niedziela, 4 października 2009

Niebawem w księgarniach...



Fotobiografia
Zofia Turowska przedstawia Zofię Nasierowską, "fotografkę boską", jak nazwał ją Melchior Wańkowicz, artystkę i dokumentalistkę, która z aparatem w ręku potrafiła sprostać zmianom i przeciwnościom, odnieść imponujący sukces zawodowy i jednocześnie harmonijnie ułożyć wspólnotę małżeńską. To ilustrowana opowieść o życiu wielokrotnie spełnionym.












Dzięki książce "Zaginione światy" docieramy dalej niż samolot, nie opuszczając własnego fotela. Zupełnie jakby szybując w snach, można ujrzeć Atlantydę oraz Camelot i ponownie uwierzyć w jednorożce. To książka dla ludzi bez względu na wiek, która budzi dziecko tkwiące w każdym z nas i spełnia nasze dorosłe fantazje. Wyróżniamy dwa rodzaje zaginionych światów: takie, które odeszły w przeszłość, zostały pogrzebane i zapomniane, na przykład Mohendżo Daro, oraz inne, które istnieją nadal w zbiorowej wyobraźni, jak Atlantyda i Camelot. Każdy świat mówi nam o tym, skąd pochodzimy, w sensie fizycznym i duchowym. A niektóre krainy należą do obu wspomnianych kategorii. Bywają światy zaginione, czyli takie, których nie odnaleziono. Niewidoczne, zatopione w głębinach oceanu, położone na niedostępnych szczytach lub zagrzebane w środku ziemi, znajdują się poza naszym zasięgiem. Naturalnie muszą pozostać ukryte, bo inaczej straciłyby cały swój urok i czar. Nie są żadnym konkretnym miejscem w świecie, lecz symbolizują naszą tęsknotę za owymi fantazyjnymi lądami, gdzie wszystko jest doskonałe. W taki sam sposób po zaginionych cywilizacjach pozostają opowieści, przekazywane w postaci legend, lub przedmioty kultury materialnej, które wyłaniają się podczas badania przeszłości.


Marlene
Prawie osiemnaście miesięcy po śmierci Marleny Dietrich do Berlina trafia 25 ton rzeczy będących wcześniej jej własnością. Są wśród nich szmaty do podłogi, rolki papieru toaletowego i niedopałki, a także egzotyczne ptasie pióra szmuglowane przez granice, bo zakazane ze względów ekologicznych... Jest też notes. Czerwony, niewielki, siedem i pół na jedenaście i pół centymetra. Na ostatniej stronie pod napisem "Pologne, Poland" kilka polskich nazwisk. Wśród nich: Zbigniew Cybulski.Gdy zimą 1964, a potem w 1966 roku Marlena Dietrich przyjechała z koncertami do Polski, było to dla brudnoszarego, kolejkowego PRL-u zetknięcie ze zjawiskiem tak luksusowym i egzotycznym, że nie miało znaczenia nawet to, że gwiazda jest po sześćdziesiątce, pod suknię zakłada specjalistyczny kostium wyszczuplający i pozwala się fotografować tylko z jednej strony. Przyjmowano ją entuzjastycznie jako tą, która zwróciła się przeciw faszyzmowi. Tymczasem przez dużą część Niemców traktowana była ciągle jako nikczemna zdrajczyni i dawano tej opinii publiczny wyraz.Angelika Kuźniak pisze historię żywą, bogatą i w całym tego słowa znaczeniu zakulisową. Daje czytelnikowi do rąk kalejdoskop, w którym wrażenia fotografów i konferansjerów, wspomnienia przyjaciół, wpisy z ostatnich, nigdy niepublikowanych dzienników Dietrich, zapiski o pogodzie i kursach walut oraz artykuły prasowe układają się w coraz ciekawsze i barwniejsze obrazy, dla których ważnym tłem jest powojenna historia Europy. Dzięki temu dostajemy narysowany z pasją dokumentalisty portret niezwykłej kobiety i niezwykłego czasu. "Portret Marleny Dietrich pióra Angeliki Kuźniak jest barwny, krwisty i pełen sprzeczności. Czyli prawdziwy." Agata Tuszyńska"Książka łączy dwie cechy pozornie sprzeczne - jest bezlitosna w tropieniu faktów, a jednocześnie pełna zrozumienia dla bohaterki, która jest człowiekiem z krwi i kości, chociaż kreuje się na nieskazitelne zjawisko w łabędzim puchu. A opisy rzeczywistości politycznej, społecznej i kulturalnej, mające wielką wartość poznawczą, godne świetnego reportera, łączą się z wątkami scenicznymi i prywatnymi w sposób, który z zwykle określamy słowami "to się czyta"." Małgorzata Szejnert .


