godzin, a jak wysiadłam z samochodu, to nie mogłam kroku zrobić (no cóż, wiek średni dał mi się we znaki). Faktem jest, że kierowców było dwóch, wierzących w nawigację oczywiście – w nawigację, która nie potrafi odczytać tablicy informującej o robotach drogowych i objeździe – mnie nikt o zdanie nie pytał, więc czytałam sobie spokojnie „Dom nad rozlewiskiem”, a z urządzenia przyklejonego do przedniej szyby samochodu płynął niczym nie zmącony, jednostajny kobiecy głos:&lt;em&gt; „zmieniam trasę...”&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;color:#000000;"&gt;Po raz pierwszy do przeczytania „Domu nad rozlewiskiem” zachęciła mnie siostra – nasz rodzinny mól książkowy, wręczając mi swój egzemplarz ze słowami „I mnie, i mamie bardzo się podobała”. Wzięłam i ... wetknęłam między inne „ciekawe” książki, bo czasu na czytanie w owym czasie nie miałam w ogóle. Dom, ogród, trzy córcie (Najmłodsza dopiero co się urodziła) – każdą wolną chwilę wykorzystywałam wtedy na ... spanie. To było dokładnie 2 lata temu...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Nie pamiętam&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;, jak długo czytałam „Dom...” za pierwszym razem – stało się to bardzo szybko i żal mi było, że już się kończy. I nie miało dla mnie znaczenia, że być może (a może raczej na pewno) nigdy nie wejdzie do kanonu literatury polskiej, że nie jest tą literaturą przez wielkie L, ani książką przez wielkie K. Ja Przeczytałam ją... po kilku latach nieczytania spowodowanego różnymi czynnikami - od budowy domu, poprzez pracoholiczne podejście do wykonywanej pracy, na ciąży z Najmłodszą kończąc... Tym razem, w trakcie wtorkowego wyjazdu do Niemiec, Kalicińska okazała się ponownie strzałem w przysłowiową dziesiątkę - nie byłabym w stanie skupić się na poważniejszej literaturze, a ta stworzona przez bardzo kontrowersyjną ostatnio autorkę pozwoliła mi na całkowite "wyłączenie się" z akcji. W przeciwnym razie zapałałabym chęcią zamordowania kobiety o beznamiętnym głosie informującym o skręcie w lewo albo o zmianie trasy... &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;color:#000000;"&gt;Dziś wieczorem kończę "Powroty nad rozlewiskiem". I podobają mi się tak samo jak pierwsza część, i nie przeszkadza mi brak głebokich przemyśleń ani jeszcze głębszej psychologii. I tak dalej będę obstawać przy swoim stwierdzeniu - że kto uważa, że jest to książka płytka albo powierzchowna - zawsze ma wybór ... po prostu nie czytania jej. Dla mnie ona zawsze będzie ważna - dzięki Kalicińskiej wróciłam do grona moli książkowych, czy to się komuś podoba, czy nie...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="justify"&gt; &lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SvZ3w8VoIFI/AAAAAAAAA2s/yaemMK0HAXs/s1600-h/zysk.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 150px; FLOAT: left; HEIGHT: 39px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5401636485791752274" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SvZ3w8VoIFI/AAAAAAAAA2s/yaemMK0HAXs/s200/zysk.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-3518858151986240925?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/3518858151986240925/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/rozlewisko-nawigacja-satelitarna.html#comment-form' title='Komentarze (16)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3518858151986240925'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3518858151986240925'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/rozlewisko-nawigacja-satelitarna.html' title='Rozlewisko a nawigacja satelitarna...'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Stc17oakNmI/AAAAAAAAAn8/VmwbOx0uvxw/s72-c/7afae05a739fab5c4cb6a3a3e5228fe5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>16</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-8090211493068620482</id><published>2009-10-15T15:00:00.002+02:00</published><updated>2009-10-15T22:27:32.830+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wiadomości kulturalne'/><title type='text'>„Norweski Wieczór z Sagą Sigrun”</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;W czwartek, 22 października o godz. 19.00 w warszawskim Teatrze Kamienica (Al. Solidarności 93, Piwnica Warsza) odbędzie się „Norweski Wieczór z Sagą Sigrun”. Elżbiecie Cherezińskiej, autorce Sagi Sigrun, towarzyszyć będą Magdalena Gauer, Joanna Laprus-Mikulska – moderatorki spotkania, oraz Justyna Sieńczyłło, interpretująca fragmenty książki. W programie spotkania m.in. rozmowa o dawnej i współczesnej Norwegii – jej naturze, klimacie oraz mentalności mieszkańców. Zaprezentowane zostaną kopie wczesnośredniowiecznej norweskiej sztuki użytkowej, odzież i biżuteria. „Norweski wieczór z Sagą Sigrun” urozmaicą prezentacje multimedialne, m.in. film Radosława Piwowarskiego oraz zdjęcia Edyty Szałek i Thomasa Gudbrandsena.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Saga Sigrun to pierwszy tom cyklu „Północna droga”, wyjątkowa książka przenosząca czytelników do Skandynawii X wieku, obrazująca obyczajowość i kulturę Wikingów, a po odrzuceniu kostiumu historycznego portretująca również współczesnych Norwegów.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Historia wdzierająca się w hermetyczny świat norweskich fiordów, chrześcijaństwo widziane przez pryzmat skandynawskich pieśni (dr Remigiusz Ciesielski, historyk, kulturoznawca) &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;…tętniąca energią życia wytrawna i porywająca narracja, wysmakowany wizerunek psychologiczny postaci, niezwykła uroda detalu (Magdalena Gauer, literaturoznawca) &lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;...surowy norweski krajobraz, fiordy, zapach morza, długie i mroźne zimy, upór i duma ludzi tam żyjących (brulionbeel.blox.pl)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na „Norweski Wieczór z Sagą Sigrun” zaprasza Zysk i S-ka Wydawnictwo, Teatr Kamienica oraz patroni medialni książki: miesięczniki „Bluszcz”, „Notes Wydawniczy”, „Wróżka” i portal Wirtualna Polska&lt;/span&gt;.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-8090211493068620482?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/8090211493068620482/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/norweski-wieczor-z-saga-sigrun.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/8090211493068620482'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/8090211493068620482'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/norweski-wieczor-z-saga-sigrun.html' title='„Norweski Wieczór z Sagą Sigrun”'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-9088363855991910929</id><published>2009-10-14T09:40:00.013+02:00</published><updated>2009-10-14T10:28:06.411+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nagrody literackie'/><title type='text'>Nagroda im. Beaty Pawlak przyznana</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StWBI9BSvBI/AAAAAAAAAnc/c9mNNhvxrR4/s1600-h/dym_NET.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 199px; FLOAT: left; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392358119664958482" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StWBI9BSvBI/AAAAAAAAAnc/c9mNNhvxrR4/s320/dym_NET.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;W poniedziałek, 12 października 2009 w siedzibie Fundacji Batorego kapituła Konkursu o Nagrodę im. Beaty Pawlak ogłosiła nazwiska tegorocznych laureatów. W tym roku zdecydowano docenić wieloletnie zaangażowanie i trud w przybliżaniu „innych cywilizacji”. Jak czytamy w uzasadnieniu werdyktu - &lt;em&gt;&lt;strong&gt;Dym się rozwiewa&lt;/strong&gt; to niezwykła książka o Cyganach w Polsce. Pełna kolorów i emocji. Autor nie pamięta o politycznej poprawności, my zapominamy o stereotypach. (Po tej książce Cygan przestaje być tylko „panem z patelnią”). Milewski opisał nieznany świat, który jest tuż, obok, na wyciągniecie ręki. Opisał ludzi, którzy ten swój świat chronią, ukrywają przed nam, więc budzą lęk, niepokój. Gdy „dym się rozwiewa” widzimy… sąsiadów - oglądających seriale, pijących piwo, odprowadzających dzieci do szkoły... Ale widzimy też rzeczy, które nas szokują, np. wydawanie za mąż trzynastoletnich dziewczynek.&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Jacek Milewski dzieli się z nami tym co zobaczył, czego sam się dowiedział, pracując przez 16 lat jako nauczyciel i dyrektor szkoły dla Romów w Suwałkach. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;strong&gt;Dym się rozwiewa &lt;/strong&gt;to pozycja, po którą z pewnością trzeba sięgnąć. Ja już ją wpisałam na moją listę książek do przeczytania, bo - prawdę powiedziawszy - o Cyganach, przepraszam, o Romach żyjących w Polsce niewiele wiem, moja wiedza na ich temat nie wykracza poza utarte stereotypy. Zgadzam się z tezą, że to co nieznane budzi lęk i niepokój, a że bać się nie lubię, to poznam, co ma na ten temat do powiedzenia młody pan Milewski.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;W tym roku przyznano dwie równorzędne nagrody, druga trafiła w ręce Maxa Cegielskiego za książkę &lt;strong&gt;Oko świata. Od Konstantynopola do Stambułu.&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StWGRb3LrtI/AAAAAAAAAns/yBUP-DNv88I/s1600-h/d73008b8d56dde1ea572b3454edb63b3.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 225px; FLOAT: right; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5392363762941144786" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StWGRb3LrtI/AAAAAAAAAns/yBUP-DNv88I/s320/d73008b8d56dde1ea572b3454edb63b3.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;Zgłębiając Orient, Max Cegielski tym razem pojawia się u jego bram – w Stambule. Jest to miasto wyjątkowe: było stolicą dwóch wielkich imperiów, centrum cywilizacji świata chrześcijaństwa wschodniego i islamu oraz wielokulturowym tyglem, w którym przez wieki współżyli Turcy, Ormianie, Grecy, Żydzi i Romowie. Cegielski w prastarych murach i kamienicach odnajduje zupełnie nową treść – widzi dynamicznie rozwijające się centrum tureckiego kapitalizmu. Schodzi z „wytartych” przez turystów i orientalistów szlaków, by z wielu narracji mieszkańców miasta – od radykalnych lewicowców i feministek zaczynając na konserwatywnych sunnitach kończąc – stworzyć jego złożony obraz. Stambuł Maxa Cegielskiego jest zupełnie inny niż ten z sentymentalnego portretu nakreślonego przez Pamuka. Wolny jest od stereotypów utrwalanych przez lata w pismach Pierre’a Lotnego, Edmunda de Amicisa, Alphonse’a de Lamartine’a czy François-René Chateaubrianda. Stambuł to miejsce, gdzie blizny po reformach Atatürka i krwawych rządach armii są nadal świeże w ludzkich umysłach, a przepaść dzieląca biednych i bogatych widoczna jest na każdym kroku. To zbiór wzajemnie wrogich tożsamości – tureckiej, kurdyjskiej, alewickiej, świeckiej, sunnickiej – które łączy silna nić wspólnych ekonomicznych korzyści i siłowo ujednolicany przez post-kemalistowskie elity władzy. &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Jesienna plucha za oknem, u niektórych zima, bo gdzieniegdzie napadało śniegu, &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;można więc udać się z Maxem Cegielskim w podróż - przyjemną o tej porze roku - leżąc wygodnie na kanapie i z książką w ręku oraz kubkiem gorącej aromatycznej herbaty.  &lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-9088363855991910929?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/9088363855991910929/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/jacek-milewski-laureatem-nagrody-im.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/9088363855991910929'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/9088363855991910929'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/jacek-milewski-laureatem-nagrody-im.html' title='Nagroda im. Beaty Pawlak przyznana'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StWBI9BSvBI/AAAAAAAAAnc/c9mNNhvxrR4/s72-c/dym_NET.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-4823789906935105125</id><published>2009-10-12T21:31:00.003+02:00</published><updated>2009-10-12T21:38:21.442+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Stanisław Zieliński'/><title type='text'>We mgle wrześniowej - Stanisław Zieliński</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StOEbZ1JP8I/AAAAAAAAAnU/w4JpyiaVGSw/s1600-h/We-mgle-wrzesniowej_Stanislaw-Zielinski,images_big,15,978-83-7506-330-1.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 223px; FLOAT: right; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391798785217740738" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StOEbZ1JP8I/AAAAAAAAAnU/w4JpyiaVGSw/s320/We-mgle-wrzesniowej_Stanislaw-Zielinski,images_big,15,978-83-7506-330-1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Czy głupio zabrzmi stwierdzenie, że cieszę się, że nie przyszło mi żyć w tamtych czasach? Że nie musiałam walczyć, że teraz mogę o tym wszystkim poczytać w zaciszu mojego domu, o tamtym wrześniu i o ludziach, którym przyszło stanąć do walki? Czy jestem egoistyczna myśląc w ten sposób? &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Dobrze czytało mi się zbiór opowiadań Stanisława Zielińskiego pt. „We mgle wrześniowej”, opisujących wydarzenia z września 1939 r. II wojna światowa to mój konik. Mogę czytać książki o tej tematyce jedna po drugiej. Większość z nich ma charakter dokumentu, czasami lepszego, czasami gorszego, ale raczej wiernie opisującego dramat wojennej zawieruchy. Stanisław Zieliński, uczestnik kampanii wrześniowej 1939 jako młody podchorąży, opisuje tamte wydarzenia. Przygotowania do mającej nadejść lada chwila wojny, chęć walki ale przy jednoczesnym barku uzbrojenia i wyposażenia, niedociągnięciach szkoleniowych i barku odpowiedniej kadry, wiara, a zaraz potem zwątpienie w pomoc naszych wielkich europejskich sojuszników - tym bardziej spodobało mi się w tych opowiadaniach, że tyle w nich humoru, tyle zabawnych sytuacji; że żołnierze, mimo trudnych warunków polowych potrafią z siebie żartować i dostrzegają również te bardziej kolorowe, zabawne aspekty życia. I prawdą jest, co wydawca napisał na okładce: „Konfrontacja wcześniejszych doświadczeń wojskowych – manewrów i gier taktycznych z prawdziwą wojną okazuje się bolesna, ale autor potrafi też dostrzec komiczność niektórych sytuacji” – dzięki temu czyta się „We mgle wrześniowej” z przyjemnością – nie epatuje ze stron książki nastrój wojennych dramatów i pożogi, cierpienie i ból, choć i o nich autor w swych opowiadaniach pisze, albowiem to one stanowią istotę jego wojennych przeżyć. Już kiedyś pisałam, że o swoich wojennych doświadczeniach każdy, kto ją przeżył, opowiada inaczej. Inna jest relacja o II wojnie światowej u Kertesza, inna u Nałkowskiej, u Zusaka – inna jest też u Zielińskiego. Każdy ma swój sposób patrzenia na okrucieństwa wojny i opowiadania o nich...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;strong&gt;We mgle wrześniowej&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;Autor: Stanisław Zieliński&lt;br /&gt;Wydawnictwo:Zysk i S-ka &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Wrzesień 2009&lt;br /&gt;ISBN:978-83-7506-330-1&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Liczba stron:190 &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-4823789906935105125?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/4823789906935105125/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/we-mgle-wrzesniowej-stanisaw-zielinski.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/4823789906935105125'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/4823789906935105125'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/we-mgle-wrzesniowej-stanisaw-zielinski.html' title='We mgle wrześniowej - Stanisław Zieliński'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StOEbZ1JP8I/AAAAAAAAAnU/w4JpyiaVGSw/s72-c/We-mgle-wrzesniowej_Stanislaw-Zielinski,images_big,15,978-83-7506-330-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-6092466647595269527</id><published>2009-10-11T19:53:00.004+02:00</published><updated>2009-10-11T20:03:26.026+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kalendarze literackie'/><title type='text'>Dla wszystkich wielbicieli Mikołajka...</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StIb9m9M4qI/AAAAAAAAAnM/Q9Ip_omv_sM/s1600-h/mikolajek-kalendarz-2010-99900646267_978-83-240-1257-2_300.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 233px; FLOAT: left; HEIGHT: 300px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391402449159119522" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StIb9m9M4qI/AAAAAAAAAnM/Q9Ip_omv_sM/s320/mikolajek-kalendarz-2010-99900646267_978-83-240-1257-2_300.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Wspaniała zapowiedź dla wszystkich, którzy kochają Mikołajka i jego kolegów - obżartucha Alcesta, pupilka naszej pani Ananiasza, zarozumiałego Rufusa, rozdającego fangi w nos Euzebiusza, ich nauczyciela Rosoła i innych - czyli dla mnie i dla moich dziewczyn&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;KALENDARZ NA ROK 2010&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Jedyna w swoim rodzaju książka, w której każdy miesiąc poświęcony jest innemu bohaterowi, od Rosoła do Buni. Książka pełna rysunków Sempégo i prześmiesznych tekstów Goscinny'ego, a także mnóstwa praktycznych informacji, z miejscem na notatki (lub odrabianie mikołajkowych zadań domowych) i zupełnie wyjątkową listą imienin. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Mikołajkowy kalendarz to kolorowa, pięknie wydana i wysmakowana książka dla wszystkich fanów Mikołajka, a także dla poszukiwaczy oryginalnych kalendarzy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;Ja znalazłam prezent gwiazdkowy dla mojej Wiktorii :-)&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;Tytuł: Mikołajek. Kalendarz 2010 &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;Autor: René Goscinny, Jean-Jacques Sempé &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;Data wydania: październik 2009 &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;Wydawca: Znak &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;Liczba stron: 176 &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;ISBN: 978-83-240-1257-2 &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;Wymiary: 17,0x22,0 cm &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-6092466647595269527?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/6092466647595269527/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/dla-wszystkich-wielbicieli-mikoajka.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/6092466647595269527'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/6092466647595269527'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/dla-wszystkich-wielbicieli-mikoajka.html' title='Dla wszystkich wielbicieli Mikołajka...'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StIb9m9M4qI/AAAAAAAAAnM/Q9Ip_omv_sM/s72-c/mikolajek-kalendarz-2010-99900646267_978-83-240-1257-2_300.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-7617986159339346521</id><published>2009-10-11T16:49:00.008+02:00</published><updated>2009-10-12T09:28:14.252+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nobliści'/><title type='text'>Literacka Nagroda Nobla 2009</title><content type='html'>za rozliczenie z komunistyczną dyktaturą&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHxd_kV6tI/AAAAAAAAAm0/LYkXqUwY9Tk/s1600-h/Sercatko_Herta-Muller,images_big,11,83-87391-74-3.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 126px; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391355726521559762" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHxd_kV6tI/AAAAAAAAAm0/LYkXqUwY9Tk/s200/Sercatko_Herta-Muller,images_big,11,83-87391-74-3.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHxTyQ84UI/AAAAAAAAAmM/f_Ne2NDAAVk/s1600-h/Dzis-wolalbym-siebie-nie-spotkac_Herta-Muller,images_product,17,83-87391-95-6.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 126px; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391355551151874370" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHxTyQ84UI/AAAAAAAAAmM/f_Ne2NDAAVk/s200/Dzis-wolalbym-siebie-nie-spotkac_Herta-Muller,images_product,17,83-87391-95-6.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHxdKdFcbI/AAAAAAAAAmk/M4VcTiF92X4/s1600-h/lis-juz-wtedy-byl-mysliwym-99900022567_83-89755-39-4_300.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 121px; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391355712264040882" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHxdKdFcbI/AAAAAAAAAmk/M4VcTiF92X4/s200/lis-juz-wtedy-byl-mysliwym-99900022567_83-89755-39-4_300.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHxUi61jWI/AAAAAAAAAmc/x200q9OFypk/s1600-h/krol-klania-sie-i-zabija-99900022568_83-89755-22-X_300.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 125px; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391355564212456802" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHxUi61jWI/AAAAAAAAAmc/x200q9OFypk/s200/krol-klania-sie-i-zabija-99900022568_83-89755-22-X_300.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHxdQ_wsvI/AAAAAAAAAms/4-5ROrP4fCk/s1600-h/niziny-99900022565_83-89755-60-2_300.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 126px; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391355714020094706" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHxdQ_wsvI/AAAAAAAAAms/4-5ROrP4fCk/s200/niziny-99900022565_83-89755-60-2_300.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHxTgFiRvI/AAAAAAAAAmE/SA0J-rv-weg/s1600-h/czlowiek-jest-tylko-bazantem-na-tym-swiecie-99900022562_83-89755-54-8_300.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 123px; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391355546272155378" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHxTgFiRvI/AAAAAAAAAmE/SA0J-rv-weg/s200/czlowiek-jest-tylko-bazantem-na-tym-swiecie-99900022562_83-89755-54-8_300.