czwartek, 17 lutego 2011

Gra w kości - Elżbieta Cherezińska

Gra w kości
Elżbieta Cherezińska
Wydawca: Zysk i S-ka Wydawnictwo
Rok wydania: 2010
Ilość stron: 408
ISBN 978-83-7506-581-7


Kilka ostatnich wieczorów upłynęło mi na .... grze w kości. Oooo, gdyby mój K. się o tym dowiedział, jestem pewna, że wpadłby w złość i martwiłby się, żebym nie wpadła w szpony hazardu i nie oplotły mnie zdradzieckie macki uzależnienia od chorobliwej chęci odegrania się. Gdyby jeszcze na dodatek dotarła do niego wiadomość, że w te kości grałam z pewnym przystojnym Bolesławem o zielonych oczach, ech - nie chcę nawet myśleć, co by się działo. A Bolesław przystojny jak nie wiem co, a do tego jaki chrobry...

Na szczęście nie w kasynie spędzałam ten czas, nie przy stole przykrytym zielonym suknem, nie z krupierem mówiącym po francusku (przynajmniej tak to sobie wyobrażam, bo w prawdziwym kasynie nigdy nie byłam), - o nie - przeleżałam tych kilka wieczorów na własnej kanapie z książką Elżbiety Cherezińskiej w ręku.

Jak ona to robi, ta pani Elżbieta - przywołuje w swoich powieściach świat sprzed ponad 1000 lat, opowiada o czasach zamierzchłych, archaicznych wydarzeniach, o których ledwo co się ze szkolnych lekcji pamięta - ale opowiada naprawdę rewelacyjnie. Kto czytał wcześniejsze powieści Cherezińskiej, wie z pewnością, o czym mówię (pisałam o pierwszej powieści tu, drugiej części sagi jeszcze nie miałam przyjemności przeczytać) - czytanie to uczta, którą się z ogromnym smakiem delektuje. Autorka napisała tę powieść (tak, tak Kochani - nie mamy tu do czynienia li tylko z zestawieniem suchych faktów historycznych) w ścisłej współpracy z profesorem Przemysławem Urbańczykiem ( "Spotkaliśmy się tylko raz. Rozmawialiśmy niecałą godzinę. Sceptyk z entuzjastką. Tradycjonalista z wizjonerką." - prof. Urbańczyk) 

"Gra w kości" jest wizją autorki dotyczącą Bolesława Chrobrego. Akcja powieści rozgrywa się w latach 997 - 1002 i umiejscowiona jest raz na dworze piastowskim i ziemiach Słowian, a raz na dworze cesarskim młodziutkiego cesarza Ottona III i podczas jego licznych wojaży. Jak się okazuje, tych 5 lat było najważniejszym okresem w życiu polskiego władcy, a wydarzenia mające wówczas miejsce (m.in. początki chrześcijaństwa  na ziemiach polskich i w Europie, męczeńska śmierć św. Wojciecha i jego kanonizacja, walki i pielgrzymki ówczesnych władców, Zjazd Gnieźnieński), zostały przez Cherezińską przedstawione nie tyle barwnie, co przede wszystkim zgodnie z prawdą historyczną. Niezwykły talent autorki, lekkie pióro oraz dbałość o szczegóły, a i zaiste współpraca z profesorem Urbańczykiem zaowocowały tym, że powstało coś fajnego, a mianowicie powieść, która wykracza poza ramy dotychczasowej wiedzy historycznej zwykłych zjadaczy chleba - po lekturze "Gry w kości" stajemy się niemalże "ekspertami" od czasów chrobrowskich - jeszcze nigdy i w tak ciekawy i przystępny sposób nie został nam przedstawiony kawałek zamierzchłej historii. Ja osobiście dziękuję pani Elżbiecie za tę wspaniałą historyczną lekcję A co sama Autorka mówi o "Grze w kości"? - „Książka o Bolesławie Chrobrym chodziła mi po głowie od lat. Lubię drania.”((http://www.cherezinska.pl/gra_index.htm; dostęp dnia: 10.11.2010). Teraz to i ja go lubię.  

