środa, 17 czerwca 2009

A gyertyák csonkig égnek...

...czyli - nie wiem, bo nie znam węgierskiego, a jest to po prostu tytuł oryginału powieści, którą właśnie skończyłam. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że oznacza to "świece dopalają się do końca", ale czy rzeczywiście tak jest?

Wciągnął mnie ostatnio nurt wspomnieniowy w literaturze, i to do tego stopnia, że wchodząc do księgarni czy biblioteki szukam książek o tylko takiej tematyce. A że jeszcze mi się nie "przejadło", dziś kolejna porcja przeszłości (choć nie tak bardzo odłegłej). "Żar" Sándora Márai'ego powstał w 1942 roku i jest to bardzo banalna, a zarazem rewelacyjna historia przyjaźni dwóch mężczyzn, Polaka i Węgra. Historia opowiedziana z ogromnym wyczuciem tematu, z bardzo dobrze nakreślonymi portretami psychologicznymi bohaterów, którzy po ponad 41 latach spotkali się, aby wyjaśnić tajemniczą zdradę żony jednego z nich. Ogromną rolę odgrywają w tej powieści wspomnienia i pamięć o tym, co ważne. Autor uważa, że tego co ważne, nigdy się nie zapomina. Ale ze wspomnieniami różnie w życiu bywa - te pielęgnowane i często przywoływane w pamięci nabierają jakby realnych kształtów, stają się wyraźne; inne z kolei chcemy wymazać z pamięci, rozmywają się z czasem i blakną, aż w końcu ich nie ma, zapominamy - "(...) rzeczy drugorzędnych nie ma, człowiek wyrzuca je z pamięci, jak sny".

Bohaterowie "Żaru" są w momencie spotkania starymi ludźmi, zmienionymi przez ich własny los i udział w zdarzeniach, które ten los im przyniósł, mają po 75 lat i muszą wykrzesać w sobie iskierkę, która roznieci wspomnienia dawnych czasów i wydarzeń i pozwoli wyjaśnić zagadkę z przeszłości, odpowie na pytanie co tak naprawdę stało się na polowaniu 41 lat temu. Stary generał oczekuje przybycia swego gościa, w kominku znów płonie ogień... Takie spotkanie po latach jest bardzo trudne, to również w pewnym sensie rozdrapywanie nigdy nie zabliźnionych ran, to bolesne przeżycie dla wszystkich, ale autor swymi spostrzeżeniami budzi w czytelniku tak wiele emocji oraz zmusza go do refleksji, jednocześnie prowadząc go z ogromną maestrią przez skomplikowany labirynt ludzkiej psychiki, zachowań, uczuć i namiętności - pozwala mu się oswoić nie tylko z nienawiścią i zazdrością, ale przede wszystkim z ogromem i głębią ludzkiej duszy oraz wszystkimi skrywanymi na jej dnie tajemnicami - np. z tajemnicą samotności. Czytając "Żar" często odnosiłam wrażenie, że to, co Márai pisze, to taka najzwyklejsza, ale zarazem najprawdziwsza, najistotniejsza prawda o człowieku... To taki wykład o przyjaźni i o tym, co w życiu ważne.

W związku z tematyką powieści przypomniały mi się dwa cytaty (ale nie zaczerpnięte z tej książki), wydaje mi się, że bardzo tutaj pasujące:

"Gdy masz kochankę i przyjaciela, a nie chcesz stracić żadnego, to pilnuj, by się nie spotkali" William Shakespeare

"Nic tak nie zatruwa powietrza jak rozkładająca się przyjaźń" Henryk Elzenberg

W przyjaźni ważne jest właśnie to, aby być wobec siebie szczerym, mimo że to boli i że trzeba zawsze wyjaśnić to, co niewyjaśnione i dopowiedzieć to, co niedopowiedziane... i o tym pisze Márai.


Książka spodobała mi się bardzo, aczkolwiek na kolana mnie nie rzuciła. Moja ocena: 5/6

Wydawnictwo: Czytelnik , Styczeń 2009
ISBN: 978-83-07-03191-0
Liczba stron: 168
Wymiary: 130 x 205 mm
Wydanie: czwarte

1 komentarz:

sury, znaczy Magda pisze...

tak, oznacza to "świece dopalają się do ogarków" dokładnie, ale "do końca" ładniej, a sens ten sam :) pozdrawiam