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHxUZBah_I/AAAAAAAAAmU/pGTu71ND0M8/s1600-h/glod-i-jedwab-99900022564_978-83-7536-020-2_300.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 128px; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391355561555691506" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHxUZBah_I/AAAAAAAAAmU/pGTu71ND0M8/s200/glod-i-jedwab-99900022564_978-83-7536-020-2_300.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Tegoroczny literacki Nobel dla Herty Muller - jednej z najwybitniejszych postaci współczesnej literatury niemieckiej - urodziła się w rumuńskim Banacie. Dzieciństwo i młodość spędziła w kraju komunistycznej dyktatury. Tam rozpoczęła się jej kariera literacka, szybko przerwana zakazem publikacji. Prześladowana przez władze, wyemigrowała do Niemiec. Zdobyła uznanie na arenie międzynarodowej, o czym świadczą liczne przekłady oraz nagrody.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Nie znam jej, nie czytałam jeszcze niczego, co spod pióra tej autorki wyszło - dla mnie kolejny znak, ile to jeszcze do nadrobienia w moim czytaniu...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;W Polsce wydano następujące tytuły noblistki:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;1. Sercątko, przeł. Alicja Buras, 2003&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;2. Dziś wolałabym siebie nie spotkać, przeł. Katarzyna Leszczyńska, 2004&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;3. Lis już wtedy był myśliwym, przeł. Alicja Rosenau, 2005&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;4. Król kłania się i zabija, przeł. Katarzyna Leszczyńska, 2005&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;5. Niziny, przeł. Katarzyna Leszczyńska, 2006&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;6. Człowiek jest tylko bażantem na tym świecie, przeł. Katarzyna Leszczyńska,2006&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;7. Głód i jedwab, przeł. Katarzyna Leszczyńska, 2008&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-7617986159339346521?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/7617986159339346521/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/literacka-nagroda-nobla-2009_11.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/7617986159339346521'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/7617986159339346521'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/literacka-nagroda-nobla-2009_11.html' title='Literacka Nagroda Nobla 2009'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHxd_kV6tI/AAAAAAAAAm0/LYkXqUwY9Tk/s72-c/Sercatko_Herta-Muller,images_big,11,83-87391-74-3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-50484197245791416</id><published>2009-10-11T12:19:00.043+02:00</published><updated>2009-10-11T15:01:36.333+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Patrick O&apos;Brian'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><title type='text'>Jońska misja - Patrick O'Brian</title><content type='html'>&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 174px; FLOAT: right; HEIGHT: 280px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391290436152616546" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StG2Fl_WZmI/AAAAAAAAAk8/Y2gYpljyDEw/s320/Jonska-misja_Patrick-O-prime-Brian,images_product,19,978-83-7506-353-0.jpg" /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Okazuje się, że moja czytelnicza dobra passa trwa (poza wyjątkiem kilka godzin temu opisanym), czyli trafiają mi się same dobre rzeczy do czytania: "Jońska misja" Patricka O'Briana to kolejna już jego powieść (doliczyłam się ich sztuk 9 - wydanych na polskim rynku wydawniczym) z serii 21 powieści o tematyce marynistycznej, (te w języku polskim zostały wszystkie wydane przez poznańskie Wydawnictwo Zysk i S-ka). Bodajże najbardziej znany tom cyklu z racji wspaniałej ekranizacji w reżyserii Petera Weira, z rewelacyjnymi rolami głównymi Russella Crowe'a i Paula Bettany'ego - "Pan i władca: Na krańcu świata" zupełnie umknął mojej uwadze - bo nazwyczajniej w świecie filmu nie widziałam, ba! - dostając "Jońską misję" do rąk nawet nie przypuszczałam, że jest to kolejny tom cyklu opowieści o brawurowych przygodach kapitana Jacka Aubrey'a i jego przyjaciela lekarza okrętowego Stephena Maturina, weteranów wielu bitew, przyjaciół na dobre i złe, na lądzie i morzu. Książkę połknęłam w kilka dni, nie zważając na protesty mojej rodziny: znów tylko parówki na obiad, znów coś niewyprasowane, znów chleb nieodebrany ze sklepu... A niech tam - chciałam przeczytać za wszelką cenę, bo po raz pierwszy miałam do czynienia i z autorem (pisze w niesamowity sposób o morskim, czyli męskim sposobie na życie, o męskich "poważnych" zabawach: w wojnę, w pościgi, w wojskowe manewry na morskich akwenach), i z jego bohaterami (jest ich wielu i wszyscy nakreśleni jako bardzo wyraziste postaci), i z tego typu literaturą - powieścią historyczną o tematyce marynistycznej. To moje "Jońskiej misji" czytanie zakończyło się tym, że może i wilkiem morskim nie zostanę, ale tak teraz rozsmakowałam się w morskich klimatach, że powieść O'Briana to książka na bardzo dobry początek znajomości z tym gatunkiem literatury. A jeśli dodać do tego, że czytając o tych przygodach, można sobie Jacka wyobrażać tak, jak bohatera wersji filmowej, to nie mam zupełnie nic przeciwko...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHS7EmzWnI/AAAAAAAAAlM/OjmVlBKlWyc/s1600-h/23684_1.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 297px; HEIGHT: 197px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391322141229800050" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHS7EmzWnI/AAAAAAAAAlM/OjmVlBKlWyc/s320/23684_1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHS7ae3eoI/AAAAAAAAAlU/5ez__mdtbl8/s1600-h/23685_1.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 297px; HEIGHT: 197px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391322147102096002" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHS7ae3eoI/AAAAAAAAAlU/5ez__mdtbl8/s320/23685_1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;O autorze:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHF0GOXcSI/AAAAAAAAAlE/56XVmq22-E0/s1600-h/foto-200.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 200px; FLOAT: left; HEIGHT: 244px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391307727753933090" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StHF0GOXcSI/AAAAAAAAAlE/56XVmq22-E0/s320/foto-200.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;Patrick O'Brian, właśc. Richard Patrick Russ (ur. 12 grudnia 1914 w Chalfont koło Londynu, zm. 2 stycznia 2000) – pisarz i tłumacz angielski niemieckiego pochodzenia. W czasie II wojny światowej pracował w angielskim wywiadzie.&lt;br /&gt;Największą sławę zyskał jako autor serii powieści marynistycznych, których bohaterami są Jack Aubrey i Stephen Maturin. Na język polski jego powieści przekładał pisarz Marcin Mortka (począwszy od HMS "Surprise", pierwsze dwa tomy przełożył Bernard Stępień).&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A poniżej kilka innych książek o morskich przygodach Jacka Aubrey'a - na pewno nie od razu, ale z czasem sięgnę po kolejne tomy, tym bardziej, że każdą z części cyklu można czytać jako osobną historię - są ze sobą powiązane, ale nie tworzą spójnej całości wymagającej czytania chronologicznego.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StG1eJ08pgI/AAAAAAAAAkk/8OvdJ4qedHo/s1600-h/2b02478f7b3ab39ba5a9006f245fbc61.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 131px; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391289758577894914" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StG1eJ08pgI/AAAAAAAAAkk/8OvdJ4qedHo/s200/2b02478f7b3ab39ba5a9006f245fbc61.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StG1eRRjXpI/AAAAAAAAAks/YD6zVcdhBEg/s1600-h/Dowodztwo-na-Mauritiusie_Patrick-O-prime-Brian,images_big,6,83-7298-136-1.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 129px; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391289760576921234" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StG1eRRjXpI/AAAAAAAAAks/YD6zVcdhBEg/s200/Dowodztwo-na-Mauritiusie_Patrick-O-prime-Brian,images_big,6,83-7298-136-1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StG1e-XEJRI/AAAAAAAAAk0/rAxsy2_1o-c/s1600-h/okladka-640.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 126px; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391289772679636242" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StG1e-XEJRI/AAAAAAAAAk0/rAxsy2_1o-c/s200/okladka-640.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StGzEbltxzI/AAAAAAAAAkc/uw0LR4HCeFs/s1600-h/255503b1.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 124px; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391287117645989682" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StGzEbltxzI/AAAAAAAAAkc/uw0LR4HCeFs/s200/255503b1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StGx4k7lo8I/AAAAAAAAAkM/liNCgEnosuY/s1600-h/show3.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 124px; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391285814483592130" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StGx4k7lo8I/AAAAAAAAAkM/liNCgEnosuY/s200/show3.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StGxjUva0lI/AAAAAAAAAkE/M-uDBJRijvI/s1600-h/show1.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 129px; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391285449360331346" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StGxjUva0lI/AAAAAAAAAkE/M-uDBJRijvI/s200/show1.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StGxiwxT3HI/AAAAAAAAAj8/WvMKhV-AP7c/s1600-h/show2.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 132px; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391285439704587378" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StGxiwxT3HI/AAAAAAAAAj8/WvMKhV-AP7c/s200/show2.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StGxiiRMEWI/AAAAAAAAAj0/SqNQQQ5rs5Q/s1600-h/show.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 128px; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391285435811762530" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StGxiiRMEWI/AAAAAAAAAj0/SqNQQQ5rs5Q/s200/show.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;Autor: Patrick OBrian&lt;br /&gt;Wydawnictwo: Zysk i S-ka&lt;br /&gt;Seria: MORSKIE OPOWIE&lt;br /&gt;Liczba stron: 488&lt;br /&gt;Format: 195 mm x 125 mm x 28 mm&lt;br /&gt;ISBN: 9788375063530&lt;br /&gt;Rok wydania: 2009 &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-50484197245791416?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/50484197245791416/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/jonska-misja-patrick-obrian.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/50484197245791416'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/50484197245791416'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/jonska-misja-patrick-obrian.html' title='Jońska misja - Patrick O&apos;Brian'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StG2Fl_WZmI/AAAAAAAAAk8/Y2gYpljyDEw/s72-c/Jonska-misja_Patrick-O-prime-Brian,images_product,19,978-83-7506-353-0.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-3558602116794195240</id><published>2009-10-11T11:07:00.026+02:00</published><updated>2009-10-11T11:48:15.048+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lisa See'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Niedoczytane'/><title type='text'>Eine himmlische Liebe (Miłość Peonii) - Lisa See</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StGmiyydEjI/AAAAAAAAAjs/7oSERCsGYNk/s1600-h/eine+himmlische+liebe.jpg"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 320px; FLOAT: left; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5391273345618350642" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StGmiyydEjI/AAAAAAAAAjs/7oSERCsGYNk/s320/eine+himmlische+liebe.jpg" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt; Rzadko zdarza mi się niedoczytać. Rzadko poddaję się tej czytelniczej niemocy, która powoduje jakąś blokadę w mojej głowie i we mnie. Rzadko się poddaję - z reguły czytam do końca, bo nawet jeśli coś mi się nie podoba, to chę wiedzieć, dlaczego; jeśli coś mnie złości, wywołuje niesmak czy inne tym podobne - to naprawdę sięgam dna prawdy. Ale tym razem się nie udało...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StGiNyHqIZI/AAAAAAAAAjk/pAcpTB8w0qQ/s1600-h/ae05959b643c2b35eb7432989a167f6f.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Prawdę mówiąc spodziewałam się Bóg wie czego - po lekturze "Kwiatu Śniegu i sekretnym&lt;/span&gt; wachlarzu", który był moim zdaniem rewelacyjny, "Miłość Peonii" okazała się dla mnie trochę za... płaska. Dostałam tę książkę od mojej przyjaciółki z Niemiec - pomyślałam więc, że problem jest z natury tych językowych. Wypożyczyłam więc polskie wydanie z biblioteki. I NIC... Nie mogę. I wstawiam z powrotem na półkę. W tej chwili nie mam nawet nadzieji, że może kiedyś...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Niemniej cieszę się jednak, że wreszcie zniknie ta książka z mojego stolika nocnego, a jej miejsce zajmie całkiem przyjemny stosik książkowy przygotowany specjalnie na jesienne dni i wieczory. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-3558602116794195240?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/3558602116794195240/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/eine-himmlische-liebe-miosc-peonii-lisa.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3558602116794195240'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3558602116794195240'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/eine-himmlische-liebe-miosc-peonii-lisa.html' title='Eine himmlische Liebe (Miłość Peonii) - Lisa See'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StGmiyydEjI/AAAAAAAAAjs/7oSERCsGYNk/s72-c/eine+himmlische+liebe.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-2385891706788166750</id><published>2009-10-10T16:34:00.009+02:00</published><updated>2009-10-10T18:12:47.472+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Theresa Monsour'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><title type='text'>Czyste cięcie - Theresa Monsour</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StCdcmmSDiI/AAAAAAAAAjc/3BtjdpBAmvg/s1600-h/czyste+ci%C4%99cie.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 195px; FLOAT: right; HEIGHT: 280px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390981868685495842" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StCdcmmSDiI/AAAAAAAAAjc/3BtjdpBAmvg/s320/czyste+ci%C4%99cie.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Coś ostatnio mam szczęście do dobrej literatury - naprawdę. Co mi nie wpadnie w ręce, okazuje się dobre. W przypadku "Czystego cięcia" powiedziałabym nawet, że bardzo dobre.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;Paris Murphy, sierżant z wydziału zabójstw St. Paul, łączy w sobie libańską egzotykę i irlandzki urok. Jest odważna, zabawna i obdarzona intuicją. Musi zmierzyć się z poważnymi wyzwaniami: zawodowe to seria zabójstw, którą rozpoczyna morderstwo prostytutki nad brzegiem Missisipi, a prywatne to jej małżeństwo z Jackiem. Dr Michaels to człowiek bezwzględny, perfekcyjny i złożony. Dręczą go koszmary z dzieciństwa i katolickie poczucie winy. Ma nieskazitelną opinię i jest szanowany w swoim środowisku. Paris i jej partner Gabe Nash nie mogą potwierdzić swoich podejrzeń. Czas ucieka. Jeśli nie uda im się zebrać twardych dowodów, morderca uderzy ponownie... Czy policjantom uda się powstrzymać nieobliczalnego doktora? &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Prawdę powiedziawszy nota wydawcy jest niewiele mówiąca i niezbyt zachęcająca – dlatego ją przytoczyłam. Ot, typowy tekst, który można spotkać na okładkach co drugiego kryminału, co to ani nie zaszkodzi, ani za wiele zdziała... No właśnie – książka jest tak dobra, że wielu z Was mogłoby obok niej przejść w księgarni obojętnie – dlatego spieszę z moją recenzją, aby tak się nie stało. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Podczas czytania – jako, że ostatnio trochę się kryminałów naczytałam (mam na myśli niejakiego Mankella) – siłą rzeczy nie obyło się bez porównań z pewnym mężczyzną, który się uśmiechał – u Theresy Monsour sprawca – doktor Michaels - też jest szanowanym obywatelem, też jest bardzo wpływowy i ma pieniądze oraz koneksje, aby policji się wywinąć. O jego obrzydliwej zbrodni dowiadujemy się w  pierwszym rozdziale , przy czym nieubłaganie nasuwa się pytanie: „i co będzie dalej, skoro już wiemy kto jest mordercą i dlaczego to zrobił?” Okazuje się, że autorka kreśli na następnych stronach doskonały portret psychologiczny, nie tylko mordercy, ale i tropiących go policjantów – pięknej Murphy i stanowczego Gabe’a. Są partnerami i wspólnie próbują rozwiązać zagadkowe morderstwa i zebrać dowody – o winie swojego podejrzanego są w stu procentach przekonani, chodzi w zasadzie tylko o to, aby mieć w ręku niepodważalny dla ławy przysięgłych dowód na dokonanie przestępstwa.&lt;br /&gt;A główny podejrzany, doktor Michaels? Zachowuje się jak legendarny doktor Jekyll i pan Hyde z noweli&lt;span&gt;Roberta Louisa Stevensona &lt;/span&gt;z 1886 roku – pamiętacie tę historyjkę o londyńskim lekarzu wcielającym się nocą w swoje drugie wcielenie - pana Hyde’a - po wypiciu specjalnego eliksiru? Michaels podobnie - w pracy opanowany i czarująco przystojny chirurg plastyk – perfekcjonista, wcielający się wieczorami w równie przystojnego, ale bezwzględnego oprawcę, z tą różnicą, że jego eliksirem jest dobra szkocka whiskey: „- Już nawet nie pamiętam, który jest dzień – szepnął. Wyciągnął się płasko na plecach, chwycił poduszkę, przycisnął ją do piersi, i wpatrzył się w sufit. Jego podzielone na oddzielne sekcje życie zaczynało się walić w gruzy. Zabójca i lekarz, mąż i gwałciciel, katolik i heretyk mieszali się ze sobą jak paleta akwareli pozostawiona na deszczu.” [str. 204]&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Bardzo podoba mi się też sam sposób narracji autorki - ciekawy, stosunkowo lekki, nie rozwlekający się niepotrzebnie, a trafne puenty i wyszukane porównania tylko potęgują przyjemność czytania i trzymają w napięciu od pierwszej do ostaniej strony. Moim zdaniem pani Monsour trafiła "Czystym cięciem" w dziesiątkę - aż trudno uwierzyć, że to jej debiutancka powieść.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;Moja ocena: 5/6&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;strong&gt;Czyste cięcie&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Autor: &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span&gt;Theresa Monsour&lt;br /&gt;Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Aurum , Wrzesień 2009&lt;br /&gt;Seria: Seria Kryminalna&lt;br /&gt;ISBN: 978-836-1867-029&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;Liczba stron: 304&lt;br /&gt;Wymiary: 145 x 205 mm&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-2385891706788166750?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/2385891706788166750/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/czyste-ciecie-theresa-monsour.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/2385891706788166750'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/2385891706788166750'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/czyste-ciecie-theresa-monsour.html' title='Czyste cięcie - Theresa Monsour'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/StCdcmmSDiI/AAAAAAAAAjc/3BtjdpBAmvg/s72-c/czyste+ci%C4%99cie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-1044237977924498861</id><published>2009-10-04T08:03:00.017+02:00</published><updated>2009-10-04T09:22:35.063+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Zapowiedzi wydawnicze'/><title type='text'>Niebawem w księgarniach...</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SshMuC3_zBI/AAAAAAAAAjM/C1Sat86s5aI/s1600-h/Ksiega-ortografii-Lamelii-Szczesliwej_Joanna-Krzyzanek,images_product,21,978-83-7608-154-0.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 225px; FLOAT: left; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5388640018479810114" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SshLi-vxhkI/AAAAAAAAAjE/CVkaIuKRlYQ/s320/60856bcebc4d3becc57d9310c84801b2.jpg" /&gt;Fotobiografia&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Zofia Turowska przedstawia Zofię Nasierowską, "fotografkę boską", jak nazwał ją Melchior Wańkowicz, artystkę i dokumentalistkę, która z aparatem w ręku potrafiła sprostać zmianom i przeciwnościom, odnieść imponujący sukces zawodowy i jednocześnie harmonijnie ułożyć wspólnotę małżeńską. To ilustrowana opowieść o życiu wielokrotnie spełnionym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SshD5vK6TfI/AAAAAAAAAis/mbTkRuMKrzQ/s1600-h/Zaginiony-swiat_Muza,images_product,3,978-83-7495-732-8.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 320px; FLOAT: left; HEIGHT: 255px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5388631613342633458" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SshD5vK6TfI/AAAAAAAAAis/mbTkRuMKrzQ/s320/Zaginiony-swiat_Muza,images_product,3,978-83-7495-732-8.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;Dzięki książce &lt;strong&gt;"Zaginione światy"&lt;/strong&gt; docieramy dalej niż samolot, nie opuszczając własnego fotela. Zupełnie jakby szybując w snach, można ujrzeć Atlantydę oraz Camelot i ponownie uwierzyć w jednorożce. To książka dla ludzi bez względu na wiek, która budzi dziecko tkwiące w każdym z nas i spełnia nasze dorosłe fantazje. Wyróżniamy dwa rodzaje zaginionych światów: takie, które odeszły w przeszłość, zostały pogrzebane i zapomniane, na przykład Mohendżo Daro, oraz inne, które istnieją nadal w zbiorowej wyobraźni, jak Atlantyda i Camelot. Każdy świat mówi nam o tym, skąd pochodzimy, w sensie fizycznym i duchowym. A niektóre krainy należą do obu wspomnianych kategorii. Bywają światy zaginione, czyli takie, których nie odnaleziono. Niewidoczne, zatopione w głębinach oceanu, położone na niedostępnych szczytach lub zagrzebane w środku ziemi, znajdują się poza naszym zasięgiem. Naturalnie muszą pozostać ukryte, bo inaczej straciłyby cały swój urok i czar. Nie są żadnym konkretnym miejscem w świecie, lecz symbolizują naszą tęsknotę za owymi fantazyjnymi lądami, gdzie wszystko jest doskonałe. W taki sam sposób po zaginionych cywilizacjach pozostają opowieści, przekazywane w postaci legend, lub przedmioty kultury materialnej, które wyłaniają się podczas badania przeszłości. