piątek, 19 czerwca 2009

Mężczyzna, który się uśmiechał - Henning Mankell

Wakacje się zaczęły, (nie dla mnie niestety) -więc czytane przeze mnie książki będę polecać do końca sierpnia jako lektury wakacyjne. Zaczynam od pozycji, którą już chyba wszyscy przeczytali, a ja jakiś czas temu odkryłam na innych blogach, chęcią przeczytania zapałałam ogromną, a kilka dni temu zakupiłam w Dedalusie za kwotę całych 5 złotych polskich. Cena śmieszna, więc jak nie kupić (kto chce się załapać niech zajrzy na http://www.dedalus.pl/index.php - mozna się rzeczywiście nieźle obkupić za bardzo małe pieniądze:-))) Innym powodem, dla którego sięgnęłam po Mankella było tez chyba to, ze moja Najstarsza zamierza w przyszłości dostać się do Wyższej Szkoły Policyjnej i tak naprawdę to z myślą o niej tę ksiązkę kupiłam. Niech dziewczyna pozna inne strony i sposoby pracy w policji, a nie tylko te przedstawiane w serialach "CSI: kryminalne zagadki..." Jestem pewna, ze po przeczytaniu kilku książek o tamatyce kryminalnej uda jej się zdobyć inny pogląd na pracę w policji (a czasu do zastanowienia ma jeszcze trochę, bo dopiero skończyła gimnazjum). Niech więc wie, że bycie policjantem w naszych polskich realiach jest o wiele bliższe byciu policjantem według Mankella, a do serialu "CSI...ma się jak kozia dupa do trąbki...
Tak więc moje wakacje zaczęły się w piątkowy wieczór, który postanowiałam spędzić z męzczyzną, który się uśmiechał - ale to nie on mnie oczarował i wakacyjnie poderwał, ale męzczyzna, który pije za dużo kawy, żywi się kanapkami i tropi przestępców, a przy tym nie dba o siebie wcale, zyje w nieustającym stresie i jest pracoholikiem. Wszystkimi moimi myślami zawładnął męzczyzna, który chyba nawet nie jest specjalnie przystojny, czasami rozczochrany i nieogolony, w średnim wieku, ale mimo to baaaardzo interesujący i o baaardzo przenikliwym umyśle. Kurta Wallandera, bo o nim mowa, oficera szwedzkiej policji w Ystad, poznałam w momencie, kiedy już nic nie wskazywało no to, że wróci do pracy w policji, a własnie podjął też decyzję o przejściu na rentę po bardzo trudnych przejściach minionego roku. I mimo, że sam Wallander mógłby tak na zdrowy rozum podziałać odpychająco, to dzięki Mankellowi dzieje się akurat na odwrót. Wallander wzbudza sympatię czytelnika od samego początku. Dlaczego? A to za sprawą tego, że jest - moim skromnym zdaniem - normalnym facetem - kocha swoją pracę, angażuje się w to, co robi, drze koty ze swoim ojcem i jada byle co, najczęściej kanapki (a często jedyną rzeczą, jaką akurat ma w swojej lodówce, jest... światło). Lubię bohaterów, którzy są symaptyczni i "realni", nie sprawiają wrażenia wyfiokowanych kukieł albo wypachnionych, napomadowanych lalusiów.
Mankell to mistrz budowania nastroju - mimo, że już sam tytuł wskazuje, kto jest sprawcą w prowadzonym śledztwie o zamordowanie dwóch adwokatów, to sposób pisania Mankella czyni powieść oryginalną, sprawia, że czytelnik czuje się członkiem ekipy śledczej, bierze udział w dochodzeniu, zbiera materiał dowodowy - słowem, Mankell pozwala czytelnikowi wejść w książkę i stać się jej bohatrem, tak jak Wallander, Svedberg czy Martinson. Doskonale opisane są też relacje międzyludzkie, wzajemne tarcia z jednymi i wspólny język z innymi. A szwedzkie krajobrazy, mimo niskich temperatur i porywistego, zimnego wiatru i tak zachęcają do odbycia podróży do Szwecji. Przyznaję, że kilka lat temu o mały włos, a pojechalibyśmy na urlop do kraju naszej (mojej i moich dzieci) ukochanej Astrid Lindgren - dziś już nie pamiętam , dlaczego zmieniliśmy wtedy wakacyjne plany. Teraz - ze względu na Wallandera - znów często myślę o Szwecji...
O treści nie napiszę nic więcej - boję się, że chlapnę ozorem to i owo, co zepsuje innym radość czytania tego kryminału. Zaufajcie mi i uwierzcie - W A R T O !!!
"Mężczyzna, który się uśmiechał" zdobył mnie od razu, nie musiał się wysilać na specjalne triki wakacyjnego podrywu - a już myślałam, że to lato - spakudzone fatalną pogodą (u mnie znów leje jak z cebra) nie przyniesie nic ciekawego. Jakże się myliłam w swoich przypuszczeniach...

