sobota, 7 listopada 2009

Mrówka w wielkim mieście - David Safier

Jak to jest urodzić się i być mrówką? No wiecie, okrągła główka z dwoma długimi czułkami, sześć nóżek, tułów, przesadnie duży odwłok... Aha, nigdy nie zastanawialiście się nad tym... No właśnie, o takiej mrówce mowa w książce Davida Safiera – tylko że ta mrówka to ... nowe wcielenie Kim Lange – niemieckiej prezenterki telewizyjnej, prowadzącej tzw. Polittalkshow. Kim jest bardzo atrakcyjną 32-latką, prawdziwą kobietą sukcesu goniącą za sławą. W jej życiu jest wprawdzie rodzina – mąż i 5-letnia córeczka Lilli, ale w rankingu priorytetów zajmują oni któreś z kolei miejsce, gdzieś tam za pracą, pracą i pracą oraz błyskiem reporterskich fleszy. Kim Lange poznajemy w momencie, gdy opuszcza dom – nie może zostać na przyjęciu urodzinowym swojej córki, bo właśnie otrzymała prestiżową nagrodę, okazała się zwyciężczynią w swojej kategorii – jedzie więc na lotnisko, aby wsiąść do samolotu i udać się na wielką galę. A po tym wszystkim po prostu pech – trafia ją spadająca z nieba umywalka – fragment rozpadającej się radzieckiej stacji kosmicznej. Sami przyznacie, że trudno o bardziej absurdalną przyczynę zejścia z tego świata, ale ten wypadek jest tylko wstępem do tej pełnej humoru opowieści. Pierwsza dama niemieckiego talkshow, rekin mediów - zostaje pomniejszona do stworzonka wielkości kilku milimetrów – mrówki. Jest to jej szansa na naprawienie błędów z poprzedniego życia, a Kim dopiero po swojej śmierci zdaje sobie sprawę z ich popełnienia. Odradza się później jeszcze jako świnka morska, cielak, pies – przeżywa po drodze mnóstwo zabawnych, często bardzo absurdalnych przygód, a wszystko po to, żeby za wszelką cenę wrócić do swojej rodziny.

Książkę można by na pierwszy rzut oka – dzięki lekkiemu językowi i wszechobecnemu humorowi – zakwalifikować do lektur łatwych, lekkich i przyjemnych, bo taka jest rzeczywiście. Ale oprócz tego jest to też książka dająca do myślenia, nakłaniająca czytelnika do zastanowienia się nad tym wszystkim, co w życiu ważne – sens i jakość życia, miłość... Ile czasu my sami poświęcamy swoim najbliższym w codziennej gonitwie za sprawami często błahymi; kiedy ostatnio przytuliliśmy swoje dziecko (nie to najmniejsze, bo ono jest przytulane tysiąc razy dziennie, ale to najstarsze – o głowę od nas wyższe)? Nie chciałabym, żeby to wszystko stało moim udziałem w następnym wcieleniu – tak jak spotkało to Kim – dopiero jako świnka morska uświadomiła sobie przyjemność płynącą z ciepłego dotyku dłoni jej męża, a jako pies – tak naprawdę spędzała ze swoją córka czas – dużo, długo, bawiąc się, przytulając... Dopiero jako pies zaczęła dostrzegać, jakie to ważne i przyjemne...

Autor: David Safier
Wydawnictwo:Galaktyka , Wrzesień 2009
ISBN:978-83-7579-025-2
Liczba stron:320
Wymiary:202 x 135 mm

9 komentarzy:

Izusr pisze...

Ooo, zapowiada się całkiem nieźle :). Oczywiście, ląduje na liście do przeczytania :)

Medola pisze...

widziałam ją e Empiku i bardzo mnie zaciekawiła :) Po Twojej recenzji jeszcze bardziej mam na nią ochotę ;)

beel pisze...

Brzmi ciekawie. Po: A lasy wiecznie śpiewają chyba potrzebuję czegoś takiego:)

Katja127 pisze...

Izusr - czy Twoja lista też zaczyna przybierać kształt ciągle się wydłużający, tak jak moja? Po prostu końca nie widać, końca nie widać...

Katja127 pisze...

Medolo - do tego wszystkiego, co napisałam dodam jeszcze tylko, że czyta się ją bardzo szybko :-)

Katja127 pisze...

Be.el - a ja potrzebowałam przerywnika pomiędzy tym co wypełniało ostatnio mój czas, czyli tłumaczeniem gigantem - kiedy po całym dniu przed kompem, wertowania słowników i klepania na klawiaturze człowiek zastanawia się, czy "der Vertrag" jest rzeczywiście umową oraz jakiego rodzaju jest "Gesetz" - i jeśli do tego wszystkiego jeszcze nie chce się rezygnować z kilku stron lektury, to "Mrówka..." nadaje się doskonale.
A tak apropos "A lasy wiecznie śpiewają" - pożyczycie? Bo bardzo chciałabym przeczytać:-)

Izusr pisze...

Dokładnie tak! :D Czasami już nawet sama nie pamiętam co na niej jest, ale pociesza mnie fakt, że jest nas więcej! :)

bsmietanka pisze...

"Mrówka w wielkim mieście" :) już tytuł brzmi zabawnie, lubie jak ludzie z poczuciem humoru piszą książki

Katja127 pisze...

bsmietanko - i taka jest - zabawna przede wszystkim, do tego porusza rzeczy naprawdę ważne. Czyta się bardzo przyjemnie:-)