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SshCk7DSx_I/AAAAAAAAAik/HbY0JG7xAC8/s1600-h/Marlene_Angelika-Kuzniak,images_product,25,978-83-7536-114-8.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 170px; FLOAT: left; HEIGHT: 280px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5388630156243027954" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SshCk7DSx_I/AAAAAAAAAik/HbY0JG7xAC8/s320/Marlene_Angelika-Kuzniak,images_product,25,978-83-7536-114-8.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;Marlene&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Prawie osiemnaście miesięcy po śmierci Marleny Dietrich do Berlina trafia 25 ton rzeczy będących wcześniej jej własnością. Są wśród nich szmaty do podłogi, rolki papieru toaletowego i niedopałki, a także egzotyczne ptasie pióra szmuglowane przez granice, bo zakazane ze względów ekologicznych... Jest też notes. Czerwony, niewielki, siedem i pół na jedenaście i pół centymetra. Na ostatniej stronie pod napisem "Pologne, Poland" kilka polskich nazwisk. Wśród nich: Zbigniew Cybulski.Gdy zimą 1964, a potem w 1966 roku Marlena Dietrich przyjechała z koncertami do Polski, było to dla brudnoszarego, kolejkowego PRL-u zetknięcie ze zjawiskiem tak luksusowym i egzotycznym, że nie miało znaczenia nawet to, że gwiazda jest po sześćdziesiątce, pod suknię zakłada specjalistyczny kostium wyszczuplający i pozwala się fotografować tylko z jednej strony. Przyjmowano ją entuzjastycznie jako tą, która zwróciła się przeciw faszyzmowi. Tymczasem przez dużą część Niemców traktowana była ciągle jako nikczemna zdrajczyni i dawano tej opinii publiczny wyraz.Angelika Kuźniak pisze historię żywą, bogatą i w całym tego słowa znaczeniu zakulisową. Daje czytelnikowi do rąk kalejdoskop, w którym wrażenia fotografów i konferansjerów, wspomnienia przyjaciół, wpisy z ostatnich, nigdy niepublikowanych dzienników Dietrich, zapiski o pogodzie i kursach walut oraz artykuły prasowe układają się w coraz ciekawsze i barwniejsze obrazy, dla których ważnym tłem jest powojenna historia Europy. Dzięki temu dostajemy narysowany z pasją dokumentalisty portret niezwykłej kobiety i niezwykłego czasu. "Portret Marleny Dietrich pióra Angeliki Kuźniak jest barwny, krwisty i pełen sprzeczności. Czyli prawdziwy." Agata Tuszyńska"Książka łączy dwie cechy pozornie sprzeczne - jest bezlitosna w tropieniu faktów, a jednocześnie pełna zrozumienia dla bohaterki, która jest człowiekiem z krwi i kości, chociaż kreuje się na nieskazitelne zjawisko w łabędzim puchu. A opisy rzeczywistości politycznej, społecznej i kulturalnej, mające wielką wartość poznawczą, godne świetnego reportera, łączą się z wątkami scenicznymi i prywatnymi w sposób, który z zwykle określamy słowami "to się czyta"." Małgorzata Szejnert . &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;strong&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Ssg8_iknqsI/AAAAAAAAAiU/pDP8sX-UTOs/s1600-h/103f28cb11b5b0f1d8d3b5b05c24f003.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 222px; FLOAT: left; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5388624016458623682" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Ssg8_iknqsI/AAAAAAAAAiU/pDP8sX-UTOs/s320/103f28cb11b5b0f1d8d3b5b05c24f003.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;Mój Znak O Noblistach Kabaretach Przyjaźniach Książkach Kobietach&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;Niepowtarzalne opowieści o mistrzach literatury na pięćdziesięciolecie Znaku.&lt;br /&gt;„Władze Uniwersytetu Śląskiego nie widzą żadnej możliwości wyegzekwowania od mgra Jerzego Illga właściwej realizacji zadań socjalistycznej szkoły wyższej”. W ten sposób w 1982 roku rozpoczęła się podróż Illga z wilczym biletem w ręku, która zakończyła się w wydawnictwie Znak, gdzie jest redaktorem naczelnym. Mój Znak to osobista opowieść nagrodzonego przez los szczęściarza, któremu w czasie niemal trzydziestu lat pracy dane było spotkać i zdobyć przyjaźń pisarzy, poetów i wydawców tworzących kulturalną panoramę Europy.&lt;br /&gt;Co to jest tajemniczy „Turniej garbusów” Miłosza? Jak Szymborska upiła żmudzkiego niedźwiedzia? Którego koszykarza NBA podziwiał Barańczak? Co sądził ksiądz Tischner o damskiej garderobie? Iloma głosami mówi Bronisław Maj? Illg kreśli prywatne, serdeczne portrety takich postaci, jak Josif Brodski, Seamus Heaney, Norman Davies, Leszek Kołakowski czy Ryszard Kapuściński, w sposób, w jaki nie mógłby tego zrobić nikt inny - tych podróży, spotkań, rozmów, nocy pełnych whisky i poezji nie filmowały kamery, nie było przy nich dziennikarzy. Mój Znak to wyjątkowe wspomnienia pełne humoru i energii - tak jak występujący w nich bohaterowie . &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Ssg8LSqa6cI/AAAAAAAAAiM/NmLjLqyg-SM/s1600-h/Lawendowy+py%C5%82.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 226px; FLOAT: left; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5388623118834788802" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Ssg8LSqa6cI/AAAAAAAAAiM/NmLjLqyg-SM/s320/Lawendowy+py%C5%82.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;strong&gt;Lawendowy pył&lt;/strong&gt; to pasjonująca saga rodzinna napisana przez babcię, matkę i wnuczkę, które są najstarszymi córkami w ostatnich trzech pokoleniach. To powieść będąca zarazem kroniką rodzinną sięgającą korzeniami początków XIX wieku.Na tle dziejów wspólnie z autorkami cieszymy się z nowej sukienki na bal, narodzin dzieci, przeżywamy zesłanie głowy rodziny na Syberię. To wyprawa w głąb pamięci, świadectwo epoki i niełatwych wyborów To bodaj pierwsza kronika rodzinna pisana wyłącznie przez kobiety i to w dodatku najstarsze córki z kolejnych 6 pokoleń. Nie ma tu miejsca na tani sentymentalizm. Bohaterowie z krwi i kości są targani prawdziwymi uczuciami i namiętnościami Kobiety w zetknięciu z burzliwą historią- powstanie, dwie wojny, okupacja niemiecka i radziecka ; musiały być twarde niczym skała i dokonywać najtrudniejszych Aż po nasze czasy, w których życie stawia inne wyzwania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Bohaterką ksiąg ortografii i gramatyki jest nauczycielka Lamelia Szczęśliwa. Lamelia mieszka w dużym domu z kolorowymi okiennicami i trzema kominami, przy ulicy Krzywej 13. Jej najlepszym przyjacielem jest szczygieł. Lamelia Szczęśliwa jest najlepszą specjalistką od gramatyki i ortografii w mieście. Warto zajrzeć do niej, jeśli się nie jest pewnym, co to jest rzeczownik i kiedy pisać ó lub u. Książka wprowadza szereg pouczających, a jednocześnie wesołych opowiadań pani Lamelii Szczęśliwej, która tłumaczy zasady polskiej ortografii. Niebanalne historie, ciekawi bohaterowie, łatwe zapamiętywanie reguł. Książka zawiera&lt;br /&gt;wszystko, co uczniowie klas 1-4 powinni wiedzieć na temat polskiej ortografii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SshEfnj0ZjI/AAAAAAAAAi0/_freZeqjiUg/s1600-h/Ksiega-gramatyki-Lamelii-Szczesliwej_Joanna-Krzyzanek,images_product,29,978-83-7608-155-7.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 196px; FLOAT: left; HEIGHT: 280px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5388632264134649394" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SshEfnj0ZjI/AAAAAAAAAi0/_freZeqjiUg/s320/Ksiega-gramatyki-Lamelii-Szczesliwej_Joanna-Krzyzanek,images_product,29,978-83-7608-155-7.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SshM0sg0PeI/AAAAAAAAAjU/oSWTuq3PnTo/s1600-h/Ksiega-ortografii-Lamelii-Szczesliwej_Joanna-Krzyzanek,images_product,21,978-83-7608-154-0.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 196px; HEIGHT: 280px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5388641422334508514" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SshM0sg0PeI/AAAAAAAAAjU/oSWTuq3PnTo/s320/Ksiega-ortografii-Lamelii-Szczesliwej_Joanna-Krzyzanek,images_product,21,978-83-7608-154-0.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-1044237977924498861?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/1044237977924498861/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/niebawem-w-ksiegarniach.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/1044237977924498861'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/1044237977924498861'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/niebawem-w-ksiegarniach.html' title='Niebawem w księgarniach...'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SshLi-vxhkI/AAAAAAAAAjE/CVkaIuKRlYQ/s72-c/60856bcebc4d3becc57d9310c84801b2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-3375370701933170653</id><published>2009-10-01T00:13:00.005+02:00</published><updated>2009-10-01T00:26:30.217+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Janina Fedorowicz'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Joanna Konopińska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><title type='text'>Marianna i róże - Janina Fedorowicz, Joanna Konopińska</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsPYNo7t0_I/AAAAAAAAAh8/1PUCNxJumZs/s1600-h/0f4476d6d48b0d2a21437372c3d06489.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 209px; FLOAT: right; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5387387308103029746" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsPYNo7t0_I/AAAAAAAAAh8/1PUCNxJumZs/s320/0f4476d6d48b0d2a21437372c3d06489.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; Sentymentalna jestem do bólu i do szpiku kości, dlatego też „Marianna i róże”, gdy wpadła już w moje ręce, to z miejsca stała się moją biblią. Zachwyciła mnie do tego stopnia, że podrzuciłam ją mojej Najstarszej (mimo ogromnych wyrzutów sumienia, że odciągnie ją to od nauki w nowym liceum, gdzie przecież od samego początku trzeba się wykazać – I- sza klasa w ogólniaku więc sami wiecie). Ale że jako rodzic mogę mieć wpływ na edukację własnej córki, uznałam więc, że co tam – jeśli mogę, to również chcę ten wpływ rzeczywiście mieć – bo „Marianna i róże” to wspaniała dawka historii i obyczajowości z naszego wielkopolskiego regionu (do Poznania mamy „rzut beretem” dosłownie, godzinka jazdy samochodem) – a tradycje i dawne obyczaje oraz pamięć o nich trzeba kultywować. Uważam też, że tak samo ważne jest zaszczepienie swoim pociechom – czy nie zabrzmię w tym miejscu nieco patetycznie? – miłości do swojej małej ojczyzny, umiłowania ziemi z której się pochodzi , danie dzieciom świadomości lokalnego patriotyzmu oraz nauczenie ich, że mogą być dumni z tego, że są akurat stąd a nie stamtąd czy z owamtąd. Nicole pochłania więc „Mariannę i róże” teraz, mimo że od jutra kończy się okres ochronny dla pierwszaków – ale dziecię zdolne jest, więc chyba draki nie będzie i nie zawali czegoś od razu na początku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O samej książce ani o jej autorkach nigdy wcześniej nie słyszałam. Jakiś czas temu zauważyłam, że pojawiła się na kilku blogach i już wtedy wpisałam ją na moją prywatną listę książek do przeczytania. Okazja pojawiła się kilka dni temu, więc skwapliwie wzięłam się do czytania. Dla mnie „Marianna i róże” to książka książek – jeszcze kilka miesięcy temu pisałam tak o innej książce, która mnie zachwyciła (tak samo mogłabym też określić przeczytaną ostatnio „Sagę Sigrun”) – jest to dla mnie dobitny dowód na to, że tak naprawdę miana „książki książek” nie można przyznać żadnej przeczytanej książce – zauważyłam, że po skończeniu lektury, która bardzo mi się spodobała, myślę, że już chyba nic piękniej ani dobitniej ani lepiej nie można opisać. I myślę tak aż do następnej dobrej książki, która mnie oczaruje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Marianna i róże” autorstwa Janiny Fedorowicz i Joanny Konopińskiej – „autorki swą opowieść snują od końca XIX wieku, a kończą u przedproża I wojny światowej. Wprowadzają nas w życie codzienne Marianny z Malinowskich i Michała Jasieckich, właścicieli Polwicy, majętności leżącej niedaleko Zaniemyśla w Poznańskiem” [str.7] Książka powstała dzięki pamiątkom i zapiskom przechowywanym w wielkim drewnianym kufrze na kółkach, pojemnym jak potężna szafa, będącym ślubnym wianem Róży Malinowskiej (babki jednej z autorek, Joanny). Kufer ów był skarbnicą listów, kontraktów, rachunków, świadectw szkolnych, spisów wypraw ślubnych, korespondencji z bankami i urzędami, gazet, fotografii, kopii wierszy, przepisów kulinarnych i Bóg wie, czego jeszcze – dzięki kufrowi wszystkie te autentyczne szpargały przetrwały przeprowadzki, podróże i zawieruchy wojenne, a autorki postanowiły wykorzystać je w swojej książce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lata, w których osadzona jest „Marianna i róże” to schyłek XIX wieku, okres burzliwych powstań narodowych (listopadowe i styczniowe), kryzysu politycznego i gospodarczego, a z drugiej strony to również czas wzrostu świadomości narodowej (kiedy to m. in. Ziemiaństwo wielkopolskie zakończyło wieloletni proces wyzbywania się swych ojcowizn na rzecz Komisji Kolonizacyjnej niemieckiego zaborcy) oraz poczucia solidarności i patriotyzmu obywateli - to czasy bardzo trudne, w których przyszło żyć bohaterom książki, która nie tylko opisuje wielkie wydarzenia z naszej historii, ale przede wszystkim zapoznaje nas z codziennym życiem w wielkopolskim dworku ziemiańskim sprzed ponad 100 lat, z radościami i troskami. To niesamowite uczucie, uczestniczyć w tamtych zdarzeniach z dzisiejszej pespektywy – szacunek i respekt budzą pracowitość, uczciwość, prawość i patriotyzm bohaterów – wartości w prawdziwym tego słowa znaczeniu, dzisiaj jak gdyby zdewaluowane, inaczej przez większość pojmowane, choć znaczące przecież to samo, co znaczyły 100 lat temu. Co w książce urzeka i co trzeba oddać paniom Fedorowicz i Konopińskiej to to, że mimo iż jest ona swoistym kompendium wiedzy historycznej, obyczajowej, politycznej i gospodarczej, to jest to lektura porywająca i z całą pewnością godna Wam polecenia, nie tylko tym czytelnikom pochodzącym z Wielkopolski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Marianna i róże” to moja sentymentalna podróż do dawnej Wielkopolski. To dla mnie książka bardzo ważna – dzięki niej – mimo, że moja rodzina nie ma jakichś wielkich historycznych tradycji – nawiązałam kontakt z baaardzo dawno nie widzianą kuzynką mojej mamy, która - jak się okazało – jest w posiadaniu kilku bardzo cennych dla mnie pamiątek rodzinnych – pożółkłych fotografii, książeczki wojskowej pradziadka Walentego z czasów I wojny światowej i kilku innych „papierów”. Mam zamiar pokazać moim córkom kawał rodzinnej historii, która w większości jest zagadką również dla mnie, a przy okazji ocalić od zapomnienia to wszystko, co jeszcze w pamięci niektórych ludzi żyje ... - nie, nie napiszę książki, nie mam daru do tego, ale wspólnie z dziewczynkami zrobię album ze zeskanowanymi pamiątkami i fotografiami (o oryginałach mogę jedynie pomarzyć) i dam mojej mamie w prezencie...&lt;br /&gt;Moja ocena: 6/6&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Autor:Janina Fedorowicz , Joanna Konopińska&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Wydawnictwo:Zysk i S-ka , Grudzień 2008&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;ISBN:978-83-7506-232-8&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Liczba stron:480&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Wymiary:155 x 235 mm&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-3375370701933170653?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/3375370701933170653/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/marianna-i-roze-janina-fedorowicz.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3375370701933170653'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3375370701933170653'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/10/marianna-i-roze-janina-fedorowicz.html' title='Marianna i róże - Janina Fedorowicz, Joanna Konopińska'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsPYNo7t0_I/AAAAAAAAAh8/1PUCNxJumZs/s72-c/0f4476d6d48b0d2a21437372c3d06489.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-4862340535414984074</id><published>2009-09-30T20:12:00.011+02:00</published><updated>2009-10-22T08:37:33.845+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Elżbieta Cherezińska'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><title type='text'>Saga Sigrun - Elżbieta Cherezińska</title><content type='html'>&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 206px; FLOAT: left; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5387334892573514354" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsOoip3pWnI/AAAAAAAAAhs/8a5AyID1EFE/s320/Saga-Sigrun_Elzbieta-Cherezinska,images_big,23,978-83-7506-351-6.jpg" /&gt;Uwielbiam Skandynawię – począwszy od pełnych uroku i pewnej surowości krajobrazów, poprzez muzykę, charakterystyczny skandynawski styl urządzania domów na literaturze kończąc. Gdy słyszę: Szwecja, Norwegia czy Finlandia, to zawsze moje myśli są koloru białego, krążą nad morską taflą albo nad niezmierzonymi ciemnymi lasami, i zawsze spodziewam się czegoś pięknego. Ale jak odnieść się do czegoś, co jest skandynawskie na wskroś w swoim charakterze, ale stworzone zostało przez … Polkę? Kochani - „Saga Sigrun” stanowiąca pierwszą część cyklu „Północna droga”, napisana przez Elżbietę Cherezińską to – nie waham się użyć takiego określenia i podpisuję się pod nim obiema rękami i nogami - literatura na miarę noblowskiej „Krystyny córki Lawransa” autorstwa norweskiej pisarki Sigrid Undset Nie da się nie porównywać obydwu książek, tak wiele mają wspólnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po raz pierwszy o „Sadze Sigrun” usłyszałam kilka tygodni temu od &lt;a href="http://brulionbeel.blox.pl/html"&gt;Be.el &lt;/a&gt;podczas naszego literacko – rodzinnego spotkania przy herbatce w moim ogrodzie – możecie sobie wyobrazić nasze szalejące maluchy, korzystające z nieograniczonej wprost swobody, gdy matki zagadają się o książkach – moja 2-letnia Klara zjeżdżała ze zjeżdżalni głową w dół, a 4-letni Tomcio Be.el usiłował nauczyć Klarę i Mikołajka (też 2 latka) po tej zjeżdżalni zbiegać (!!!!!!!!!). Na szczęście w porę te ekscesy naszych pociech zauważyłyśmy i nic strasznego się nie stało. Ale „Saga Sigrun” już wtedy zrobiła na mnie ooogrooomne wrażenie. Tak więc biorąc książkę do ręki, w zasadzie wiedziałam, co mnie czeka. Czytelnicza uczta to mało powiedziane – (Olga Tokarczukl powiedziała o tej powieści, że „to hipnotyczna uczta czytelnicza” – i jest to moi drodzy święta prawda. Książka bowiem hipnotyzuje czytelnika i mnie też to spotkało. Dzisiaj, po lekturze „Sagi…” słów mi brakuje, żeby wyrazić swój zachwyt. Czytając miałam wrażenie, że tonę w klimacie powieściowej X. wiecznej Norwegii, że otacza mnie ta niesamowita aura prostego życia prostych ludzi, przepadłam na kilka wieczorów i chłonęłam ją całą sobą – nieśpiesznie, rozsmakowując się w powieści ze strony na stronę, przez kilka dni żyłam życiem Sigrun i jej męża Regina oraz ich dzieci Bjorna i Gudrun; żyłam życiem bohaterów powieści – pięknych, mądrych, walecznych, prawych i budzących szacunek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Elżbieta Cherezińska sprawiła swoją przepiękną prozą, że nie mogę przestać myśleć o bohaterach „Sagi…”, ba! - nie chcę przestać o nich myśleć – zastanawiam się, jakie byłyby ich dalsze losy, jak wyglądałby ich świat, gdybym to ja mogła dopisać ich dalszy ciąg. Wiecie, dlaczego tak się dzieje? Moja teza jest następująca: to za sprawą klimatu powieści - wywołuje ona tak niesamowity wpływ na czytelnika, tak wciąga w nurt swoich wydarzeń, że zapomina się o piciu i jedzeniu; średniowieczny pogański świat Wikingów jest przedstawiony tak, że człowiekowi aż żal, że nie żyje w tamtych czasach… Wszystko przedstawione tak pięknym językiem (a jest to rzecz, na którą jako filolog – wprawdzie germański, ale zawsze (ze specjalnością językoznawstwo) – zwracam zawsze szczególną uwagę), że czytanie to prawdziwa przyjemność. Nie wiem, jak autorka to robi, ale przedstawione przez nią wewnętrzne konflikty, wojny i ekspansja Wikingów w stronę Europy oraz zetknięcie dwóch kultur: pogańskiej i chrześcijańskiej, odmalowują się w wyobraźni jak realne obrazy namalowane ręką i pędzlem mistrza - i do tego wszystkiego ta miłość – wielka, bezgraniczna, ufna i wierna, z niesamowitą dawką subtelnej i zarazem dzikiej, szalonej i bezwstydnej erotyki – nie, no słów mi naprawdę brak. Kto nie czytał – niech czym prędzej po nią sięga. Do księgarń i bibliotek: biegiem marsz!!!! To książka taka, której nie można nie przeczytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze jedno - muszę to dodać, bo nie byłabym sobą - najlepsze w tym wszystkim jest to, że "Saga Sigrun" to pierwsza część cyklu - a to oznacza ni mniej, nie więcej, że będzie dalszy ciąg.&lt;br /&gt;Nie mogło być dla mnie lepszej wiadomości!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moja ocena: 6/6&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Autor:&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Elżbieta Cherezińska&lt;br /&gt;Wydawnictwo: Zysk i S-ka , Czerwiec 2009&lt;br /&gt;ISBN: 978-83-7506-351-6&lt;br /&gt;Liczba stron: 406&lt;br /&gt;Wymiary: 145 x 205 mm&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-4862340535414984074?