Mój Znak O Noblistach Kabaretach Przyjaźniach Książkach Kobietach
Niepowtarzalne opowieści o mistrzach literatury na pięćdziesięciolecie Znaku.
„Władze Uniwersytetu Śląskiego nie widzą żadnej możliwości wyegzekwowania od mgra Jerzego Illga właściwej realizacji zadań socjalistycznej szkoły wyższej”. W ten sposób w 1982 roku rozpoczęła się podróż Illga z wilczym biletem w ręku, która zakończyła się w wydawnictwie Znak, gdzie jest redaktorem naczelnym. Mój Znak to osobista opowieść nagrodzonego przez los szczęściarza, któremu w czasie niemal trzydziestu lat pracy dane było spotkać i zdobyć przyjaźń pisarzy, poetów i wydawców tworzących kulturalną panoramę Europy.
Co to jest tajemniczy „Turniej garbusów” Miłosza? Jak Szymborska upiła żmudzkiego niedźwiedzia? Którego koszykarza NBA podziwiał Barańczak? Co sądził ksiądz Tischner o damskiej garderobie? Iloma głosami mówi Bronisław Maj? Illg kreśli prywatne, serdeczne portrety takich postaci, jak Josif Brodski, Seamus Heaney, Norman Davies, Leszek Kołakowski czy Ryszard Kapuściński, w sposób, w jaki nie mógłby tego zrobić nikt inny - tych podróży, spotkań, rozmów, nocy pełnych whisky i poezji nie filmowały kamery, nie było przy nich dziennikarzy. Mój Znak to wyjątkowe wspomnienia pełne humoru i energii - tak jak występujący w nich bohaterowie .



Lawendowy pył to pasjonująca saga rodzinna napisana przez babcię, matkę i wnuczkę, które są najstarszymi córkami w ostatnich trzech pokoleniach. To powieść będąca zarazem kroniką rodzinną sięgającą korzeniami początków XIX wieku.Na tle dziejów wspólnie z autorkami cieszymy się z nowej sukienki na bal, narodzin dzieci, przeżywamy zesłanie głowy rodziny na Syberię. To wyprawa w głąb pamięci, świadectwo epoki i niełatwych wyborów To bodaj pierwsza kronika rodzinna pisana wyłącznie przez kobiety i to w dodatku najstarsze córki z kolejnych 6 pokoleń. Nie ma tu miejsca na tani sentymentalizm. Bohaterowie z krwi i kości są targani prawdziwymi uczuciami i namiętnościami Kobiety w zetknięciu z burzliwą historią- powstanie, dwie wojny, okupacja niemiecka i radziecka ; musiały być twarde niczym skała i dokonywać najtrudniejszych Aż po nasze czasy, w których życie stawia inne wyzwania.



Bohaterką ksiąg ortografii i gramatyki jest nauczycielka Lamelia Szczęśliwa. Lamelia mieszka w dużym domu z kolorowymi okiennicami i trzema kominami, przy ulicy Krzywej 13. Jej najlepszym przyjacielem jest szczygieł. Lamelia Szczęśliwa jest najlepszą specjalistką od gramatyki i ortografii w mieście. Warto zajrzeć do niej, jeśli się nie jest pewnym, co to jest rzeczownik i kiedy pisać ó lub u. Książka wprowadza szereg pouczających, a jednocześnie wesołych opowiadań pani Lamelii Szczęśliwej, która tłumaczy zasady polskiej ortografii. Niebanalne historie, ciekawi bohaterowie, łatwe zapamiętywanie reguł. Książka zawiera
wszystko, co uczniowie klas 1-4 powinni wiedzieć na temat polskiej ortografii.

5 komentarzy:

litera pisze...

O, na Zofię Turowską to bym miała chrapkę!;) Już samo zdjęcie na okładce rzuca się w me oczęta. Pozdrawiam ciepło:)

kultur-alnie pisze...

podobnie jak koleżanka wyżej, "Fotobiografię" bym przygarnęła - Zofia Turowska napisała świetną biografię Osieckiej, więc mam bardzo dobre wspomnienia:)

magamara pisze...

Och, a ja bym sie skusila na pare ksiazek, w tym "Moj znak". Zapowiadaja sie ciekawie.

Katja127 pisze...

Litero i Kultur-alnie: właśnie przytargałam z biblioteki "Pejzaże z Agnieszką Osiecką". Zaczynam czytać...

Katja127 pisze...

Maga-maro: też tak myślę, i rzeczywiście chciałabym wiedzieć, co to jest tajemniczy „Turniej garbusów” Miłosza i jak Szymborska upiła żmudzkiego niedźwiedzia...