piątek, 23 października 2009

Gone. Zniknęli - Michael Grant

Powiem tak: książka, która w pierwszej chwili zachwyciła moją Najstarszą 16-letnią córkę („Mamo, świetna!!! Musisz przeczytać!!!!!!) u mnie wywołała reakcje – powiedziałabym – bardzo umiarkowane: nie rzuciła mnie na kolana, ale i nie sprawiła, żebym po kilkunastu stronach rzuciła nią o ścianę. Dlaczego? Gdzie tkwi fenomen pierwszego z sześciu planowanych tomów „Gone” Michaela Granta? Co sprawia, że wszyscy zaczytują się tym zgrabnie napisanym thrillerem, łączącym w sobie elementy science-fiction i klasycznej powieści dla młodzieży? No właśnie – sama musiałam się o tym przekonać i kilka ostatnich wieczorów spędziłam na kanapie z książką w ręku, aczkolwiek muszę przyznać, że nie było to u mnie czytanie „za wszelką cenę” – bez problemu odrywałam się od lektury, żeby zająć się Klarą, z drugiej jednak strony – jest w tej książce coś, co każe ją dalej czytać… Ja też do niej wracałam.

Akcja powieści osadzona jest w niewielkim kalifornijskim miasteczku Perdido Beach – i nie byłoby w tym nic dziwnego – rzec by można „miasteczko jak miasteczko” – gdyby nie fakt, że pewnego dnia dzieje się bardzo dziwna rzecz – w miasteczku pozostają tylko dzieci – reszta mieszkańców, która ukończyła 15 lat znika w niewytłumaczonych okolicznościach. Nagle okazuje się, że w miasteczku nie ma żadnych dorosłych – nie ma rodziców, policjantów, lekarzy, nauczycieli, na domiar wszystkiego przestaje działać Internet, telewizja, telefony, a wokół miasta pojawia się bariera, tworząc strefę nie do przebycia. W pierwszej chwili wśród dzieciaków zapanowuje euforia – nareszcie wolni, nareszcie będzie można robić, co się chce i żyć, jak się chce, bez biadolenia i „brzęczenia” dorosłych, bez nakazów i zakazów… jednocześnie dzieciaki muszą zacząć radzić sobie same, a nawet walczyć o przetrwanie. Podczas czytania nasuwała mi się w tym momencie jedna myśl, a mianowicie, żeby młodzi czytelnicy postawili sobie pytanie: czy rzeczywiście będzie tak fajnie bez dorosłych, kiedy samemu trzeba będzie martwić o zaspokojenie podstawowych potrzeb, kiedy samemu trzeba będzie rozwiązywać wszystkie problemy, kiedy do władzy dorwą się dzieciaki, które wykorzystując nową sytuację zapragną zaprowadzić własne rządy? Czy rzeczywiście bezwzględny, ale charyzmatyczny i stanowczy Cain to idealny przywódca? Czy dzieciaki, pójdą za jego głosem, czy przejrzą na oczy i będą próbowały mu się przeciwstawić? Do poznania prawdy dąży główny bohater, Sam – ale czy uda mu się wyjaśnić zagadkę tajemniczych zniknięć? Czas leci nieubłaganie do przodu, a on sam będzie niedługo miał 15-te urodziny… Czy i on zniknie, tak jak inni mieszkańcy? Tych i innych wątpliwości oraz pytań nasuwa się podczas lektury bardzo dużo, na wszystkie znajdziecie odpowiedzi w książce, którą – muszę to szczerze przyznać – czyta się dosyć szybko. Autor bardzo sprawnie łączy wiele różnych wątków, stopniuje napięcie, sprawiając, że nie możemy się oderwać od czytanego tekstu, często zaskakuje nas niebanalnymi rozwiązaniami, ale w pewnym momencie ja osobiście poczułam przesyt – tak jakby trzymana przeze mnie książka była zbyt małym opakowaniem na to, co autor chciał nam przekazać .

Gone to pierwsza książka z gatunku sciene-fiction, którą przeczytałam, do tej pory zawsze coś innego wpadało mi w ręce – teraz już wiem dlaczego… Jest to z pewnością książka dla młodych czytelników, którzy na pewno bardziej bezkrytycznie podchodzą do czytania, nie czepiają się szczegółów, tym bardziej, że fabuła dotyczy przecież nastolatków – to o nich i ich problemach w nowym fantastycznym, zmutowanym świecie pisze Grant.
Faza I: Niepokój
Autor
: Michael Grant
Wydawnictwo:Jaguar , Wrzesień 2009

ISBN:978-83-60010-96-9
Tłumaczenie: Jacek Drewnowski
Język oryginału: angielski
Język wydania: polski
Oprawa: Miękka

9 komentarzy:

Zosik pisze...

Ja się nie zaczytuję :) I nie wiem czy sięgnę po "Gone". To chyba trochę nie moja bajka...

Katja127 pisze...

Zosiku - mnie też trochę nie po drodze z tym gatunkiem literatury, jak zaznaczyłam - po raz pierwszy czytałam "Science-fiction" - i mimo, że gustuję w innych ksiązkach, jakoś specjalnie nie męczyłam się podczas czytania - nie zachwyciła mnie też. Mój stosunek do książki oceniłabym raczej na "umiarkowany ciepły". I z tego co widzę, to "Gone" będzie na pewno tak samo kontrowersyjną pozycją na rynku wydawniczym jak "Harry Potter" albo "Zmierzch" - takie same rzesze zwolenników co i przeciwników... Nasz egzemplarz "Gone" już poszedł w pożyczkę - przyjaciele Najstarszej stoją w kolejce... pół klasy chce przeczytać, a w bibliotece tylko dwa egzemplarze...

clevera pisze...

Aż dwa egemplarza!, są takie w których nie ma i nie będzie niestety.:((

clevera pisze...

egzemplarze - miało być :)))

Anonimowy pisze...

uważam żę ta książka jest świetna i tak jak stwierdziła Katja127 myślę że bardziej ona się spodoba młodszemu pokoleniu ...
nie mogę się doczekać kolejnego tomu :)) pozdrawiam.

Katja127 pisze...

Clevero - biblioteka bibliotece nierówna, wiem o tym. W mojej czasami można znaleźć coś ciekawego, ale z reguły są to pojedyncze egzemplarze (Zwłaszcza jeści chodzi o nowości), na książki są wieczne zapisy, a na upragnione tytuły czeka się MIESIĄCAMI... Nie pozostaje nic innego jak polować na super okazje w księgarnicach (które jak dla mnie za rzadko się zdarzają)

P.S. A klasa Najstarszej zachwycona, że mogą czytać - ja też się z tego cieszę, że czytają:-)

Anonimowy pisze...

Polecam tę książkę! Tak mnie zafascynowała że pobiegłem do empiku po drugą część ;P

Anonimowy pisze...

uwielbiam ją mam 2 tomy 1 i 2.Chciała bym żeby na podstawie tej serii zrobiono film lub serial oglądała bym z zapartym tchem:):)

Anonimowy pisze...

Nie dziwię się Twojej córce. ;>
GONE jest świetne. ;p
Może te pierwsze części nie były czymś wielkim, szału nie było, ale po czwartej totalnie odpłynęłam. Seria fantastyczna. :)