dowcip. Dowcip, który - jak to się dzisiaj określa w języku nie wiem jakim (młodzieżowym? uczniowskim?) - wymiata wszystkie, jakie do tej pory o nauczycielach czytałam:
Dwóch nauczycieli wychodzi na lekcję z pokoju nauczycielskiego. Młody obładowany: w jednej ręce torba pełna książek, w drugiej ręce torba z materiałami pomocniczymi, pod jedną pachą kserówki dla uczniów, pod drugą pachą dziennik, w zębach niesie klucz od klasy. Natomiast stary nauczyciel idzie lekkim krokiem, niosąc tylko dziennik i klucz, do tego cichutko pogwizduje sobie pod nosem. Żadnych książek, żadnych kserówek, materiałów pomocniczych. Młody patrzy na niego z nieskrywanym podziwem: "- Szacuneczek. Po tylu latach pracy to musi pan to wszystko mieć w głowie?". Na co stary odpowiada: " W dupie, synu, w dupie...."
-