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/4862340535414984074/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/saga-sigrun-elzbieta-cherezinska.html#comment-form' title='Komentarze (10)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/4862340535414984074'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/4862340535414984074'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/saga-sigrun-elzbieta-cherezinska.html' title='Saga Sigrun - Elżbieta Cherezińska'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsOoip3pWnI/AAAAAAAAAhs/8a5AyID1EFE/s72-c/Saga-Sigrun_Elzbieta-Cherezinska,images_big,23,978-83-7506-351-6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>10</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-1551854352496491447</id><published>2009-09-28T13:43:00.007+02:00</published><updated>2009-09-28T14:05:53.097+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wywiady z pisarzami'/><title type='text'>No, okejos, Panie Boże, w miarę było. Chodźmy. - O Andrzeja Stasiuka pogodzeniu z życiem</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Idę, będąc nieco gruby -&lt;/strong&gt; wklejam sobie fragmenty artukułu z gazety.pl, który w całości można przeczytać &lt;a href="http://wyborcza.pl/1,76842,7027784,Ide__bedac_nieco_gruby.html?as=1&amp;amp;ias=6&amp;amp;startsz=x"&gt;tu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Dorota Wodecka: Ale ma pan tu trawę!&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Andrzej Stasiuk&lt;/strong&gt;: Że niby zapuszczone obejście? Przestało mi się chcieć kosić w tym roku. Bo widzę, że wszyscy faceci na kuli ziemskiej odpalają kosiarki i koszą tę trawę po to, żeby ona była krótka jak w Austrii. W przyszłym roku kupię sobie dwie owce. Owce w odróżnieniu od kóz nie niszczą krzewów, tylko strzygą trawę. A jesienią po prostu je zjem, bo lubię baraninę. I tak co roku. Mam taką ideę powrotu - będę miał kosiarkę owczą i będę ją zjadał jesienią.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;A z sąsiadami jak pan żyje?&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;- Mamy wokół 17 hektarów, więc nie mamy sąsiadów. Ale we wsi to za wiejskiego matołka mnie mają. Co to nie sieje i nie zbiera, tylko książki pisze. Niepotrzebne rzeczy robi. Wyzwalam raczej czułość, może politowanie niż jakieś gorsze uczucia. Tak sobie wyobrażam. Nigdy mnie to zresztą nie interesowało specjalnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Jest pan już stąd?&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;- Nie.&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;To skąd?&lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znikąd. Z przeszłości. Ze wszystkich jej składników. Ze wsi, podróży, rodziny, ludzi, kobiet. Nie jestem z miejsca. Tutaj tylko mieszkam, świat zza kuchennego stołu oglądam. Ale nie ukrywam swojej wielkiej, młodzieńczej miłości do tych stron.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;A co znaczy, że jest pan wieśniakiem?&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Myślę poprzez wieś. Widzę poprzez wieś. Przez ten pejzaż. Miasto mi się wydaje w Polsce czymś umownym, wtórnym. Takim parkiem tematycznym pt. "Cywilizacja Europy Zachodniej". Nie mogę się pozbyć tego wrażenia. Z wyjątkiem Przemyśla, gdzie czas roztapia się i miesza ze światłem. Ostatnio wsiadłem w samochód i pojechałem tam. Myślałem o Schulzu. W tym świetle, w złuszczeniu murów, w meandrujących uliczkach jakby żywcem wlała się jego proza i tam zastygła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Mówią w okolicy, że do ludzi to pan nie jest.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- Nie jestem fanem spotykania ludzi, nie czuję takiego zobowiązania. Filozofia spotkania nigdy do mnie nie przemawiała. Czasami przez tygodnie nie spotykam nikogo poza Moniką i Tośką.Nie na darmo wyprowadziłem się tutaj. To nie jest fiu-bździu, że sobie chciałem pokowboić w Bieszczadach, tylko potrzebowałem samotności, żeby nie być rozpraszanym. Prawdziwa wolność jest samotnością. Bez poglądów, bez niczego. Pustka. I definiujesz swoją samotność wobec świata, wobec śmierci.Ja to lubię, tak jak niektórzy spełniają się w nieustannym kontakcie, w życiu w centrum, w rozmowie. Rozumiem ich, ale wolę spotykać myśl drugiego człowieka w jego dziele niż osobiście, że się tak wyrażę. Znam więcej książek niż ludzi i jest mi z tym dobrze.Ale pani tu o miłości przyjechała rozmawiać. I o kobietach. Ja nie wiem, czy jestem dobrym rozmówcą. Co to za facet?! 20 lat z jedną żoną, nie zdradza, nie pije tyle co kiedyś, nie ucieka z domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;Fajna jest?&lt;/strong&gt; (pytanie dotyczy forsy)&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;- Nigdy nie miałem pomysłu, żeby ją zarabiać. To się stało przy okazji.Długie lata żyliśmy z Moniką w dość malowniczej nędzy. Przez całe miesiące nie oglądaliśmy gotówki. We wszystkich okolicznych sklepach mieliśmy pozaciągane długi na jedzenie. Raz na miesiąc listonosz przynosił przekaz z "Tygodnika Powszechnego" albo z "Gazety Wyborczej" i wtedy się je spłacało.To była jednak malownicza nędza, którą romantycznie można wspominać. Nie miała wiele wspólnego z dotkliwością prawdziwej. Może czasami tylko, jak musieliśmy dzieci do szkoły wyprawić albo kiedy nie było na buty, a trzeba było jechać do większego miasta. Bo do Gorlic to się w gumofilcach jechało.Byliśmy młodzi, mieliśmy mnóstwo zajęć, pisaliśmy książki, i ta nędza była niewygodą, ale też smakiem życia. Nigdy nie przyszedł Monice do głowy pomysł, że mam pójść do pracy i zarabiać pieniądze. Masz pisać - powtarzała. Nasza nędza była ceną wolności. Nie byliśmy w nią uwikłani, osadzeni, bez wyjścia. Nie wstawaliśmy, myśląc, że jesteśmy nędzarzami, i nie kładliśmy się spać z taką myślą. Ta bieda nie była też tak dotkliwa, bo świat nie atakował nas bogactwem i pokusą materialną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Teraz ta dotkliwość jest większa?&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;- Tak, bo teraz część nie ma tej kasy, a kiedyś wszyscy nie mieli. Ale dziś w jej braku najbardziej boli, że nie można mieć tego całego gówna, którego ludzie tak naprawdę nie potrzebują. Że nie mogą mieć tej przysłowiowej plazmy.W tym kraju nikt z głodu nie umiera, w jakichś Biedronkach żarcie jest tanie i tak naprawdę cierpienie nędzy czy biedy jest skłamane. Nie mówię o skrajnych przypadkach bezrobotnych, niezaradnych, wyrzuconych na margines, ale o powszechnym jej odczuwaniu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;A jakie kobiety są ładne?&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;- Kobiece. Duże. Nie znoszę chudych bab. Przecież cielesność nas w nich pociąga, ciepło, dotyk, a jak tu przytulić się do szkieletu?! Przepraszam, że tak mówię, ale współczesna kultura hodowli takich samych egzemplarzy to coś strasznego. Kobieta ma pierdolca, bo parę kilogramów więcej waży! To jest morderstwo na człowieku! Ludzie! Obsesja zdrowia i chudości! W Hamburgu poszedłem po południu na spacer do parku i myślałem, że mnie kurwa stratują. Nie było ani jednego spacerującego! Wszyscy w tych strojach, wszyscy chudzi jak kościotrupy i myślę: gdzie ja jestem!? Atak szkieletorów! A ja chciałem się przejść niespiesznie, wypiwszy piwo, będąc nieco grubym. Czułem się dyskryminowany. Poszedłem stamtąd. Dlaczego pani się śmieje?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Bo pan się naprawdę denerwuje.&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;- Bo to nie jest anegdota. To nieznośne uczucie, kiedy biegnie na ciebie tłum obsesjonatów, że będą nieśmiertelni! Że śmierć zabiegają. Ohydne. Gatunek ludzki całkiem stracił godność. Z własną śmiercią sobie nie potrafi poradzić. Zabiegać ją chce. Koniec człowieczeństwa! Ta cywilizacja zdrowia oraz nieśmiertelności jest cywilizacją śmierci. Bo nie potrafi podjąć wyzwania, nie potrafi podjąć tego ludzkiego wysiłku i spotkać się z prawdziwym przeznaczeniem. Zabiegamy się. A potem botoks sobie wstrzykniemy, kupimy nerkę od rozstrzelanego Chińczyka i wszczepimy. Nie ma heroizmu, nie ma ludzkiego losu, wszystko jest skłamane. Brniemy w totalne zafałszowanie. Cała kultura współczesna, popkultura też jest falsyfikowana, zbudowana na wartościach nieistniejących. Nie ma pomagać w egzystencji, nie ma nas określać, tylko jest wampiryczną instytucją, która wysysa z nas energię, by sama mogła zarabiać, powielać się, regenerować. Żeby istniała jako zombi.Nie znoszę nieautentyczności. I udawactwa, zwłaszcza kogoś mądrzejszego. To w dzisiejszych czasach staroświeckie podejście, bo udajemy bez przerwy. Ale stoi za nim niechęć do współczesności, która jest cywilizacją podróbek. I do kłamstwa, którego tyle jest w języku, w mowie, które nie jest lingwistycznym kłamstwem, tylko kłamstwem istnienia.Są zjawiska kompletnie skłamane, co do których mam pewność, że mogłoby ich nie być i światu by się nic nie stało.Kim pan pogardza?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(...)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak widzę, że baaardzo obszerne fragmenty tu sobie skopiowałam. Wygodna jestem i - gdyby mi się kiedyś zachciało wrócić do tego wywiadu, to żeby nie szukać...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-1551854352496491447?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/1551854352496491447/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/no-okejos-panie-boze-w-miare-byo.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/1551854352496491447'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/1551854352496491447'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/no-okejos-panie-boze-w-miare-byo.html' title='No, okejos, Panie Boże, w miarę było. Chodźmy. - O Andrzeja Stasiuka pogodzeniu z życiem'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-736692004786920852</id><published>2009-09-28T09:42:00.039+02:00</published><updated>2009-09-28T13:15:45.296+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kalendarze literackie'/><title type='text'>Kalendarzowy zawrót głowy</title><content type='html'>Zaczęłam wczoraj przeglądać przepastne - jak się okazało - zasoby niemieckiego Amazona. Celem moich poszukiwań były kalendarze, chciałam znaleźć coś związanego z literaturą. I wiecie? Oczopląsu dostałam. I palpitacji serca. I teraz chora jestem, bo nie wiem który wybrać. Mąż niedługo przyjeżdża i w ramach listopadowego prezentu imieninowego postanowił przywieźć mi z Niemiec kalendarz. Oczywiście ja, sfiksowana na punkcie książek, zaczęłam szukać tych o tematyce literackiej. Sami popatrzcie, co znalazłam . Dodam tylko, że nie wkleiłam wszystkich zdjęć, jakie znalazłam...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBsj3rwi4I/AAAAAAAAAhc/RBKfx_DEf68/s1600-h/51BKAM5%2Bw2L__SS400_.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386424517833821058" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBsj3rwi4I/AAAAAAAAAhc/RBKfx_DEf68/s320/51BKAM5%2Bw2L__SS400_.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBskI71mVI/AAAAAAAAAhk/Hy14COJcUl0/s1600-h/51QUkwZN6jL__SS400_.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386424522464663890" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBskI71mVI/AAAAAAAAAhk/Hy14COJcUl0/s320/51QUkwZN6jL__SS400_.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBsjgwjZzI/AAAAAAAAAhU/CQJ32jMxGzM/s1600-h/41XssYMp01L__SS500_jpg.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386424511679915826" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBsjgwjZzI/AAAAAAAAAhU/CQJ32jMxGzM/s320/41XssYMp01L__SS500_jpg.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBsjaEWcGI/AAAAAAAAAhM/zcjw11HQLnU/s1600-h/51gkNceyxXL__SS500_.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386424509883904098" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBsjaEWcGI/AAAAAAAAAhM/zcjw11HQLnU/s320/51gkNceyxXL__SS500_.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Np. na rok 2010 juz po raz piąty ukaże się literacki kalendarz "O psach". Z okładki uśmiecha się do wielbicieli literatury i psów Cornelia Funke ze swoją suką Luną, rozpoczynając tym samym serię zdjęć współczesnych niemieckich pisarzy, którzy jednocześnie są wielbicielami psów - Robert Gernhardt, Elfriede Jelinek, Loriot (Vicco von Bülow) i Martin Walser. Każdy tydzień na osobnej stronie (kalendarz liczy ponad 50 stron), w każdym tygodniu coś intersującego: Paul Auster ogłasza psa równego bogom, Margaret Atwood opowiada o bojaźliwym piesku, u Heinricha Bölla pewien hycel wyznaje, że ma bardzo miękkie serce. Oprócz tego opowiadania wielu innych, wielkich literatury na tematy pieskie i nie tylko. Wymowę tekstów podkreślają reprodukcje obrazów ze wszystkich epok oraz fotografie, które nadają im (tzn. tekstom) kolorytu i smaczku. Kalendarz jest niesamowity: wart obejrzenia, poczytania, zakochania się w nim i przede wszystkim wart jest kupienia. Poniżej okładka i kilka stron ze środka. Mnie podoba się bardzo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBrcXg5TfI/AAAAAAAAAgc/-l20Rk7QUQs/s1600-h/51-oeKZkewL__SL500_AA240_jpg.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 240px; HEIGHT: 240px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386423289427611122" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBrcXg5TfI/AAAAAAAAAgc/-l20Rk7QUQs/s320/51-oeKZkewL__SL500_AA240_jpg.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBrdms1O1I/AAAAAAAAAg8/_xsela7g3Eo/s1600-h/c9fd017b42a0e1e17e952210_L.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 226px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386423310684076882" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBrdms1O1I/AAAAAAAAAg8/_xsela7g3Eo/s320/c9fd017b42a0e1e17e952210_L.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBsi6wEQuI/AAAAAAAAAhE/HcI3A92lfuE/s1600-h/d788017b42a0f1e17e952210_L.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 226px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386424501477327586" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBsi6wEQuI/AAAAAAAAAhE/HcI3A92lfuE/s320/d788017b42a0f1e17e952210_L.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBrdNdaVhI/AAAAAAAAAgs/dX3IHzu8D5Q/s1600-h/0061017b42a002e17e952210_L.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 226px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386423303908513298" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBrdNdaVhI/AAAAAAAAAgs/dX3IHzu8D5Q/s320/0061017b42a002e17e952210_L.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBrdWkGMNI/AAAAAAAAAg0/XzQ8yLemx5I/s1600-h/bb58017b42a0e1e17e952210_L.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 226px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386423306352472274" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBrdWkGMNI/AAAAAAAAAg0/XzQ8yLemx5I/s320/bb58017b42a0e1e17e952210_L.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Gdzie na świecie jest więcej pisarzy, myślicieli i artystów, jeśli nie nad Morzem Bałtyckim - od Szlezwiku - Holsztyna aż po Usedom przy granicy polsko-niemieckiej? W Usedom żyła Carola Stern, a do wielkich piszących, którzy tam gościli należeli m.in. Maxim Gorki, Victor Klemperer, malarze Feininger i George Grosz. Na wybrzeżu tworzył też Gerhart Hauptmann, Selma Lagerlöf otrzymała Doktorat honoris causa miasta Greifswald, a Kafka zażywał kąpieli w Graal-Müritz. Z literackiego domu Uwe Johnsona w Klützer Winkel jest bardzo blisko do Lübecki, do Buddenbrooków Thomasa Manna. Dalsze tropy literackie prowadzą plażą w górę, w kierunku Fehrman - śladami między innymi Wolfa-Dietricha Schnurre'a.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBrGDzwTTI/AAAAAAAAAgM/9fdUkB1-bxc/s1600-h/412CP8h-CWL__SS500_.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386422906180881714" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBrGDzwTTI/AAAAAAAAAgM/9fdUkB1-bxc/s320/412CP8h-CWL__SS500_.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBrcmqHevI/AAAAAAAAAgk/x53KShxKCRk/s1600-h/413j3uB4xJL__SS500_.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386423293492820722" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBrcmqHevI/AAAAAAAAAgk/x53KShxKCRk/s320/413j3uB4xJL__SS500_.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBrGWHnxmI/AAAAAAAAAgU/NbyqUNnY96M/s1600-h/412fmzWOU1L__SS500_.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386422911096047202" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBrGWHnxmI/AAAAAAAAAgU/NbyqUNnY96M/s320/412fmzWOU1L__SS500_.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBrFdLUqHI/AAAAAAAAAf0/_9FtdOPNML4/s1600-h/61oIprmE10L__SL500_AA240_.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 240px; HEIGHT: 240px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386422895810750578" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBrFdLUqHI/AAAAAAAAAf0/_9FtdOPNML4/s320/61oIprmE10L__SL500_AA240_.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBqyrU6UrI/AAAAAAAAAfs/5spvCXjEbOs/s1600-h/51Z4wzPahuL__SS500_.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386422573191549618" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBqyrU6UrI/AAAAAAAAAfs/5spvCXjEbOs/s320/51Z4wzPahuL__SS500_.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386422550534756962" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBqxW7HGmI/AAAAAAAAAfM/3qIwIAOkQLY/s320/41XYo-ppkIL__SS500_.jpg" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pożej kilka propozycji dla wielbicieli literckiego podróżowania - przepiękne miejsca związane z pisarzami:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;1. Sagi, podania i legendy z dalekiej północy&lt;/div&gt;&lt;div&gt;2. Praga Kafki&lt;/div&gt;&lt;div&gt;3.Literacka Rosja: z cytatami wielkich mistrzów literatury &lt;/div&gt;&lt;div&gt;4. Włochy Goethego&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBqxjXt4KI/AAAAAAAAAfU/oBVMJeEkN3g/s1600-h/41z0swbP7LL__SS500_.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386422553875964066" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBqxjXt4KI/AAAAAAAAAfU/oBVMJeEkN3g/s320/41z0swbP7LL__SS500_.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBqyTwArCI/AAAAAAAAAfk/rjqnu2sBisM/s1600-h/51iJQJsYRPL__SS500_.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386422566862760994" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBqyTwArCI/AAAAAAAAAfk/rjqnu2sBisM/s320/51iJQJsYRPL__SS500_.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBpR_nBDzI/AAAAAAAAAe8/1MniEBG8Qlk/s1600-h/41rRzIsDXOL__SS500_.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386420912188886834" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBpR_nBDzI/AAAAAAAAAe8/1MniEBG8Qlk/s320/41rRzIsDXOL__SS500_.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBpQ7VtFpI/AAAAAAAAAek/DS2G4-3BqA4/s1600-h/41InZlJ1fCL__SS500_.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386420893862663826" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBpQ7VtFpI/AAAAAAAAAek/DS2G4-3BqA4/s320/41InZlJ1fCL__SS500_.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBpRaAMdrI/AAAAAAAAAe0/rjtbNY_wXxQ/s1600-h/41otmdcAZNL__SS500_.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386420902093944498" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBpRaAMdrI/AAAAAAAAAe0/rjtbNY_wXxQ/s320/41otmdcAZNL__SS500_.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBpRF1Z5sI/AAAAAAAAAes/rcYlPniGNpk/s1600-h/41jHjUkEDcL__SS500_.jpg"&gt;&lt;img style="WIDTH: 320px; HEIGHT: 320px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386420896679978690" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBpRF1Z5sI/AAAAAAAAAes/rcYlPniGNpk/s320/41jHjUkEDcL__SS500_.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div&gt;Piękne, prawda? Też jesteście chorzy na kalendarze związane z literaturą? Sama nie wiem, który mam wybrać:-)&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-736692004786920852?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/736692004786920852/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/kalendarzowy-zawrot-gowy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/736692004786920852'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/736692004786920852'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/kalendarzowy-zawrot-gowy.html' title='Kalendarzowy zawrót głowy'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SsBsj3rwi4I/AAAAAAAAAhc/RBKfx_DEf68/s72-c/51BKAM5%2Bw2L__SS400_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-8769006389258440077</id><published>2009-09-27T23:17:00.003+02:00</published><updated>2009-09-27T23:25:43.924+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do śmiechu'/><title type='text'>Ogłoszenie drobne: SPRZEDAM FACETA...</title><content type='html'>Data pierwszej rejestracji: wrzesień 1966 r.&lt;br /&gt;Egzemplarz okazowy, duże gabaryty.&lt;br /&gt;Tył lekko zgarbiony.&lt;br /&gt;Poduszka powietrzna z przodu.&lt;br /&gt;Ropniak.&lt;br /&gt;Możliwość jazdy na gazie, wrażliwy na pedały.&lt;br /&gt;Drążek ergonomiczny, położony centralnie - prawie niewidoczny.&lt;br /&gt;Najlepiej posuwa na obwodnicach, na trasie bierze wszystko jak leci.&lt;br /&gt;UWAGA!!! Porządnie stuknięty!&lt;br /&gt;Dużo pali, czasem ma problemy z wtryskiem.&lt;br /&gt;Niemiłosiernie smrodzi z tylnej rury.&lt;br /&gt;Zapas gum GRATIS!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Babeczki, któraś zainteresowana? Polecam gorąco - choć z góry zaznaczam, trzeba będzie trochę zainwestować w mały remoncik...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dowcip - jak zwykle zresztą - dostałam od mojej siostry, drugiej, tej co to tak ja teraz, w Polsce. I jak tu się takim fajnym dowcipem z Wami nie podzielić??? No jak???&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-8769006389258440077?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/8769006389258440077/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/ogoszenie-drobne-sprzedam-faceta.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/8769006389258440077'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/8769006389258440077'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/ogoszenie-drobne-sprzedam-faceta.html' title='Ogłoszenie drobne: SPRZEDAM FACETA...'