sobota, 17 lipca 2010

26 bajek z Afryki

ze zdjęciami Ryszarda Kapuścińskiego

Książeczka patrzyła na nas z półki zaprzykaźnionej cioci wielkimi oczyma tego nieśmiałego chłopca z okładki. I od razu nas zauroczyła - jeszcze na miejscu, u cioci, obejrzałyśmy wszystkie zdjęcia, a do domu pożyczyłyśmy do przeczytania. Nie jestem jakąś maniaczką afrykańskich klimatów, Afryka nie jest moją pasją, ale chętnie sięgam po pozycje wydawnicze, które pomagają mi w łatwy i przystępny sposób przybliżać dzieciom kultury innych narodów. Tutaj mamy dodatkowo do czynienia z innymi narodami zamieszkującymi inny kontynent - Czarny Ląd. Muszę przyzanć, że miałam nadzieję na dobrą lekturę dla mojej Najmłodszej  i nie zawiodłam się, tym bardziej, że podczas czytania jednej z bajek zauważyłam, że maleńka słucha z zainteresowaniem. Może jeszcze nie wszystko rozumie, ale wierzę, że z czasem będzie coraz lepiej, bo bajki kocha się w naszym czytelniczym domu niezależnie od wieku.
Cieszę się, że bajki są naprawdę inne od naszych, nie tylko polskich, ale bajek europejskich w ogóle - określiłabym je jako prawdziwie afrykańskie, doskonale oddające klimat gorącego słońca i tego innego, afrykańskiego świata - z całą tą inną kulturą, egzotyką, magią, innymi wierzeniami. Każda bajka kończy się morałem, każda bajka jest też tak bardzo prosto napisana, że niektóre elementy bajek Klara potrafi sama dopowiedzieć (mała je uwielbia, już je kilkadziesiąt razy przeczytałyśmy). Klara uwielbia też oglądać zdjęcia, często siadamy razem i wertujemy opasłe tomiska naszych rodzinnych albumów. A że lubi wiedzieć, kto zacz na oglądanych zdjęciach, więc wszystkie dzieci na zdjęciach w tej książce mają swoje imiona. I do każdego zdjęcia (które są naprawdę świetne) została też wymyślona przez Najmłodszą jakaś "realna" historia - np. "ten chłopiec biegnie właśnie do domu, bo baldzo ce mu sie pić". I słuchane bajki, i te zdjęcia właśnie, inspirują moją córcię do "twórczego paplania" - a o to właśnie chodzi - z książką na kolanach rozmawiamy i rozmawiamy. Na razie "26 bajek z Afryki" wyparło  z cowieczornego czytania wszystkie inne książki i przed zaśnięciem jest czytana i oglądana najpierw wspólnie, potem samodzielnie, a i w ciągu dnia, na hasło "-Poczytamy?" też jest za każdym razem przynoszona. Jeśli jeszcze jej nie znacie, to może najwyższy czas po nią sięgnąć?

My nasz pożyczony egzemplarz niedługo musimy zwrócić, trzeba więc będzie przy najbliższej wizycie w empiku na własność zakupić... Jak ja lubię takie zakupy planować!


Wydawnictwo:Agora/Green Gallery , Marzec 2007

Seria:Biblioteka Gazety Wyborczej
ISBN:978-83-60225-93-6
Liczba stron:124
Wymiary:194 x 197 mm

4 komentarze:

Sara (sarusia5@onet.eu) pisze...

Ja również nie przepadam za klimatami upalnej Afryki, jednak jej fauna i flora mnie bardzo pociąga:) A afrykańskie bajki to chyba coś zupełnie innego:)

Kala pisze...

Mam wielkiego smaka na tę książeczkę :) Całkiem możliwe, że zakupię na własność...

Katja127 pisze...

Saro - to z całą pewnością coś innego. Sięgnij po nie, a sama się przekonasz:-)

Katja127 pisze...

Kalo - w takim razie życzę smacznego!