Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura na peryferiach. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Literatura na peryferiach. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 30 lipca 2009

Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz - Lisa See

Chiny to w tej chwili kraj nr 1 na mojej liście marzeń - chciałabym tam kiedyś pojechać, a ochoty na tę wyprawę nabrałam dzięki lekturze "Kwiatu Śniegu i sekretnego wachlarza" Lisy See. Do tej pory nie czytałam jeszcze żadnej powieści z tego rejonu świata, choć muszę przyznać, że książka ta przeleżała na mojej półce już jakiś czas - obawiałam się, że bedzie to coś w rodzaju Memoirs of a Geisha (filmu, który jakiś czas temu obejrzałam).
Na szczęście okazało się, że niewiele mają ze sobą wspólnego poza złym traktowaniem kobiet...

"Kwiat Śniegu i sekrteny wachlarz" to historia przyjaźni dwóch chińskich laotong - dziewczynek, a poźniej kobiet, które pochodziły z rodzin o bardzo zróżnicowanym statusie społecznym; to historia przyjaźni na całe życie, o wzajemnej lojalności i miłości w tym jakże innym od naszego świecie. Autorce udało się w sposób bardzo naturalny i realistyczny oddać wartości zhierarchizowanego społeczeństwa XIX-wiecznych Chin - przywiązanie do tradycji i obrządków, które były ponad wszystko i wszystkimi - np. jak nakazywał obyczaj, matki krępowały swoim 6-letnim córkom stopy ciasnymi bandażami, aby w efekcie kości ich stóp połamały się, a po 2 latach krępowania ich palce spotkały się z piętą, tworząc tak upragnione przez mężczyzn lilie o dłgości 7 cm, na których kobietom trudno było się poruszać i w rzeczywistości spędzały całe swoje życie na piętrach swoich domów, w izbach dla kobiet. Zajmowały się tam szyciem, haftowaniem i tkaniem, a dla umilenia sobie czasu śpiewały sobie lub opowiadały różne historie.
Przyznaję szczerze, że opisy krępowania stóp tych małych dziewczynek, ich cierpienie i ból były dla mnie największym barbarzyństwem, o jakim ostatnio czytałam, i to mnie poruszyło do tego stopnia, że płakałam nad książką jak przysłowiowy bóbr.

Dzięki książce udało mi się poznać życie w dawnych Chinach, dowiedziałam się o wpływie konfucjanizmu na życie Chińczyków, o obyczajach i tradycjach nieznanych nam, wychowanym we współczesnej kulturze Zachodu, o hierarchii nie tylko w chińskim społeczeństwie, ale przede wszystkim w chińskiej rodzinie - pozycję w rodzinie określa kolejność narodzin oraz płeć dziecka, którego w zasadzie do 5 roku życia nie traktuje się poważnie ze względu na wielką umieralność. Natomiast na pozycję społeczną największy wpływ ma pochodzenie oraz zamożność rodziny i piastowane przez jej członków urzędy.

Oprócz wspomnianego już wcześniej krępowania stóp Lisa See przedstawia czytelnikom aranżowanie małżeństw, zawieranie związków przyjaźni laotong albo zaprzysiężonych sióstr. I mimo, że akcja opisanych wydarzeń ma charakter bardzo statyczny, to muszę przyznać, że książka wciąga w swój nurt od pierwszej strony i trzyma czytelnika w napięciu aż do ostatniej. Ja nie mogłam się od niej oderwać, tak ekscytująca była dla mnie ta czytelnicza podróż w nieznane mi dotąd rewiry naszpikowane obco i trochę niewiarygodnie brzmiącymi nazwami - laotong, nu shu, Dni upinania włosów, Święto chwytania chłodnych podmuchów.

Trudno mi oceniać, na ile obraz Chin przedstawiony przez Lisę See jest rzetelny - nie jestem specjalistką w tej dziedzinie, nie mam też możliwości porównania z innymi źródłami -informacje pozostałe mi ze szkolnych lekcji historii czy geografii, jak również z gazet czy telewizji, na temat życia w Chinach określiłabym jako bardzo "śladowe". Ale dla mnie, jako laika, "Kwiat Śnegu i sekretny wachlarz" to bardzo interesująca chińska lekcja historyczno - obyczajowa:-))