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-3495252948928904956</id><published>2009-09-27T12:55:00.008+02:00</published><updated>2009-09-27T13:13:03.272+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Józef hr. Potocki'/><title type='text'>Notatki myśliwskie z Afryki - Józef hr. Potocki</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sr9GXec5R1I/AAAAAAAAAb0/MK1xvb7NQ-8/s1600-h/606198cfa834ce871c534e5c2eb6a6ed.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 136px; FLOAT: right; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5386101048483596114" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sr9GXec5R1I/AAAAAAAAAb0/MK1xvb7NQ-8/s200/606198cfa834ce871c534e5c2eb6a6ed.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; „Kto pragnie wrażeń, kto chce użyć myśliwskiej rozkoszy, kto chce poznać świat takim, jakim stworzył go Bóg, a ludzie jeszcze nie zepsuli, ten w czasach dzisiejszych nie zadowoli się podróżą, lecz szuka wyprawy” [1]&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;„Notatki myśliwskie z Afryki” z serii PODRÓŻE RETRO to moje pierwsze spotkanie z Józefem hr. Potockim. Muszę przyznać, że spotkanie bardzo udane i owocne, takie jak lubię – z bardzo interesującym człowiekiem, który ma do opowiedzenia mnóstwo ciekawych rzeczy, często zabawnych, często mrożących krew w żyłach – doskonale podana czytelnikowi do smakowania wyprawa hrabiego Potockiego i jego towarzyszy do Somalilandu na wschodnim wybrzeżu Afryki (którą odbył w czasie od grudnia 1895 r. do marca 1896). „Książka – perełka”, tak bym ją określiła, bo jest opowieścią o Afryce, jakiej już dziś nie ma, o przyrodzie, którą zniszczył postęp naszej cywilizacji i o zwierzętach, które albo są objęte ścisła ochroną, albo wyginęły z ręki człowieka, albo w skutek zagrabiania terenów ich naturalnego występowania (nie bez znaczenia na dzisiejszy obraz Afryki był też rozwój przemysłu, infrastruktury i turystyki).&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;„Notatki myśliwskie...” to barwna relacja z podróży w głąb Somalii, która okazała się tym większym sukcesem, że wielu poprzedników hrabiego podobne wyprawy kończyło fiaskiem: albo byli z różnych względów zmuszeni wracać z wyprawy, albo „życiem przypłacali swe śmiałe przedsięwzięcia”. Kilka miesięcy spędzonych na „czarnym lądzie” to ciągła podróż karawaną, wieczne zwijanie i rozbijanie namiotowych obozów, to ciągła troska o żywność i wodę, o zdrowie i życie własne i współtowarzyszy, ale i wielka przygoda – bo przecież po to oraz po wielkie odkrycia nasz śmiałek na tę wyprawę się wybrał.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W swojej relacji z wyprawy (książka ma charakter swoistego dziennika z podróży) hrabia użył pięknego, z najwyższej półki, języka polskiego – opisana przez niego przyroda, polowania na grubego zwierza, dzikie, odludne i nieodkryte tereny – wszystko to staje przed oczyma, zupełnie jakbyśmy sami tam byli i widzieli to wszystko na własne oczy. Przyjemnie się czyta określenia i sformułowania w tekście, jakich dziś już mało kto używa. Dodatkowym atutem jest zilustrowanie niniejszego wydania „Notatek...” oryginalnymi obrazami z 1-szego wydania dzieła: łowieckie trofea, portrety rdzennych mieszkańców Afryki, mapy... No i całość wydana na kredowym papierze - dla mnie nie ma nic lepszego jak piękny język i piękne wydanie!&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Z całą pewnością są „Notatki myśliwskie z Afryki” czytelniczą gratką, nie tylko dla miłośników łowiectwa, nie tylko dla podróżników – dla każdego. Na mnie zrobiły ogromne wrażenie i przeniosły w inny, kolorowy świat – mimo że przedstawiony tylko za pomocą słów i obrazów w kolorze sepii... Pozwoliły mi na odbycie podróży, w jaką tak naprawdę już nikt inny - poza nami czytelnikami - nigdy się nie uda...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;[1] str. 259&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Notatki myśliwskie z Afryki&lt;br /&gt;Autor: &lt;span style="font-size:0;"&gt;Józef Potocki &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Wydawnictwo:Zysk i S-ka , Wrzesień 2009&lt;br /&gt;ISBN:978-83-7506-329-5&lt;br /&gt;Liczba stron:272&lt;br /&gt;Wymiary:145 x 215 mm&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-3495252948928904956?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/3495252948928904956/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/notatki-mysliwskie-z-afryki-jozef-hr.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3495252948928904956'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3495252948928904956'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/notatki-mysliwskie-z-afryki-jozef-hr.html' title='Notatki myśliwskie z Afryki - Józef hr. Potocki'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sr9GXec5R1I/AAAAAAAAAb0/MK1xvb7NQ-8/s72-c/606198cfa834ce871c534e5c2eb6a6ed.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-2081083359018605006</id><published>2009-09-23T08:26:00.012+02:00</published><updated>2009-09-23T08:40:45.567+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Konkursy'/><title type='text'>K O N K U R S</title><content type='html'>&lt;strong&gt;Ulubiona książka z dzieciństwa&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już pewnie wszyscy wiedzą o tym konkursie, wszyscy czytali zasady, ale molem książkowym jestem odkąd pamiętam, dzieciństwo moje, mojego rodzeństwa i moich dzieci to przede wszystkim książki, książki i jeszcze raz książki (takie, siakie i owakie), więc nie może zabraknąć mnie przy promowaniu tego konkursu - oczywiście sama ochoczo wezmę w nim udział. żek mam mnóstwo i na pewno będę miała ogromny problem z wytypowaniem tylko trzech tytułów. Zastanawianie się czas zacząć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasady konkursu - dla tych, którzy ich jeszcze u nikogo nie czytali - skopiowałam z blogu &lt;a href="http://slowemmalowane.blogspot.com/"&gt;Montgomerry.&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Allegro i &lt;a href="http://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/"&gt;Wydawnictwo Dwie Siostry &lt;/a&gt;ogranizują akcję, której celem jest wyłonienie ulubionej książki naszego dzieciństwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrana książka zostanie wydana w serii &lt;a href="http://www.wydawnictwodwiesiostry.pl/mistrzowie_ilustracji.html"&gt;Mistrzowie Ilustracji&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Powinna być to książka dla dzieci do lat 10.&lt;br /&gt;2. Głosy, w pierwszym etapie akcji, oddaje się do 15 października.Można oddawać głosy z uzasadnieniem ale nie trzeba.&lt;a href="http://allegro.pl/phorum/read.php?f=269&amp;amp;i=53878&amp;amp;t=53878"&gt;Tutaj oddajemy głosy.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;3. Spośród zgłoszonych książek do 30 października wybranych zostanie 5 propozycji, które faktycznie mogą zostać wydane nakładem Wydawnictwa Dwie Siostry.&lt;br /&gt;4. Od 30 października do 12 listopada będzie można oddawać głosy na jedną z pięciu wybranych propozycji już bez uzasadniania wyboru. Będzie to zwykłe głosowanie.&lt;br /&gt;5. Nagrodą główną jest komplet książek z serii Mistrzowie Ilustracji (9 tomów + jeden wyłoniony w konkursie).&lt;br /&gt;6.Nagroda przyznana zostanie Użytkownikowi, którego wypowiedź i uzasadnienie przedstawione w etapie pierwszym uznane zostanie przez Komisję za najciekawsze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-2081083359018605006?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/2081083359018605006/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/ulubiona-ksiazka-z-dziecinstwa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/2081083359018605006'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/2081083359018605006'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/ulubiona-ksiazka-z-dziecinstwa.html' title='K O N K U R S'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-1676512041115070028</id><published>2009-09-21T08:27:00.002+02:00</published><updated>2009-09-21T08:32:57.639+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Lisa Jewell'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><title type='text'>Ulica marzeń 31 - Lisa Jewell</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Srcc-eiE8RI/AAAAAAAAAaU/lQsNeqdjC2Q/s1600-h/b7b187f5da691d56a41a68c7d9d33b5b.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 141px; FLOAT: left; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5383803739218178322" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Srcc-eiE8RI/AAAAAAAAAaU/lQsNeqdjC2Q/s200/b7b187f5da691d56a41a68c7d9d33b5b.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Założę się, że gdyby tak zapytać każdego z Was, czy uważacie się za dobrych, wielkodusznych, cierpliwych i wyrozumiałych, to z pewnością wszyscy odpowiedzielibyście mi, że tacy właśnie jesteście. Że macie naprawdę wielkie serce, a samą dobroć już widać w Waszym spojrzeniu, po prostu bije Wam ona z oczu. Na pewno każdy chciałby taki być, wydaje mi się, że większość tak właśnie o sobie myśli, a już ze 100%-ą pewnością wszyscy chcieliby, żeby inni tak ich postrzegali. I nieważne, że nie zauważamy staruszka stojącego w autobusie , chorej sąsiadki, dziecka stojącego przed przejściem dla pieszych, w ulicznym korku – nie dość, że nie wpuszczamy innych kierowców przed siebie, to jeszcze sami patrzymy się wepchnąć przed nich. Oj, przykłady można by mnożyć bez końca na tę naszą dobroć i wrażliwość wobec drugiego człowieka, na nasze wzajemne traktowanie, na to jakimi ludźmi jesteśmy naprawdę.&lt;/span&gt; &lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Co ma na celu ten przydługi wstęp? Naprowadzenie Was na nową książkę Lisy Jewell „Ulica Marzeń 31”. Książkę o dobrym człowieku, dla którego ważne sprawy to ludzie i ich marzenia. Z tego co wiem, autorka ma u nas (na całym świecie w ogóle) całą rzeszę swoich zagorzałych fanów, którzy z niecierpliwością oczekują na kolejną jej książkę. Ja nastawiona na jej lekturę byłam trochę sceptycznie – nie przepadam za współczesną prozą anglojęzyczną. A tu proszę – moje pierwsze z tą autorką spotkanie i to bardzo miłe – czyta się toto jak gdyby samo, ani się spostrzegłam, jak minęły mi dwa bardzo przyjemne wieczorki, podczas których poznałam Leah i Toby'ego Dobbsa oraz dziwnych lokatorów jego Domu Pawia przy ul. Marzeń 31. Toby to bardzo dobry człowiek, ale zaraz po ślubie, kilkanaście lat temu porzucony przez żonę, niespełniony poeta (pisze swoje wiersze do szuflady), Leah to dziewczyna mieszkająca naprzeciwko „Domu Pawia” od trzech lat, a mimo to nie znająca ani ekscentrycznego Toby'ego ani innych mieszkańców, ba! - oni sami poza tym jak mają na imię, niewiele o sobie wiedzą. Przypadek, a właściwie przypadkowa śmierć jednego z lokatorów, 97-letniego Gusa sprawia, że Leah i Toby poznają się i to właśnie sprawia, że nawiązuje się między nimi niewidzialna nić porozumienia. Przez 3 lata nie zamieniają ze sobą słowa, a tu nagle okazuje się, że potrafią wspólnie spędzać czas i rozumieją się w pół słowa. Toby w pewnym momencie rozważa podjęcie bardzo ważnych decyzji w swoim życiu, zastanawia się, czy za spadek zostawiony mu przez Gusa nie wyremontować domu i nie sprzedać go, ale wtedy musiałby pozbawić dachu nad głową swoich lokatorów – zaprosił ich kiedyś, wiele lat temu, do wspólnego mieszkania – przez te wszystkie lata nie wymagał od nich regularnego płacenia czynszu, bo mieli swoje marzenia i to było dla Tobby'ego najważniejsze. Tylko, że Toby też ma marzenia. Uświadomi mu to i pomoże w tym Leah - w jaki sposób, musicie się przekonać sami. Czytając „Ulicę marzeń 31” pomyślałam sobie tylko, że zawsze warto mieć marzenia i nigdy, ale to nigdy nie można rezygnować z dążenia do realizcji tych marzeń. I że zawsze warto szukać szczęścia, albo że to fajnie, jeśli to szczęście samo nas znajdzie. Ot, takie tam dyrdymałki. I mimo, że zakończenie książki było dla mnie jasne od mniej więcej połowy, chciałam ją przeczytać, żeby się przekonać, czy rzeczywiście miałam rację. Lektura bardzo przyjemna, w sam raz na weekendowy odpoczynek.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;Autor: Jewell Lisa&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;Wydawca: Zysk i S-ka Wydawnictwo&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;Liczba stron: 412&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;Numer wydania: I&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;Data premiery:2009-09-08&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;Tłumaczenie: Mackiewicz Anna&lt;br /&gt;Język wydania: polski&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;Oprawa: Miękka&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-1676512041115070028?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/1676512041115070028/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/ulica-marzen-31-lisa-jewell.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/1676512041115070028'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/1676512041115070028'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/ulica-marzen-31-lisa-jewell.html' title='Ulica marzeń 31 - Lisa Jewell'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Srcc-eiE8RI/AAAAAAAAAaU/lQsNeqdjC2Q/s72-c/b7b187f5da691d56a41a68c7d9d33b5b.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-7942093279721354412</id><published>2009-09-09T20:41:00.006+02:00</published><updated>2009-09-09T20:58:38.082+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Do śmiechu'/><title type='text'>Słuchajcie, słuchajcie...</title><content type='html'>... dziś w nocy przylatuje ufo i porywa najpiękniejsze kobiety. Wiem to na pewno. Ale Wy się nie bójcie niczego, nie lękajcie się porwania i śpijcie spokojnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja piszę, żeby się pożegnać...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-7942093279721354412?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/7942093279721354412/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/suchajcie-suchajcie.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/7942093279721354412'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/7942093279721354412'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/suchajcie-suchajcie.html' title='Słuchajcie, słuchajcie...'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-720063389328253089</id><published>2009-09-09T10:36:00.002+02:00</published><updated>2009-09-09T10:41:50.167+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Henning Mankell'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><title type='text'>O krok - Henning Mankell</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SqdqIqWxwbI/AAAAAAAAAaE/JTR-TvY7VDY/s1600-h/o+krok.jpg"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 124px; FLOAT: right; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5379384976958669234" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SqdqIqWxwbI/AAAAAAAAAaE/JTR-TvY7VDY/s200/o+krok.jpg" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt; LUBIĘ CZYTAĆ Mankella. W zasadzie nie miałam w planie przeczytania „O krok” (jeszcze nie teraz), polowałam raczej na „Białą lwicę” - mój wrodzony i do bólu upierdliwy praktycyzm dyktował mi zdobycie jej, aby „zatańczyć jedną dupą na dwóch weselach” - przeczytać kolejną książkę ulubionego autora, ale taką, żeby się jeszcze do któregoś wyzwania nadała. „Białej lwicy” moja gminna biblioteka w swoich zbiorach nie posiada, zaczytana siostra również, a w „Dedalusie” udało mi się kilka tygodni temu upolować „O krok”(wraz z innymi smacznymi kąskami) za całe 5 zł. Nie było więc sensu odkładać jej na później, tym bardziej że do „Kolorowego wyzwania” udało mi się przeczytać 4 inne książki.. Na początku września z angielskich wojaży wróciła moja Najstarsza i po „Mężczyźnie, który się uśmiechał” zaraz chwyciła „Psy z Rygi” - ja zaczęłam rzeczoną już „O krok” - w miniony weekend siedziałyśmy sobie popołudniami na zacienionym tarasie, a wieczorem w łóżku oparte na ogromnych poduchach, czytając długo w noc. Wiecie jak takie coś cieszy?&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;A więc Mankell i jego kolejny Wallander – glina z ogromnym doświadczeniem życiowym i zawodowym - czy jest ktoś, kto tak jak my nie czytał całego Mankella i dopiero poznaje to, czym wszyscy już zdążyli się zachwycić i zaczytać? Wiem, że nie jestem pierwszą ani też ostatnią zachwyconą, wiem, że przede mną wielu Mankella przeczytało i wielu uczyni to po mnie – fenomen jego pisarstwa trwa i na pewno będzie trwał bardzo długo. Opisuje tragedie i przestępstwa w taki sposób, że człowiekowi włos się na głowie jeży, czasami z niesmakiem albo z obrzydzeniem skrzywia się twarz, a myśli zaprząta myśl, jak można wpaść na taki pomysł, co musi się wydarzyć, aby człowiek był zdolny do popełnienia takiej zbrodni? Atmosfera jest gęsta i aż ocieka od czającego się wszędzie ZŁA, a Mankell dawkuje czytelnikowi nowe fakty, stopniowo wprowadzając go w tajniki pracy szwedzkiego policjanta. Pracy, która daje satysfakcję, ale w obliczu takich zbrodni jak tutaj wywołuje w policjantach uczucie bezsilności i zwątpienia, czy to, co robią tak naprawdę ma sens? &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Wallander jest jak tropiący pies – idzie po śladach, czuje przestępcę, czasami gubi trop, kręci się w kólko albo biegnie na oślep, aby w ślepym zaułku uderzyć głową w niewidzialny mur, aby na powrót wydostać się z niego i podchwycić nowy trop i iść dalej po nowych śladach. W „O krok” Wallander i jego współpracownicy pracują nad rozwikłaniem bardzo tajemniczego bestialskiego morderstwa trójki młodych ludzi oraz swego policyjnego kolegi Svedberga. W toku śledztwa okazuje się, że Svedberg skrywał skrzętnie swoje prawdziwe oblicze, a jego koledzy z policji tak naprawdę niewiele o nim wiedzieli. Czy obydwa morderstwa coś ze sobą łączy? Tylko dzięki ogromnemu samozaparciu, pracy „naokoło zegara” i przenikliwości umysłu Wallandera i jego zespołu udaje się w końcu (jakżeby inaczej?) rozwikłać skomplikowaną zagadkę i ująć mordercę, który okazuje się … No właśnie – kto chce wiedzieć, jakim człowiekiem okazuje się być morderca musi sam się o tym przekonać. Mogę tylko zapewnić, że warto, bo Mankell jak mało kto potrafi trzymać czytelnika w napięciu od pierwszej aż do ostatniej strony, a samo zakończenie – ech, dużo by opowiadać – na kilka stron przed końcem niby się już wie, kto zabił, ale jednoznacznie nie można tego powiedzieć, bo znając Mankella wszystko może przyjąć zupełnie niespodziewany obrót i pojawią się nowe fakty albo dowody. To w powieściach o Wallanderze lubię najbardziej - że są one nieprzewidywalne. Że są dla wymagających czytelników. Że prowadzone śledztwa toczą się powoli i dokładnie, że nie są „odbębnione” a na każdym kroku czuje się wielki profesjonalizm bohaterów. Powiem krótko – generalnie za kryminałami nie przepadam, ale Mankell pisze KRYMINAŁY, a nie kryminały, a jego Kurt Wallander to facet, który – mimo że ma do czynienia z parszywymi typami (co jeden to gorszy morderca), to mimo to jest „normalny” i taki, że się go lubi, że aż żal bierze, że w życiu mu się nie ułożyło, że jest sam, a na dodatek te jego ostatnie kłopoty ze zdrowiem (wędrujące w jego krwi białe wysepki cukru i wysokie nadciśnienie) – cholipcia, przecież Wallander to fikcja, a przeżywam, jakby to o kogoś żywego chodziło. Widzicie, co Mankell potrafi z czytelnikiem zrobić...z czytelniczką...&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-720063389328253089?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/720063389328253089/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/o-krok-henning-mankell.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/720063389328253089'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/720063389328253089'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/o-krok-henning-mankell.html' title='O krok - Henning Mankell'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SqdqIqWxwbI/AAAAAAAAAaE/JTR-TvY7VDY/s72-c/o+krok.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-8962823150840679660</id><published>2009-09-03T13:12:00.002+02:00</published><updated>2009-09-03T13:18:20.566+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codziennik'/><title type='text'>Plany ambitne bardzo lub trochę mniej na nadchodzącą jesień, zimę i wiosnę...</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Po fali letnich upałów powoli wracam do życia. Zaczyna się mój czas : jesienno – zimowo – wiosenny. Nie przepadam za latem, za temperaturą oscylującą w granicach 30 stopni (i więcej) . Nigdy nie jestem opalona na czekoladowy brąz i nie lubię leżeć na plaży. Męczy mnie takie coś jak diabli. Oooo – przejechać 30 km rowerem, wspiąć się na szczyt góry albo zwiedzić sporą zabytkową część jakiegoś miasta – uwielbiam. Z reguły nigdy nie wyjeżdżam na letnie urlopy – jeśli już, to blisko, szybko, na krótko (kilka godzin, góra 1 cały dzień; na szczęście nasze auto ma klimatyzację, inaczej nie mogłabym w lecie nigdzie się poruszać) - za to z ogromnym uwielbieniem wypadamy całą rodziną w zimie na narty, tak więc moje urlopowe atrakcje (takie prawdziwe) dopiero przede mną w styczniu albo w lutym, bo mój sierpniowy urlop to taki z musu był – szanowny Małżonek musiał wracać do Niemiec, a żłobek w sierpniu nieczynny.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Tak więc teraz jest mój czas. Z umiarkowanymi temperaturami, z deszczową pogodą, a później ze śniegiem, czas kiedy po wakacyjno – letnich szaleństwach wszystko wraca do normy. Z mniejszą ilością kawy pobudzającej do czegokolwiek i ze zwiększoną dawką herbaty waniliowej i karmelowo – śmietankowej. Z ogromną energią do życia „samą z siebie”. Z przytulnymi, ciepłymi popołudniami, spędzanymi na czytaniu albo innych przyjemnościach. W tej chwili energia mnie rozpiera i 1000 różnych myśli kłębi się w mojej głowie, 1000 pomysłów, z których każdy wart jest zrealizowania. Na razie, póki co – zacznę raczej skromnie... ale z zakasanymi rękawami. Jestem przekonana, że jak te moje zamiary upublicznię, to będzie lepsza mobilizacja. Zatem...