Przytoczę Wam króciutki fragment opisujący po części Emnildę, żonę Bolesława, ale przede wszystkim jego samego:
" Gdy wydawano ją za mąż, przestrzegano: dziewczyno, nie będziesz znała dnia ani godziny. Wiedziała, że miał przed nią dwie żony i obie odprawił bez cienia wyrzutów sumienia. Wróżono jej najwyżej trzy lata z księciem. Więc od początku zachowywała się tak, jakby to miały być trzy lata. Cieszyła się każdym dniem, cieszyła się każdą nocą z nim, każdą chwilą. I ani się spostrzegła, jak minęło dziesięć lat. (...)Wychowana w domu dzieci, z radością czekała na swoje. Mając wciąż w pamięci zabiegi Ody o prawa dla swych potomków, Emnilda postanowiła nie zabiegać u Bolesława o nic. Początkowo nawet wychowywała jego pierworodnego syna, Bezpryma. "Nie moje dziecko, ale przecież dziecko" - myślała. Ale gdy na świat przyszły ich dwie pierwsze córki, Bolesław zdecydował się oddalić Bezpryma z dworu. Dobrze się stało. Dzieciak był niesforny, istny szatanek, madziarski małysz, czarny i nieznośny. Coś by mu się stało, i byłoby na nią. Bolesław czekał, aż Emnilda da mu męskiego potomka. Ale gdy na świat przychodziły córki, nie dawał jej odczuć niechęci. Przynajmniej tego nie zauważyła. Za to gdy po trzech latach urodziła Mieszka, oszalał. Bała się, że coś zrobi dziecku - ściskał je, podrzucał, nosił, całował. Ją zresztą też, co Emnildę zawstydzało...Kochała go. Jak nigdy nikogo., i nawet nie mogła sobie wyobrazić. że można by kochać  bardziej. Tak, tak - każdego dnia pamiętała, że to może być jej ostatni. Ale może właśnie dlatego?Miał słabości: lubił pić, lubił kochać się dużo i często, w miłości bywał odrobinę brutalny, w codziennym życiu nerwowy, nieobliczalny, szybko się nudził. Miał też zalety: lubił dobre miody, lubił kochać się dużo i często, w miłości bywał nadspodziewanie czuły, w codziennym życiu wyrozumiały, przewidywalny w nieobliczalności, jak się nudził jechał na polowanie z drużynnikami.(...)Lubiła, gdy wodził za nią oczami jak pies.Już od dawna przestała myśleć, czy ten wzrok, czy to ściągnięcie brwi, rozpoznają dziewczyny usługujące im u stołu.Topiła się w jego zielonych oczach. Napawały ją przestrachem i jednocześnie - choć tego akurat nie chciała - rozgrzewały ją jak słońce sopel lodu. (...)"

Co mnie jeszcze urzekło w "Grze w kości"? przede wszystkim to, jak Cherezińska pisze o kobietach. "W Grze w kości" kobiety nie tyle możemy usłyszeć, co zobaczyć. Autorka wyciąga je z niebytu i ustawia obok głównych bohaterów. Jednak nie tylko je ukazuje, ale też nazywa. Przegapione przez źródła, traktowane jako bezimienne matki kolejnych pionków czy kości w grze, u Cherezińskiej stają się ważnymi figurami. Dzięki nim historia ma być dla nas bliższa. Najważniejsze jest jednak to, że sama autorka nie daje się ponieść i uchyla się przed potencjalnym oskarżeniem jej o feministyczną ingerencję w historię. Jej sugestywne i prawdopodobne obrazy kobiet mieszczą się bowiem w ramach epoki, wyzyskują możliwości permutacji dostępnych im ról, przez co przełamują prostotę schematu, jednocześnie pozostając zgodne z naszą wiedzą na temat średniowiecza." (http://pisarki.wikia.com/wiki/Elżbieta Cherezińska)


Gorąco polecam. Według mnie "Gra w kości" zasługuje na 6!


