środa, 14 października 2009

Nagroda im. Beaty Pawlak przyznana

W poniedziałek, 12 października 2009 w siedzibie Fundacji Batorego kapituła Konkursu o Nagrodę im. Beaty Pawlak ogłosiła nazwiska tegorocznych laureatów. W tym roku zdecydowano docenić wieloletnie zaangażowanie i trud w przybliżaniu „innych cywilizacji”. Jak czytamy w uzasadnieniu werdyktu - Dym się rozwiewa to niezwykła książka o Cyganach w Polsce. Pełna kolorów i emocji. Autor nie pamięta o politycznej poprawności, my zapominamy o stereotypach. (Po tej książce Cygan przestaje być tylko „panem z patelnią”). Milewski opisał nieznany świat, który jest tuż, obok, na wyciągniecie ręki. Opisał ludzi, którzy ten swój świat chronią, ukrywają przed nam, więc budzą lęk, niepokój. Gdy „dym się rozwiewa” widzimy… sąsiadów - oglądających seriale, pijących piwo, odprowadzających dzieci do szkoły... Ale widzimy też rzeczy, które nas szokują, np. wydawanie za mąż trzynastoletnich dziewczynek.


Jacek Milewski dzieli się z nami tym co zobaczył, czego sam się dowiedział, pracując przez 16 lat jako nauczyciel i dyrektor szkoły dla Romów w Suwałkach.


Dym się rozwiewa to pozycja, po którą z pewnością trzeba sięgnąć. Ja już ją wpisałam na moją listę książek do przeczytania, bo - prawdę powiedziawszy - o Cyganach, przepraszam, o Romach żyjących w Polsce niewiele wiem, moja wiedza na ich temat nie wykracza poza utarte stereotypy. Zgadzam się z tezą, że to co nieznane budzi lęk i niepokój, a że bać się nie lubię, to poznam, co ma na ten temat do powiedzenia młody pan Milewski.


W tym roku przyznano dwie równorzędne nagrody, druga trafiła w ręce Maxa Cegielskiego za książkę Oko świata. Od Konstantynopola do Stambułu.
Zgłębiając Orient, Max Cegielski tym razem pojawia się u jego bram – w Stambule. Jest to miasto wyjątkowe: było stolicą dwóch wielkich imperiów, centrum cywilizacji świata chrześcijaństwa wschodniego i islamu oraz wielokulturowym tyglem, w którym przez wieki współżyli Turcy, Ormianie, Grecy, Żydzi i Romowie. Cegielski w prastarych murach i kamienicach odnajduje zupełnie nową treść – widzi dynamicznie rozwijające się centrum tureckiego kapitalizmu. Schodzi z „wytartych” przez turystów i orientalistów szlaków, by z wielu narracji mieszkańców miasta – od radykalnych lewicowców i feministek zaczynając na konserwatywnych sunnitach kończąc – stworzyć jego złożony obraz. Stambuł Maxa Cegielskiego jest zupełnie inny niż ten z sentymentalnego portretu nakreślonego przez Pamuka. Wolny jest od stereotypów utrwalanych przez lata w pismach Pierre’a Lotnego, Edmunda de Amicisa, Alphonse’a de Lamartine’a czy François-René Chateaubrianda. Stambuł to miejsce, gdzie blizny po reformach Atatürka i krwawych rządach armii są nadal świeże w ludzkich umysłach, a przepaść dzieląca biednych i bogatych widoczna jest na każdym kroku. To zbiór wzajemnie wrogich tożsamości – tureckiej, kurdyjskiej, alewickiej, świeckiej, sunnickiej – które łączy silna nić wspólnych ekonomicznych korzyści i siłowo ujednolicany przez post-kemalistowskie elity władzy.

Jesienna plucha za oknem, u niektórych zima, bo gdzieniegdzie napadało śniegu, można więc udać się z Maxem Cegielskim w podróż - przyjemną o tej porze roku - leżąc wygodnie na kanapie i z książką w ręku oraz kubkiem gorącej aromatycznej herbaty.

3 komentarze:

clevera pisze...

O, bardzo się cieszę, bo Dym... właśnie wypożyczyłam i czeka w kolejce, a skoro dostrzeżona to czeka mnie ciekawa lektura:))

Katja127 pisze...

Cześć Clevero - ja też liczę na szybkie jej przeczytanie, tym bardziej, że tematyka, którą porusza, bardzo mnie interesuje...

be.el pisze...

Dym też mam na półce. Czeka na swoją kolej. Tekst okladkowy zachecający. Jestem ciekawa Twojego zdania:)