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;… po pierwsze chciałabym zorganizować w mojej wsi DKK (Dyskusyjny Klub Książki). Pomysłem tym zainspirował mnie kilka tygodni temu &lt;/span&gt;&lt;a href="http://bazyl3.blogspot.com/2009/05/akt-stworzenia-dkk.html"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Bazyl&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt; – muszę się dowiedzieć, jak jemu idzie realizacja i czy jego klub powiększył się o nowych członków. Do tej pory niczego nie zaczynałam, przypuszczam że odzew byłby niewielki ze względu na natłok letnich prac w polu i urlopowe wyjazdy. Na moim rodzimym gruncie byłoby kilka osób zainteresowanych, kilka pań z naszego KGW (już z nimi rozmawiałam i wyraziły chęć), moja Najstarsza również (zobowiązała się wywiedzieć w środowisku swoich znajomych, kto do gatunku „czytatych” należy) – tak więc jeszcze w tym tygodniu wysyłam zgłoszenie do Instytutu Książki.&lt;/span&gt; Mo&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;że uda mi się zarazić innych moją czytelniczą pasją??? Bardzo bym tego chciała...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;… po drugie mam zamiar namówić Lucynę (przewodniczącą koła) i Marylkę (żonę sołtysa) na wspólne wypady na basen co sobotę i niedzielę (rychło rano, jak to się u nas mówi). A przykład – wiadomo – idzie z góry. Moja siostra już została zmobilizowana i dwa razy na basenie byłyśmy (od 1999 do 2006 mieszkaliśmy z mężem w Niemczech. W czasie od pierwszego maja do ostatniego sierpnia jeździłam codziennie przed pracą o godz. 6.00 na pobliski odkryty basen (podgrzewany) i przepływałam sobie 1 km – niezależnie od pogody - kondycja i sylwetka na piątkę z plusem, czas przywrócić stare dobre nawyki na powrót do życia, zwłaszcza, że od urodzenia Najmłodszej jakoś tak „rozlazłam się”. Po głowie jeszcze mi chodzi Nordic walking – kolejny projekt do wprowadzenia w mojej ogarniętej marazmem wiosce, a miejsc i dróg do spacerowania z kijkami u nas pod dostatkiem. A może jeszcze zaprzyjaźniony i sprawujący opiekę nad naszą świetlicą Dom Kultury z pobliskiego miasteczka będzie nam przysyłał raz w tygodniu panią, która poprowadziłaby zajęcia z aerobicu? Coś musi się udać, nie wierzę, że nic nie zrealizujemy. Zresztą – ja zobowiązuję się, że będę „kołem napędowym” - jak wejdę w tryby, to nie ma zmiłuj, nie ma „a co ludzie powiedzą”, nie ma „głupio wyglądamy”, nie ma „nie chce mi się”. Musi się udać!!! Musi się chcieć!!! Proszę, trzymajcie kciuki za powodzenie akcji:-)&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-8962823150840679660?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/8962823150840679660/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/plany-ambitne-bardzo-lub-troche-mniej.html#comment-form' title='Komentarze (17)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/8962823150840679660'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/8962823150840679660'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/plany-ambitne-bardzo-lub-troche-mniej.html' title='Plany ambitne bardzo lub trochę mniej na nadchodzącą jesień, zimę i wiosnę...'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><thr:total>17</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-7838189616782663167</id><published>2009-09-02T10:57:00.005+02:00</published><updated>2009-09-02T11:16:44.356+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kolorowe Czytanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wyzwania czytelnicze'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Isabel Allende'/><title type='text'>Portret w sepii - Isabel Allende</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sp40P_6EysI/AAAAAAAAAYc/KihezSs6F4M/s1600-h/58f23c5eea4e6386f17e88cdc884928f.jpg"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 126px; FLOAT: left; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376792454584650434" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sp40P_6EysI/AAAAAAAAAYc/KihezSs6F4M/s200/58f23c5eea4e6386f17e88cdc884928f.jpg" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;strong&gt;„Portret w sepii”&lt;/strong&gt; to już moja ostatnia książka, którą przeczytałam na okoliczność „Kolorowego czytania”. Zakochałam się w Allende i jej „Córce fortuny” kilka miesięcy temu, chyba w styczniu (albo w lutym? Zresztą nieważne...) Połknęłam bakcyla czytania chilijskiej literatury kobiecej (???????????) firmowanej nazwiskiem tej pisarki - faktem tutaj niezmiennym i niepodważalnym było, jest i będzie, że powieści Allende to te z gatunku moich ulubionych - czy mówiłam już, że kocham powieści historyczne??? Czy widzicie ten uśmiech i wyraz zadowolenia na mojej twarzy? Na pewno i Wy odczuwacie ten specjalny „czytelniczy” dreszczyk emocji, gdy sięgacie po kolejną książkę ulubionego pisarza i cieszycie się na przyjemność czytania. (Dygresja: mój nauczyciel historii w szkole podstawowej, pan H., gdy zapomniał przygotować pytania na zapowiedziany sprawdzian i przekładał go nam na następną lekcję, zwykł mawiać w takich sytuacjach: „-Nie martwcie się, Żuczki – oczekiwanie na przyjemność jest większą przyjemnością niż sama przyjemność”). Tak więc przyjemność czytania „Portretu w sepii” była przeogromna, mimo że na moim nocnym stoliku przeleżał on wieeeele tygodni (chyba 3, a może 4????) . &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Bohaterką jest tym razem Aurora, wnuczka Elizy Sommers i Pauliny de Valle (bohaterek z „Córki fortuny”, pierwszej części tej trylogii) i zarazem adoptowana córka Severa de Valle, ojca jasnowidzącej Klary z „Domu duchów” - brzmi trochę zagmatwanie? Wierzcie mi – to tylko dlatego, że być może nie czytaliście pierwszej części, a od niej należałoby zacząć znajomość i dalej czytać już chronologicznie, gdyż postaci ze wszystkich części trylogii są ze sobą w jakiś sposób powiązane, ich ścieżki życiowe krzyżują się i plątają– zresztą lektura jest i przyjemniejsza, i łatwiejsza, gdy się dysponuje informacjami z poprzednich tomów, gdyż znajomość ich jest w pewnych momentach kluczowa dla zwykłego „ogarnięcia” niektórych wątków. Tak więc bohaterka, Aurora, to - jak to u Allende bywa – młoda kobieta o bardzo silnej osobowości, z charakterem i ugruntowanymi poglądami, na początku „poszukująca”, ale też bardzo szybko wiedząca, czego chce. Konsekwentnie dąży do rozwijania i doskonalenia swojej ogromnej życiowej pasji, jaką stało się dla niej fotografowanie. Mimo że wydana za mąż poprzez zaaranżowane małżeństwo, w którym nie odnalazła miłości, to jednak staje się kobietą wyzwoloną, która jest odpowiedzialna, idzie przez życie z podniesioną głową i w dalszym ciągu realizuje swoją pasję. Bardzo mi zaimponowała. Nie chcę zdradzać zbyt wielu szczegółów powieści, żeby nie zepsuć Wam przyjemności poznawania coraz to nowych wątków – możecie mi jednak wierzyć na słowo (podnoszę do góry dwa palce prawej ręki, widzicie?), że kto po „Portret w sepii” sięgnie, na pewno nie będzie rozczarowany. Czeka go powieść bardzo barwna, wielowątkowa (ale bardzo zgrabnie skonstruowana), przedstawiająca Chile i Kalifornię na tle społeczno – obyczajowo – historycznym na przełomie XIX i XX wieku, nie pomijająca aspektów politycznych ówczesnych czasów, ale też zarazem nie przeładowana natłokiem informacji, i bez zbytniej pompatyczności – ot, lektura baaaaardzo przyjemna, choć do tej najlżejszej zgoła nie należąca wcale....&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;br /&gt;Gorąco polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Autor: Isabel Allende&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Wydawca: Wydawnictwo MUZA S.A.&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Liczba stron: 376&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Numer wydania: III&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Data premiery: 2008-09-10&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Tłumaczenie: Marta Jordan&lt;br /&gt;Język wydania: polski&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Oprawa: Twarda&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-7838189616782663167?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/7838189616782663167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/portret-w-sepii-isabell-allende.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/7838189616782663167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/7838189616782663167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/portret-w-sepii-isabell-allende.html' title='Portret w sepii - Isabel Allende'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/Sp40P_6EysI/AAAAAAAAAYc/KihezSs6F4M/s72-c/58f23c5eea4e6386f17e88cdc884928f.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-4304576958526012181</id><published>2009-09-01T10:09:00.006+02:00</published><updated>2009-09-02T14:12:08.808+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Na wesoło'/><title type='text'>Na dobry początek roku szkolnego....</title><content type='html'>dowcip. Dowcip, który - jak to się dzisiaj określa w języku nie wiem jakim (młodzieżowym? uczniowskim?) - wymiata wszystkie, jakie do tej pory o nauczycielach czytałam:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwóch nauczycieli wychodzi na lekcję z pokoju nauczycielskiego. Młody obładowany: w jednej ręce torba pełna książek, w drugiej ręce torba z materiałami pomocniczymi, pod jedną pachą kserówki dla uczniów, pod drugą pachą dziennik, w zębach niesie klucz od klasy. Natomiast stary nauczyciel idzie lekkim krokiem, niosąc tylko dziennik i klucz, do tego cichutko pogwizduje sobie pod nosem. Żadnych książek, żadnych kserówek, materiałów pomocniczych. Młody patrzy na niego z nieskrywanym podziwem: "- Szacuneczek. Po tylu latach pracy to musi pan to wszystko mieć w głowie?". Na co stary odpowiada: " W dupie, synu, w dupie...."&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-4304576958526012181?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/4304576958526012181/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/na-dobry-poczatek-roku-szkolnego.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/4304576958526012181'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/4304576958526012181'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/09/na-dobry-poczatek-roku-szkolnego.html' title='Na dobry początek roku szkolnego....'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-3273733419653648240</id><published>2009-08-27T22:40:00.058+02:00</published><updated>2009-08-28T00:37:51.557+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codziennik'/><title type='text'>Urlop w domu a la "Krzątam się"</title><content type='html'>&lt;div&gt;Minął mi kolejny urlopowy dzień. Wstałam o 8.30, bo moja dwuletnia Najmłodsza nie miała zamiaru dłużej spać (dzięki Bogu - mam teraz dziecię, które nie wywala mnie o 6.00 z łóżka tak jak wiele lat temu dwie starsze po kolei - KAŻDA!!!), powitała mnie słowami: "Mama, pać - dzień!" i uśmiechnęła się tym swoim najsłodszym na świecie uśmiechem. Potem zrobiła mi "gili-gili" w oko, zapytała: "Mama, kauły pić?" no i niestety musiałam wstać i sobie tę kawę zrobić sama. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Do czego zmierzam? &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Ano do tego, że od kilku dni jestem w domu, znaczy się urlop mam, ale ... w ogóle tego nie czuję. Chodzę cały dzień po domu, zbieram rozrzucone zabawki i inne rzeczy, przenoszę na swoje miejsce wszystko, co z tego miejsca zostało zabrane. W międzyczasie szykuję śniadanko moim dziewczynom, potem obiad, że o podwieczorku i kolacji nie wspomnę. Jakiś spacerek (raz pieszo, raz wózkiem - w zależności od nastroju dziecięcia). Od czasu do czasu zakupy (mniejsze i te większe). Pomiędzy tym wszystkim non stop parzę herbatkę owocową dla Najmłodszej (uwierzycie, że wypija dziennie blisko dwa litry, a czasami nawet więcej, herbaty owocowej i wody?) Jak już zoragnizujemy picie, wychodzimy na przydomowy plac zabaw w ogrodzie, gdzie Najmłodsza non stop się huśta (tzn. ja ją huśtam, bo sama jeszcze nie umie) i zjeżdża "dźźźiiiii", czyli ze zjeżdżalni, bo jest w tej dyscyplinie mistrzynią świata. Jeśli ktoś z Was pomyślał, że Najmłodsza w tym czasie bawi się SAMA, jest w ogromnym błędzie. Mówię do niej: "Ty się tutaj pobaw, a ja na chwilkę pójdę do domu", odchodzę kilka kroków mając nadzieję na chwilkę spokoju albo na błyskawiczne zrobienie czegoś, przy czym na piątym czy szóstym kroku dopada mnie córcia ze słowami: "Mama, teś idę dom". Idziemy więc razem, mała życzy sobie "Andzię, Tygryska, Misia i Szypra", ale oczywiście nie włączam jej bajki, zabieramy chrupki i wracamy do ogrodu. Na szczęście nie ma dziś upału...&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 302px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5374767877959948978" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SpcC6IP7mrI/AAAAAAAAAYU/Ob5-tCbGRYc/s400/sierpie%C5%84+2009+013.jpg" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Potem zaczynamy przygotowywać obiad i nagle trrrach - wyłączają nam prąd. Dzwonię więc do sąsiadki Gosi, czy u niej też wyłączyli, czy to może tylko u mnie awaria i wyskoczył korek. Gosia mówi, że też nie ma prądu i pyta mnie, co robię i czy nie wpadłabym do niej na kawkę. "Na kawkę?" - czemu nie. Tylko że do zastanowienia się zmusiła mnie pierwsza część jej pytania: co ja właściwie robię??? Czas spędzany w domu upływa mi na tym i owym, może jeszcze i na owamtym - ale na niczym konkretnym. Kręcę się po domu, krzątam się robiąc cały czas "coś" - milion małych rzeczy, a wieczorem nawet nie jestem w stanie sobie przypomnieć, co to konkretnie było... ba! ze zmęczenia nie jestem w stanie ruszyć ani ręką, ani nogą, o szarych komórkach nie wspominam w ogóle. Przemierzam szlak pomiędzy kuchnią, tarasem i placem zabaw, między pralką, pająkiem do rozwieszania bielizny a deską do prasowania. Na telewizję nie mam ani czasu, ani siły, ani ochoty. A przed spaniem biorę do ręki książkę i zasypiam po przeczytaniu jednej strony (a tyle ich - tzn. książek - miałam przeczytać w trakcie tych wolnych dni). &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Znajomi? Przyjaciele i krewni? Dla nich znajdę czas innym razem, jak nie będę już na urlopie, kiedy wszystko wróci do normy - ja do pracy, starsze córki do szkół, a Najmłodsza do żłobka. &lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dobrze, że nie pokazałam Wam urlopowego stosiku - książki ułożyłam, zdjęcie zrobiłam, ale ... &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Jak mnie ktoś zapyta, jak mi minął urlop, niewątpliwie odpowiem: "Krzątająco! Cały czas KRZĄTAŁAM SIĘ!"&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-3273733419653648240?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/3273733419653648240/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/08/urlop-w-domu-la-krzatam-sie.html#comment-form' title='Komentarze (13)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3273733419653648240'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3273733419653648240'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/08/urlop-w-domu-la-krzatam-sie.html' title='Urlop w domu a la &quot;Krzątam się&quot;'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SpcC6IP7mrI/AAAAAAAAAYU/Ob5-tCbGRYc/s72-c/sierpie%C5%84+2009+013.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>13</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-8811528800931230368</id><published>2009-08-23T08:47:00.079+02:00</published><updated>2009-08-23T11:35:59.261+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Magdalena Samozwaniec'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kolorowe Czytanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wyzwania czytelnicze'/><title type='text'>Zalotnica niebieska - Magdalena Samozwaniec</title><content type='html'>&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Moje uwielbienie dla poezji Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej jest, było i zawsze będzie ogromne (zostało mi to jeszcze z czasów liceum i mojej wielkiej pierwszej miłości, gdy miałam 17 lat). Pamiętam, że zaczęło się od „Fotografii”:&lt;/span&gt; &lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Gdy się miało szczęście,&lt;br /&gt;które się nie trafia:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;czyjeś ciało i ziemię całą,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;a zostanie tylko fotografia,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;to - to jest bardzo mało...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;- mnie w pewnym momencie została tylko ta fotografia, ukochany mnie porzucił, a ja zaczęłam szukać i pochłaniać wszystko, co spod pióra MPJ wyszło. Chyba dzięki temu udało mi się przetrwać ogromny zawód miłosny i nie skoczyć z rozpaczy z mostu w nurty rwącej rzeki (przypuszczam, że nigdy i tak by do tego nie doszło) - z tamtego okresu zachował mi się jeszcze mój papierowy pamiętnik, gdzie notatkę każdego dnia zaczynałam od wpisania jakiegoś wiersza ukochanej poetki. Ech, cudne to były czasy - dziś nie mam zbyt wiele wolnych chwil na czytanie poezji - a kiedyś? proszę bardzo - trening siatkówki, kurs niemieckiego w bibliotece, do szkoły się dojeżdżało 40 km, a oceny poniżej "dobrego" rzadko się zdarzały, za chwilę matura i egzaminy na studia- i jeszcze człowiek "tonął" w poezjach Pawlikowskiej (i nie tylko). I nie było kiedyś komputerów i internetu, w którym można znaleźć dzisiaj wszystko - kiedyś, jak się czegoś potrzebowało, trzeba było lecieć do biblioteki...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Tyle gwoli wyjaśnienia, dlaczego sięgnęłam właśnie po "Zalotnicę niebieską" Magdaleny Samozwaniec. &lt;/span&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SpD7sEPU7KI/AAAAAAAAAYM/6tt98khkijE/s1600-h/zalotnica+niebieska.jpg"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 130px; FLOAT: right; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5373071089923845282" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SpD7sEPU7KI/AAAAAAAAAYM/6tt98khkijE/s200/zalotnica+niebieska.jpg" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Prawdę powiedziawszy, biografia poetki napisana ręką młodszej siostry nie zrobiła na mnie zbyt wielkiego wrażenia. Owszem, faktów z życia sióstr Kossak przytoczonych jest w książce ogromna ilość, ale większość z nich znałam już z innych źródeł. Smaczku dodają niektóre zdradzane przez autorkę tajemnice i sekrety, najpierw te "dziewczyńskie", a potem "panieńskie" i "małżeńskie". Dużo jest również wierszy, zwłaszcza tych z początkowego okresu twórczości, które z niewiadomych przyczyn nie znalazły się w żadnym z wydanych przez Pawlikowską tomików jej wierszy. Zachowały się one oraz listy pisane przez poetkę w rodzinnym archiwum skrzętnie przechowywane przez mamę i siostrę, i autorka wykorzystała wiele z nich pisząc biografię "Lilki". Wiersze są opatrzone komentarzami autorki i wielu przypadkach wiele wyjaśniają, np. to, że Maria bała się starości (we mnie ona też wzbudza największe obawy) - napisała o niej i jej nieuniknionych objawach mnóstwo strof, m.in.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;dancing&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ta pani wciąż jeszcze tańczy&lt;br /&gt;wesoła jak młoda dziewczyna&lt;br /&gt;lezc jest już w piękności swojej&lt;br /&gt;nietrwała jak lichy jedwab&lt;br /&gt;może barwy utracić na słońcu&lt;br /&gt;może skurzcyć się jak etamina&lt;br /&gt;a wówczas powieszą ją w szafie&lt;br /&gt;pośród rzeczy o które nikt nie dba&lt;br /&gt;jest ona już tylko na oko&lt;br /&gt;kto ją szarpnie ten ją rozedrze NA ZAWSZE&lt;br /&gt;ostrożnie z nią młodzi tancerze&lt;br /&gt;bo pęknie w tysiące ZMARSZCZEK&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;I jeszcze jeden muszę tu przytoczyć: &lt;em&gt;Starość, &lt;/em&gt;który powstał, gdy "Lilka" miała niespełna ... 30 lat. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Leszczyna się stroi w fioletową morę,&lt;br /&gt;a lipa w atłas zielony najgładszy...&lt;br /&gt;Ja się już nie przebiorę,&lt;br /&gt;na mnie nikt nie popatrzy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bywają dziwacy,&lt;br /&gt;którzy z pokrzyw i mleczów składają bukiety,&lt;br /&gt;lecz gdzież są tacy,&lt;br /&gt;którzy by całowali włosy starej kobiety?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem sama,&lt;br /&gt;Babcia mi na imię -&lt;br /&gt;czuję się jako czarna plama&lt;br /&gt;na tęczowym świata kilimie...&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;O Jezusieńku, cytować mogłabym cały dzień, ba! do końca świata i nawet o jeden dzień dłużej, ale nie o wierszach Pawlikowskiej miałam tu pisać, ale o jej biografii...&lt;br /&gt;Ogromny plusem książki jest bardzo obszerne przedstawienie epoki, czyli początku XX wieku i (mojego najukochańszego okresu) 20-lecia międzywojennego. Sporo miejsca poświęcone jest opisom, co się wtedy nosiło, jak byłu urządzone domy,w jaki sposób podróżowali, jak ludzie "ze sfery" spędzali czas, z kim się spotykali (a przewinęło się tych sławnych osobistości przez dom Kossaków - i co za tym idzie przez książkę Magdaleny Samozwaniec - całe mnóstwo). Sprzyjała temu artystyczna atmosfera Kossakówki (jak nazywano ich dom rodzinny w Krakowie) - ojciec, Wojciech Kossak, malarz scen historycznych i batalistycznych miał sporo znajomości pośród przedstawicieli ówczesnej bohemy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Co jeszcze? Poetka kochała nade wszystko przyrodę, uwielbiała malować i bardzo, ale to bardzo chciała kochać i być kochaną. To z tej jej największej tęsknoty za gorącym i płomiennym uczuciem powstała większość jej wierszy. Miała też śmiałe i awangardowe jak na owe czasy pomysły, np. do swego pierwszego ślubu poszła w błękitnej sukience, dając tym samym do myślenia zatwardziałym krakowskim dewotom i plotkarom, dlaczego nie "(...) w białej ślubnej szacie, z welonem i wianuszkiem kwiatu pomarańczowego (...)".