Elżbieta Cherezińska urodziła się 9 października 1972 roku w Pile (województwo wielkopolskie) i choć szybko ją opuściła, by ukończyć Wydział Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie i na stałe zamieszkać w Kołobrzegu, to ze stolicą Wielkopolski połączyła ją jej pasja – pisanie książek. To właśnie poznańskie wydawnictwo zainteresowało się wydaniem jej drugiej książki Byłam sekretarką Rumkowskiego. Dzienniki Etki Daum (Zysk i S-ka 2008) oraz pierwszych dwóch części planowanej siedmiotomowej sagi skandynawskiej, które zapewniły autorce stałe miejsce na polskim rynku literackim. Wielkopolska stała się także tłem jej wydanej w 2010 roku powieści Gry w kości.
W 2009 roku Elżbieta Cherezińska otrzymała stypendium im. Jerzego Koeniga przyznawane absolwentom Wydziału Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza, jednak już od 2008 roku przy jej nazwisku częściej pojawia się określenie pisarka. Teatrolożka umieszczona zostaje dopiero po przecinku. (życiorys również stamtąd)

11 komentarzy:

the_book pisze...

Bardzo chętnie skorzystam z zaproszenia i z nieukrywaną ciekowością oraz radością przeczytam książkę Elżbiety Cherezińskiej. Tym bardziej, że jest to beletrystyka, ktorą lubię: fabularyzowana historia i to Polski! :) No i autorka zwiazana z Wielkopolską. Koniecznie :)

Elenoir pisze...

"jeszcze nigdy i w tak ciekawy i przystępny sposób nie został nam przedstawiony kawałek zamierzchłej historii".

Ośmielę się nie zgodzić:). Dokładnie ten sam okres opisał Teodor Parnicki w "Srebrnych orłach", ale może rzeczywiście w sposób mniej przystępny. Powieść Cherezińskiej zamierzam kiedyś przeczytać, choć jej styl w "Sadze Sigrun" średnio mi się spodobał.

Katja127 pisze...

The_book - koniecznie. Domniemam, że i Ty z Wielkopolski?:-)

Elenoir - "Srebrnych orłów" nie znam, może więc i masz rację. Może też powinnam napisać, że to moim zdaniem, że to właśnie mi "jeszcze nigdy i w tak ciekawy i przystępny sposób nie został przedstawiony kawałek zamierzchłej historii". Podobnie jak Cherezińska ziewam nad podręcznikowymi lekcjami historii moich córek. Mam nadzieję, że i one kiedyś sięgną po "Grę w kości" (i nie tylko), bo dla kogoś, kto lubi historię, będzie to przysłowiowy "strzał w dziesiątkę".

Mnie Cherezińska urzekła właśnie swoim stylem, i to dzięki "Sadze Sigrun" zaczęłam ją lubić. A jeśli chodzi o literaturę, o to, co lubimy czytać, powinniśmy pamiętać, że "z literaturą jest tak, jak z kobietami: zawsze nas dziwi to, co wybierają inni"

Agnes pisze...

Zapamiętam to nazwisko, dziękuję :)

Caitri pisze...

Mam na liście, bardzo jestem ciekawa tej książki.

Pozdrawiam!

dea pisze...

ja na ten tytuł wpadłam przypadkowo ( nie czytałam jeszcze) przez Andrzeja Barta. jego "Fabryka muchołapek" tak mnie zuroczyła, że z wypiekami na twarzy szukałam informacji o Rumkowskim. I znalazlam książkę "Byłam sekretarką Rumkowskiego" Cherezińskiej właśnie. Potem natknełam się na kości. "Sekretarka" własnie się do mnie wysyła, "Kości" są jeszcze w poczekalni, ale chyba długo tam nei poleżą, bo też zamierzam je zamówić:-)

Katja127 pisze...

Agnes - proszę bardzo, cała przyjemność po mojej stronie:-)

Caitri - a ja jestem ciekawa Twoich wrażeń:-)

Dea - ja o "Sekretarce..." słyszłam wiele dobrego i na pewno też po nią sięgnę:-)

Bernadeta pisze...

Bardzo lubię Cherezińską - dzięki jej książkom o Wikingach. Tę też wpisuję na listę:)

Katja127 pisze...

Bernadeto - ja też ją dzięki historiom o "diabłach" z Północy lubię:-)

bsmietanka pisze...

Ile pochwał dla tej książki! Nie powiem zachęciłaś, ja taka miłośniczka historii i jeszcze nic tej autorki nie czytałam ;)

Ichigol pisze...

Muszę mieć tę książkę! Naprawdę wydaje sie interesujaca, no i do tego historyczna. Cudna:)

Pozdrawiam:) I dzięki za recenzje.