Kwiat Śniegu i sekretny wachlarz (okładka miękka)
Autor: Lisa See
Wydawnictwo:
Świat Książki , Wrzesień 2005
ISBN:83-247-0147-8
Liczba stron:352
Wymiary:125 x 200 mm

czwartek, 16 lipca 2009

Ali i Nino - Kurban Said

Moje czytanie peryferyjne zaczynam od Gruzji - zupełnie przypadkiem, bo listy lektur do dziś nie stworzyłam, a w bibliotece niewielki był wybór. Padło na "Ali i Nino" autorstwa Kurbana Saida, ponieważ jeszcze nigdy w życiu niczego z Gruzji i o Gruzji nie czytałam. Książeczkę (zaledwie 239 stron) wydano po raz pierwszy w 1937 r. w Wiedniu i tak naprawdę do 1999 r. nie było wiadomo, kim właściwie był Kurban Said. Niektóre z tez głosiły, że był Tatarem. Zagadkę pochodzenia tajemniczego autora rozwiązał w 1999 amrykański dziennikarz, Tom Reiss - w wyniku przeprowadzonych przez niego badań okazało się, że "Kurban Said" to literacki pseudonim Lwa Nissenbauma, urodzonego w 1905 w Baku jako syn niemieckiego Żyda, prowadzącego swoje interesy na terenach zakaukaskich. Hipotez na temat Nissenbauma, jego pochodzenia i burzliwych losów jego życia było bardzo wiele - do dziś w zasadzie nie wiadomo niczego pewnego - większość faktów poprzedzanch jest słowami "rzekomo" i "prawdopodobnie".

O samej Gruzji wiedziałam do tej pory bardzo niewiele - była republika radziecka, która wiosną 1991 roku opowiedziała się za swoją niepodległością i suwerennością, a z wiadomości z ostatnich dni dowiedziałam się, że Gruzję właśnie opuścili ostatni obserwatorzy ONZ, gdyż z powodu rosyjskiego weta nie udało się Radzie Bezpieczeństwa przedłużyć swojej misji w tym rejonie. No cóż, moja ignorancja dotycząca wiedzy o tym państwie jest - powiedzmy - znaczna, ale trochę w tej dzidzinie udało mi się nadrobić - dzięki mojej ostatnio przeczytanej wakacyjnej lekturze.


"Ali i Nino" to historia miłości azerskiego muzułmańskiego Romea (Ali Chan Szirwanszir) i gruzińskiej chrześcijańskiej Julii (Nino Kipiani), napisana w taki sposób, że podczas czytania trudno oderwać się od stron powieści. Można się przy niej nie tylko śmiać, ale również płakać ze wzruszenia albo smutku - to książka, która nikogo nie pozostawi obojętnym na to, co opisuje - wielkie uczucie dwojga młodych ludzi z wielką historią w tle (wybuch I wojny światowej, Rewolucja Październikowa, powstanie i upadek pierwszego niepodległego Azerbejdżanu). "Ali i Nino" była dla mnie wspaniałym doświadczeniem, doskonale oddającym charakter i klimat tamtego rejonu świata - wspaniałe opisy sprawiają, że chciałoby się tam pojechać i zwiedzić te nieznane nam do tej pory tereny - przejść się starymi, urokliwymi uliczkami przepięknych miast (Baku, Tyflis czy Szuszy) czy poczuć pod stopami parzący złoty piasek pustyni. Co mnie bardzo pozytywnie uderzyło w powieści, to serdeczność ludzi i ich wzajemna otwartość - wspólne biesiadowanie, świętowanie przy ogniskach i wtórze charakterystycznej, wschodniej muzyki. Bardzo interesujące dla nas, wychowanych w kulturze europejskiego Zachodu, są rodzinne zwyczaje, przywiązanie do tradycji i rodziny oraz religii przyprawione - jak dla mnie - nutką fanatyzmu. I co w dzisiejszych czasach rzadko spotykane - umiłowanie tych ludzi do poezji (w książce autor opisuje nie tylko uczty z udziałem poetów, ale również wioski zamieszkane tylko przez tych artstów oraz ich wielkie pojedynki, obserwowane przez tłumy publiczności).


Dla mnie była to wielka czytelnicza uczta - udział w takich wprost uwielbiam... 6/6
Autor: Kurban Said
Wydawnictwo:
Świat Książki
Liczba stron: 240
Format: 13x20,5 cm, oprawa twarda
ISBN: 83-7391-126-X
Rok wydania: 2004