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;A co mi się nie podobało? Przede wszystkim siostrzany i rodzinny subiektywizm - ale trudno oczekiwać obiektywizmu od piszącej, jeśli się od najmłodszych lat kocha i hołubi starszą siostrę poetkę. W książce Samozwaniec wszyscy należący do rodziny albo do kręgu wielbicieli poetki lub tatusia byli "cacy", krytykujący i przeciwnicy byli "be". O tych pierwszych można przeczytać same pochwały i zabawne anegdotki, na tych drugich autorka nie pozostawia suchej nitki, często "odsądzjąc ich od czci i wiary" (często używa sformułowania "ach, cóż my możemy o tym wiedzieć" - czyżby zatem powtarzała ówczesne plotki???) np.:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;"Bzowski, przy pewnym ograniczeniu umysłowym, umiał dbać o swoje interesy i własną karierę. Na tym również polegała jego przyjaźń ze znanym w arystokratycznych kołach lwowskich baronem Brunickim, zdeklarowanym pederastą, który był szalenie przeciwny małżeństwu przyjaciela z panną Kossakówną i starał się go od tego zamiaru odwieść. Znając Bzowskiego trudno przypuszczać, aby i on miał tego rodzaju perwersyjne zamiłowania - lubił być adorowany i przyjmował od barona różne świadczenia. Zresztą, co my wiemy? Może jednego porywała wybitna uroda młodego ułana, drugiego - brzydota małego, przysadzistego Brunickiego. (...)"&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;No właśnie, cóż można wiedzieć dokładnego w tej materii, najważniejsze, że ziarenko - powiedzmy delikatnie - nieprzychylnej niepewności, dotyczące byłego szwagra zostało zasiane. To tak na marginesie, co mnie kłuło podczas czytania. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Generalnie książka godna polecenia, określiłabym ją jako łatwą i lekką w odbiorze, nie tylko dla wielbicieli poezji MPJ, również dla laików, którzy chcieliby posmakować atmosfery i klimatu artystycznego życia sprzed blisko 100 lat...&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-8811528800931230368?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/8811528800931230368/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/08/zalotnica-niebieska-magdalena.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/8811528800931230368'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/8811528800931230368'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/08/zalotnica-niebieska-magdalena.html' title='Zalotnica niebieska - Magdalena Samozwaniec'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SpD7sEPU7KI/AAAAAAAAAYM/6tt98khkijE/s72-c/zalotnica+niebieska.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-3502912771987078120</id><published>2009-08-22T22:18:00.020+02:00</published><updated>2011-02-22T22:24:35.619+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Codziennik'/><title type='text'>100 tytułów BBC</title><content type='html'>&lt;span style="color: #cc33cc;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;Lista 100 tytułów BBC pojawia się na blogach i znika, ostatnio znów ją u kogoś widziałam i dla własnej orientacji pobawiłam się w zaznaczanie. I jak zwykle wyszło mi, że tych przeczytanych jest dużo za mało - o wiele mniej, niżbym sobie tego życzyła - tylko 14. Z listy nie wykreślam żadnego tytułu, bo chociaż jeden miałabym ochotę (naprawdę ogromną) wykreślić "Przeminęło z wiatrem", to po 1. nie mam pojęcia, jak to zrobić, a po 2. - nigdy nie wiadomo, po którą książkę się akurat sięgnie. Wielu z tych tytułów po prostu nie znam, więc nie wiem, czy są warte przeczytania czy skreślenia z listy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;INSTRUKCJA OBSŁUGI:&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: white; font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;strong&gt;1. Pogrub te tytuły, które przeczytałeś/-łaś. U mnie są one tez na zapisane na biało&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #660000; font-family: 'trebuchet ms';"&gt;2. Użyj koloru przy tych, które masz zamiar przeczytać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;3. Podkreśl te książki, które kochasz/uwielbiasz/bardzo lubisz. Ja przy tych tytułach postawiłam po 10 gwiazdek **********&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;4. Wykreśl te tytuły, których nie masz zamiaru czytać, albo byłaś/-łeś zmuszona/-y przeczytać za czasów szkolnych i je znienawidziłaś/-łeś.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;5. Umieść to na blogu.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;1. Duma i uprzedzenie&lt;/span&gt; - Jane Austen&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;2. Władca Pierścieni - JRR Tolkien&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;b&gt;3. Jane Eyre - Charlotte Bronte &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;strong&gt;4. Seria o Harrym Potterze - JK Rowling&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;5. Zabić drozda - Harper Lee&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;6. Biblia&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ff99ff;"&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;7. Wichrowe Wzgórza - Emily Bronte&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;8. Rok 1984 - George Orwell&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;9. Mroczne materie (seria) - Philip Pullman&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;10. Wielkie nadzieje - Charles Dickens&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ff99ff;"&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;11. Małe kobietki - Louisa M Alcott&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;12. Tessa D’Urberville - Thomas Hardy&lt;/span&gt; &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;13. Paragraf 22 - Joseph Heller&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;14. Dzieła zebrane Szekspira&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;15. Rebeka - Daphne Du Maurier&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;16. Hobbit - JRR Tolkien&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;17 . Birdsong - Sebastian Faulks&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;18. Buszujący w zbożu - JD Salinger&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;19. Żona podróżnika w czasie - Audrey Niffenegger&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;20. Miasteczko Middlemarch - George Eliot&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;s&gt;21. Przeminęło z wiatrem - Margaret Mitchell&lt;/s&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;22. Wielki Gatsby - F Scott Fitzgerald&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;23. Samotnia (w innym tłumaczeniu: Pustkowie) - Charles Dickens&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;24. Wojna i pokój - Leo Tolstoy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;s&gt;25. Autostopem przez Galaktykę - Douglas Adams&lt;/s&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;26. Znowu w Brideshead - Evelyn Waugh&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;27. Zbrodnia i kara - Fyodor Dostoyevsky&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;28. Grona gniewu - John Steinbeck&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;strong&gt;29. Alicja w Krainie Czarów - Lewis Carroll&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;strong&gt;30. O czym szumią wierzby - Kenneth Grahame&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;b&gt;31. Anna Karenina - Leo Tolstoy&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;32. David Copperfield - Charles Dickens&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;33. Opowieści z Narnii (cały cykl) - CS Lewis&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;34. Emma- Jane Austen&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;35. Perswazje - Jane Austen&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;36. Lew, Czarwnica i Stara Szafa - CS Lewis&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;37. Chłopiec z latawcem - Khaled Hosseini&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;38. Kapitan Corelli (w innym tłumaczeniu: Mandolina kapitana Corellego) - Louis De Bernieres&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;39. Wyznania Gejszy - Arthur Golden&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;strong&gt;40. Kubuś Puchatek - AA Milne&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt; **********&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;strong&gt;41. Folwark zwierzęcy - George Orwell&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;strong&gt;42. Kod Da Vinci - Dan Brown&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;43. Sto lat samotności - Gabriel Garcia Marquez&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;44. Modlitwa za Owena - John Irving&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="color: #ff99ff;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;45. Kobieta w bieli - Wilkie Collins&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;strong&gt;46. Ania z Zielonego Wzgórza - LM Montgomery&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt; **********&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;47. Z dala od zgiełku - Thomas Hardy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;48. Opowieść podręcznej - Margaret Atwood&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;49. Władca much - William Golding&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;50. Pokuta - Ian McEwan&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;51. Życie Pi - Yann Martel&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;52. Diuna - Frank Herbert&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;53. Cold Comfort Farm - Stella Gibbons&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;54. Rozważna i romantyczna - Jane Austen&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;55. Pretendent do ręki - Vikram Seth&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;56. Cień wiatru - Carlos Ruiz Zafon&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;57. Opowieść o dwóch miastach - Charles Dickens&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;58. Nowy wspaniały świat - Aldous Huxley&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;59. Dziwny przypadek psa nocną porą (również: Dziwny przypadek z psem nocną porą) - Mark Haddon&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;60. Miłość w czasach zarazy - Gabriel Garcia Marquez&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;61. Myszy i ludzie (również: O myszach i ludziach) - John Steinbeck&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;62. Lolita - Vladimir Nabokov&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;63. Tajemna historia - Donna Tartt&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;64. Nostalgia anioła - Alice Sebold&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;strong&gt;65. Hrabia Monte Christo - Alexandre Dumas&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt; **********&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;66. W drodze - Jack Kerouac&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;67. Juda nieznany - Thomas Hardy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;strong&gt;68. Dziennik Bridget Jones - Helen Fielding&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;69. Dzieci północy - Salman Rushdie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;70. Moby Dick - Herman Melville&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;71. Oliver Twist - Charles Dickens&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;72. Dracula - Bram Stoker&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;strong&gt;73. Tajemniczy ogród - Frances Hodgson Burnett&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt; **********&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;74. Zapiski z małej wyspy - Bill Bryson&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;75. Ulisses - James Joyce&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;76. Szklany kosz - Sylvia Plath&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;77. Jaskółki i Amazonki - Arthur Ransome&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;78. Germinal - Emile Zola&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;79. Targowisko próżności - William Makepeace Thackeray&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;80. Opętanie - AS Byatt&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;81. Opowieść wigilijna - Charles Dickens&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;82. Atlas chmur - David Mitchell&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;strong&gt;83. Kolor purpury - Alice Walker&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt; **********&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #ff99ff;"&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;84. Okruchy dnia - Kazuo Ishiguro&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;85. Pani Bovary - Gustave Flaubert&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;86. A Fine Balance - Rohinton Mistry&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;87. Pajęczyna Szarloty - EB White&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;88. Pięć osób, które spotykamy w niebie - Mitch Albom&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: #660000;"&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;89. Przygody Scherlocka Holmesa - Sir Arthur Conan Doyle&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;90. The Faraway Tree Collection - Enid Blyton&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;91. Jądro ciemności - Joseph Conrad&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;strong&gt;92. Mały Książę - Antoine De Saint-Exupery&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;93. Fabryka os - Iain Banks&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;94. Wodnikowe Wzgórze - Richard Adams&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;95. Sprzysiężenie głupców (również: Sprzysiężenie osłów) - John Kennedy Toole&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;96. Miasteczko jak Alece Springs - Nevil Shute&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;strong&gt;97. Trzej muszkieterowie - Alexandre Dumas&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;98. Hamlet - William Shakespeare&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;99. Charlie i fabryka czekolady - Roald Dahl&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family: 'trebuchet ms';"&gt;&lt;strong&gt;100. Nędznicy – Victor Hugo&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-3502912771987078120?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/3502912771987078120/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/08/100-tytuow-bbc.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3502912771987078120'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/3502912771987078120'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/08/100-tytuow-bbc.html' title='100 tytułów BBC'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-5810819357970737416</id><published>2009-08-21T15:57:00.006+02:00</published><updated>2009-08-21T16:17:41.741+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Alice Walker'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kolorowe Czytanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Wyzwania czytelnicze'/><title type='text'>Kolor purpury - Alice Walker</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/So6qKBht5xI/AAAAAAAAAYE/9JYemI1En_0/s1600-h/kolor+purpury.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 136px; FLOAT: left; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5372418494684849938" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/So6qKBht5xI/AAAAAAAAAYE/9JYemI1En_0/s200/kolor+purpury.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z noty wydawcy:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;Półanalfabetka Celia, bohaterka powieści, uciesznie pokracznym stylem w formie listów do Pana Boga opowiada tragiczną historię swojego życia. Była wielokrotnie gwałcona przez męża matki, pozbawiono ją dwójki dzieci, wydano za mąż za brutalnego wdowca. Nieoczekiwanie okazało się, że zadośćuczynienie za krzywdy doznane od mężczyzn kobieta może znaleźć tylko w ramionach innej kobiety. Alice Walker otrzymała za tę książkę nagrodę Pulitzera w 1983 roku. Powieść sfilmował Steven Spielberg, a w głównej roli wystąpiła Whoopi Goldberg .&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Droga Celio!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Arz mnom zdrowo zatrząhło, jak żem przeczytała o twojem życiu w tej ksionszce, co to jom Alis Łoker o tobie napisała. Jak ładnie napisała, tak ładnie i porzonnie, rze my jom sobie z Ka.- mojem chopem nawzajem wyrywalim i czytalim, trochu my pojedlim, pospalim i dalijj od nowa stale i wciąż czytalim i czytalim, bo my trochu urlopu mielim to i go razem spendzalim. Ka. w końcu wzioł i mi ksionszke wyjoł z ronk, bo on powiada zara do Nimiec jedzie i bez ten czas do wyjazdu przeczytać musi. Bardzo mie to ucieszyło bo odkąt pamientom, to to jest pirwszo ksionszka jakom przecztoł.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oj, trzy światy miałaś kochana Celio z tem twojem chłopem – panem ------. Płakać mi sie chciało, jak cie poniwiroł, jak cie po pysku abo dzie popadnie proł. Tak samo jak ty byłam wtedy zestrachano. Jegu dzieciami się zajmowałaś, bo mu kobita pomarła, prałaś mu i sprzątałaś, gotowałaś i pod nos podsuwałaś, a on cie za nic mioł – ot jeszczy jedyn mebel w domu, dejmy na to taburet ino rze taburet w wianie krowy nie wnosi, a ty krowe miałaś jak sie z tobom ożenił. Z Nettie kochanom siostrom na 30 lat cie rozdzielił, a potem stale i wciąż listy od niej do kufra chowoł żebyś myślała że ona nie żyje. Zły i niedobry chop to był i mówie ci Celia, dobrze zrobiłaś, żeś go wreszcie w trombe puściła. Łajdak jedyn, łachudra i pokraka, myśloł, że gupiom kobite w domu mo, ale ty nie gupio boś w końcu na oczy przejrzała i z Cuksą do Memphis pojechałaś. Dobrze, żeś ty na tom Cukse w życiu trafiła, niby co by to było dalej z twojem życiem żebyś ty od niego nie odjachała. I tak smutne to życie miałaś... A tak to i przyjaźni i kochaniożeś posmakowała. Mie to sie najbardziej Sofia podobała – nie dała się chopu po pysku prać, a tako silno i krzepko była rze sama mu jego pysk obiła. Myśle rze jo to tysz chiba tako jak Sofia bym była i do bitki, i do wypitki i żadnemu menszczyźnie nie dałam bym sobie gemby obijać. Ale jo wjym, wjym – letko tak sobie godać, jak się chopa dobrego mo a nie takiego skurczysyna jak ten twój Albert -----. I jeszczy lekciej się godo, jak to bicie i poniewjyranie, gwałcenie i cierpjynie nos nie dotyko.&lt;br /&gt;Alealealeale... ja nie po to piszem, żeby wspominki robić - ja u ciebie spodnie chciałam zamówić bo te coś mojemu chopowi na zeszłorocznom Wielkanoc poszyła już mu się na dupie przetarły – tak lubioł w nich chodzić rze nic innego i o niczym innym słyszeć nie chcioł ino stale i wciąż je ubiroł, no to się wzieny i przetarły. Dwie pary mu uszyj, bo on tera do Nimiec pojechoł do roboty, to mu się tam przydadzom. Jak pojadem na Gwiazdke to mu zabierem. A jak kiedyś do Ameryki polece, to cie z miłom chenciom odwiedze, abo ty mie odwieć, jakbyś w Polsce przypadkiem była, bo cie strasznie polubiłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twoja przyjaciółka &lt;strong&gt;na zawsze&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;Kate&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-5810819357970737416?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/5810819357970737416/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/08/z-noty-wydawcy-poanalfabetka-celia.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/5810819357970737416'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/5810819357970737416'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/08/z-noty-wydawcy-poanalfabetka-celia.html' title='Kolor purpury - Alice Walker'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/So6qKBht5xI/AAAAAAAAAYE/9JYemI1En_0/s72-c/kolor+purpury.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-112225861297126598</id><published>2009-08-05T20:21:00.045+02:00</published><updated>2009-08-05T21:29:00.404+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Leonie Ossowski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><title type='text'>Stern ohne Himmel - Leonie Ossowski</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SnnNvyCmxeI/AAAAAAAAAVM/G1ju1KJnhyg/s1600-h/10.03.2009+005.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 115px; FLOAT: right; HEIGHT: 180px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5366546651758904802" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SnnNvyCmxeI/AAAAAAAAAVM/G1ju1KJnhyg/s320/10.03.2009+005.