15 komentarzy:

2lewastrona pisze...

:) uwielbiam Wallandera

Katja127 pisze...

Od niedawna też jestem jego wielbicielką - właśnie skończyłam "Psy z Rygi", które teraz czekają na swoją kolej do napisania o nich.

Zosik pisze...

Ja jeszcze nie czytałam :) Tego i jeszcze "Piątej kobiety". Swoją drogą polecam r-e-w-e-a-c-y-j-n-y serial BBC na podstawie Mankella z Kenethem Branaghiem w roli Wallandera. Tylko lojalnie ostrzega, że odcinki są dość wiernymi adaptacjami :)

mr lupa pisze...

widzę, że jestem w 'podczytywanych. miło mi i również dodaję:)
i poznaję kolejną nauczycielkę (pewnie angielskiego), ale pracującą w zawodzie tłumacza. fajnie, bo też mam w planach dalsze uczenie się j.ang.:D
pozdrawiam!!!

Katja127 pisze...

Zosiku, dzięki za odwiedziny i info o serialu - postaram się go namierzyć:-)))

Katja127 pisze...

Mr Lupo - Ciebie również witam. Co do języków obcych - życzę powodzenia w dalszej nauce angielskiego, ja władam nim niestety bardzo nieudolnie i bardzo go kaleczę. Moją specjalnością jest niemiecki, idący coraz bardziej w odstawkę, w wielu szkołach już się z niego całkowicie rezygnuje. Ale nie cierpię z tego powodu - od 10 lat nie uczę, bo i tak wolę pracować jako tłumacz. Pozdrawiam:-)))

mr lupa pisze...

ale uczę się również niemieckiego (w szkole). niestety trochę z przymusu, ale i tak lepsze to niż francuski;) i Perfekt łatwy i przyjemny (Imperfekt zresztą też), nie tak jak gramatyka w ang.:/ ale przydaje się też niemiecki, chociaż te podsatwy, którymi "władam", np. podczas wakacji w Niemczech:D

Larysa pisze...

Witam - na nowym - przez jakiś czas mnie nie bylo mnie ale juz jestem :-) Blox tez mnie coraz bardziej wkurza !!!! A Mankell coraz bardziej mi się podoba ( 3 już za mną ...)
larysan

Judytta pisze...

Czytałam jak zawsze Mankell jest the best:)

Katja127 pisze...

Mr Lupo - podstawy bardzo się przydają. Wiem coś o tym, bo mam w rodzinie szwagra Duńczyka, z którym z konieczności musimy porozumiewać się po angielsku - zazwyczaj tłumaczy moja sis, a ja się wkurzam, że mój język nie dość giętki, by wyrazić, co pomyśli głowa:-) Ale na naukę nigdy nie jest za późno, więc postanowiłam trochę podszlifować mój English:-)))

Katja127 pisze...

Larysan, kobieto gdzieś Ty była, jak Cię nie było? Dzięki za odwiedziny:-)

Katja127 pisze...

Judytto - oczywiście the best. Jeszcze nie spotkałam niepochlebnej recenzji na temat Mankella. Ten facet coś w sobie ma, a raczej ten jego Wallander...

Taclem pisze...

Nie traktujcie tego jak zwykłej reklamy, po prostu staram się dotrzeć do ludzi lubiących skandynawskie kryminały. Zapraszam na stronę:
www.kryminal.ubf.pl - rejestrujcie się, dyskutujcie i komentujcie. To pierwsza polska strona poświęcona temu zjawisku, dzięki Wam może być ciekawsza :-)

Pozdrawiam
Taclem

Katja127 pisze...

Taclem, zajrzałam (nawet kilka razy), ale mój komputer nie moze wyświetlić tej strony. Spróbuję później jeszcze raz:-)))

Anonimowy pisze...

Polecam dodatkowo tanią książkę www.oczytani.pl