piątek, 31 lipca 2009

Herrn Rudolfs Vermächtnis - Leonie Ossowski


Ostatnia wola pana Rudolfa

Jak ta Leonie Ossowski to robi, że po wzięciu jej powieści do ręki nie można się od jej stronic oderwać? „Herrn Rudolfs Vermächtnis” jest kolejną świetną książką autorstwa tej niemieckiej pisarki, która jest nie tylko bardzo uważną obserwatorką, ale przede wszystkim znawczynią ludzi i ich psychiki, a przy tym mistrzynią pióra – usidliła mnie swymi opowieściami i swoim stylem. Kocham Leonie Ossowski i to jak ona pisze – nic na to nie poradzę, czy Wam się to podoba, czy nie.

Jest wojna. Zima. Rok 1944. I jest też sześć sierotek, które po śmierci matki uciekają z terenów Prus Wschodnich i marzą o tym, aby przedostać się do Niemiec. Czwórka z nich to rodzeństwo: Lotte, Ute, Kurt i Stefan, dwie pozostałe sierotki to ich kuzynowie Thomas i Karl. Ossowski przedstawia w swojej powieści nie tylko tych sześciu bohaterów (w zasadzie każdy z rozdziałów jest poświęcony jednemu z nich), ich wspólną drogę i zmagania, ale również walkę – często jest to walka pomiędzy nimi samymi, przeciwko sobie, np. o kromkę chleba, o kąt do spania czy po prostu – o przeżycie. Różnie się ich losy układają, wspólne drogi rozchodzą się w cztery świata strony. Po bardzo wielu latach wydarza się jednak coś, co wywraca ich życie do góry nogami. Rudolf, adopcyjny ojciec jednego z naszych bohaterów umiera i jego ostatnim życzeniem jest, aby jego syn zaprosił swoich kuzynów na pogrzeb – marzy mu się pojednanie po latach, wybaczenie wzajemnych win i krzywd. Ale co zrobić, gdy w oczach tych ludzi znów pojawia się strach, zagubienie i wzajemna nienawiść? Leonie Ossowski zabiera nas w podróż do czasów wojennego dzieciństwa, naznaczonego nieodwracalnymi przeżyciami, opowiada nam o tamtych zdarzeniach z perspektywy dorosłych już dziś mężczyzn i kobiet – tylko czy wymazanie tamtego okresu i całego jego okrucieństwa po 50 latach jest w jakiś sposób możliwe? Czy bohaterowie wybaczą sobie nawzajem i zapanuje pokój? Autorka stawia wiele pytań, komentuje okropności wojny nie poddając ich jednocześnie surowej ocenie i nie ubarwiając niczego niepotrzebnie.

„Herrn Rudolfs Vermächtnis” jest dla mnie kolejnym dowodem wielkiego mistrzostwa Leonie Ossowski. To moja czwarta – jak dotąd – książka tej autorki i na pewno nie ostatnia. Trochę smutna, ale i czasy które opisuje do wesołych nie należały...


Wydawnictwo: Ullstein Tb (Grudzień 2007)
Język powieści: niemiecki
ISBN-10: 3548267688
ISBN-13: 978-3548267685
Rozmiar: 18,8 x 12 x 2,2 cm

8 komentarzy:

nutta pisze...

Nie wiem, czy ta autorka była u nas tłumaczona. Też miałabym ochotę coś przeczytać.

be.el pisze...

Mam coraz większe apetyty na nią. Tylko kiedy, kiedy?

Katja127 pisze...

Nutto, polecam "Wilcze jagody", 1-szą część śląskiej trylogii (jest przetłumaczona na polski jako jedyna z jej powieści)

Katja127 pisze...

Be.el - problem czasu, a zwłaszcza jego brak, to również moje zmartwienie:-)))

clevera pisze...

No i apetyt bez pokrycia, a recenzje co chwilę pochlebne. Nic tylko frustracja narastająca. ;)
Niech jakieś wydawnictwo zacznie ją tłumaczyć. :)))

Katja127 pisze...

Gdyby jakieś wydawnictwo tylko zechciało, to ja jestem pierwsza chętna, która ją przetłumaczy, Clevero. W końcu coś mi się przecież za to moje uwielbienie dla Leonie należy:-)))(w sumie może to i niezły pomysł, tylko że - niestety - żadne wydawnictwo ze mną nie współpracuje:-(

ktrya pisze...

Bym musiała zajrzeć do biblioteki językowej, może będą mieli.

Katja127 pisze...

Ktryo - zajrzyj koniecznie, może rzeczywiście będzie - choć wątpię w takie cuda...