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;A u mnie znów II wojna światowa, i znów Leonie Ossowski. Pewnie ktoś znudzony tematyką i autorką powie, że "ta baba mogłaby już z tym skończyć" - ale, Kochani, po tej "niezabogatej" "Białej Masajce" musiałam sięgnąć po coś, czego w zasadzie mogłam być pewna. Poczciwa, stara Ossowski jest zawsze tak samo dobra, jak nie przymierzając Mercedes - do jakiegokolwiek typu tego auta by się nie wsiadło, zawsze jest to Mercedes - ta marka mówi sama za siebie. Tak samo jest z literaturą Leonie Ossowski - jakiej by książki nie wziąć do ręki, zawsze jest to kawał dobrej literatury. Co ciekawe - z książki na książkę, mam wrażenie, lepszej niż poprzednio czytane. O mojej ukochanej autorce pisałam przy okazji wcześniejszych recenzji - jej osobę i twórczość przedstawiłam już &lt;a href="http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/06/rohrdorf-maa-ojczyzna-leonie-ossowski.html"&gt;tu&lt;/a&gt; (dla ewentualnych zainteresowanych), a następnie opisałam kolejne jej książki &lt;a href="http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/06/weichselkirschen-leonie-ossowski.html"&gt;tu&lt;/a&gt; , &lt;a href="http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/06/holunderzeit-pora-czarnego-bzu-leonie.html"&gt;tu&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/07/herrn-rudolfs-vermaechtnis-leonie.html"&gt;tu&lt;/a&gt;. A dzisiaj "Stern ohne Himmel", powieść w zasadzie dla młodzieży, ale tak na dobrą sprawę, to nieważne, ile ma się lat - jeśli coś jest dobre, to trzeba po to sięgnąć. Nie możemy przestać czytać o II wojnie światowej, ani inni nie mogą przestać o niej pisać - ten rodzaj literatury to wspaniały środek na pamiętanie, nawet jeśli się nie przeżyło tego okrutnego czasu samemu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;O samej książce opowiem bardzo krótko: &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;Akcja powieści rozgrywa się w ostatnich dniach wojny, kiedy to banda dzieciaków, bawiąc się w ruinach zbombardowanego domu, dokonuje niesamowietgo odkrycia, a mianowicie odnajdują ukryty tam magazyn żywności. Grupka przyjaciół cieszy się niesamowicie ze swego znaleziska, ale już wkrótce okazuje się, że jest jeszcze ktoś, kto poznał ich tajemnicę. Tym kimś jest Abiran, 15-letni żydowski uciekinier z obozu koncentracyjnego. Czy potraficie sobie wyobrazić rozterki targające tymi niemieckimi dzieciakami? Muszą zdecydować, czy pomogą mu się ukrywać, czy może wydadzą go niemieckim władzom. Muszę przyznać, że Leonie Ossowski jest mistrzynią opisów wojennej rzeczywistości. U niej nic nie jest albo czarne, albo białe - ona nie osądza, a pozwala czytelnikowi uzmysłowić sobie własne poglądy na nazistowskie Niemcy, nazistowskie społeczeństwo i nazistowskie zbrodnie. Co mi się szczególnie podobało, to to, że powieść jest napisana bardzo realistycznie, ale też bez zbytniego epatowania okrucieństwami wojny, bez niepotrzebnego zadęcia autorki, że "oto ja, która ten czas przeżyłam, jako jedyna mam monopol na opowiadanie o owym czasie". Nic z tych rzeczy. U Ossowski typowe jest to, że wiele kwestii poznaje się z różnych punktów widzenia, właściwych zarówno dla kogoś, kto jest Żydem, jak i jego nazistowskiego prześladowcy. Ta lektura to doskonała okazja do zastanowienia się nad minionym czasem, tym bardziej, tym bardziej, że już niebawem będziemy obchodzić okrągłą 70-tą rocznicę wybuchu II wojny światowej.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;Wydanie kieszonkowe: 174 strony&lt;br /&gt;Wydawnictwo: Heyne Verlag (1. marca 1989)&lt;br /&gt;Język powieści: niemiecki&lt;br /&gt;ISBN-10: 3453029283&lt;br /&gt;ISBN-13: 978-3453029286&lt;br /&gt;Rozmiar: 18,8 x 12,1 x 2 cm&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-112225861297126598?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/112225861297126598/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/08/u-mnie-znow-ii-wojna-swiatowa-i-znow.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/112225861297126598'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/112225861297126598'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/08/u-mnie-znow-ii-wojna-swiatowa-i-znow.html' title='Stern ohne Himmel - Leonie Ossowski'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SnnNvyCmxeI/AAAAAAAAAVM/G1ju1KJnhyg/s72-c/10.03.2009+005.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-4731554557370288385</id><published>2009-08-02T12:34:00.073+02:00</published><updated>2009-08-02T13:42:49.655+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Kolorowe Czytanie'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Corinne Hofmann'/><title type='text'>Biała Masajka - Corinne Hofmann</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SnVsepnnxqI/AAAAAAAAAU0/mdwzBVqmgoU/s1600-h/Biala-Masajka_Corinne-Hofmann,images_product,31,978-83-247-0979-3.jpg"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 124px; FLOAT: left; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365313804905727650" border="0" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SnVsepnnxqI/AAAAAAAAAU0/mdwzBVqmgoU/s200/Biala-Masajka_Corinne-Hofmann,images_product,31,978-83-247-0979-3.jpg" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;"Biała Masajka" to książka, którą przeczytałam na okoliczność mojego uczestnictwa w &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;"Kolorowym czytaniu" ze względu na kolor biały w tytule. Książka została napisana przez młodą Szwajcarkę, Corinne Hofmann, która w tym swoistym pamiętniku zapisała swoje życie na przełomie kilku lat spędzonych w afrykańskim buszu, u boku Lketingi, masajskiego wojownika. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Nie potrafię jeszcze zebrać moich wszystkich myśli i odczuć po lekturze tej książki. Sięgnęłam po nią po bardzo entuzjastycznej rekomendacji mojej przyjaciółki. Zachwycona "Białą Masajką" sama mi ją przywiozła ze słowami: "Czytaj, czytaj - ja zabieram Klarkę na spacer, a ty czytaj. Jak znam życie, to jeśli zaraz nie zaczniesz jej czytać, to będzie leżeć na półce, aż nie poproszę o jej zwrot. Czytaj, kochana, o nic się nie martw". Co miałam zrobić, zaczęłam czytać - przyjaciółka nie zostawiła mi żadnego wyboru...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;Nie wiem, co jest dziś silniejsze - moje poirytowanie postępowaniem autorki, jej naiwnością, krótkowzrocznością, czy może jednak jest to w pewnym sensie podziw - jakby nie było, dla miłości rzuca wszystko - całe swoje dotychczasowe życie, rodzinę i przyjaciół, pracę, dobrze prosperujący butik - i poślubia dumnego Masaja, mając nadzieję na wspaniałe życie u jego boku, wielką życiową przygodę w Afryce, poznanie nowych ludzi. Oboje znają kilka słów po angielsku, a mimo to udaje im porozumieć. Tylko, że ja mam nieodparte wrażenie, że cała ta miłość i ślub są jakieś takie naciągane. Masaj w ogóle nie mówi o uczuciu, bardziej zajęty jest swymi kolegami i kolorowymi koralikami na szyi niż naszą bohaterką i autorką w jednej osobie. Jest raczej zdumiony jej kolejnymi przyjazdami do Kenii i okazywanym mu zainteresowaniem z jej strony. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;Po długim namyśle dochodzę jednak do wniosku, że książka bardziej mnie denerwowała niż mi się podobała. W wielu momentach myślałam o bohaterce nawet "jaka ona głupia", ale jest coś takiego w tym, co Hofmann opisuje, co nie pozwala się oderwać od czytanego tekstu i każe czytać dalej. Ciekawość innego świata? Ciekawość, jak zareaguje czy jak sobie poradzi z jakimś problemem? Nie wiem, to wszystko jeszcze jest za świeże. Faktem jest, że może podobać się czytelnikowi upór Corinne, jej determinacja, z jaką dosłownie walczy o załatwienie paszportów i wiz dla męża i córki; fantazja, która pozwala jej kupować kolejne zdezelowane auta i jeździć nimi po afrykańskich bezdrożach; odwaga i siła, z jakimi prowadzi sklep w małej afrykańskiej wiosce; zdecydowanie, które pomaga jej działać, gdy inna kobieta ma kłopoty podczas porodu - to tylko kilka przykładów przemawiających na korzyść autorki. W większości jednak, uczuciem, które mi towarzyszyło podczas lektury była zwyczjna irytacja, że autorka nawet nie zrobiła sobie szczepień wyjeżdżając do Kenii, że miłość do Lketingi tak ją zaślepiła, że nie widziała tego, jak wiele różnic kulturowych ich dzieli, jak bardzo przedmiotowo on ją traktuje, złościło mnie, że ona nie widzi jego - nie wiem - lenistwa czy nieróbstwa - był przecież wojownikiem, a dumni masajscy wojownicy nie kalają się pracą. Jej zaślepienie jest ogromne. Tylko, że mnie spokoju nie dawała myśl, co ona sobie po tym związku obiecywała, czego oczekiwała? Jasne jest przecież to, że Masaj wychowany w tradycji plemiennej nie bierze sobie żony, żeby po ślubie iść do pracy i pracować na utrzymanie nowej rodziny - sytuacja jest zupełnie odwrotna - to żona musi się wszytskim zająć, wyżywieniem i utrzymaniem rodziny. Zderzenie tych dwóch kultur jest tak ogromne, że nie sposób o tym nie myśleć jeszcze jakiś czas po przeczytaniu "Białej masajki" - a wierzcie mi, naprawdę jest nad czym myśleć i zastanawiać się. Czy ktoś z Was byłby gotów poświęcić wszystko dla takiej miłości? Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, co byście powiedzieli, gdyby córka przyszła i powiedziała: "Mamo, tato - wychodzę za Masaja i wyjeżdzam do Afryki, będziemy się widywać raz w roku, albo i rzadziej" - czy ktoś z Was zastanawiał się nad tym? No, oczywiście - sprawa jest jasna - nie ma co łamać sobie głowy na zapas - jak córka tak kiedyś powie, to będziemy myśleć (choć i tak z pewnością niewiele zdziałamy - na miłość nie ma przecież lekarstwa). Ale ja Wam jedno powiem po lekturze "Białej masajki" - ja mam trzy córki, i pewna myśl nie daje mi spokoju...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Autor: &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Corinne Hofmann&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Język wydania: polski&lt;br /&gt;Oprawa: Miękka &lt;br /&gt;Wydawca: Platon&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-size:78%;"&gt;Liczba stron: 304&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-4731554557370288385?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/4731554557370288385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/08/biaa-masajka-corinne-hofmann.html#comment-form' title='Komentarze (23)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/4731554557370288385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/4731554557370288385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/08/biaa-masajka-corinne-hofmann.html' title='Biała Masajka - Corinne Hofmann'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SnVsepnnxqI/AAAAAAAAAU0/mdwzBVqmgoU/s72-c/Biala-Masajka_Corinne-Hofmann,images_product,31,978-83-247-0979-3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>23</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-4760726398751559085</id><published>2009-08-01T21:21:00.063+02:00</published><updated>2009-08-01T23:30:11.921+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Nobliści'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Imre Kertész'/><title type='text'>Los utracony - Imre Kertész</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SnSf9iCnaGI/AAAAAAAAAUY/oZltIprAGnY/s1600-h/los120.jpg"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 0px 10px 10px; WIDTH: 120px; FLOAT: right; HEIGHT: 199px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5365088935563716706" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SnSf9iCnaGI/AAAAAAAAAUY/oZltIprAGnY/s200/los120.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;strong&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Literacka Nagroda Nobla 2002 "za pisarstwo, które wynosi doświadczenia jednostki ponad przeciwieństwa brutalnej historii".&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Imre Kertesz urodził się 9 listopada 1929 roku w Budapeszcie w ubogiej rodzinie żydowskiej. W roku 1944, jako 15-latek został wywieziony do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, a następnie przeniesiony do Buchenwaldu. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Bolesne&lt;/span&gt; doświadczenia spowodowane pobytem w obozach wywarły głęboki wpływ na jego późniejszą twórczość. Po powrocie na Węgry, w 1948 roku, zaczął pracować w gazecie "Vilagossag", ale w 1951 został zwolniony, gdy gazeta przyjęła linię partii komunistycznej. Po odbyciu 2-letniej służby wojskowej Kertesz pracował jako niezależny pisarz i tłumacz autorów niemieckich, takich jak Nietzsche, Schnitzler, Freud, Roth, Wittgenstein, Hofmannstahl i Canetti. Jest laureatem wielu węgierskich i zagranicznych nagród literackich, m.in. Brandenburger Literaturpries (1995), Liepziger Buchpreis (1997) oraz WELT-Literaturpreis (2000).&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;O II wojnie światowej i jej okropieństwach napisano już z pewnością miliony stron i z pewnością drugie tyle zostanie jeszcze napisane w przyszłości - tak wielu ludzi opowiedziało czytelnikom na całym świecie o swoich strasznych przeżyciach i doświadczeniach oraz o ich wpływie na dalsze ich życie, że w zasadzie można by już stwierdzić, że jeśli o II wojnę chodzi, to już niewiele jest nas w stanie zadziwić, przerazić albo zszokować. W zasadzie to można by też sobie powiedzieć: "O II wojnie światowej przeczytałam już tyle książek, że nie muszę czytać żadnej innej". Ja właśnie tak myślałam - do momentu, aż nie sięgnęłam po "Los utracony" Kertesza. Okazuje się, że temat II wojny to przysłowiowa studnia bez dna i ilu autorów, tyle wizji i poglądów, ilu autorów - tyle jej naróżniejszych obliczy. Niezmienne jest tylko to, że kto tę wojnę przeżył, nigdy tak do końca nie otrząsnął się z tragicznych wspomnień tamtego okresu. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:Trebuchet MS;"&gt;"Los utracony" po raz pierwszy opublikowano w 1975 r., ale - mimo, że to najgłośniejsza powieść Kertesza - nie od razu zyskała popularność. Kertesz oparł fabułę tej powieści na swoich tragicznych doświadczeniach wyniesionych z pobytów w Oświęcimiu i Buchenwaldzie. Wprawdzie nosi ona znamiona autobiografii, nie można jej jednak sklasyfikować jako powieść autobiograficzną. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Głównym bohaterem i zarazem &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;narratorem powieści jest 14-letni chłopiec, Żyd z Budapesztu, który pewnego dnia w drodze do pracy zostaje aresztowany w "łapance" i &lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;trafia do obozu w Oświęcimiu, a następnie do obozu w Buchenwaldzie. Czytając ten zadziwiający "reportaż" z tamtych wydarzeń można ulec złudzeniu, że ten chłopak nie opowiada o obozie koncentracyjnym, o esesmanach i gestapowcach, ale o normalnym życiu normalnego nastolatka - bohater Kertesza jest do bólu naiwny i dziecinny i wszystko odbiera jako wspaniałą przygodę, a mnie... irytuje i mam ochotę wykrzyczeć mu w tym momencie kilka słów prawdy o faszystach. Obozowe życie jawi mu się jako to "prawdziwie szczęśliwe", on sam przystosowuje się do warunków nowego życia z zadziwiającą łatwością, ba! - nie rozumie współwięźniów, którzy nie godzą się z tym, co ich spotkało i podejmują próby walki. Cieszy się, gdy po przybyciu do Oświęcimia widzi boisko do piłki nożnej - myśli, że razem z chłopakami pograją sobie po pracy. Cieszy się też, że będzie pracować - nie będzie się musiał nudzić.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Przyznaję, że z takim przedstawieniem życia i relacji w obozie koncentracyjnym spotkałam się po raz pierwszy. Pamiętam lekturę innych książek - np. "Otwierają się bramy obozów" czy "Pożegnanie z Marią" - których przekaz jest o wiele bardziej drastyczny, brutalny i dosadny. U Kertesza czytelnik spokojnie, bez większych emocji (poza irytacją np. w moim przypadku) jedzie bydlęcym wagonem w nieznane, przystosowuje się do obozowych warunków, nikogo nie obwinia ani nie ocenia, ba! - tłumaczy i usprawiedliwia postępowanie strażników. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;"Czeka na mnie matka i na pewno bardzo się mną ucieszy,biedaczka. Pamiętam, że kiedyś chciała, bym został inżynierem, lekarzem czy kimś w tym rodzaju. I tak będzie z całą pewnością, tak, jak sobie tego życzy; nie ma takiego absurdu, którego nie moglibyśmy w sposób naturalny przeżyć, a na mojej drodze, już teraz to wiem, czeka na mnie, niby jakaś&lt;br /&gt;nieunikniona pułapka, szczęście. Przecież nawet tam, przy kominach, w przerwach między udrękami, też było coś na kształt szczęścia. Każdy pyta tylko o rzeczy trudne, o "koszmary": choć mnie chyba to przeżycie pozostanie najbardziej w pamięci. Tak, przy najbliższej okazji, kiedy mnie znów zapytają,muszę im opowiedzieć o szczęściu obozów koncentracyjnych. Jeśli zapytają. I jeśli sam nie zapomnę."&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;em&gt;&lt;div align="right"&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;Imre Kertesz "Los utracony"&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="right"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:verdana;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;wydawca: Wydawnictwo W.A.B.&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;tytuł oryginału: Sorstalansag&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;miejsce wydania: Warszawa&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;data wydania: 2002&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;nr wydania: IISBN: 83-88221-68-X&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;liczba stron: 270&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;kategoria: literatura faktu&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;tłumacz: Krystyna Pisarska&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;projekt okładki: Zuzanna Lewandowska&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;seria: Don Kichot i Sancho Pansa&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;okładka: miękka&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1998322444897336557-4760726398751559085?l=pchlitarg-katja.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/feeds/4760726398751559085/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/08/sorstalansag-imre-kertesz.html#comment-form' title='Komentarze (12)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/4760726398751559085'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1998322444897336557/posts/default/4760726398751559085'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://pchlitarg-katja.blogspot.com/2009/08/sorstalansag-imre-kertesz.html' title='Los utracony - Imre Kertész'/><author><name>Katja127</name><uri>http://www.blogger.com/profile/14670763554357315005</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='31' height='25' src='http://1.bp.blogspot.com/-2rHo5Od92Cc/Tu7zG6IpgmI/AAAAAAAABvk/UNl9goZmhLw/s220/Kopia%2BDSC_0161.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SnSf9iCnaGI/AAAAAAAAAUY/oZltIprAGnY/s72-c/los120.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>12</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1998322444897336557.post-2663180312850508115</id><published>2009-07-31T14:08:00.007+02:00</published><updated>2009-07-31T23:17:12.415+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Leonie Ossowski'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='Przeczytałam w 2009'/><title type='text'>Herrn Rudolfs Vermächtnis - Leonie Ossowski</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SnLfGifk-gI/AAAAAAAAAUA/41QTud5TTMQ/s1600-h/6594995_6594995_xl.jpg"&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;img style="MARGIN: 0px 10px 10px 0px; WIDTH: 126px; FLOAT: left; HEIGHT: 200px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5364595409583143426" border="0" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_QPJaxgZ5OPY/SnLfGifk-gI/AAAAAAAAAUA/41QTud5TTMQ/s200/6594995_6594995_xl.jpg" /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Ostatnia wola pana Rudolfa&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;Jak ta Leonie Ossowski to robi, że po wzięciu jej powieści do ręki nie można się od jej stronic oderwać? „Herrn Rudolfs Vermächtnis” jest kolejną świetną książką autorstwa tej niemieckiej pisarki, która jest nie tylko bardzo uważną obserwatorką, ale przede wszystkim znawczynią ludzi i ich psychiki, a przy tym mistrzynią pióra – usidliła mnie swymi opowieściami i swoim stylem. Kocham Leonie Ossowski i to jak ona pisze – nic na to nie poradzę, czy Wam się to podoba, czy nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest wojna. Zima. Rok 1944. I jest też sześć sierotek, które po śmierci matki uciekają z terenów Prus Wschodnich i marzą o tym, aby przedostać się do Niemiec. Czwórka z nich to rodzeństwo: Lotte, Ute, Kurt i Stefan, dwie pozostałe sierotki to ich kuzynowie Thomas i Karl. Ossowski przedstawia w swojej powieści nie tylko tych sześciu bohaterów (w zasadzie każdy z rozdziałów jest poświęcony jednemu z nich), ich wspólną drogę i zmagania, ale również walkę – często jest to walka pomiędzy nimi samymi, przeciwko sobie, np. o kromkę chleba, o kąt do spania czy po prostu – o przeżycie. Różnie się ich losy układają, wspólne drogi rozchodzą się w cztery świata strony. Po bardzo wielu latach wydarza się jednak coś, co wywraca ich życie do góry nogami. Rudolf, adopcyjny ojciec jednego z naszych bohaterów umiera i jego ostatnim życzeniem jest, aby jego syn zaprosił swoich kuzynów na pogrzeb – marzy mu się pojednanie po latach, wybaczenie wzajemnych win i krzywd. Ale co zrobić, gdy w oczach tych ludzi znów pojawia się strach, zagubienie i wzajemna nienawiść? Leonie Ossowski zabiera nas w podróż do czasów wojennego dzieciństwa, naznaczonego nieodwracalnymi przeżyciami, opowiada nam o tamtych zdarzeniach z perspektywy dorosłych już dziś mężczyzn i kobiet – tylko czy wymazanie tamtego okresu i całego jego okrucieństwa po 50 latach jest w jakiś sposób możliwe? Czy bohaterowie wybaczą sobie nawzajem i zapanuje pokój? Autorka stawia wiele pytań, komentuje okropności wojny nie poddając ich jednocześnie surowej ocenie i nie ubarwiając niczego niepotrzebnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Herrn Rudolfs Vermächtnis” jest dla mnie kolejnym dowodem wielkiego mistrzostwa Leonie Ossowski. To moja czwarta – jak dotąd – książka tej autorki i na pewno nie ostatnia. Trochę smutna, ale i czasy które opisuje do wesołych nie należały...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-family:trebuchet ms;font-size:78%;"&gt;&lt;em&gt;Wydawnictwo: Ullstein Tb (Grudzień 2007)&lt;br /&gt;Język powieści: niemiecki&lt;br /&gt;ISBN-10: 3548267688&lt;br /&gt;ISBN-13: 978-3548267685&lt;br /&gt;Rozmiar: 18,8 x 12 x 2,2 cm&
